Jestem świeżo po powrocie z kina. Z niecierpliwością czekałam na ten film i nie zawiodłam się. Film moim zdaniem genialny. Już muzyka z czołówki przyprawia o dreszcze. Wbiła mnie w hotel...
Reżyser - David Fincher - twórca takich filmów jak chociażby głośnego ostatnio The Social Network, czy Ciekawy przypadek Beniamina Buttona /jeden z moich ulubionych filmów/, a także Azyl, Podziemny Krąg - zrobił tym razem film naprawdę z dużym rozmachem. Nie wyobrażam sobie zresztą nikogo innego kto by się podjął stworzenia tego filmu jak doskonały twórca mrocznych klimatów Fincher.
Doskonale dobrana obsada aktorska, odniosłam wrażenie, że postacie wręcz były szyte na miarę dla wybranych przez Finchera aktorów.
Daniel Craig w roli dziennikarza Mikaela Blomkvista, moim zdaniem idealny! Szczerze mnie zaskoczył, bowiem do tej pory nie przepadałam za tym aktorem. A tym razem bardzo mi się podobała kreacja jaką stworzył w filmie - spokojny, wyważony, lekko melancholijny, ale zarazem pociągający i fascynujący.
![]() |
| Daniel Craig w roli Mikeal'a Blomkvista /fot. filmweb.pll/ |
Rooney Mara w roli bezczelnej i piekielnie inteligentnej, odznaczającą się fotograficzną pamięcią - Lisbeth Salander. Dziewczyna po przejściach, która miała 'trudne życie', nie okazująca emocji, nie wyrażająca opinii, nie zważająca na konwenanse i formy grzecznościowe. Byłam zachwycona transformacją tej aktorki w Lisbeth Salander. Rooney Mara jest ładna i kobieca, tymczasem Lisbeth piekielnie chuda, z dziwną fryzurą, z ciałem pokrytym tatuażami i żelastwem na twarzy, wyglądała wręcz nieapetycznie i odstręczająco.
![]() |
| Rooney Mara w roli Lisbeth Salander /fot.dziennik.pl/ |
Również Robin Wright w roli dziennikarki, przyjaciółki Blomkvista odpowiadała moim wyobrażeniom o tej bohaterce książki.
![]() |
| Daniel Craig i Robin Wright /fot.dziennik.pl/ |
Czytałam całą serię Stiega Larsena i tym bardziej jestem zachwycona tym jak Fincher idealnie oddał obraz pierwszej części Milenium - "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet". Scenariusz prawie idealny, zawiera wszystkie najważniejsze wydarzenia. Nieco zmieniono zakończenie - sprawę odnalezienia Harriet, ale bez większego uszczerbku dla filmu.
No i muzyka - Trent Reznor - robi piorunujące wrażenie. Jest nie tylko "ilustracją" tego, co widać na ekranie, ale często dopowiada, wiele razy wywołuje niepokój i dysharmonię w sielankowej (na pozór) scenie.
Myślę, że film spodoba się każdemu, i tym, którzy czytali książki Larsena, jak również tym, którzy nie znają tej historii. Mamy tu morderstwa, głęboko skrywane rodzinne tajemnice, korupcje. Dość brutalne sceny, okrutne sceny gwałtu. Nie dla wrażliwych! Równoważy to wątek miłosny między parą głównych bohaterów. No i odrobina dowcipu.. W mrocznej scenie, gdy Bloomkvist został zwabiony przez Goofreya do jego 'sali zbrodni', Gooffrey pyta go dlaczego ludzie nei ufają swoim instynktom, dlaczego bardziej boją się kogoś urazić niż odmówić i zadbać o siebie. Przecież mógł mu odmówić, siłą go tam nie zaciągnął, zaproponował mu tylko drinka. Pada pytanie wprost - Dlaczego nie poszedłeś do domu? Na co związany i skrępowany Mikael - "A mogę iść teraz?" ;)
Jak dla mnie - rewelacja, mocne kino akcji. Film trwa 158minut! a w ogóle się tego czasu nie odczuwa. Wręcz przeciwnie, nie chciałam by się kończył, ale z racji tego, że czytałam książkę wiedziałam kiedy zbliża się do końca.
Gorąco polecam!.
Ocena: 9/10













