Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motywacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motywacja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 kwietnia 2015

serendypia :-) a przy okazji wyzwania na kwiecień.


serendypia (od ang. serendipity) – sztuka dokonywania szczęśliwych odkryć całkiem przypadkiem. Znajdywanie cennych i miłych rzeczy, których się nie szukało. Szczęśliwy dar dokonywania przypadkowych odkryć.

Mam ten dar:) Tym razem postanowiłam spisać moje odkrycia, bo stały się one inspiracją do kwietniowych wyzwań:)

Dzisiejsze moje odkrycia:

- przede wszystkim blog Agnieszki Maciąg :) Cudowna, promienna, piękna kobieta. Przeglądając jej bloga czułam jej energię, harmonię, spokój. Muszę częściej tam zaglądać. Takie lektury mnie 'koją', wyciszają. Ciekawa jestem też jej książki: Smak Miłości

- na blogu Agnieszki przeczytałam o Pięciu Rytuałach Tybetańskich. Zaciekawiły mnie one i zainspirowały. To świetne ćwiczenia na początek dnia. Może dzięki nim w końcu uda mi się wstawać z radością i podekscytowaniem. Jestem zniesmaczona moimi kłopotami z porannym wstawaniem. Budzę się zmęczona, obolała i totalnie bez energii. To prawda daję sobie mało czasu na rozruch z rana, bo wolę się wyspać i śpię najdłużej jak się da. Mam świadomość, że to rzutuje nie tylko na zepsuty poranek, ale też na cały dzień. Mam w sobie wzór idealnego poranka, wiem, że potrzebuję na niego minimum 80minut. Do tej pory jednak bardzo często daję sobie rano góra 40minut... :| Trzeba to zmienić~! Tutaj też o rytuałach tybetańskich.

- i tak sobie siedzę a nagle mój wzrok trafił na boczny pasek tego drugiego bloga! Niedoczynność tarczycy, czyli coś o czym wiem od niedawna, że się do mnie przypałętało.

- Tydzień bez narzekania u Agnes. Bardzo spodobała mi się idea, a że noszę się z zamiarem takiego wyzwania od dawna to jak miałabym nie wziąć w nim udziału. Tym bardziej, że tydzień to przecież mało.. Haha, zobaczymy:>

Podsumowując, moje wyzwania na kwiecień to:
1. Tydzień bez narzekania
2. Poranki z Rytuałami Tybetańskimi:) Jak to cudownie brzmi:)
3. Endokrynolog, poczytać o niedoczynności, poszperać, może znów trafię na coś dobrego dla mnie:)

I to by było na tyle, bo co za dużo to niezdrowo i nie wychodzi w moim przypadku:) Będę kontynuować moje spacery, powoli wrócę do ćwiczeń, z pielęgnacji dalej olejowanie włosów. Koleżanka pracowa zainspirowała mnie, tym, że u niej super sprawdza się zwykły olejek bambino! Tyle już tych olejów próbowałam, kokosowy, łupianowy i nic. A po zwykłym bambino mam wreszcie miekkie i dające się rozczesać włosy!

Dziś jestem wdzięczna za:
- duży ekran telefonu dzięki niemu mogę czytać w pracy:)
- cudowną muzykę w trójce:)
- spokojny czas w pracy dzięki czemu pomalowałam paznokcie:)
- inspiracje! Dziwnym trafem tym razem to dzięki blogom dwóch Agnieszek:)
- ananasa i banana na śniadanie,
- znalazłam fajny blog Agnieszki Maciąg a w nim m.in. to:


„To co naprawdę jest ważne dla ciebie, to nie ludzie, rzeczy czy uwarunkowania same w sobie, lecz myśli i przekonania, które na ich temat masz. To nie postępowanie innych, ale twoje własne myśli tworzą lub niszczą ciebie. Historię swojego własnego dnia jutrzejszego i przyszłego roku piszesz myślami, które zajmują cię dzisiaj. Swoje życiowe przeznaczenie kształtujesz dzień po dniu, całkowicie poprzez sposób w jaki reagujesz myślami na wydarzenia, kiedy ich doświadczasz.

Właściwa reakcja na te wydarzenia, to sztuka życia najwyższych lotów”.




czwartek, 29 stycznia 2015

Luty - pierwsze 30dniowe wyzwanie :-)


Luty będzie dobrym miesiącem by w końcu zacząć pierwsze wyzwanie w 2015 roku. Na pierwszy ogień pójdą ćwiczenia fizyczne.
W tamtym roku przecież ćwiczyłam dość regularnie. Wszystko szło dobrze, czułam się lepiej, miałam zapał i nawet poprawiła mi się kondycja. Co najważniejsze ćwiczenia pozytywnie wpływały na mój nastrój. Niestety wiosną poprzedniego roku miałam kontuzję prawego stawu biodrowego i musiałam zrezygnować z ćwiczeń. To wpłynęło również na to że o wiele później zaczęłam jeździć na rowerze, co akurat było dla mnie wielką niedogodnością. Uwielbiam jazdę na rowerze~!~~ Jednak trzeba było się z tym uporać i zająć sobą. Po nic nie przynoszących wizytach u lekarzy trafiłam w końcu na świetnego fizjoterapeutę. Zrobił cuda z moją nogą:D Od niego nauczyłam się jak ważne są ćwiczenia rozciągające i już nigdy nie będę ich ignorować, ani traktować po łepkach.

Ten wpis trafił idealnie w to czego potrzebuję. Jest tu opisane dokładnie to co sama myślę dlaczego chcę ćwiczyć.
http://produktywnie.pl/3500/30-dniowe-wyzwanie-codzienne-cwiczenia-fizyczne/


U mnie to głównie dla:
1. E - Endorfiny i Energia! Pamiętam jakie to wspaniałe uczucie ma się po treningu. Człowiek jest zmęczony, ale szczęśliwy. I ten wzrost poczucia satysfakcji, że udało się, że odhaczyło się kolejny trening! Chcę to znów poczuć
2. K - jak kondycja, nie ćwiczę już jakiś czas regularnie. A ponad miesiąc już nie ćwiczę prawie wcale. Czasem z moim chłopakiem chodzimy na spacery, staramy się tak często jak to możliwe. I co? Odczuwam wyraźny spadek kondycji. Kiedyś spokojnie robiłam 5-6 km. Teraz po 2,3 czuję się mega zmęczona. Czas nad tym popracować.
3. R - jak rozciąganie. Skoro już wiem jakie to ważne (biodro czasem pobolewa) dlaczego więc nie wrócić do codziennego rozciągania się jak mi zalecił mój fizjoterapeuta wiosną zeszłego roku. To tylko 10 minut dziennie.
4. B - jak brzuch, chcę mieć płaski brzuch, chcę poczuć te mięśnie, które gdzieś się teraz schowały;>


Jeszcze nie wiem czy wypróbuję codzienne 7minutowe ćwiczenia. Mam je jako aplikację w telefonie ale powiem, że są dla mnie bardzo trudne. Zastanawiam się nad ćwiczeniami z J.Michaels. Ona ma fajne 30minutowe układy, wraz z rozgrzewką i rozciąganiem na końcu. A może będę sobie urozmaicać? Who knows;> Tak czy siak, zaczynam od dzisiaj. Choć kusi by powiedzieć "od jutra", byłoby akurat równe 30dni do końca lutego. Ale dobrze wiem jak złudne jest postanawianie czegoś 'od jutra' ;)
Zaczynam dzisiaj ! :)

Gdybym miała jeszcze jakieś wątpliwości tutaj poniżej fantastyczna lista dlaczego warto :)

czwartek, 2 stycznia 2014

Szczęśliwego Nowego Roku :) Postanowienia i podsumowania;_


Nigdy nie robiłam postanowień, podsumowań, ot tylko takie w głowie. Tym razem naszło mnie i chce to uwiecznić. Lubię wracać do siebie sprzed roku, kilku lat i sprawdzać jaka byłam te kilka lat temu :-)
Cieszę sobie, że rok 2013 już sobie odszedł. Wiem, wiem, zmiana daty niewiele zmienia, więcej zależy od naszej silnej woli, ale jakoś tak mi lżej i więcej optymizmu we mnie na ten Nowy 2014 Rok:) Bo jakoś tak czuję, że ten nowy 2014 rok będzie Dobry :) Przynajmniej ze swojej strony zrobię wszystko by taki był.
Generalnie jak tak spojrzeć w kalendarz to 2013 był niezłym rokiem. Było w nim trochę tego co lubię. Spełniłam parę swoich marzeń i tych dużych i mniejszych:)
Podróże
- Spa w Twardym Dole - (spełnione marzenie spa z koleżankami:)
- Amsterdam - marzec (spełnione marzenie zobaczyć ogrody tulipanów:)
- Wrocław, Poznań, Warszawa - maj
- Karpacz - lipiec
- zdobyłam Śnieżkę :)
- Kapadocja - październik 0 tu spełniłam jedno ze swoich marzeń - Lot balonem. Niezapomniane przeżycie!
Koncerty
- Niezapomniane Męskie Granie z Gosią :) W tym roku koniecznie też chcę!
- Koncert Depeche Mode i to gdzie!! W Oslo! Kolejne spełnione marzenie:)
Fitness:)
- przejechałam na rowerze w 2013 - 1035km :) W 2014 moim celem będzie 1600km
- za mną 105 treningów :) Cel na ten rok 120 (tak średnio co 3dzień, uśredniam, bo chcę ćwiczyć co drugi dzień, ale wiadomo że różnie bywa;)
- zaczęłam w końcu dość systematycznie ćwiczyć i tego chcę się trzymać, taka aktywność fizyczna daje powera i pozytywne nastawienie :)

Generalnie moja praca trochę napsuła mi krwi w tym roku. Wiem, że wszystko zależy od mojego nastawienia i w tym roku chcę nad tym popracować. Nad swoim nastawieniem :) A jeśli to nie pomoże, może czas rozejrzeć się za nowym miejscem gdzie będę się dobrze czuć i spełniać?
Nie przejmować się, nie spinać, zająć się sobą, nie rozpraszać się innymi. Każdy żyje w swoim tempie, po swojemu:)
Żyj i pozwól żyć innym - takie moje motto :>

i tu cytat dokładnie z mojej notki rok temu:

Moje główne postanowienie na ten rok to nie napinać się, nie spinać, nie mam zamiaru liczyć przeczytanych książek, filmów, pilnować siebie by odpowiedni czas ćwiczyć dziennie. Nie. Chcę dystansu, na luzie. Wszystko ma samo przychodzić, ma to dawać radość, a nie być obowiązkiem. Mam zamiar pilnować przede wszystkim by życie miało smak. By cieszyło! :)

Do zapamiętania. Życie ma cieszyć:) A za to by cieszyło jesteśmy sami odpowiedzialni :)
I to poniżej, co było to było, trzeba iść dalej :-)


~~~~ SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU !!! ~~~~

środa, 8 maja 2013

i znowu przyszedł maj:)


Czuję, że wreszcie budzę się do życia i coraz więcej rzeczy mi się chce.
Dawno tu nie pisałam, bo.. Nie nadążam! Serio nie wiem co się z tym czasem dzieje. W moim przypadku ktoś ewidentnie włączył czasoprzyspieszacz. Tyle rzeczy bym chciała zrobić, a nie stać mnie nawet na to by prowadzić swojego bloga w miarę na bieżąco;) Coś ewidentnie na bakier jestem z organizacją czasu chyba. Poza tym w kwietniu miałam kryzys. Nie dość, że dopadło mnie przesilenie wiosenne i wiecznie bym spała, to jeszcze miałam dość przewlekłe przeziębienie, co troszkę zrujnowało moje plany fitnessowe. Myślałam, że w kwietniu to dopiero wezmę się za ćwiczenia pełną parą:>
Na szczęście aura za oknem coraz bardziej sprzyjająca i wyciągnęłam w końcu rower. Sezon rowerowy uważam za otwarty :)



W tym roku dość późno wskoczyłam na rower, bo dopiero po 20 kwietnia. Tak długo zimnoo było, a z tym przeziębieniem co się przyczepiło nie za bardzo chciałam mogłam. Ale mimo wszystko uważam, że nie było aż tak źle. Miałam przerwę przez chorobę w ćwiczeniach dobry tydzień, później z 2 razy poćwiczyłam i znów przerwa z tydzień, bo wredne choróbsko powróciło.
I tak w kwietniu
- przećwiczyłam z Ewą 480 minut - 10x :>
- rower 280 min - 5x (w sumie 57km:)
I jakoś jak tak wsiadłam na rower to mi teraz czasu brakuje na ćwiczenia;>
Dziś pierwszy raz w tym miesiącu przećwiczyłam Shape z Ewą. Ciężko było! Ale dałam radę;D

MOJE CELE NA MAJ:
- ogłaszam sobie maj miesiącem dla urody :-)
Szczególnie chcę zadbać o dłonie, stopy. Do paznokci testuję nową odżywkę Eveline. Ponoć jest dobra i widać efekty.
Wybrać się choć raz na masaż, kontynuować depilacje laserową, ładnie się opalić, acz delikatnie, może wspomogę się tabletkami Solarin. Do codziennych nawyków włączyłam wmasowywanie w brzuch balsamu wyszczuplającego;) Same ćwiczenia nie pomagają, trzeba
- min 300km na rowerze (mam już 66km - jest dobrze:)
- ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć! Dalej z Ewą Chodakowską, min. 15 razy w ciągu miesiąca. W pracy Tiffany ćwiczenia na siedząco:>
Dlaczego z Ewką? Bo ją lubię, bo mnie motywuje i wbrew temu co wszem i wobec na blogach i nie tylko na jej temat piszą to ja lubię jej ćwiczenia i sprawiają mi one przyjemność. A przecież o to chodzi :D
- ogarnąć wreszcie moją szafę!!! Bo to masakra co tam jest teraz:> i nie przyznam się od kiedy wszystko się z niej wywala:>
Szukam na nią sposobu. Przez ostatnie m-ce nie pomogło, że sprzątam sukcesywnie jedną półkę. bo co jedną ogarnęłam to na innych robił się bajzel i tak wkoło macieju. Trzeba raz a dobrze (tylko skąd na to wziąć czas?;)
- skomponować garderobę na wiosnę i lato - to jak już uporam się z szafą i będę wiedziała co mam, a czego potrzebuję:>
- wieczorem medytować - mam fajną płytkę Louise L. Hay.
- stworzyć sobie ładne, przejrzyste i konkretne CV.

- dodać zaległe recenzje fajnych książek, które za mną. Zwłaszcza E.E.Schmitta - Kobieta w lustrze i Nigdy i na zawsze Ann Brashares. W sumie bardzo pozytywnie mnie obie zaskoczyły.
- zdrowo się odżywiać, a przede wszystkim pożegnać się z czekoladą...Przyznaję: Jestem czekoladoholiczką :|


To by było na tyle:) Na koniec moje tulipany na ten tydzień :)


środa, 10 kwietnia 2013

just be good to yourself..


"Być dobrym człowiekiem, to głównie być dobrym samemu dla siebie."
Takie zdanie gdzieś ostatnio wyczytałam i bardzo ono do mnie trafiło. Taka podstawa, taka oczywistość. Jak mogłam dać się zapędzić w kozi róg i o tym zapomnieć. Ostatnio jest ciężko. Częściej płaczę niż się uśmiecham. Jestem zmęczona, zmęczona roszczeniami całego świata, ich wybiegami, szantażem emocjonalnym. Tym, że ciągle coś robię, a efektów nie ma, że tak mało czasu mam dla samej siebie, na swoje pasje, na to co lubię.. Jak to się mogło stać? Niby znam te wszystkie poniższe prawdy, a jednak.. jakoś mi ostatnio źle... I mam tę świadomość, że sama na to pozwalam..



Muszę odnaleźć w sobie tą wesołą, beztroską kobietę. Olać innych, za bardzo się wszystkim przejmuję. To moje życie, mam prawo robić z nim to czego chcę ja. A i jeszcze jedną oczywistość dziś sobie przypomniałam.. Trzeba wierzyć:) Wierzę, że dam radę, że się uda, że odnajdę w tym wszystkim siebie, że nie dam się :) Wirusowi, bucom, ludziom, którzy myślą, że jestem na ich skinienie mówię stanowcze "NIE"! Rozpoczynam nowy projekt, wyzwanie na ten miesiąc. "Dbam przede wszystkim o siebie i swoje dobre samopoczucie" i nie.. to nie jest zbyt egoistyczne w moim przypadku. A wręcz zdrowe i wskazane.

środa, 3 kwietnia 2013

Czuję Power :)


Nie zdążyłam się pochwalić, że jakiś czas temu wygrałam płytę Ewy Chodakowskiej - Trening z Gwiazdami na blogu u happieratlife.
Tu info na ten temat. Bardzo się ucieszyłam, bo lubię treningi z Ewą.
Wczoraj dostałam przesyłkę:) Gazetka do niej dołączona jest świetna. Od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad tym czasopismem, a teraz po przejrzeniu czuję, że będę stałą czytelniczką. "Shape" zawiera dużo cennych rad na temat diet, treningów, przepisów na dietetyczne dania. Jeszcze całej nie przeczytałam, ale coś czuję, że to będzie coś dla mnie na czasie:)
Co do samej płytki, a raczej treningu, nie byłabym sobą gdybym od razu go nie przetestowała. Wczoraj byłam już umówiona z koleżanką, na aerobic w klubie fitness, więc siłą rzeczy nie dałabym rady. Ale dziś jestem właśnie świeżo po treningu. Powiem tak, skalpel Ewy już mnie nudził, te pare treningów co udało mi się znaleźć na yt trochę mnie zniechęcały. Tymczasem trening z gwiazdami mi się spodobał. Ćwiczenia są różnorodne o zmiennej dynamice. Podzielone na 3 różne rodzaje z każdą z dziewczyn. Najlepiej ćwiczyło mi się z Olą Szwed (bo najlżejsze haha!:D) ale sama się zdziwiłam, bo intensywny trening cardio też mi się spodobał, mimo, że pot lał się strumieniami;D A na koniec rozciągające i w sumie relaksujące jak dla mnie ćwiczenia z Karoliną Malinowską. (Moja imienniczka, ale jakoś nie przepadam za nią;).
Tak! Mówię tak dla treningów z gwiazdami. Wygranie i posiadanie na własność takiej płyty to silna motywacja:) Jeszcze raz Dziękuję:)

wtorek, 26 marca 2013

weekend w spa i walki ciąg dalszy ;)

Dopiero dziś mam poniedziałek;)
Wczoraj byliśmy jeszcze w spa. Wróciliśmy wieczorem i już nie miałam sił na nic..
Zrobiłam sobie podsumowanie poprzedniego tygodnia i w sumie swoje założenia wypełniłam.
Byłam raz na aerobicu i to dzięki koleżance, która mnie zachęciła do wyjścia. Super wycisk tam dają. Byłyśmy w poniedziałek, a ja aż do czwartku czułam mięśnie całego ciała;>
Dzięki endomondo
mogę kontrolować, co, kiedy i jak długo ćwiczyłam. w sumie w poprzednim tygodniu ćwiczyłam 3h i 25min. Nie jest źle, ale też ten wynik mnie nie zadowala. Miałam 2 dni przerwy zaraz po aerobicu, a to głównie dlatego, że się przeziębiłam, no i chciałam dać odpocząć mięśniom, które dostały niezły wycisk.
Słodycze. Tak jak cały tydzień udało mi się je ładnie omijać, tak w weekend znów dałam sobie luz i pochłonęłam całą czekoladę (swoją drogą w biedronce mają dobrą z okienkiem z migdałami!;) nie dość, że całą czekoladę to i pół wedlowskiego ptasiego mleczka! Trzeba nad tym popracować;0
cele na ten tydzień:
- ćwiczenia - W tym tyg, mam zamiar choć podtrzymać wynik z poprzedniego; czyli aerobic raz w klubie i choć 2razy w domu - min 30min. Jillian michaels - level 3 zaczynam
- Słodycze - w ramach postu, totalnie ich unikać aż do soboty włącznie.
- ogarnąć garderobę (ten bajzel za długo już tam trwa, co mnie irytuje i frustruje i sprawia, że jak tylko ją otworzę mam niemoc)
- przyszykować parę sprawdzonych zestawów do pracy, by uniknąć wybierania byle czego, co mi wpadnie w ręce z rana)
- pić więcej wody
- popracować nad 5 posiłkami dziennie, menu, przygotować sobie składniki wcześniej..
- popracować nad nie spóźnianiem się do pracy - koniecznie! - wstawać 15minut wcześniej, stopniowo coraz wcześniej aż nauczę się wstawać punkt 6ta, tak zorganizować sobie czas, by wyrobić się do 6:45
- wysłać w końcu list i książki do przyjaciółki!


W ten weekend zafundowaliśmy sobie weekend w spa. Byłam tam wcześniej w połowie stycznia i zaplanowałam, że koniecznie wiosną chcę tam wrócić.. myślałam, że 25 marca będzie już wiosna.. ;D
Trochę się wahałam czy jechać, ze względu na przeziębienie, które się do mnie przyczepiło, ale w końcu pojechaliśmy i nie żałuję. miałam tym razem podwójną ilość zabiegów, za R. który z nich zrezygnował;0 masaże, peelingi, masaż gorącymi kamieniami, zabiegi na dłonie i twarz.. o tak, tego moje ciało bardzo potrzebowało:)
Uwielbiam być w drodze i chcę jak najczęściej gdzieś się wybierać..
Tu parę fotek z drogi.. świetną zimę mamy tej wiosny;)



a tu już zdjęcia z niedzielnego spaceru w moim ulubionym ośrodku spa:)
spacer niedzielny zaliczony;)



tak szczerze to po tym 3dniowym weekendzie jestem totalnie rozleniwiona i mi się nie chce.. no ale.. nie chcę przesiedzieć na kanapie nic nie robiąc. liczę, że dzisiejsze ćwiczenia mnie trochę naładują pozytywnie.

poniedziałek, 18 marca 2013

wiosenny plan naprawczy:)

Od pewnego już czas wcielam w plan mój wiosenny plan naprawczy. Ogólne jego założenia to uporządkować przestrzeń dookoła siebie i zadbać o ciało. Czyli posprzątać na zewnątrz i wewnątrz :> Przeglądając różne blogi motywacyjne, natrafiłam na pomysł poukładania książek kolorami. To happyholic swoim postem o porządkach zainspirowała mnie do takiego ułożenia książek :) Akurat słuchałam listy przebojów trójki i gdy tylko przeczytałam jej post od razu zabrałam się za moje półki z książkami. Dzięki temu wreszcie pozbyłam się z nich kurzu;) Efekt końcowy jest taki:

Mi się podoba, zrobiło się tak optymistycznie:)

Na innym blogu znalazłam świetny pomysł na codzienną motywację. A mianowicie słoik wyzwań. Zrobiłam sobie takie dwa.
Jeden z zestawami ćwiczeń do zrobienia. Ćwiczenia o różnym stopniu trudności, ale założenie jest takie, że ćwiczę codziennie minimum 20 min. Ćwiczenia znajduję głównie na you tube. Chodakowska, Mel B., fitappy, Jillian Michaels - poukładałam je w zakładkach w lapku, zakładkę nazwałam Fitness i tym sposobem pozbyłam się problemu z wyszukiwaniem ćwiczeń. Na co traciłam kilka minut czasem;>
Drugi plastikowy słoiczek wisi u mnie sobie w kuchni na ścianie. Tam mam zadania dotyczące porządkowania przestrzeni wkoło mnie;) Tak więc co dzień po powrocie z pracy losuję zadanie do zrobienia w domu:) I jak na razie sprawdza się to u mnie:) Zobaczymy jak będzie dalej. Cel jest taki, że chcę mieć ładnie wszystko poukładane, wiedzieć gdzie co jest, każda rzecz musi mieć swoje miejsce, nie chcę tracić czasu /i nerwów/ na szukanie. Niedługo napiszę jaka książka zainspirowała mnie do takich porządków:) I bardzo, ale bardzo się zgadzam z tym hasłem:

Powiem, że czytanie takich blogów bardzo inspiruje i motywuje. Czytam je systematycznie i czytając jak inni sobie radzą, co robią ze sobą, swoim życiem, aż samemu chce się zacząć i próbować swoich sił na różnych polach.
I tak m.in. dzięki Scarletki znalazłam idealny zestaw ćwiczeń do stosowania przy biurku. I tak dzięki niej codziennie ćwiczę 10 min przy biurku w pracy;>



Ogólnie w moich założeniach planu naprawczego jest:
- pozbywanie się niepotrzebnych rzeczy, codziennie choć jednej. utrzymywanie ładu i porządku wkoło siebie:>
- więcej ruchu (plan na ten tydzień: codziennie trochę ćwiczeń: minumum 20min dziennie i minmum raz wyjście do fitness klubu)
- zdrowsza dieta: posiłki 5razy dziennie w równych odstępach czasu, powoli rezygnować ze słodyczy. Chciałabym by ten tydzień był tygodniem bez słodyczy, tym bardziej, że w weekend bardzo sobie pofolgowałam na tym polu. Czy mi się to uda? Będę się starać;)
- spacery: Jak na razie wychodzą mi one w niedziele i raz w tygodniu po pracy. Mam nadzieję to utrzymać, a nuż uda mi się 2 razy w tygodniu wyjść na spacer a w niedziele to juz obowiązkowo? Aura ku temu robi się coraz bardziej sprzyjająca.
Mój niedzielny spacer tym razem wypadł w Gdańsku, znów z dzieciakami sis. 3km w 40min:>
Było tak: Słonecznie i mroźno:-)




wtorek, 5 marca 2013

Z dedykacją.. dla siebie i wszystkich, którzy tego potrzebują :-)


Mam kryzys;>
Ciągle nie mogę się ogarnąć. Nadmiar obowiązków w pracy mnie dobija. Po pracy zaś wracam tak wykończona /sponiewierana/, że nie mam sił. I najczęściej zasypiam nie zrobiwszy niczego z rzeczy, które sobie zaplanowałam. Tu nawet metoda małych kroczków nie pomaga, bo zjem obiad, załączę serial i odpadam. Nie poćwiczyłam wczoraj, nie ogarnęłam jednej półki w szafie, nie spisałam listy to do na marzec, nie przeczytałam ani jednej strony fajnej książki, którą teraz czytam. Spałam smacznie od 18 do 20:30;> Koteczek spał ze mną. Widać taki czas... Tak, wiem, że przesilenie wiosenne, że większość tak ma, ale nie pociesza mnie to.. Ja chcę żyć, a nie przesypiać życie;)
Za to weekend był piękny i całkowicie po mojejmu. Przeczytałam 2 książki, wyspałam się! :) upiekłam murzynka i trochę ogarnęłam mieszkanko /tak, że wygląda teraz jak mieszkanie człowieka;>.
Podstawa do dalszych porządków, bo w planie mam generalne wiosenne porządki do końca marca.
No i zafundowałam sobie piękny spacer! Pogoda była cudna, więc grzechem byłoby nie skorzystać.
Oto fotki! Tam czułam się wolna! Szczęśliwa wręcz! 4km po górach dolinach w 1,5h z przerwami na kontemplowanie widoków. Pięknie było! Chcę więcej takich spacerów:)
BO ŻYCIE PRZECIEŻ PO TO JEST ŻEBY POŻYĆ! :-)