Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mojewynurzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mojewynurzenia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 maja 2015

Co u mnie:)


Jest całkiem nieźle! :)
Zaliczyłam endokrynologa, wróciłam do ćwiczeń, powoli, bo powoli ale wróciłam i idzie mi coraz lepiej :-)
Poza tym jest piękna wiosna!!! Zielono wkoło, pachnie bzem, wyprowadzam rower na spacer i powiem, że rower to jest to. Nie męczę się tak jak przy bieganiu, a przy okazji mogę podziwiać rozkwitającą przyrodę i pstrykać fotki. Czuję się wtedy szczęśliwa:-)
Tak jest pięknie:


W związku z hashimoto walaczę dalej. Rano biorę euthyrox, staram się dbać o dietę, a pomagają mi w tym nowe blogi do obserwowania:
W związku z tym, że w Hashimoto wskazana jest dieta bezglutenowa powoli zaczęła się do niej przymierzać. Znalazłam świetnego bloga z przepisami dla bezglutenowców:

>> http://stworkowoo.blogspot.com/

Prawdziwa kopalnia przepisów. Do tego potrawy wyglądają tak smakowicie i na takie proste w wykonaniu, że ma się ochotę od razu je przetestować.

Kolejny to aktywnie z niedoczynnością. Treningi, dieta przy niedoczynności, a przede wszystkim masa informacji na temat hashimoto. Po prostu cała kopalnia informacji na temat tego jak żyć i jak sobie radzić z tarczycą. Podziwiam dziewczynę, która prowadzi tego bloga. Też chciałabym taka być, a tak daleko mi do tego;)

I następny blog: Japoński motyl . Kolejna kopalnia porad, informacji na temat niedoczynności.

piątek, 3 kwietnia 2015

serendypia :-) a przy okazji wyzwania na kwiecień.


serendypia (od ang. serendipity) – sztuka dokonywania szczęśliwych odkryć całkiem przypadkiem. Znajdywanie cennych i miłych rzeczy, których się nie szukało. Szczęśliwy dar dokonywania przypadkowych odkryć.

Mam ten dar:) Tym razem postanowiłam spisać moje odkrycia, bo stały się one inspiracją do kwietniowych wyzwań:)

Dzisiejsze moje odkrycia:

- przede wszystkim blog Agnieszki Maciąg :) Cudowna, promienna, piękna kobieta. Przeglądając jej bloga czułam jej energię, harmonię, spokój. Muszę częściej tam zaglądać. Takie lektury mnie 'koją', wyciszają. Ciekawa jestem też jej książki: Smak Miłości

- na blogu Agnieszki przeczytałam o Pięciu Rytuałach Tybetańskich. Zaciekawiły mnie one i zainspirowały. To świetne ćwiczenia na początek dnia. Może dzięki nim w końcu uda mi się wstawać z radością i podekscytowaniem. Jestem zniesmaczona moimi kłopotami z porannym wstawaniem. Budzę się zmęczona, obolała i totalnie bez energii. To prawda daję sobie mało czasu na rozruch z rana, bo wolę się wyspać i śpię najdłużej jak się da. Mam świadomość, że to rzutuje nie tylko na zepsuty poranek, ale też na cały dzień. Mam w sobie wzór idealnego poranka, wiem, że potrzebuję na niego minimum 80minut. Do tej pory jednak bardzo często daję sobie rano góra 40minut... :| Trzeba to zmienić~! Tutaj też o rytuałach tybetańskich.

- i tak sobie siedzę a nagle mój wzrok trafił na boczny pasek tego drugiego bloga! Niedoczynność tarczycy, czyli coś o czym wiem od niedawna, że się do mnie przypałętało.

- Tydzień bez narzekania u Agnes. Bardzo spodobała mi się idea, a że noszę się z zamiarem takiego wyzwania od dawna to jak miałabym nie wziąć w nim udziału. Tym bardziej, że tydzień to przecież mało.. Haha, zobaczymy:>

Podsumowując, moje wyzwania na kwiecień to:
1. Tydzień bez narzekania
2. Poranki z Rytuałami Tybetańskimi:) Jak to cudownie brzmi:)
3. Endokrynolog, poczytać o niedoczynności, poszperać, może znów trafię na coś dobrego dla mnie:)

I to by było na tyle, bo co za dużo to niezdrowo i nie wychodzi w moim przypadku:) Będę kontynuować moje spacery, powoli wrócę do ćwiczeń, z pielęgnacji dalej olejowanie włosów. Koleżanka pracowa zainspirowała mnie, tym, że u niej super sprawdza się zwykły olejek bambino! Tyle już tych olejów próbowałam, kokosowy, łupianowy i nic. A po zwykłym bambino mam wreszcie miekkie i dające się rozczesać włosy!

Dziś jestem wdzięczna za:
- duży ekran telefonu dzięki niemu mogę czytać w pracy:)
- cudowną muzykę w trójce:)
- spokojny czas w pracy dzięki czemu pomalowałam paznokcie:)
- inspiracje! Dziwnym trafem tym razem to dzięki blogom dwóch Agnieszek:)
- ananasa i banana na śniadanie,
- znalazłam fajny blog Agnieszki Maciąg a w nim m.in. to:


„To co naprawdę jest ważne dla ciebie, to nie ludzie, rzeczy czy uwarunkowania same w sobie, lecz myśli i przekonania, które na ich temat masz. To nie postępowanie innych, ale twoje własne myśli tworzą lub niszczą ciebie. Historię swojego własnego dnia jutrzejszego i przyszłego roku piszesz myślami, które zajmują cię dzisiaj. Swoje życiowe przeznaczenie kształtujesz dzień po dniu, całkowicie poprzez sposób w jaki reagujesz myślami na wydarzenia, kiedy ich doświadczasz.

Właściwa reakcja na te wydarzenia, to sztuka życia najwyższych lotów”.




poniedziałek, 23 marca 2015

Hashimoto...


Zmęczona zmęczeniem wkurzyłam się i powiedziałam, że tak dalej być nie może. To nie jest normalne, że wiecznie jestem zmęczona, obolała, nie mam na nic sił, nic mi się nie chce, a skóra i włosy nagle wołają 'help'. Trzeba coś z sobą zrobić. Zrobiłam badania. Mam bardzo wysoki poziom antyTPO. Podejrzenie Hashimoto. 18 kwietnia wizyta u endokrynologa. Tyle jeszcze czekać...

Wszystkie objawy się zgadzają, lekarz pierwszego kontaktu i gin od razu powiedzieli, że to Hashi (dla mnie tak lepiej brzmi;). Pozostaje zrobić usg tarczycy i powtórzyć badania przed wizytą u endo.

Znalazłam inspirującego bloga poświęconego niedoczynności: http://aktywniezniedoczynnoscia.com/

wtorek, 17 marca 2015

Jestem zmęczona swoim zmęczeniem.


Kolejny bezproduktywny dzień.
Czym się właściwie dziś zajmowałam? Lataniem po motywacyjnych blogach;> Paradoks;>

Jestem po długiej chorobie. Mam ochotę stękać, narzekać i marudzić. (Wiem, wszystko oznacza dokładnie to samo;)
Ale ileż można? W głowie zapala się alarm: "Stop! Sama siebie nakręcasz!"
Zatrzymałam się na chwilę i pomyślałam. Jak wygląda mój dzień? Od rana do wieczora. Dlaczego źle się czuję (kiedy w końcu wybiorę się do dobrego endokrynologa!?) Może to organizm dochodzi do siebie po dłuższej chorobie, może to przesilenie, może jedno i drugie..
Walczę z tym jak się da. W weekend ogarnęłam chatę, w pracy staram się ogarniać te namnażające się ze wszech stron papiery. Jak jestem dumna z porządków w domu tak w pracy idzie mi bardzo średnio...
Ale grunt to się nie poddawać;)
Pierwszy raz w swojej karierze zawodowej (haha;) byłam na zwolnieniu lekarskim. Ja, która nigdy nie chodzę na ZL zostałam wręcz położna do łóżka. Takie wstrętne paskudztwo u nas w firmie się przypałętało. Nie byłam zdatna do niczego. Pity musiały poczekać i zrobić się na ostatnią chwilę;-) I tak jak czasem zazdrościłam znajomym "Masz ZL, wypoczniesz, nadrobisz oglądanie filmów, czytanie książek", tak ja nie byłam w stanie nic robić. Spałam całymi dniami, a w przebłyskach świadomości umilałam sobie czas tym oto serialem: Orphan Black . Lekkie odmóżdżające, abstrakcyjne. Nie jestem fanką nawet grama fantastyki w filmach czy to książkach, ale tutaj było to nawet zabawne. No i pokochałam te dziewczyny. A w sumie to jedną;> Rewelacyjna Tatiana Maślany! Serial zaczął się rewelacyjnie. Myślałam sobie, że to taka typowa obyczajówka, a tymczasem z odcinka na odcinek poziom absurdu rósł;> Ale przynajmniej umilał mi ten serial czas podczas chorowania. W tydzień zaliczyłam dwa sezony. Czekam na trzeci - 15 kwietnia ma się rozpocząć:)

środa, 21 maja 2014

Gdzie byłam jak mnie nie było;> w fotograficznym skrócie

Skoro nie umiem już pisać. (sic!) To może obrazkowo #kupamięci przedstawię co ze mną się działo przez ostatnie tygodnie. Poza czytaniem książek, użalaniem się nad sobą i celebrowaniem własnej niemocy ;) Nawet zauważyłam, że jest wiosna, co widać na poniższych obrazkach:>

wtorek, 8 kwietnia 2014

Bo wiosna? ;)

„Serce jest jak nocny ptak. Spokojnie na coś czeka, a kiedy to nadchodzi, leci prosto w tamtym kierunku.”

Serce miałam na uwięzi i teraz mi się ono wyrywa.. Cięgnie mnie gdzieś, tęskni, jest podekscytowane.. sama już nie wiem czym. Na co ono się tak cieszy? Nie chcę by znów spadło i się potłukło. Rozczarowało.
Może to wina tych dłoni, a może oczu, tak dobrych oczu nie widziałam już wieki. A może to ten głos?
A może ten spokój i ukojenie które mi daje?
Sama nie wiem. Myślałam, że już z tego wyrosłam.
(na szczęście) z tego się nie wyrasta..
A może to wiosna po prostu? Jest tak pięknie, wszystko rozkwita, chce się żyć! :-)

„Jak wspaniale jest całym sercem kogoś pragnąć. Był tego w pełni świadomy.Po bardzo długim czasie. A może to był pierwszy raz?Oczywiście nie wszystko jest wspaniałe.Jednocześnie boli w piersi, trudno jest oddychać. Do tego strach i ponura reakcja, gdy wahadło wychyla się w drugą stronę. Jednak nawet to cierpienie jest teraz ważną częścią miłości. Nie chciał stracić uczucia, którego teraz doznawał....”

Zatopiłam się ostatnio w kolejnej książce Murakamiego. Kocham jego powieści. Ale od czasu do czasu. Jego książki trzeba sobie dawkować. Smakować każde zdanie, czytanie jego powieści to jak uczta. Nie da się ot tak szybko przeczytać jego książki. Przynajmniej ja tak nie umiem. Muszę przeanalizować, przeżuć każdy rozdział. Zastanowić się. Lubię takie książki, które zmuszają do refleksji, które rozumiem każdą częścią mojej duszy.
"Bezbarwny Tsakuru i lata jego pielgrzymstwa" - tytuł by mnie nie zachecił, ale znam od dawna Murakamiego i tym razem również się nie zawiodłam. Ten klimat, ten czar książki, która nas wchłania sami nie wiemy kiedy. Uwielbiam! I to co we mnie pozostaje po każdej jego książce jest cenne.
Dlaczego on jeszcze nie dostał literackiego Nobla? Trzymam mocno za to kciuki.

A tymczasem idę się dalej cieszyć, sama nie wiem czym:> Ale co tam, póki trwa jest cudnie:))))


„Dopiero teraz Tsukuru Tazaki był w stanie wszystko zaakceptować, zrozumieć w samej głębi duszy, że ludzkie serca łączy nie tylko harmonia. Raczej łączą się w nim głęboko rana z raną, ból z bólem, słabość ze słabością. Nie ma ciszy bez krzyku goryczy, nie ma przebaczenia bez przelanej krwi, nie ma pogodzenia się bez przezwyciężenia dotkliwego poczucia straty. I właśnie to leży u podstaw prawdziwej harmonii".