piątek, 10 czerwca 2011

Małgorzata Warda - Dłonie

Długo się zbierałam by podzielić się wrażeniami na temat tej książki. Bo to było wielkie WOW!
To zdziwienie, że ktoś może tak zgrabnie, tak dosadnie wyrazić emocje, które targają nami kobietami. To było jak piękny obrazek, wszystko w nim takie namacalne, takie znane, oj jak dobrze znane...

To jedna z tych książek po przeczytaniu której ma się niedosyt i żałuje się że już się skończyła. Chce się więcej, więcej... Piękna książka, kipiąca emocjami.
Pięć bohaterek: Sara, Maria, Dorota, Anna, Maja, których losy się przeplatają. Każda z nich ma bogatą osobowość, każda jest w jakiś sposób związana ze sztuką. Barwne postacie, każda inna a jednak tak wiele je łączy.
Książka o uczuciach, emocjach, relacjach międzyludzkich, związkach. Przede wszystkich zaś o kobietach. O ich pięknie, dobru a zarazem okrucieństwie, czasem bezmyślności. O ich potrzebach, oczekiwaniach i dążeniu do szczęścia. Szczęścia na swój sposób.
W niektórych bohaterkach odnalazłam siebie. /Dlatego tak mnie ta książka ujęła/. Ze zdumieniem stwierdziłam 'a więc tak to wygląda z boku, tak to może ktoś odebrać...
Po przeczytaniu nasunęło mi się pytanie: 'Czy zatajając swoje prawdziwe uczucia, zwalczając je coś tracimy?'
Jedna z bohaterek tak właśnie postępowała.. Wystarczyło tylko by się otworzyła.. ale nie ona wybrała ucieczkę, unikanie, zaprzeczanie...
Czy ja też tego nie robię?
Przeszywająca książka, głęboko mnie poruszyła.
I na pewno jeszcze do niej wrócę.

2 komentarze: