Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Duenas Maria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Duenas Maria. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 sierpnia 2012

Maria Duenas - Krawcowa z Madrytu


Jak ja uwielbiam takie książki, gdzie po przewróceniu pierwszej kartki, ba po przeczytaniu pierwszego zdania już się przepada z kretesem. Po prostu nie sposób się oderwać od czytania. "Krawcowa z Madrytu" to debiut pisarski - hiszpanki Marii Duenas. Jakże udany debiut! Aż żal, że nie napisała więcej książek.

To kolejna powieść poszerzająca horyzonty. Tłem jej jest wojna tocząca się w Hiszpanii, oraz świat w przededniu II wojny światowej. Nigdy szczególnie nie interesowałam się historią Hiszpanii, a dzięki tej książce poznałam parę faktów z losów tego kraju. Nie przepadam za wątkami politycznymi, czy też historycznymi w literaturze, ale tutaj zupełnie mi to nie przeszkadzało. Czytało się to z ciekawością jak powieść sensacyjną. Tym bardziej zaskoczył mnie fakt, iż gro bohaterów z tej książki to autentyczne postacie. Np. Juan Luis Beighbeder, który dość często przewija się na kartach tej powieści. Najpierw pełni ważną funkcję najwyższego komisarza w Maroku, później był Ministrem Spraw Zagranicznych w Hiszpanii. Jego kochanka: Rosalinda Fox to barwna i ciekawa bohaterka, a też nie jest postacią fikcyjną! Maria Duenas podparła się bogatą bibliografią. Widać tu wielkie zaangażowanie w pisanie książki opartej na faktach popartych wiarygodnymi źródłami.

Sirę - główną bohaterkę - poznajemy jako młodą dziewczynę, pracującą w zakładzie krawieckim pomagającą matce. Sira to zwykła młoda dziewczyna jakich wiele. Zahukana, całkowicie podporządkowana władczej matce, posiadająca narzeczonego, ot przeciętnego, spokojnego mężczyznę z którym wiodłaby ustabilizowane spokojne życie. Może to nie jest jakaś wielka namiętność, wielki poryw serca, ale bardziej świadomy wybór, bo trzeba się w końcu ustabilizować. I nagle w życiu Siry wydarza się nieoczekiwany zwrot. Poznaje mężczyznę - przystojnego, uwodzicielskiego.... Ma on na nią taki wpływ, że dziewczyna bez wahania porzuca swoje ułożone życie i ucieka z ukochanym. Zostaje rzucona na wielką wodę - wielki świat, przyjęcia, blichtr salonów. Jej ukochany to bardzo towarzyski i obrotny człowiek. Mają mnóstwo znajomych.. Nowe życie oczarowało Sirę. Do czasu.. gdy Sira niespodziewanie zachodzi w ciążę.. Ukochany nagle znika, znikają też jej wszystkie pieniądze i to nie małe, które dostała w spadku od ojca, którego widziała raz w życiu.. Teraz Sira musi radzić sobie sama.. Jak jej się to uda?
Zdradzę tylko tyle, że Sira przechodzi metamorfozę. Z mało ambitnej, zahukanej dziewczynki, lecącej jak ćma do ognia pod wpływem porywów serca dzmienia się w ambitną, przebojową, silną, wiedzącą czego chce i dążącą do tego odważnie kobietę. Kobieta, którą stałą się Sirah wzbudzała mój podziw. Jej odwaga i determinacja są naprawdę powalające. Autorka idealnie oddała tu jak przeróżne zakręty losu, życie które daje w kość mogą przyczynić się do tego, że człowiek staje się mocny, zdeterminowany. Fakt, że Sira miała wiele szczęścia, bo spotykała na swojej drodze ważnych, wpływowych ludzi, którzy nieraz popychali ją ku zmianie. Ale miała przecież wybór, mogła się zamknąć w sobie i rozpamiętywać krzywdę jaką wyrządził jej pierwszy niefortunny epizod miłosny. A Sira się nie poddała, zawalczyła o siebie i stała się silną, godną szacunku kobietą.

Powiem tak: Fenomenalna książka i bardzo polecam, przekonajcie się o tym sami. To powieść, która wciąż zaskakuje. Los Siry rzuca ją co rusz w inne miejsce. Poznaje ona wielu wspaniałych, również wpływowych i bardzo ciekawych ludzi.

Maria Duenas napisała wciągającą, a przy tym bardzo przemyślaną książkę. Widać, że przyłożyła się do niej bardzo. Kreacja postaci bardzo barwna, szczegółowa. Z Sirą się zżyłam, drżałam o jej losy, kibicowałam jej. Nie sposób było przejść obok niej obojętnie. Książka jest podzielona na 3 części, a każda kończy się tak, że tylko podsysa ciekawość czytelnika i człowiek musi, po prostu Musi czytać dalej;)
Chwile spędzone tego lata z tą książką, uważam jak na razie za najlepsze.