Z Rosamund Lubton zetknęłam się pierwszy raz na blogu u Moni, zresztą to dzięki niej często trafiam na cudowne książki:)
"Potem" to piękna książka o miłości. Matki do swoich dzieci, do nastoletniej córki, do synka, do męża. Również o miłości córki do matki. O oddaniu i poświęceniu. O dojrzałości i dorastaniu.
Rosamund Lupton pisze pięknie, ujmująco. Bardzo spodobała mi się jej książka pt. "Siostra". Teraz po lekturze "Potem" sama nie wiem, która bardziej przypadła mi do gustu. Obie są świetne, ale większy sentyment mam jednak do "Siostry".
Historia "Potem" zaczyna się pewnego dnia podczas zawodów szkolnych. Nagle w szkole wybucha pożar. Grace - matka 17letniej Jenny wiedząc, że przebywa ona w szkole pełniąc dyżur pielęgniarki wbiega do płonącego budynku na ratunek córce. Wszechogarniający dym, ogień nie są jej straszne, owszem boi się, ale miłość matczyna jest większa. Już prawie dociera do Jenny gdy nagle spadająca belka uderza ją w głowę. Potem już jest tylko ciemność. Ocknie się dopiero w szpitalu, ale widzi świat z innej perspektywy. Widzi swoje ciało i krzątający się wokół niej personel medyczny. Zaczyna przemieszczać się po szpitalu jako duch. Po drodze spotyka swoją córkę, również w takim stanie. "Mamo czym my jesteśmy?" - pyta przerażona Jenny.
Ten zabieg autorki by przedstawić historie z perspektywy ducha Grace bardzo mi się spodobał. Na początku nie mogłam się przyzwyczaić, że narracja prowadzona jest w formie rozmowy Grace ze swoim mężem. Ale to też moim zdaniem atut tej książki. Dodaje jej to magii.
Śledztwo w sprawie podpalenia trwa, co rusz wychodzą na jaw nowe tropy. Grace i Jenny są tego biernymi świadkami. Okazuje się, że nie wszystko jest takie jak się wydaje na pozór. Za pięknym obrazkiem szczęśliwej, idealnej rodziny kryje się rodzinna tajemnica. Nawet przyjaciółka Grace okazuje się inną osobą niż na pozór. Nagle Grace zdaje sobie sprawę, że mimo kilkunastu lat znajomości wcale tak naprawdę jej nie zna. Poznaje też swoją córkę. Widzi, że to już nie dziecko, że ma swoje tajemnice, a co najważniejsze znalazła prawdziwą uduchowioną miłość. Właśnie dlatego bardzo chce by Jenny mimo poważnych obrażeń przeżyła. By mogła poznać smak miłości i szczęścia ze swoim chłopakiem, którego dopiero teraz zaczęła doceniać.
Jednym słowem to fantastyczna książka.
Pełna jest refleksji o życiu, przemijaniu, dojrzałości, miłości. Pokazuje jak zmienia się miłość z wiekiem. Jest inna niż te nastoletnie, pierwsze miłości. "Tak wygląda miłość po nieskończenie wielu wypowiedzianych słowach".
"Nie ma 'i żyli długo i szczęśliwe', ale jest 'potem'. To nie jest nasz koniec".

