Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rosamund Lupton. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rosamund Lupton. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 czerwca 2012

Potem - Rosamund Lupton


Czytam same fajne książki ostatnio, ale to głównie dzięki Wam. Od kiedy zaczęłam pisać ten blog głównie pod względem książek i odwiedzać Wasze książkowe blogi, bardziej starannie selekcjonuję książki, które chcę przeczytać. Powiem tak - wybieram je bardziej świadomie, bo czas ucieka, a jest tyle pięknych książek, których jeszcze nie czytałam.
Z Rosamund Lubton zetknęłam się pierwszy raz na blogu u Moni, zresztą to dzięki niej często trafiam na cudowne książki:)

"Potem" to piękna książka o miłości. Matki do swoich dzieci, do nastoletniej córki, do synka, do męża. Również o miłości córki do matki. O oddaniu i poświęceniu. O dojrzałości i dorastaniu.
Rosamund Lupton pisze pięknie, ujmująco. Bardzo spodobała mi się jej książka pt. "Siostra". Teraz po lekturze "Potem" sama nie wiem, która bardziej przypadła mi do gustu. Obie są świetne, ale większy sentyment mam jednak do "Siostry".
Historia "Potem" zaczyna się pewnego dnia podczas zawodów szkolnych. Nagle w szkole wybucha pożar. Grace - matka 17letniej Jenny wiedząc, że przebywa ona w szkole pełniąc dyżur pielęgniarki wbiega do płonącego budynku na ratunek córce. Wszechogarniający dym, ogień nie są jej straszne, owszem boi się, ale miłość matczyna jest większa. Już prawie dociera do Jenny gdy nagle spadająca belka uderza ją w głowę. Potem już jest tylko ciemność. Ocknie się dopiero w szpitalu, ale widzi świat z innej perspektywy. Widzi swoje ciało i krzątający się wokół niej personel medyczny. Zaczyna przemieszczać się po szpitalu jako duch. Po drodze spotyka swoją córkę, również w takim stanie. "Mamo czym my jesteśmy?" - pyta przerażona Jenny.
Ten zabieg autorki by przedstawić historie z perspektywy ducha Grace bardzo mi się spodobał. Na początku nie mogłam się przyzwyczaić, że narracja prowadzona jest w formie rozmowy Grace ze swoim mężem. Ale to też moim zdaniem atut tej książki. Dodaje jej to magii.
Śledztwo w sprawie podpalenia trwa, co rusz wychodzą na jaw nowe tropy. Grace i Jenny są tego biernymi świadkami. Okazuje się, że nie wszystko jest takie jak się wydaje na pozór. Za pięknym obrazkiem szczęśliwej, idealnej rodziny kryje się rodzinna tajemnica. Nawet przyjaciółka Grace okazuje się inną osobą niż na pozór. Nagle Grace zdaje sobie sprawę, że mimo kilkunastu lat znajomości wcale tak naprawdę jej nie zna. Poznaje też swoją córkę. Widzi, że to już nie dziecko, że ma swoje tajemnice, a co najważniejsze znalazła prawdziwą uduchowioną miłość. Właśnie dlatego bardzo chce by Jenny mimo poważnych obrażeń przeżyła. By mogła poznać smak miłości i szczęścia ze swoim chłopakiem, którego dopiero teraz zaczęła doceniać.
Jednym słowem to fantastyczna książka.
Pełna jest refleksji o życiu, przemijaniu, dojrzałości, miłości. Pokazuje jak zmienia się miłość z wiekiem. Jest inna niż te nastoletnie, pierwsze miłości. "Tak wygląda miłość po nieskończenie wielu wypowiedzianych słowach".
"Nie ma 'i żyli długo i szczęśliwe', ale jest 'potem'. To nie jest nasz koniec".

piątek, 24 lutego 2012

Siostra - Rosamund Lupton

Siostrzana więź. Bliskość. Porozumienie dusz.
Mam szczęście tego doświadczać. Mam siostrę z którą świetnie się dogaduję. Łączą nas wspomnienia z dzieciństwa,  podobne poczucie humoru, dar porozumienia. To super sprawa mieć siostrę. I choć mamy lekko odmienne spojrzenie na świat, zupełnie inny sposób na życie to i tak rozumiemy się w lot, dogadujemy bez problemów, uważam ją za swoją największą, prawdziwą przyjaciółkę. Jesteśmy sobie bliskie.
Ale czy na pewno? Czy wiem o mojej siostrze wszystko? Czy ona mnie zna tak do końca?

Beatrice - bohaterka debiutanckiej książki Rosamund Lupton była przekonana, że ją i jej młodszą siostrę Tess łączy niezwykła więź, że są sobie bliskie. Jej wiara  została wystawiona na dramatyczną próbę. Pewnego dnia dostaje telefon od matki, z wiadomością, że Tess zaginęła. Natychmiast porzuca wszystko i leci do Londynu by podążać śladem siostry. Tylko ona wiedziała, że jej siostra jest w ciąży.  Po kilku dniach policja odnajduje ciało Tess, orzeka samobójstwo i na tym kończy sprawę. Tess urodziła martwe dziecko, po porodzie wpadła zdaniem lekarza w psychozę poporodową.  Wszyscy wierzą w taki obrót spraw, oprócz Beatrice: Rozpaczliwie powtarza:
 "Moja siostra nigdy by się nie zabiła, moja siostra nigdy by się nie zabiła, moja siostra nigdy..."
 Tess była wolnym duchem, malarką, kochała życie, kolory,  jej obrazy były barwne i pełne życia. Bardzo cieszyła się na przyjście dziecka. Nie przeszkadzało jej, że będzie samotną matką, że ojcem jest żonaty profesor ze studiów, że to wyklucza ją na jakiś czas z dalszego studiowania. W ogóle się nie przejmowała takimi rzeczami. Uważała, że w jej ciele dzieje się cud. Tak pisała w mailach do Beatrice 'po świecie chodzi miliony cudów, czemu nikt tego nie dostrzega?'. Dlatego tak trudno było starszej siostrze uwierzyć, że jej beztroska młodsza siostra mogłaby targnąć się na własne życie.

Beatrice przeprowadza śledztwo na własną rękę i dokopuje się do rzeczy o których nie miała pojęcia. 
Podążając śladami swojej młodszej siostry odkrywa też siebie, dojrzewa, zaczyna rozumieć zachwyt życiem jaki był udziałem Tess.

"Chwytałam chwilę tak mocno, jak tylko umiałam i cieszyłam się nią dogłębnie, bo kto wie kiedy zostanie mi to zabrane? Twoja śmierć nauczyła mnie, że teraźniejszość jest zbyt cenna, by ją marnować. Wreszcie zrozumiałam na czym polega sekret chwili obecnej. To wszystko co mamy".
To piękna książka. Pełna niespodziewanych zwrotów akcji, trzymająca w napięciu, czyta się jednym tchem. To nie tylko thriller psychologiczny, z wątkiem kryminalnym. To przede wszystkim książka o siostrzanej miłości, o tym jak piękne i kruche jest życie. O tym jak warto cieszyć się chwilą. Być z kimś blisko, pomagać innym, tym którzy nas potrzebują.
Książka o samotności, poczuciu winy, o tym jak człowiek podnosi się po wielkim dramacie, o stracie.


Jednym słowem jedna z lepszych książek jakie ostatnio czytałam. Gorąco polecam!