czwartek, 31 stycznia 2013

Elif Safak - Bękart ze Stambułu


Wydawnictwo: Literackie
Wydanie polskie: 03/2010
Liczba stron: 456
Format: 145 x 205 mm
Oprawa: twarda


Gdy tylko usłyszałam o tej tureckiej pisarce, bardzo chciałam przeczytać jakąś jej książkę. Byłam w Turcji, spodobał mi się ten kraj, ich kultura, jedzenie, a nade wszystko klimat jaki tam panuje. Przepiękne krajobrazy urzekają, Turcy (zwłaszcza panowie;) są nadzwyczaj mili i gościnni. Byłam zafascynowana tym egzotycznym krajem i po wycieczce tam, zapragnęłam dowiedzieć się więcej na temat ich kultury, zwyczajów, życia. Najłatwiej i najszybciej można poszerzyć swoje horyzonty na temat danego kraju poprzez literaturę. Miałam na tapecie Pamuka i Safak. I tak któregoś dnia w bibliotece w oczy wpadła mi książka "Bękart ze Stambułu". Trudno zresztą było nie zauważyć tej książki - okładka jest zachwycająca! Turecki meczet wpleciony w przepiękne kolory purpury, fioletu i odrobiny błękitu. Moim zdaniem, te właśnie barwy idealnie oddają klimat Turcji.

Otworzyłam książkę i przepadłam....



Każdy rozdział został zatytułowany nazwą jakiejś aromatycznej przyprawy, bądź typowo tureckiego smakołyku. Pierwszy rozdział zatytułowany "Cynamon" rozpoczyna scena idącej w deszczu młodej dziewczyny.
"Deszcz lał się z nieba strumieniami, ale niczego, co z nieba spada nie można przeklinać".

Dziewiętnastolenia Zeliha jednak przeklina ten deszcz, ten dzień, w którym udaje się do lekarza usunąć ciążę. Do aborcji jednak nie dochodzi, wpierw wydaje się dziewczynie, że muezin nawołuje zbyt przeraźliwie i bez końca do modlitwy. Następnie już po znieczuleniu dziewczyna tak krzyczy, że lekarz rezygnuje z przeprowadzenia zabiegu. Tak oto przychodzi na świat Asya. Dziewczyna, która nigdy nie poznała swojego ojca, wychowują ją same kobiety, ciotki i babka, a do tego na każdą z nich woła 'ciocia'. Nawet na własną matkę. Każda z tych kobiet jest barwna i tak bardzo różna, że aż dziwne, że razem żyją i się jakoś dogadują. To turecka rodzina nosząca nazwisko Kazanci. Krąży nad nią klątwa, która polega na tym, że mężczyzn z tej rodziny przedwcześnie dosięga śmierć. Dlatego panie Kazanci mieszkają same. Posiadają one jednak brata - Mustafę, który jakieś 20lat temu przeniósł się do USA i od tego czasu żadna z nich go nie widziała.
Tymczasem Mustafa żyje w Stanach. Ożenił się z kobietą, która chciała zrobić na złość swojemu byłemu mężowi Ormianinowi i wyszła za mąż za Turka. Musimy wiedzieć, że Ormianie nienawidzą Turków. Tu wchodzimy w samo sedno konfliktu ormiańsko - tureckiego.
24 kwietnia 1915 rząd turecki wydał rozporządzenie nakazujące aresztowanie ormiańskiej inteligencji. Zatrzymanych topiono, spychano w przepaści górskie, przybijano podkowy końskie do stóp, duchownych Kościoła ormiańskiego palono żywcem lub zakopywano w ziemi. Do końca 1915 ok. pół miliona ludzi wypędzono na Pustynię Syryjską, gdzie ginęli pozbawieni wody i schronienia od słońca.
Armanusz Czachmaczain, córka Ormianina, której matka rozwodzi się z nim i wychodzi za Turka, staje się rozdarta. Nie potrafi odnaleźć swojej tożsamości, nie wiem po której stronie powinna się określić. Często przebywa na forum ormiańskim, gdzie znajduje podobnych jej ludzi. W końcu postanawia odwiedzić rodzinę swojego ojca. Postanawia wyjechać do Stambułu, odnaleźć miejsce w którym żyła jej ormiańska babcia, a z którego ją i całą jej rodzinę wypędzono.
To pięknie napisana saga rodzinna. Obie rodziny – pozornie tak różne i pełne historycznych animozji, nie mają pojęcia, że w przeszłości drogi ich przodków niejednokrotnie się przecięły.
Mimo, wielu wątków historycznych nawiązujących do masakry Ormian, książkę czyta się bardzo dobrze. Jest napisana przystępnym językiem. Wciąga już od pierwszej strony. Trudno się od niej oderwać. Ta książka jest magiczna, piękna i wzruszająca. Momentami wręcz baśniowa.. Jeśli macie ochotę przepaść w innym świecie przez kilka wieczorów, dać się pochłonąć niesamowitej historii z rodzinną tajemnicą w tle to gorąco polecam Wam tę książkę!
A sama biegnę dziś do biblioteki poszukać kolejnej książki Elif Safak..
A dziś też 'deszcz leje się z nieba strumieniami...'

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Weekend w SPA :)

Realizacja jednego z moich noworocznych marzeń. Od kilku już lat marzyłam o takim relaksacyjnym weekendzie w SPA. I wiecie co? Dobrze mi to zrobiło. Super, że są grupony. Można na nich znaleźć naprawdę ciekawe okazje. Do spa wybrałam się z koleżanką pracową i jej siostrą. Było lepiej niż sobie wyobrażałyśmy. Przede wszystkim sceneria. Domki położone w malowniczym miejscy nad jeziorem. My mieszkałyśmy w pensjonacie w środku lasu. Pięknie tam było. Szkoda tylko, że taki mróz: - 16stopni. Wyszłam na spacer i zdążyłam zrobić tylko parę fotek. Dłonie mi odmarzały;)











Był też czas na ćwiczenia! To mi się podobało:) Od pewnego czasu ćwiczę regularnie z Ewą Chodakowską, więc i w weekend wysiłku fizycznego nie mogło zabraknąć;)


Tutaj wypoczywalnia. Między zabiegami można było spocząć, poczytać gazetkę czy książkę.


A przy tym kominku jadłyśmy posiłki. Bardzo smaczne jedzonko nam serwowano.


Ogólnie wróciłyśmy zadowolone, zrelaksowane i wypoczęte. Wymasowane, wybalsamowane, miałam masaż gorącymi kamieniami, peeling kawowy w kapsule, zabieg nawilżający na twarz, parafinę na dłonie i manicure. Oprócz tego jacuzzi i sauny. Teraz nabrałam większego apetytu na taki relax. Muszę częściej praktykować takie wyjazdy. Podczas tego weekendy skończyłam książkę Elif Safak. Jestem nią zachwycona! W następnym poście będzie recenzja.

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Maria Nurowska - Innego życia nie będzie


„Czas to największy skurwysyn... nic nie da wymazać.”

Moje pierwsze spotkanie z Nurowską i to jak najbardziej udane. Nie mam pojęcia dlaczego do tej pory nie sięgałam po jej książki. Gdzieś tam przelatywały one obok mnie. Słyszałam o nich, czasem czytałam opinie,ale jakoś bez większego zainteresowania. Muszę przeczytać więcej jej książek. Nurowska ma lekkie pióro, a zarazem celnie i boleśnie trafia w czuły punkt.
"Innego życia nie będzie" to bolesna opowieść o życiowych wyborach, o krzywdach jakie nonszalancko wyrządzamy ludziom, którzy nas kochają, o bolesnych słowach i czynach oraz rozliczeniu z przeszłością i pogodzeniu się z samym sobą. To przede wszystkim też powieść o miłości. Miłości bezwarunkowej, bezgranicznej, wręcz ślepej... Miłości, która wszystko wybacza, która trwa całe życie, mimo wyrządzonych krzywd...

Stefan Gniadecki to wydaje się główny bohater książki. Mężczyznę tego poznajemy już starego, mieszkającego samotnie, lubiącego zaglądać do kieliszka,przy czym często towarzyszy mu syn. Wiedzie on samotne, nudne życie, pozbawione sensu i wiary. Wydaje się, że los już nic nowego nie wniesie do jego życia. Tymczasem, pewnego dnia dostaje on wiadomość o śmierci byłej i żony, a wraz z nią stosik pamiętników. Te zapiski kobiety, którą niegdyś kochał (?) pozwalają mu na nowo spojrzeć na swoje życie. Są one bowiem, jak wyrzut sumienia. Wanda Gniadecka opisuje w nich historie ich miłości. A na pewno historie jej wielkiego uczucia do Stefana, które nie wygasło do ostatnich jej dni. Kochała ona tego człowieka bezgranicznie. Mimo tego, iż wyrządził jej wielką krzywdę. Porzucił ją, bo tak mu było wygodniej, bo tak mu podpowiedziała mamusia, bo takie miał wówczas układy, że przeszłość żony nie pasowała do jego wizerunku. Pozbył się jej w okrutny sposób, jak rzecz, jak zabawkę, którą można odłożyć na półkę, gdy już się znudzi. Zabrał jej też syna, którego później wychowywał wraz z matką. Jakoś im to wychowanie nie wyszło. Ich pierwszy syn wyrósł na próżniaka, pijaka, człowieka, który sie prześlizguje przez życie dybiąc na łatwe okazje. Stefan i Wanda mieli jeszcze jednego syna. Syna, który począł się po ich rozwodzie. Dziecko, do którego Stefan się nie przyznawał, które go w ogóle nie interesowało. Zostawił Wandę samą z dzieckiem na pastwę losu. W głowie się nie mieści, że Wanda była w stanie go jeszcze kochać tak wielką miłością i tęsknić do niego i wspominać i myśleć o nim jak o wspaniałym człowieku i usprawiedliwiać go. Ale cóż, serce ponoć nie sługa..
Za sprawą dobrych, pomocnych ludzi Wanda wyląduje w Ameryce z synem i tam wiedzie dobry, spokojny żywot. Choć, jak dowiadujemy się z kartek jej pamiętników, całe życie tęskniła za Stefanem, całe życie żyła złudzeniem.. Ich drugi syn wyrósł na inteligentnego i poważanego człowieka. Napisał książkę, która przyniosła mu sławę. Chociaż tyle sprawiedliwości na tym świecie..

Zauroczyła mnie ta powieść. Niby prosta,któtka historia, a jednocześnie pouczająca i mądra. Każdy z nas ma swoją historię, mniej lub bardziej ciekawą, ale za sprawą tej książki zostajemy zainspirowani, by popatrzeć wstecz również na swoje życie. Może da się jeszcze coś naprawić?
-A co to jest szczęście, mamo? (...) -Zgoda kroków i myśli - odpowiadam bez zastanowienia.”

czwartek, 17 stycznia 2013

Tess Gerritsen - Skalpel i Grzesznik

Zastój jakiś ostatnio mi się na blogu zrobił. Weszłam w ten nowy rok z impetem i jakoś tak mało czasu na bloga mam, a poza tym mam kilka zaległych książek z grudnia do zrecenzowania i to mnie stopuje.
Parę recenzji sobie daruję, tylko tutaj odnotuję, że czytałam.
  • Henning Mannkel - Nim nadejdzie mróz (świetnie się czytało, ale lektura mnie nie porwała, widocznie od złej książki Mannkela zaczęłam).
  • Kaznodzieja - Camila Lackberg (kolejne czytadło na jakiś dłuższy czas zniechęciło mnie do tej autorki)
Za to z przyjemnością Wam przedstawię dwie książki Tess Gerritsen. Ta autorka to moje odkrycie 2012 roku. Tak samo jaki i Charlotte Link. Obie moim zdaniem piszą fenomenalnie.
Tym razem mam na tapecie dwie książki Tess Geritssen z serii o detektyw Jane Rizolli i doktor Maurą Isless. Jakie książki wchodzą w skład tej serii przedstawiałam tutaj. Jak widać dopiero pod koniec roku udało mi się kontynuować tę serię, choć już wtedy obiecałam sobie, że przeczytam całą serię tak mi się spodobał styl pisania pani Tess. Ten czas tak szybko leci, a ciekawych książek jest tak wiele:



W tej książce po raz pierwszy stykamy się z doktor Maurą Isless. Jej postać jest jednak gdzieś na drugim, trzecim planie.Przede wszystkim fabuła kręci się wkoło detektyw Rizzoli. W Bostonie dochodzi do serii tajemniczych morderstw bogatych małżeństw. Schemat działania mordercy przypomina seryjnego zabójcę kobiet, Warrena Hoyta, nazwanego przez media „Chirurgiem”. Jednak odsiaduje on wyrok w więzieniu, zatem niemożliwe jest by to on był sprawcą. Jane Rizzolli ma jednak nieodparte przeczucie, że Chirurg maczał palce w tych morderstwach. Nieoczekiwanie do śledztwa wtrąca się agent FBI Gabriel Dean. Uważa on, że Rizzoli, która poprzednio stała się ofiarą Chirurga jest zbyt emocjonalnie zaangażowana w sprawę przez co nie może być obiektywna. Nie zjednuje mu to przychylności naszej detektyw. Ich stosunki są napięte.. choć z czasem zaczyna między nimi iskrzyć i to nie tylko z powodu niechęci Jane Rizzoli. Po czasie okazuje się, że Hoyot uciekł z więzienia w dość banalny sposób... Życie Rizzoli nagle zamienia się w koszmar. Otrzymuje ona jawne wiadomości i znaki od Chirurga, że jest jego kolejnym celem. Poprzednim razem mu się nie udało, a Chirurg nie daruje sobie takiego łupu. Musi się zemścić, że to przez Rizzoli trafił do więzienia.
Książka ta jest zgrabnie napisana, fabuła ciekawa, Tess stopniuje napięcie, czyta się to z zaciekawieniem i wypiekami na twarzy. Moim zdaniem to naprawdę dobry kryminał. Camilla Lackberg powinna się uczyć od Tess;> Watek romansowy jest, a i owszem ale tak delikatnie tylko zaznaczone, że coś jest na rzeczy.


 Ta książka bardzo mi się podobała! Nietuzinkowy pomysł na fabułę, ciekawa historia, opisana w mistrzowski sposób. Fabuła tej książki toczy się w opactwie Graystones w klasztorze gdzie dochodzi do napaści na dwie zakonnice. W wyniku tego zdarzenia jedna, młodsza z nich ginie, a druga trafia na oddział intensywnej opieki medycznej. W trakcie sekcji zwłok, którą przeprowadza znana już nam doktor Maura Isless, okazuje się, że młodsza zakonnica była w ciąży! To niewiarygodne odkrycie rozkręca akcje. Cammile bo tak nazywała się zakonnica, która zginęła wychowywała się w bogatym domu, a jednak zrezygnowała z dobrobytu na rzecz pobytu w klasztorze. Dlaczego? Tego dowiemy się z kartek tej książki. Ursula, druga z zakonnic również  kryła mroczną tajemnice. W trakcie śledztwa wychodzi na jaw, że przebywała na misji, gdzie doszło do masakry całej wioski. Mamy także trzecią ofiarę. Dziewczynę chorą na niespotykaną już dziś chorobę, którą znajdują agencji FBI w zapomnianej knajpie. Dziewczyna pozbawiona jest stóp i dłoni. Dlaczego? Kto dokonał tak bestialskich zbrodni? Kto śmiał się targnąć na życie zakonnic? Czy już nigdzie nie można się czuć bezpiecznym? A co się dzieje u naszej Rizzoli? Bardzo zżyłam się z tą bohaterką. Okazuje się, że nasza  dzielna policjantka, walcząca  z całym męskim policyjnym światkiem, by udowodnić swą wartość jako kobieta  jest w ciąży! Ten fakt jest dla niej samej szokiem i źródłem wielu dylematów. Agent Dean wydaje się jej, że ją porzucił. Rizzolli czuje się zraniona, a do tego wszsytkiego nie wyobraża siebie w roli matki. Co zrobi? Jaka będzie jej decyzja? Tego wszystkiego dowiecie się w kolejnej części serii kryminałów medycznych Tess Gerritsen. Polecam bardzo!
Nie dziwi mnie, że Stephen King uznał Tess Gerritsen za najciekawszą autorkę thrillierów medycznych. Ja wciąż jestem pod coraz większym wrażeniem jej książek.


niedziela, 6 stycznia 2013

Ta druga - Karolina Wilczyńska



Książka mojej imienniczki na którą polowałam jak tylko się o niej dowiedziałam. Gdy pewnego grudniowego dnia ujrzałam ją w bibliotece od razu ją porwałam. Warto było! Książka jest naprawdę dobra, choć tytuł jest przekornie mylący...
Byłam przekonana, że fabuła tej książki będzie się skupiać wokół tematu zdrady. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że tą drugą jest no właśnie.. teściowa.
Bohaterką i główną narratorką powieści jest Lena. Dziewczyna nie miała łatwego życia. Nigdy nie znała własnej matki, która zmarła przy porodzie. Ojca też nie znała, jej rodzicielka byłaby samotną matka. Lenę wychowuje babcia. Stara się najlepiej jak potrafi, ale podeszły wiek uniemożliwia jej to, wręcz to często Lena jest opieką i wsparciem dla babci, która powoli traci pamięć, coraz częściej zaczyna żyć w swoim własnym świecie. Pewnego dnia Lena mdleje w zatłoczonym autobusie jadąc do szkoły. Pomaga jej miły chłopak z tego autobusu i tak zaczyna się ta historia.. Lena poznała miłość swojego życia. To piękna miłość od pierwszego wejrzenia. Los dziewczyny w końcu się odmienia, nie jest już sama na świecie, a niedługo będzie mieć również własną rodzinę. Wielkie oczekiwania roi sobie w głowie młoda przez większość życia samotna dziewczyna. Bardzo ciekawa matki Tomasza,która wydaje jej się taka dobra dla swojego syna, którego wychowała idealnie na mądrego, uczynnego mężczyznę. Ma wielkie nadzieję wobec tej kobiety, pragnie by ona stała się także i jej matką, której Lenie całe życie brakowało.
Lecz życie rzadko jest takie jakie byśmy chcieli by było...
Matka Tomasza okazuje się nie taka idealna. Wiele zachowań Lenę szokuje, a wręcz uraża. Gdy teściowa nie przychodzi odwiedzić jej w szpitalu tuż po urodzeniu córeczki, coś w Lenie pęka, zaczyna toczyć ją uraza i niechęć. Zabolało..

Bardzo irytowała mnie Lena. Jej pedantyczność, dążenie do perfekcji, za wszelką cenę starała się być idealną panią domu. Zazdrosna i zaborcza o swoją córkę, która garnęła się do ciepłej i kochającej ją babci. Dla Leny najważniejszy był porządek i ład. Nie była elastyczna, ważne były dla niej zachowywanie pozorów, które uroiły się w jej głowie, że są potrzebne by stworzyć ten idealny obraz rodziny, który miała w głowie. Próbowałam ją zrozumieć, rozgrzeszyć, biorąc pod uwagę jej przeszłość, wychowywanie się bez matki, ale miejscami nie mogłam zrozumieć.

Książka mnie zachwyciła! Mówi o tym jak łatwo jest nam osądzać innych i z góry ich skreślić, nie dając szansy, nawet nie próbując zrozumieć czyjegoś postępowania. Bardzo mnie kusi by przybliżyć bardziej postać teściowej Leny, którą rozumiałam od pierwszych stron książki i polubiłam bardzo, ale nie chcę Wam psuć radości z tej lektury. Przeczytajcie sami! Bardzo polecam. Tę książkę powinna przeczytać każda kobieta. Wszak nam kobietom tak łatwo przychodzi ocenianie i potępianie innych kobiet, zwłaszcza gdy mają całkiem inną mentalność niż my, inny pomysł na życie i inne priorytety. Nieprawdaż?;)
A inność może być ciekawa. Człowiek, może mieć dobre intencje, ale jak z góry niepotrzebnie się do niego zrazimy to nic dobrego z tego nie wyjdzie..

czwartek, 3 stycznia 2013

The Words - film


gatunek: dramat
produkcja: USA
premiera: 27 stycznia 2012
reżyseria: Brian Klugman; Lee Sternth
w rolach głównych: Bradley Scott, Jeremy Irons, Oliwia Wild

"(...) Wszyscy dokonujemy wyborów, ale najtrudniej jest z nimi żyć. Nikt nie może nam w tym pomóc."

Pierwszy film w tym roku, który mnie ujął. Przepięknie ukazana historia młodego mężczyzny, który ma marzenie. Chce być pisarzem. Pracuje nad tym całym sobą, oddaje się pisaniu książki bezgranicznie. Jednakże wciąż spotyka się z odmową wydawców, wciąż odnosi porażki. Wspiera go kochająca żona, która pewnego dnia znajduje w jego szufladzie brudnopis książki napisanej na maszynie. I choć do tej pory nie czytała nic co napisał mąż bez pozwolenia, tym razem po krótkim rzuceniu okiem książka ją pochłania. Czyta całą od deski do deski. Lektura wzrusza ją do łez. Przyznaje się mężowi, że ją przeczytała i namawia go by udał się z nią do wydawców....




I tak się zaczyna ta historia.. Piękna, wielopłaszczyznowa, wzruszająca do łez... Spełnia się wielkie marzenie młodego człowieka, zostaje znanym pisarzem. Jego książka staje się bestsellerem! Jego życie nabiera barw, wreszcie odnosi sukcesy, jest znany, podziwiany, daje mnóstwo wywiadów, ludzie rozpoznają go na ulicy. Jest szczęśliwy.
Do czasu.. Aż pewnego dnia przypadkiem spotyka na ulicy staruszka, który prosi go o autograf i opowiada swoją historię... Historie przejmującą, nader smutną, wzruszającą, ukazującą jak pokrętny bywa ludzi los, jak może nagle zabrać wszystko.. historię, którą nasz główny bohater opisał w swojej książce... Czy oby na pewno to on ją wymyślił?




Jaką podejmie decyzje? Czy zdecyduje się na życie w kłamstwie? Czy spotkanie staruszka złamie jego życie, tak jak historia opisana w książce złamała życie głównego bohatera tejże?
Wszystkiego dowiecie się z filmu. Film o trudnych wyborach, o odpowiedzialności, o tym by nie przywłaszczać sobie nic cudzego, zwłaszcza by nie podpisywać się pod pracą innego człowieka... Bardzo go polecam!
Jestem pod wrażeniem gry aktorskiej Bradleya Scotta, idealnie on pasuje do wizerunku młodego poszukującego pisarza. Bardzo też mi się spodobał Jeremy Irons w roli staruszka, który stracił wszystko dawno, dawno temu. Zastanawiałam się skąd ja znam tego aktora... Weszłam na filmweb i już wiem - Z serialu rodzina Borgiów! :)
Świetnie odnalazł się tu w zgoła zupełnie odmiennej roli.
Jednym słowem film warto obejrzeć.

wtorek, 1 stycznia 2013

Szczęśliwego Nowego Roku :-)

Jak mija Wam pierwszy dzień Nowego Roku? Mi tak jak lubię.
Trójkowy Top Wszech Czasów w tle, książka, czasopisma, laptopik i kot. A to wszystko w łóżku przy dobrej kawie i czekoladzie:) Z przerwami oczywiście, a później może na spacer pójdę?
Ponoć jaki pierwszy dzień Nowego Roku taki cały rok;)

Nie będę robić żadnych podsumowań. To nie był zły rok, ale cieszę się, że już sobie poszedł. Nowy Rok daje nowe nadzieje, nowe szanse, motywacje by zacząć od nowa, bo obrać jakiś cel i kierunek i nim podążać, popycha do działania. Tak jest u mnie. Tak więc, dziś przeznaczę dzień na spokojną refleksję, czego chcę, dokąd zmierzam, może nawet zapiszę jakieś postanowienia;) W sumie mam je w głowie, ale ponoć jak się zapisze na kartce to bardziej motywuje:)
Moje główne postanowienie na ten rok to nie napinać się, nie spinać, nie mam zamiaru liczyć przeczytanych książek, filmów, pilnować siebie by odpowiedni czas ćwiczyć dziennie. Nie. Chcę dystansu, na luzie. Wszystko ma samo przychodzić, ma to dawać radość, a nie być obowiązkiem. Mam zamiar pilnować przede wszystkim by życie miało smak. By cieszyło! :)




Życzę Wam Pięknego 2013 roku! By był zdecydowanie lepszy od poprzedniego, by spełniło Wam się większość postanowień i marzeń. By było w nim dużo uśmiechu, wiary, by spełniały się nadzieje. Życzę Wam pięknych, pozostających w głowie na dłużej książek, mądrych filmów, wspaniałych ludzi wkoło. Byście zawsze czuli się lekko, radośnie i wierzyli w siebie przede wszystkim. Bo wiara czyni cuda, reszta dzieje się już sama:)