niedziela, 22 stycznia 2012

The girl with the dragon tattoo


Jestem świeżo po powrocie z kina. Z niecierpliwością czekałam na ten film i nie zawiodłam się. Film moim zdaniem genialny. Już muzyka z czołówki przyprawia o dreszcze. Wbiła mnie w hotel...

Reżyser - David Fincher - twórca takich filmów jak chociażby głośnego ostatnio The Social Network, czy Ciekawy przypadek Beniamina Buttona /jeden z moich ulubionych filmów/,  a także Azyl, Podziemny Krąg  - zrobił tym razem film naprawdę z dużym rozmachem. Nie wyobrażam sobie zresztą nikogo innego kto by się podjął stworzenia tego filmu jak doskonały twórca mrocznych klimatów Fincher.
Doskonale dobrana  obsada aktorska, odniosłam wrażenie, że postacie wręcz były szyte na miarę dla wybranych przez Finchera aktorów.

Daniel Craig w roli dziennikarza Mikaela Blomkvista, moim zdaniem idealny! Szczerze mnie zaskoczył, bowiem do tej pory nie przepadałam za tym aktorem. A tym razem bardzo mi się podobała kreacja jaką stworzył w filmie -  spokojny, wyważony, lekko melancholijny, ale zarazem pociągający i fascynujący.
Daniel Craig w roli Mikeal'a Blomkvista /fot. filmweb.pll/

Rooney Mara w roli bezczelnej i piekielnie inteligentnej, odznaczającą się fotograficzną pamięcią - Lisbeth Salander. Dziewczyna po przejściach, która miała 'trudne życie', nie okazująca emocji, nie wyrażająca opinii, nie zważająca na konwenanse i formy grzecznościowe. Byłam zachwycona transformacją tej aktorki w Lisbeth Salander. Rooney Mara jest ładna i kobieca, tymczasem Lisbeth piekielnie chuda, z dziwną fryzurą, z ciałem pokrytym tatuażami i żelastwem na twarzy, wyglądała wręcz nieapetycznie i odstręczająco.

Rooney Mara w roli Lisbeth Salander /fot.dziennik.pl/


Również Robin Wright w roli dziennikarki, przyjaciółki Blomkvista odpowiadała moim wyobrażeniom o tej bohaterce książki.
Daniel Craig i Robin Wright /fot.dziennik.pl/


Czytałam całą serię Stiega Larsena i tym bardziej jestem zachwycona tym jak Fincher idealnie oddał obraz pierwszej części Milenium - "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet". Scenariusz prawie idealny, zawiera wszystkie najważniejsze wydarzenia. Nieco zmieniono zakończenie  - sprawę odnalezienia Harriet, ale bez większego uszczerbku dla filmu.

No i muzyka - Trent Reznor - robi piorunujące wrażenie. Jest nie  tylko "ilustracją" tego, co widać na ekranie, ale często dopowiada, wiele razy wywołuje niepokój i dysharmonię w sielankowej (na pozór) scenie.

Myślę, że film spodoba się każdemu, i tym, którzy czytali książki Larsena, jak również tym, którzy nie znają tej historii. Mamy tu morderstwa, głęboko skrywane rodzinne tajemnice, korupcje. Dość brutalne sceny, okrutne sceny gwałtu. Nie dla wrażliwych! Równoważy to wątek miłosny między parą głównych bohaterów. No i odrobina dowcipu.. W mrocznej scenie, gdy Bloomkvist został zwabiony przez Goofreya do jego 'sali zbrodni', Gooffrey pyta go dlaczego ludzie nei ufają swoim instynktom, dlaczego bardziej boją się kogoś urazić niż odmówić i zadbać o siebie. Przecież mógł mu odmówić, siłą go tam nie zaciągnął, zaproponował mu tylko drinka. Pada pytanie wprost - Dlaczego nie poszedłeś do domu? Na co związany i skrępowany Mikael - "A mogę iść teraz?" ;)

Jak dla mnie - rewelacja, mocne kino akcji. Film trwa 158minut! a w ogóle się tego czasu nie odczuwa. Wręcz przeciwnie, nie chciałam by się kończył, ale z racji tego, że czytałam książkę wiedziałam kiedy zbliża się do końca.

Gorąco polecam!.

Ocena: 9/10

sobota, 21 stycznia 2012

Każdy dzień może być doskonały :)

Wszystko zależy przecież od nas. Każda chwila naszego życia leży w naszych rękach. Byleby pamiętać o tym co dla nas ważne i to co sprawia nam w życiu przyjemność, nam i naszym bliskim i starać się kreować to w naszym życiu jak najczęściej i jak najwięcej.
Cóż, być szczęśliwym - to wydaje się takie proste. Cieszyć się każdym danym nam dniem, robić to co sprawia nam przyjemność, kochać i doceniać bliskich i ukochanych przez nas ludzi. Niby proste, ale każdy jest tylko człowiekiem i może czasem zbłądzić..
To właśnie przydarzyło się głównemu bohaterowi książki Richarda Paula Evansa pt. "Doskonały Dzień".

Robert pracuje jako przedstawiciel handlowy. Ma idealne życie, piękną ukochaną żonę Alyson i córeczkę Carson. Wiedzie skromne, ale za to szczęśliwe życie. Idealny amerykański obrazek;)  Skrycie marzy o napisaniu książki, którą pisuje na raty już od 4lat. Pewnego dnia po kilku dobrych już latach przepracowanych w jednej firmie, spodziewając się awansu,  zostaje zwolniony. Jest tym faktem zdruzgotany. Czuje się nieudacznikiem, czuje się tak jak mu przez lata wmawiał jego ojciec, że do niczego się nie nadaje. Ma jednak cudowną żonę, która podnosi go na duchu. Allyson wpada na pomysł, że to ona wróci do pracy, a on wreszcie będzie miał czas na pisanie powieści o czym przecież marzy. I tak po kilku tygodniach powstaje powieść pt "Doskonały dzień". Opisuje ona ostatni dzień jaki spędziła jego żona ze swoim umierającym na raka ojcem. Niespodziewanie powieść staje się bestsellerem. A co za tym idzie, życie Roberta diametralnie się zmienia. Z czasem wciąga go 'wielki świat', zapomina o rodzinie, o tym co było dla niego kiedyś najważniejsze. Dochodzi do tego nawet, że odchodzi od żony. Parę dni przed Bożym Narodzeniem spotyka nieznajomego, który mówi mu o najbardziej intymnych szczegółach z jego życia, sugerując mu, że pozostało mu niewiele czasu. Robert myśląc, że niedługo umrze postanawia się zmienić i naprawić wszystko co zepsuł. Czy mu się uda?

To było moje pierwsze spotkanie z R.P. Evansem. Czy udane? Książka łudząco przypominała mi powieść Guilliamo Musso "Potem..." Jakkolwiek u Musso toleruję lekkie, banalne, szczęśliwie kończące się historie. Tak tutaj spodziewałam się czegoś ambitniejszego. Nie mówię, że książka była zła. Może się podobać. Czyta się ją szybko i przyjemnie. Ale całkiem niedawno czytałam coś tak bardzo podobnego, że chyba mam przesyt banalnych dobrze kończących się historyjek. Książkę oceniam na 4, a pisaniu pana Evansa nie mówię stanowczego nie. Poszukam jakiejś jego książki, która byłaby godna uwagi. Może coś mi polecicie? :)

Wracając do doskonałego dnia, do poczucia bycia szczęśliwym to ja już to mam:) Staram się jak najwięcej robić rzeczy, które sprawiają mi przyjemność. To takie proste:)
"Małe przyjemności, czym byłoby życie bez nich?" 
 Coraz bardziej lubię moje życie. Lubię moją pracę za to, że mogę tam słuchać mojej ulubionej muzyki i mojego ulubionego radia: Trójki:) Gdy Niedźwiedź pojawia się na antenie wprawia mnie to w niebywałą radość. W sumie nie wiem dlaczego. Może dlatego, że on i jego muzyka towarzyszy mi już od moich nastoletnich lat. To dzięki niemu słucham przecudne kawałki. M.in taki usłyszałam parę dni temu i zakochałam się w nim. Dziewczyna ma niespełna 16lat! A śpiewa ach ...posłuchajcie sami:


czwartek, 19 stycznia 2012

3 razy R - Hanna Cygler

O Hannie Cygler przeczytałam pierwszy raz na blogu u Sabinki, o tutaj.         Pani Cygler mieszka w Gdańsku, moje rejony, zatem tym bardziej byłam zaciekawiona jej książkami. Na pierwsze spotkanie z autorką wybrałam książkę "3 razy R". To pierwsza książka w dorobku Hanny Cygler. Czytało mi się ją szybko i z przyjemnością. Fabuła dzieje się w trójmieście. Gdańsk Brzeźno, Sopot, Gdynia... Miło czytać w książce o miejscach, które się dobrze zna:)

Tytuł "3 razy R" nawiązuje do 3 głównych bohaterek książki, których nazwiska zaczynają się na literkę 'R'.
Olga, Klaudia i Lidka to kobiety, którym wydawałoby się nic nie brakuje do szczęścia. Zgrane przyjaciółki, wspólnie prowadzą znane w całym trójmieście, dobrze prosperujące biuro turystyczne.
Rozsądek, Rodzina, Romans tak żartobliwie mówią na siebie, w związku z tym sławnym 3 razy R.
Najciekawsza jest historia Olgi, to ona nadaje książce tajemniczości i sprawia, że czytelnik przewraca kartki książki z niecierpliwością by jak najszybciej poukładać elementy zawikłanej układanki.
Olga jest piękną, pewną siebie kobietą, ma przystojnego męża i śliczną córeczkę, jej małżeństwo jest szczęśliwe, wydawać by się mogło, że prowadzi idealne życie.. Ale nie zawsze tak było.. W miarę czytania poznajemy jej mroczną przeszłość. Olga wychowana w domu dziecka, zahukana, nieśmiała, niepewna siebie  wyszła za mąż za pierwszego lepszego faceta.. który co tu kryć był koszmarny.. Jej życie kiedyś było koszmarne.. Ale udało jej się od tego uwolnić i stworzyć to idealne życie w którym żyje teraz. Niestety przeszłość nagle zaczyna deptać jej po piętach. Olga czuje się śledzona. Dziwne telefony, liściki, wypadek na drodze.. Czary goryczy dopełnia pojawienie się Mikołaja jej byłego kochanka z tamtych koszmarnych czasów. Romans z Mikołajem to było jej światełko w tunelu, jedyne co ją trzymało wówczas przy zdrowych zmysłach. Mikołaj nagle objawia się po latach jako.. facet jej przyjaciółki Klaudii..
Klaudia to typowa singielka, kobieta pewna siebie, dobrze ustawiona finansowo, jednak wiecznie poszukuje miłości. Jej temperament rzuca ją wciąż w ramionach coraz to bardziej nieodpowiednich facetów...
Lidka to najbardziej rozsądna i odpowiedzialna kobieta z trzech przyjaciółek. Mieszka z mężem i teściem, ma zasady i się ich trzyma. Jednak ogarnięta obsesyjną zazdrością o męża sprawia, że  i jej życie w pewnym momencie się dość mocno komplikuje..

„Dlaczego w życiu nigdy nie jest w sam raz? Zawsze albo za wcześnie, albo już za późno….”
Mamy tu zdradę, zawiść, zazdrość, odrobinę sensacji i tajemnice do rozwikłania. Książka moim zdaniem ukazuje jak łatwo jest utracić przyjaźń poprzez zwykłe niedogadanie się, zawiść i wyobrażanie sobie nie wiadomo czego, zamiast po prostu to wyjaśnić na początku. Autorka wgryza się w temat przyjaźni, relacji między kobietami. Jak łatwo nam kobietom przychodzi utrata zaufania do drugiej kobiety, gdy w grę wchodzi mężczyzna...  Jak łatwo wybielamy mężczyzn, za to drugiej kobiecie nie wybaczymy nawet drobnego potknięcia...


Książkę przeczytałam w dwa wieczory. Nie nudziłam się, byłam ciekawa jak zakończy się historia. Świetne babskie czytadło, ale nie takie z gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych.  Z chęcią przeczytam jeszcze parę książek tej autorki. Polecam!

A ten demotywator idealnie pasuje ;) 

wtorek, 17 stycznia 2012

Dziewczyna w czerwonej pelerynie (2011)


Miłe zaskoczenie. Nie przepadam za fantastyką, a pod taką kategorię można podpiąć ten film, a mimo to spodobał mi się. Obejrzałam go ot tak, bo chora byłam, bo zalegał na dysku, bo miałam ochotę na coś baśniowego. I co się okazało?
Piękny, relaksujący film. Taka bajka w sumie. Intensywne kolory, piękne krajobrazy. Piękna dziewczyna no i ...wilk.

W malowniczej zimowej scenerii jest sobie mała osada, na tyle mała, że wszyscy się znają. Sielankowe życie ludności tej osady burzy wilkołak, który żąda co miesięcznej ofiary z najlepszej zwierzyny w zamian za to obiecuje nie tykać ludzi. Pewnego dnia łamie to postanowienie. W noc wilka ginie młoda dziewczyna, siostra Valerie. Ludność wioski postanawia się zemścić.  Kiedy do wsi przybywa doświadczony pogromca wilkołaków, mieszkańcy dowiadują się, że bestia żyje pośród nich – może nią być każdy… . Valerie blond włosa piękność, córka drwala staje się główną przyczyną nawiedzeń wioski przez wilka. Okazuje się, że tylko ona rozumie co wilk do niej mówi. Wilk żąda od niej by odeszła z nim, w innym razie zginą wszyscy. Pogromca wilkołaków sugeruje, że wilkołakiem musi być ktoś kto pragnie Valerie..
Podejrzenie pada na miejscowego drwala, który jest zakochany w dziewczynie z wzajemnością. Jest jeszcze Henry... Drwal  jest biedny i dziewczyna nie ma z nim przyszłości. Matka Valerie, która sama wyszła za drwala ma inny pomysł na dalszą przyszłość córki. Znalazła dla niej majętnego chłopca o imieniu Henry. Który z nich jest wilkołakiem? A może babcia dziewczyny? a może matka? A może jeszcze ktoś inny?

Jest książka o tym samym tytule. Czy przeczytam? Po obejrzeniu tego filmu mam na nią wielką ochotę.
Przyznam, że nie sądziłam, że mnie tak porwie ta historia. Trzymał mnie ten film w napięciu do ostatnich chwil. A zakończenie okazało się zupełnie zaskakujące. No i muzyka... O tak Fever Ray moje odkrycie roku 2011 sprawiało, że oglądanie tego filmu to była prawdziwa przyjemność:)

Od jesieni się zasłuchiwałam w tych cudnych dźwiękach:)
A w kinie ostatnio jest parę perełek na które bardzo bym chciała iść! Facet przylatuje dopiero 10 lutego więc będę musiała się wybrać sama, bądź z koleżanką. A mianowicie bardzo bardzo chcę iść na:
  • W ciemności - film Agnieszki Holland
  • Dziewczyna z tatuażem - amerykańska wersja Dziewczyny, która igrała z ogniem
  • Musimy porozmawiać o Kevinie - bo to straszny film, a ja lubię horrory, thrillery, no i w trójce go tak ładnie rekomendowali..

sobota, 14 stycznia 2012

Dziwne losy Jane Eyre (Jane Eyre 2011)


Złapało mnie choróbsko, więc leżę pod kołderką, popijam gorące herbatki z sokiem malinowym, no i wreszcie mam czas. Czas tylko dla siebie, czas na czytanie książek i nadrabianie zaległości filmowych. W tym roku jak na razie lepiej mi idzie czytanie, niż oglądanie filmów, zatem przy okazji tego, że mam wreszcie dużo czasu postanowiłam przejrzeć moje filmy do obejrzenia. Miałam ochotę na wiktoriańskie klimaty.. XIX wieczny brytyjski romans to było coś na co miałam ochotę...

Za oknem wreszcie biało, w domu cieplutko, królik u boku, a w tle cudowna adaptacja książki Charlotte Bronte, której niestety jeszcze nie czytałam.
Film mnie absolutnie zauroczył! Zakochałam się w Jane Eyre, przepadłam bez reszty w jej pokręconych, smutnych losach. Przepiękna kreacja Mii Wasikowskiej - australijka, a zdumiewająco podobna do naszej polskiej aktorki, która gra w serialu "Bez Tajemnic" - Aleksandra Kusio. Mia moim zdaniem zagrała tutaj świetnie. Jestem nią zauroczona!
Uwielbiam takie filmy! Mamy tu skrywająca sekrety posiadłość, egoistycznego bogacza, mezalians, nieoczekiwany spadek i okrutne praktyki w szkole dla dziewcząt. Jane Eyre to odważna jak na tamte czasy młoda dziewczyna, wierna swoim ideałom. Sierota, źle traktowana przez swoją macochę, wreszcie oddalona do szkoły dla dziewcząt, gdzie jej los wcale się nie odmienił na lepsze. Wreszcie kończy szkołę i zostaje guwernantką, w domu pana Rochestera w którym, z czasem się zakochuje. Jak się okazuje z wzajemnością. Miłość jednak nie jest łatwa i miewa pokrętne ścieżki.. Ona wszak jest zwykłą, biedną guwernantką, on zaś bogato postawionym szlachcicem. Film trwa ponad 2 godziny, a oglądałam go z przyjemnością. Ciekawa, zaskakująca akcja, ani przez chwile mnie nie nużył. Ponoć o wiele lepsza jest adaptacja BBC. Muszę zobaczyć. Przedtem jednak przeczytam książkę, bo film zdecydowanie mnie do niej zachęcił.

A teraz czas czas na adaptacje powieści Jane Austin. Jakoś mnie wzięło na takie klimaty. Czasem fajnie jest chorować;)

środa, 11 stycznia 2012

Cukiernia pod Amorem - Zajezierscy - Małgorzata Gutowska - Adamyczk

Wróciłam dziś niepocieszona z bibloteki. Przeczytałam już pierwszy tom Cukierni pod Amorem, a drugi jest aktualnie wypożyczony. No nic będę polować, dobrze, że jest internet i mogę obserwować na bieżąco co dzieje się z daną książką:)

"Cukiernia pod Amorem" to moje fenomenalne odkrycie tego roku. (Tak wiem, że jestem opóźniona;)
Zupełnie się tego nie spodziewałam! Książka przeleżała na mojej półce z jakiś rok. Dostałam ją w prezencie i od razu zniechęcił mnie tytuł. Pomyślałam "to nie dla mnie'. Ostatnio robiąc porządki na półkach z książkami wpadła mi ona w ręce i uznałam, że muszę coś z nią zrobić: wystawić na allegro albo dać komuś w prezencie. Ale głupio tak nawet nie spróbować przeczytać. Spróbowałam i ...przepadłam.

"Cukiernia pod Amorem" to urocza powieść, która wciąga już od pierwszych stron. Przeplatają się w niej dwa światy współczesność i przeszłość.

Podczas prac archeologicznych na gutowskim rynku, odnaleziona zostaje mumia z tajemniczym pierścieniem. 20paroletnia Ida Hryć, córka właściciela tytułowej cukierni, robi wszystko by poznać historię pierścienia. Od ojca wie, że pierścień należał do jej rodziny i że był dowodem na spokrewnienie z hrabią Tomaszem Zajezierskim, lecz w niewyjaśnionych okolicznościach został zagubiony.

Akcja z przeszłości to wiek XIX, tu narracja toczy się dwutorowo - wątki z lat 60tych przeplatane są wątkami z lat 80tych i późniejszych. Poznajemy historie rodziny hrabiego Tomasza Zajezierskiego, jak też i jego życiorys. Przy okazji poznajemy zwyczajne życie arystokratycznej rodziny na folwarku: szukanie właściwych kandydatów na mężów/żony, przygotowania do wesela, polowania, problemy z zarządzaniem majątkiem, animozje polsko-rosyjskie.

Barwne postacie, ciekawy język, wartka, ciekawa akcja wszystko to sprawia, że książkę czyta się szybko i jest to bardzo interesująca lektura. Przy okazji czytelnikowi wydaje się, że czuje ten stary klimat, te popowstańcze emocje. Dlatego już nie mogę się doczekać kolejnych tomów. Z racji ograniczonych funduszy w grę wchodzi tylko bibloteka, zatem niepocieszona muszę się zabrać za zupełnie inną lekturę.

niedziela, 8 stycznia 2012

weekendowo - książkowo :)

Pierwszy długi weekend w Nowym Roku:)
Jak mi minął? Otóż tak jak lubię. Leniwie.
Piątek cały dzień w domku, czytanie, sprzątanie, czytanie. Zabrałam się w końcu za książki z mojej domowej półki, bo te z bibloteki już przeczytałam. Na pierwszy ogień poszła "Cukiernia pod Amorem", którą dostałam rok temu na gwiazdkę od przyjaciółki. Jestem nią oczarowana! Książką rzecz jasna;)
Zrobiłam porządki na półkach z książkami i mam jedną półkę na której mam tylko książki do przeczytania, które od jakiegoś czasu stoją tylko i czekają na swoje 5minut;) Oto ona:
W sobotę udało mi się wyjść z domu - co za sukces! I to dzięki butom;> Razem z facetem pojechaliśmy oddać buty, które sobie kupiłam jakiś czas temu i okazało się, że są za małe;> Przy okazji zakupiłam tunikę i dwie spódniczki. A co sobie będę żałować;)W sobotę też faceta odprawiłam w świat. Zatem znów jestem słomianą wdową;> Niedziela z nazwy - leniwa:) Spałam, czytałam, obejrzałam nawet aż 1 film;> Wieczorem odwiedził mnie mój ex z nową dostawą muzyki, filmów i seriali. I tak sobie myślę... Jak to jest, że byłym facetem tak super się rozmawia a z obecnym nie można się dogadać? Z rozmów z przyjaciółkami wiem, że nie tylko ja tak mam. Dopóki facet nie jest 'naszym facetem' jest świetnym kumplem, można z nim pogadać o wszystkim, jakoś tak jest bez ciśnienia. A jak już ten facet staje się partnerem w związku to jakoś tak zaczyna się psuć. Tak nie powinno być. Muszę znaleźć przyczyny takiego stanu rzeczy. Przeanalizować to.. czyli to co lubię;) A teraz uciekam do wanny z Cukiernią pod Amorem, bo jutro znów trzeba wstać skoro świt. Och jak ja tego nie lubię;/ Zatem szybko wanna a po... :)

piątek, 6 stycznia 2012

Kukułka - Antonina Kozłowska


"Czasami można się starać z całych sił, a wystarczy, że zabraknie jednej malutkiej cegiełki, jedna drobna rzecz pójdzie nie tak i lądujemy znowu na polu z napisem start. Coraz dalej za wami. Aż wreszcie nie mamy już sił was gonić. Nie mamy sił nawet gonić naszych marzeń. I zostajemy tam, skąd wyszliśmy, pokonani, chociaż przecież się staraliśmy, tak samo jak wy".

Jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki. To już moje drugie spotkanie z książką Antoniny Kozłowskiej i muszę przyznać, że kobieta świetnie pisze. Po pierwszą książkę "Czerwony rower" sięgnęłam ze sceptycyzmem. Ale byłam pozytywnie zaskoczona. Czytało się lekko, szybko, a do tego książka nie była ot tak lekką lekturą. Ona ma takie pióro, że przeżywa się wszystko bardzo, czasem miałam wrażenie jakbym tam była, sama przeżywała to co bohaterki, czytając ma się przed oczami obrazy.

"Kukułka" to poruszająca powieść o dwóch kobietach po 30tce. Jedna z nich Marta ma wszystko: kochającego męża, piękny dom, dobrą pracę, samochód. Nie ma tylko najważniejszego, czegoś czego bardzo pragnie, o czym marzy, co w końcu staje się jej obsesją. Dziecka. Marta widzi dzieci wszędzie, na ulicy, na nowym osiedlu, koleżanki z pracy, znajomi męża, jej przyjaciółki - wszyscy mają dzieci. Wydaje jej się, że świat wypełniony jest szczęśliwymi matkami. Z zazdrością przygląda się kobietom, które wychodzą na spacery ze swoimi pociechami.. [Skąd ja to znam..]

„Kiedy zapragniesz różowego słonia, różowe słonie nagle pojawią się wszędzie dookoła – będą wabić cię z każdej wystawy sklepowej i okładki gazety, będą wysuwać trąby ze wszystkich kątów twojego pola widzenia. Kiedy zapragniesz takiego słonia z całego serca i z jakiegoś powodu okaże się, że nie możesz go dostać, zaczniesz mijać na ulicy setki osób prowadzących takie zwierzaki na smyczy, przytulających je, noszących na rękach, choć przez całe lata mogłaś nawet nie zdawać sobie sprawy z istnienia różowych słoni.”


Coś co łatwo przychodzi innym, dla Marty jest niedostępne. Razem z mężem Filipem starają się o dziecko, jednak nie udaje im się. Marta poroniła aż 5 razy -przeżywając istny emocjonalny rollercoaster od ogromnej nadziei, entuzjazmu, radości aż po rozpacz po stracie kolejnego nienarodzonego dziecka.

Jest też druga kobieta - Iwona. Samotna matka dwójki dzieci. Mieszkająca z matką po odejściu męża, pracuje jako woźna w szkole, ledwo wiążąc koniec z końcem. Iwona czuje się jakby oglądała świat zza grubej szklanej szyby. Gdzieś obok niej jest świat, którego ona też miała być częścią, do którego miała tak blisko.. Jeszcze chwila, jeden krok, gdy jeszcze był mąż mieli kupić na kredyt mieszkanie w tych ładnych nowych blokach naprzeciwko. Nie mieszkać już kątem u teściów, mieć swoje ładne mieszkanko, z ładnym placem zabaw dla dzieci.. Nie wyszło.. Pstryk i marzenia pękły jak bańka mydlana. Wspólnik męża narobił długów, zamiast kredytu na mieszkanie, trzeba było spłacać firmę, mąż wyjechał za granice dorobić, tam poznał kogoś nowego.. wszystko się skończyło. Iwona zostaje sama z dziećmi. Aż pewnego dnia znajduje ogłoszenie w gazecie i wpada na szatański pomysł poprawy swojego losu.. Przede wszystkim robi to dla dzieci..


„Gorliwie przytakujemy, gdy mądrzejsi od nas każą nam cieszyć się chwilą i doceniać to co mamy, ale w głębi duszy wiemy swoje - najlepsze dopiero nas czeka: za rogiem, po przeprowadzce, po Nowym Roku. Gdzieś tam czeka na nas przygotowane już i zapakowane w błyszczący papier z kokardką nasze nowe, lepsze życie, a to co mamy dziś to tylko poczekalnia.”


Kobiety łączy wspólny dramat. Poznają się, bo zmusza je do tego życie... Dalszego ciągu nie zdradzę. Trzeba po prostu przeczytać. A czyta się jednym tchem. Książka wciąga. Utożsamiamy się obiema kobietami, przeżywamy ich tragedie. Życie to czasem bardzo trudne wybory. Poświęcamy coś w imię lepszego życia. Nie zawsze wychodzi, nie zawsze się da. Są granice, których nie przeskoczymy, choćby nam się wydawało, że zaciśniemy zęby i postaramy się przetrzymać. Na uczucia, emocje nie ma rady. Nie da się udawać, że ich nie ma.. Takie jest życie.. Czasem układa się nie po naszej myśli.. Czasem trzeba zaakceptować to czego zmienić nie możemy..

"Jest jak jest, nie będzie lepiej, nie będzie gorzej. Oto twoje życie, takie dostałaś, innego nie będzie. Nie będzie lepsze i tylko od ciebie zależy, czy nie będzie gorsze"


Książka świetna i polecam ją bardzo. A sama już szykuję się na jeszcze jedną z powieści Antoniny Kozłowskiej "Trzy połówki jabłka". Myślę, że znów się nie zawiodę.

niedziela, 1 stycznia 2012

Dziękuję za wspomnienia - Cecelia Ahern

"Nie ma prostej drogi wiodącej tam dokąd pragniesz dotrzeć"

Mandarynki, gorący kubek malinowskiej, kocyk, książka i trójka w tle. Top Wszech Czasów. Uwielbiam tak :)
Mamy już 2012 rok...
Nie mam jakichś specjalnych postanowień noworocznych. Nie ścigam się z nikim. Życie to nie wyścig, kto więcej, dalej, szybciej... Chcę żyć w swoim tempie, czuć, poznawać, zwiedzać, oglądać, czytać.. Czytać tylko dla samej przyjemności czytania. Uwielbiam to.. Książki to dla mnie przeżywanie świata bardziej.
"Kto czyta książki, żyje podwójnie" :)

Życzę sobie na ten Nowy 2012 rok obym jak najwięcej miała takich cudnych chwil... Obym nie bała się być całkowicie, autentycznie sobą. Bym żyła w zgodzie z własnym sercem i dokonywała wyborów w zgodzie z własną filozofią życiową.
Życie jest takie cenne, tak często o tym zapominamy w pogodni za 'gwiazdką z nieba'. Ja nie potrzebuję wiele do szczęścia. Już to wiem. Kawałek własnego miejsca, dobra muzyka, dobra książka..

"Codzienne zwykłe rzeczy trzymają nas przy życiu. Jakże niezwykła jest zwyczajność. To narzędzie, które pomaga nam iść przez życie. Matryca normalności".


Chciałabym coś zobaczyć, zwiedzić, poznać paru fajnych, ciekawych ludzi... Ostatnie lata obfitowały w nowe fascynujące znajomości, mam nadzieję że tak będzie i w tym roku. W 2011 spełniło się jedno z moich większych marzeń - zwiedziłam Paryż,:) Byłam na wieży Eiffla, zwiedziłam Luwr!:) Byłam też w Norwegii - Widziałam Oslo ze skoczni w Holmenkollen:)
Dostałam awans w pracy - i świetnie się czuję na nowym stanowisku:) Jestem zdrowa, coraz częściej szczęśliwa i pogodzona z sobą. Życie jest dla mnie czymś cennym. Chcę je przeżywać... Czuć, kochać, tęsknić, po prostu Być:) Jestem bardziej za Być niż mieć, jeżeli mieć to więcej książek i ludzi do kochania:)


Wszystko rośnie. Włączając w to miłość. A jeżeli i ona rośnie każdego dnia, jak możesz oczekiwać, że tęsknota kiedykolwiek cię opuści? Wszystko wzrasta, nasza zdolność do radzenia sobie z tym, również. Dzięki temu jakoś żyjemy.


Nie będę oceniać, analizować mijającego roku. Podsumowania mnie dołują;) Przeżyłam już trochę w swoim życiu. Z biegiem lat inaczej patrzymy na życie. We mnie jakiś czas temu obudziła się niesamowita potrzeba przeżywania jak najlepiej swoich dni. Kolekcjonowanie dobrych wspomnień. Miłych, przyjemnych, ekscytujących, szczęśliwych chwil. To jedyne moje postanowienie na ten rok. Zapisywać, utrwalać jak najwięcej dobrych momentów. Chcę czuć że żyję. Cieszyć się każdym dniem. W życiu bywa różnie... Nasze emocje są takie chwiejnie.. Znakomicie to ujęła Cecelia Ahern w książce "Dziękuję za wspomnienia"


„Między dwoma skrajnościami wisi cienka zasłona. Delikatna, przezroczysta, żeby nas ostrzec lub pocieszyć. Czujesz nienawiść, ale gdy spojrzysz przez zasłonę, dostrzeżesz możliwość miłości. Jesteś smutny, ale po drugiej stronie możesz zobaczyć radość. Idealny porządek i kompletny bałagan - wszystko zmienia się tak szybko, w mgnieniu oka.”



Moje pierwsze spotkanie z Cecelią Ahern, irlandzką pisarką, która zasłynęła z powieści "Ps. Kocham Cię". Na początku czytania myślałam sobie to kolejna amerykańska powiastka w stylu komedii romantycznych. Owszem może i tak. Wszystko jest przewidywalne i schematyczne. Mamy główną bohaterkę, 33letnią Joyce która przeżywa traumę. Traci długo oczekiwane dziecko, upadła ze schodów i poroniła. Pod wpływem tego zdarzenia postanawia całkowicie zerwać z dawnym życiem, rozstaje się z mężem, przeprowadza się do domu ojca. Nagle okazuje się, że Joyce posiada rozległą wiedzę z dziedziny architektury, potrafi mówić po włosku, zna łacinę, zmieniła całkowicie nawyki żywieniowe, no i sny... jakby nie jej.. Przypadkowo u fryzjera spotyka nieznajomego mężczyznę, który wydaje jej się bardzo znajomy... Co będzie dalej już chyba wszyscy wiedzą;) Jednakże uważam, że książka jest przeurocza. Refleksyjna. Pokrzepiająca. Nieważne jakie nieszczęścia na nas spadają w życiu. Życie toczy się dalej.. Czasem wszystko się wali po to, by powstało coś nowego. Piękniejszego:)
Do Ceceli Ahern jeszcze wrócę. Choć książka "Dziękuję za wspomnienie" nie była jakoś szczególnie porywająca dla mnie, to jednak przyjemnie spędziłam z nią czas. No i te cytaty. Lubię takie. Wszystkie w tej notce pochodzą z tej książki. Przydały mi się;)

Pozdrawiam Was Noworocznie i w Nowym 2012 Roku życzę Wam dużo szczęścia, spokoju i jak najwięcej cudownych chwil, które wspominać będziecie z przyjemnością. Jak najwięcej czasu spędzonego z dobrą książką, bowiem taki czas nigdy nie jest zmarnowany:) Życzę Wam wielu wspaniałych książkowych odkryć, masy przeczytanych dobrych książek, które wnoszą coś wartościowego do naszego życia, obejrzenia wielu świetnych filmów, koncertów, dobrej muzyki i czego tylko sami zapragniecie:)