Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Richard Paul Evans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Richard Paul Evans. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 lutego 2012

Stokrotki w śniegu

Zima, zima, zima.. :) Tak narzekaliśmy, że zimy nie ma to teraz mamy:) Prawdziwą, mroźną, śnieżną;) Staram się nie zapadać w sen zimowy, ale czasem mi się zdarzy zasnąć na filmie w ciągu dnia;)  I to nie że film nudny.. po prostu zasypiam nawet nie wiem kiedy.
Jednak lubię tę porę roku też.(ja ostatnio wszystko lubię;). Głównie za to, że człowiek bez skrupułów może posiedzieć w domu pod kocykiem i oddać się lekturze.
Przeczytałam wreszcie fajną książkę Evansa. Jednak czy stanę się jego fanką? Raczej chyba nie. Zbyt lekkie, banalne, takie 'bajkowe' Chociaż spróbuję przeczytać jeszcze choć jedną jego powieść, zanim powiem kategoryczne 'nie'.

"Stokrotki w śniegu" to ciepła, pokrzepiająca powieść o tym, że warto być dobrym, że nigdy nie jest za późno by się zmienić.
Główny bohater James Kier to zimny, bezwzględny biznesmen, który nie dba o nikogo. Porzuca żonę gdy ta najbardziej go potrzebuje, bowiem w momencie gdy ta dowiaduje się o tym, że jest chora na raka. Nie dba o swoje relacje z synem. Po prostu zostawia rodzinę, znajduje sobie kochankę i zajmuje się rozwojem swojej firmy. Skupiony na interesach, nastawiony na zysk nie liczy się z nikim, po drodze krzywdząc wielu ludzi. Nie ważne dla niego jest, że niektórym łamie w ten sposób życie, zaprzepaszcza ich marzenia. Często postępuje ot, tak dla swojego kaprysu, jakby specjalnie satysfakcjonowało go, że dzięki niemu komuś powinie się noga.  Pewnego dnia na skutek pomyłki dziennikarza znajduje w gazecie swój nekrolog. W internecie pod wzmianką na temat swojej śmierci znajduje liczne niekorzystne na temat swojej osoby komentarze. To co widzi wstrząsa nim tak mocno, że James postanawia się zmienić. Za pomocą swojej sekretarki postanawia dotrzeć do ludzi, których najbardziej skrzywdził i wynagrodzić im krzywdy. Co nie okazuje się wcale takie łatwe. Czy wszystkie krzywdy da się naprawić? Czasem jest już za późno.. Czasem cokolwiek by nie zrobił, nie zatrze to zła jakie wyrządził.
Książka napisana lekkim, przystępnym językiem. Historia banalna i przewidywalna, ale nie o to tu chodzi. Richard Paul Evans napisał powieść typowo świąteczną, ku przestrodze, ku zastanowieniu się. O tym jak ważne jest postępować w zgodzie z sobą, a przy okazji nie krzywdząc innych. "Żyj i pozwól żyć innym." Jest to też powieść o sile miłości i wybaczenia. Żona James'a kocha go do końca, wierząc, że ten mężczyzna. którego pokochała - dobry, czuły, opiekuńczy - ciągle gdzieś tam jest, tylko na chwile się zagubił.
Tak czy siak polecam - idealna książka na zimowe wieczory:)


sobota, 21 stycznia 2012

Każdy dzień może być doskonały :)

Wszystko zależy przecież od nas. Każda chwila naszego życia leży w naszych rękach. Byleby pamiętać o tym co dla nas ważne i to co sprawia nam w życiu przyjemność, nam i naszym bliskim i starać się kreować to w naszym życiu jak najczęściej i jak najwięcej.
Cóż, być szczęśliwym - to wydaje się takie proste. Cieszyć się każdym danym nam dniem, robić to co sprawia nam przyjemność, kochać i doceniać bliskich i ukochanych przez nas ludzi. Niby proste, ale każdy jest tylko człowiekiem i może czasem zbłądzić..
To właśnie przydarzyło się głównemu bohaterowi książki Richarda Paula Evansa pt. "Doskonały Dzień".

Robert pracuje jako przedstawiciel handlowy. Ma idealne życie, piękną ukochaną żonę Alyson i córeczkę Carson. Wiedzie skromne, ale za to szczęśliwe życie. Idealny amerykański obrazek;)  Skrycie marzy o napisaniu książki, którą pisuje na raty już od 4lat. Pewnego dnia po kilku dobrych już latach przepracowanych w jednej firmie, spodziewając się awansu,  zostaje zwolniony. Jest tym faktem zdruzgotany. Czuje się nieudacznikiem, czuje się tak jak mu przez lata wmawiał jego ojciec, że do niczego się nie nadaje. Ma jednak cudowną żonę, która podnosi go na duchu. Allyson wpada na pomysł, że to ona wróci do pracy, a on wreszcie będzie miał czas na pisanie powieści o czym przecież marzy. I tak po kilku tygodniach powstaje powieść pt "Doskonały dzień". Opisuje ona ostatni dzień jaki spędziła jego żona ze swoim umierającym na raka ojcem. Niespodziewanie powieść staje się bestsellerem. A co za tym idzie, życie Roberta diametralnie się zmienia. Z czasem wciąga go 'wielki świat', zapomina o rodzinie, o tym co było dla niego kiedyś najważniejsze. Dochodzi do tego nawet, że odchodzi od żony. Parę dni przed Bożym Narodzeniem spotyka nieznajomego, który mówi mu o najbardziej intymnych szczegółach z jego życia, sugerując mu, że pozostało mu niewiele czasu. Robert myśląc, że niedługo umrze postanawia się zmienić i naprawić wszystko co zepsuł. Czy mu się uda?

To było moje pierwsze spotkanie z R.P. Evansem. Czy udane? Książka łudząco przypominała mi powieść Guilliamo Musso "Potem..." Jakkolwiek u Musso toleruję lekkie, banalne, szczęśliwie kończące się historie. Tak tutaj spodziewałam się czegoś ambitniejszego. Nie mówię, że książka była zła. Może się podobać. Czyta się ją szybko i przyjemnie. Ale całkiem niedawno czytałam coś tak bardzo podobnego, że chyba mam przesyt banalnych dobrze kończących się historyjek. Książkę oceniam na 4, a pisaniu pana Evansa nie mówię stanowczego nie. Poszukam jakiejś jego książki, która byłaby godna uwagi. Może coś mi polecicie? :)

Wracając do doskonałego dnia, do poczucia bycia szczęśliwym to ja już to mam:) Staram się jak najwięcej robić rzeczy, które sprawiają mi przyjemność. To takie proste:)
"Małe przyjemności, czym byłoby życie bez nich?" 
 Coraz bardziej lubię moje życie. Lubię moją pracę za to, że mogę tam słuchać mojej ulubionej muzyki i mojego ulubionego radia: Trójki:) Gdy Niedźwiedź pojawia się na antenie wprawia mnie to w niebywałą radość. W sumie nie wiem dlaczego. Może dlatego, że on i jego muzyka towarzyszy mi już od moich nastoletnich lat. To dzięki niemu słucham przecudne kawałki. M.in taki usłyszałam parę dni temu i zakochałam się w nim. Dziewczyna ma niespełna 16lat! A śpiewa ach ...posłuchajcie sami: