niedziela, 29 lipca 2012

Jeden Dzień - David Nicholls



"I tu wszystko się zaczęło. Tu i teraz. A po chwili wszystko było skończone".


Przepiękna książka o życiu. Znajdziemy w niej wszystko. Pierwsze porywy serca, zauroczenie, samotność, ból rozstania, rozczarowania, nadzieję, miłosne wzloty i upadki. A to wszystko poznając jeden dzień w roku z życia Emmy i Dextera. 15 lipca co roku przez prawie 20lat śledzimy losy dwojga przyjaciół.

Bardzo przypadła mi do gustu konstrukcja tej powieści. Dzień z życia Emmy i Dex, ukazanie ich różnych kolei losu, spojrzenia na życie. Śledzimy ich losy i zauważamy jak życie ich zmienia. Jak los raz przybliża, a za chwile oddala od siebie. Czasem wydaje się, że już na zawsze. A jednak.. W tej powieści jak i w życiu nic nie jest przewidywalne.

Parę razy bardzo wzruszyła mnie ta książka. Przypadła mi do gustu postać Emmy, wręcz w niektórych momentach jej życia utożsamiałam się z nią. Emma zakochuje się w Dexterze od pierwszego spotkania. Czuje, że coś między nimi zaiskrzyło. Później poprzez różne koleje losu ciągle wraca do ich pierwszego spotkania. Do dnia który całkiem przypadkowo razem przeżyli. Porównuje swoich późniejszych partnerów i wie, że przy nikim nie czuła się tak dobrze jak przy Dexterze. Ale Dexter musi się wyszumieć. Zachłyśnięty sławą, powodzeniem, nie dostrzega tego co ma tuż obok.
Jakoś nie przypadła m do gustu postać Dextera. Pyszałkowaty, pewny siebie, bez głębszych refleksji... Dopiero później gdy życie dało mu w kość dojrzewa, staje się dorosłym prawdziwym mężczyzną. Nie to co Emm.. Refleksyjna, potrafiąca spojrzeć na swoje życie z dystansem..

Przeżywaj każdy dzień, jakby to był ostatni dzień twojego życia" - to często używany frazes, ale kto ma na to energię? A jeśli akurat pada albo złapałeś przeziębienie? To nie jest zbyt praktyczne. Znacznie lepiej próbować być dobrym, odważnym i przebojowym, tak żeby coś po tobie zostało.”

Oglądałam film jakiś czas temu i rzadko to się zdarza, by i książka i film bardzo przypadły mi do gustu. Książka jest bardziej rozwinięta, posiada więcej wątków co mnie zdziwiło, ale byłam wręcz pozytywnie zaskoczona. Dzięki temu powieść nabiera głębi.
Film wzrusza, książka nie dość, że wzrusza to pozostawia wrażenie, że życie to cud, o który trzeba się troszczyć i cieszyć się nim. Tu i teraz. Cieszyć się każdym dniem jaki dane jest nam przeżywać.

"Cała sztuka - pomyślała - to mieć odwagę i energię, żeby coś zmienić. Może nie od razu cały świat, ale tan kawałek wokół siebie. Wykorzystać swój znakomity dyplom, pasję i nową elektryczną maszynę do pisania i ciężko pracować nad... czymś. Wpływać na ludzi poprzez sztukę. Pięknie pisać. Dbać o przyjaciół, pozostać wierną swoim przekonaniom, żyć pełnią życia, z pasją, mądrze. Poszukiwać nowych doświadczeń. Zdrowo się odżywiać. I tym podobne..."

poniedziałek, 23 lipca 2012

Napotkane w weekend;) :)

Bilans tego weekendu:
R zrobił wreszcie kafelki na balkonie.
Ja obejrzałam w tym czasie 2filmy!
- The River Murders /4/10/
- Requiem for a dream /9/10/ wiadomo po raz enty - jeden z moich ulubionych filmów.
Na trzeci poszliśmy razem do kina. Prometeusz. Nie przepadam za fantastyką, ale tutaj nawet bardzo przyjemnie się to oglądało. Świetna rola Naomi Rapace, która tutaj grała Elizabeth. Jakiś czas się zastanawiałam skąd ja ją znam aż w końcu skojarzyłam po imieniu "Lisbeth'. Naomi grała przecież Lisbeth Salander w szwedzkiej produkcji Millenium:) Świetna z niej aktorka.
W niedziele wreszcie pogoda jak przystało na prawdzie lato:) Wybyliśmy w okolice Łeby. Oto jakie stwory spotkaliśmy po drodze:)

Najpierw ptaszki;)






a teraz rude zwierzaki:

Wiewiór był boski! Latał jak opętany po całej klatce!





Teraz czas na morskie zwierzaczki;)






Śpiąca foka była rewelacyjna :)


a skoro jesteśmy już przy zielonym... ;D

Nawet zieloni piją Coca Colę:D:D


Mam nadzieję, że lato w końcu przyszło! Pierwszy weekend od dawna w który nie padało. A ja chcę na plażę!:D Mieszkać nad morzem i marzyć o wylegiwaniu się na plaży? Skandal! Uwielbiam czytać na plaży, prażąc się w słoneczku..
Już niedługo recenzja absolutnie rewelacyjnej książki, którą mam przyjemność teraz pochłaniać: "Krawcowa z Madrytu". Zachwycona nią jestem, nie spodziewałam się takiej dobrej lektury:)

Pozdrawiam wszystkich gorąco!!

czwartek, 12 lipca 2012

Nielegalne zwiazki - Grażyna Plebanek

Gdy tylko usłyszałam o tej książce bardzo chciałam ją przeczytać. Tematyka trójkąta, zdrady, rozterek z tym związanych z punktu widzenia żonatego i dzieciatego faceta wydawała mi się być interesująca. Wydawała mi się...;)
Plebanek otwiera swoją powieść cytatem z pamiętników Anais Nin:
"Miłość do jednego tylko mężczyzny czy jednej tylko kobiety jest wyrzeczeniem [...]. Idealizm jest śmiercią ciała i wyobraźni"

Książka wchłania. Jest napisana lekkim, dobrze przyswajalnym językiem. Postać Jonatana - niewiernego męża jest dość ciekawie nakreślona. Wrażliwy mężczyzna kochający swoją żonę i dzieci, ale żyjący w rozdwojeniu opętany szaleńczym pożądaniem, miłością/?/ do pięknej Andrei. Jonathan to pisarz książek dla dzieci, całe dnie spędza w domu pisząc książki, odbierając dzieci z przedszkola, chodząc na siłownie no i przeplatając te dni spotkaniami z kochanką..
Meggi - żona Jonathana to piękna, inteligentna i ambitna kobieta, za którą oglądają się na ulicy mężczyźni. Prawniczka, pracująca w Komisji Europejskiej starająca się o awans. Bardzo kocha swojego męża, docenia jego wkład w wychowywanie dzieci, gdy ona skupia się na karierze. Nie jest głupia, zauważa, że coś się dzieje z jej mężczyzną, widzi jak on powoli się od niej oddala. Podejrzewa go o zdradę. To mi się podobało w niej... Kobiety bardzo często nie widzą, albo nie chcą widzieć, że są zdradzane. Co akurat nie mieści mi się w głowie. Bo jak to jest możliwe w zdrowym normalnym związku, gdy się jest blisko nie zauważyć, że z drugą stroną coś się dzieje niedobrego, że staje się obca, oddalona?
Andrea - kobieta koło trzydziestki, partnerka dużo od siebie starszego mężczyzny, który jest szefem żony Jonathana. Meggi nie przepada za nią, uważa że droga do kariery Andreii prowadzi po głowach mężczyzn.
Tłem powieści jest Bruksela, gdzie nasi bohaterowie żyją na emigracji.
Jonathan zastanawia się jak w jego życiu pojawiła się Andrea, dlaczego akurat ona, co go skłoniło do tego romansu? Samczy instynkt? Potrzeba urozmaicenia? Nuda? Szukanie adrenaliny? Dobrze mu w takim układzie. "Ciepłe kapcie" w domu - czyli pewność i poczucie bezpieczeństwa u boku żony i dzieci, a od czasu do czasu porywy namiętności z kochanką, napływ adrenaliny, poczucie że się żyje. Powieść ta przedstawia analizę struktur społecznych ograniczających wolność człowieka, wikłających go w role, których nie jest w stanie wypełnić.
Traktuje o zmaganiu się z wymykającym się spod kontroli uczuciem, wyrzutach sumienia, lęku przed ranieniem bliskich. Autorka otwarcie i bez pruderii pisze o seksie. Książka przesycona jest erotyzmem, opisem scen łóżkowych. Moim zdaniem za dużo tego było. Momentami aż do znudzenia. "Prężne członki" i "wilgotne cipki" pojawiają się co kilka stron tej książki. Smsy miedzy Andreą a Jonathanem napawały mnie pewnym niesmakiem "Stoję i prężę się dla Ciebie".
Zbyt niedojrzałe te teksty jak na mój gust, niezbyt głębokie, tak jakby 'miłość' była oparta tylko na seksie. Płytkie to takie i nie dość wiarygodne jak dla mnie. Nie jestem przekonana czy faceci aż tak emocjonalnie reagują na romans;> Gdy Jonathan odchorowywał odejście Andrei leżąc kilka dni w łózku nie mając sił wyjść z łóżka myślałam sobie "toż to baba nie facet", co on tak to przeżywa? Przecież faceci są racjonalistami, bardziej rozumiałam Stefana kumpla Jonathana, który swoje romanse traktował lekko.
Jednym słowem rozczarowałam się. Niemniej jednak sięgnę po inne książki tej autorki, nie zrażona moim pierwszym, nieudanym spotkaniem z jej twórczością.

niedziela, 1 lipca 2012

Tess Gerritsen - Ciało


Znów trafiłam na Tess z początków twórczości i cóż mogę powiedzieć. Nie powala. "Ciało" to książka łącząca w sobie wątek kryminalny z romansowym. Zaczyna się chyba jak większość książek Tess. Znaleziono ciało młodej kobiety. Podejrzewa się, że przyczyną jej śmierci było przedawkowanie. W jej ciele znajduje się jednak dziwna, nieznana do tej pory nikomu substancja. Dziewczyna jest bezimienna, znaleziono przy niej tylko pudełko zapałek z nr telefonu, które ściskała w ręku. Doktor Kate Novak dzwoni pod ten numer, mając nadzieję, że trafi na trop bliskich dziewczyny. Jednak mężczyzna do którego się dodzwoniła nie zna dziewczyny, jest szefem wielkiej korporacji, w dodatku bardzo przystojnym. Kate wyczuwa, że coś on ukrywa i nie ufa mu. Jednak stopniowo coraz bardziej ulega jego urokowi. Tymczasem pojawiają się kolejne ofiary, w ciele których znaleziono tą samą substencją co u pierwszej dziewczyny. Rozkręca się akcja.
Książkę czyta się szybko, wartka, zawiła akcja. Przyznam się, że trochę gubiłam się w tych wszystkich postaciach. Zakończenie ponoć jest dość przewidywalne, ja jednak do samego końca nie wiedziałam kto stoi za tajemniczą substancją, która nielegalnie trafiła do narkotykowego światka. Wątek kryminalny niebanalny i bardzo mi się podobało rozwinięcie. Widać tu, że autorka ma talent i zacięcie do kryminalnych zagadek. Jednakże, bardzo mnie odrzucał wątek romansowy. Czytając o rodzącym się uczuciu Tess do bogatego i wpływowego Adama myślałam sobie, jakie to wszystko banalne i płaskie. Samotna kobieta, zraniona po nieudanym małżeństwie ucieka w prace. Gdy poznaje Adama odzywa się w niej tłumiona tęsknota za miłością. Z którą początkowo walczy, ale jak wiadomo.. serce nie sługa.
Nie wiem czy polecać tę książkę czy nie. Mi osobiście bardzo podobał się wątek kryminalny, ale te umizgi i rozterki sztywnej pani z prosektorium zniszczyły wszystko.