wtorek, 29 maja 2012

Lektor - Bernard Schlink

"Było mi smutno z powodu spóźnień i błędów w życiu. Myślałem, że jeśli przegapi się właściwy czas, jeśli za długo się samemu przed czymś wzbrania, jeśli za długo się komuś czegoś odmawia, potem to przychodzi zawsze za późno. Nawet jeśli próba kosztowała dużo wysiłku i przyjęto ją z radością.
„A może "za późno" w ogóle nie istnieje, może jest tylko "późno", a późno jest o wiele lepsze niż "nigdy"?”


Oglądaliście film "Lektor" z Kate Winslet i Ralphem Finnesem? Jeśli nie to gorąco polecam. Znakomita gra aktorska i pięknie przedstawiona historia. Ja oglądałam film jakieś 4lata temu, tak więc gdy wpadła mi w ręce książka z ciekawością ją otworzyłam. I przepadłam. Niespodziewałam się tak świetnej, wciągającej a zarazem przystępnie napisanej lektury. Film mnie urzekł to prawda, ale książka jeszcze bardziej. Bernard Schlink pisze niesłychanie ujmująco. Konkretnie, bez zbędnych upiększeń ale zarazem trafia prosto w serce. Niesłychanie refleksyjna to książka, zmuszająca do myślenia i poszukiwania odpowiedzi na zadane w niej pytania. Czy je znajdziecie?

„Dlaczego to,co było piękne,blaknie,kiedy wracamy do tego pamięcią,kruszy się i rozpada,bo kryło okropną prawdę?(...)Czasami kiedy koniec jest bolesny, wspomnienie nie odpowiada prawdzie o szczęściu.Czy o szczęściu może być mowa tylko wtedy, kiedy jest wieczne? I boleśnie może się skończyć tylko to,co było bolesne,bolesne bólem nieświadomym albo niezauważonym? Ale co może być bardziej nieświadome niż niezauważony ból?"


Zdarzają się takie spotkania, które tak jakby nas naznaczały, rzutują na całe nasze życie. Od tego momentu już nic nie jest takie samo. Jeszcze o tym nie wiemy w danym momencie, ale po latach patrząc wstecz będziemy wiedzieć: "o tak to spotkanie zdeterminowało całe moje życie"
Takie spotkanie przydarzyło się 15letniemu Michelowi Berg. Wracając za szkoły, wycieńczony i osłabiony chłopak wymiotuje na ulicy, gdzie z pomocą przychodzi mu starsza o 20lat kobieta. Myje go, pomaga doprowadzić się do porządku i odprowadza do domu. Gdy chłopiec wyzdrowiał, jego matka posyła go z kwiatami do kobiety, by jej podziękował za to, że się nim zaopiekowała tego feralnego dnia. Hanna to piękna, tajemnicza kobieta, mieszkająca samotnie. I tak to się zaczyna. Historia pięknej zmysłowej miłości do o wiele starszej, kobiety która zmienia całe życie chłopca. 15letni chłopak całkowicie zatraca się w tej namiętności, podporządkowuje całe swoje życie Hannie, spędza z nią wszystkie wolne chwile. Nawet podciągnął się w nauce i mimo długotrwałej choroby udaje mu się zdać do następnej klasy.


Hanna i Michael spędzają czas nie tylko na sexie. Łączy ich coś jeszcze. Chłopak czyta Hannie książki. Jakie to urocze - myślałam sobie czytając - takie wspólne spędzanie czasu. Poznawanie najznamienitszych pisarzy, klasyki literatury. Hanna i Michael również od czasu do czasu wybierali się na wycieczki rowerowe.







To jak chłopak opisywał Hannę, wspominał ją, wskazywało jak bardzo był w niej zakochany i zafascynowany nią jako prawdziwą kobietą. Świadczy również to, że to on zabiegał o jej uczucia. Hanna była zimna i obojętna.

„Kiedy stawała się zimna i twarda, żebrałem o to, żeby znowu była dla mnie dobra, żeby mi wybaczyła, żeby mnie kochała. Czasami czułem, że chyba sama cierpi z powodu swojej oziębłości i uporu. Tak, jakby tęskniła do moich ciepłych przeprosin, zapewnień i zaklęć".

Hanna niespodziewanie znika. Dla Michaela była ona całym światem, zatem rozpacza, przeżywa i zastanawia się dlaczego go zostawiła. Żadnej kobiety nie będzie potrafił już tak pokochać jak Hanny, ale jej samej wypierał się, przy znajomych udawał, że jej nie zna. Był rozdarty, ponieważ uważał, iż ‘wyparcie się kogoś jest niespektakularnym wariantem zdrady’
Po kilku latach Michael spotyka Hannę w niespodziewanych dla niego okolicznościach. On jest studentem prawa, ona zasiada na ławie oskarżonych. Otóż, podczas II wojny światowej Hanna była strażniczką w obozach koncentracyjnych w Auschwitz i pod Krakowem. Michael przysłuchuje się zeznaniom Hanny i nie może uwierzyć, że dopuściła się ona popełnienia zbrodni na Żydówkach. Michael zadaje sobie pytanie, czy można kochać zbrodniarza czy choćby mu współczuć? Przecież dla niego Hanna była kimś ważnym - to jej cech szukał w swoich kolejnych kobietach. Chłopak nie opuszcza żadnej z rozpraw, bardzo każdą przeżywa. Nagle odkrywa kompromitujący sekret byłej kochanki, bezwzględnie skrywany przez nią samą. Tajemnica, której ujawnienie mogłoby ochronić kobietę przed dożywociem. Waha się i miota jak i czy w ogóle ma prawo komukolwiek o tym powiedzieć. Biernie obserwuje proces do zapadnięcia wyroku, nie zdobywając się na żaden heroiczny gest, nie udaje mu się zrozumieć Hanny, jak również jej potępić.
"A co pan by zrobił na moim miejscu?"
Takie pytanie zadaje nagle podczas rozprawy Hanna sędziemu.
To łatwe i wygodne podzielić świat na "czarne" i "białe". My jesteśmy tymi "dobrymi", oni są tymi "złymi". Trudniej zastanowić się i zrozumieć, że świat nie jest taki prosty jak byśmy chcieli, aby był. Zrozumieć - to słowo kluczowe, bo jednoznacznie i bezmyślnie oceniać potrafi każdy. Czasem ludźmi kierują różne, niepojęte dla nas motywy. Nie mamy prawa nikogo oceniać i potępiać.



Książkę jak i film bardzo gorąco polecam. Film mnie urzekł, po jego obejrzeniu zabrakło mi słów. Teraz po przeczytaniu książki, uważam że jest mistrzowsko zrobiony. Doskonale przedstawia całą historię zawartą w książce. To prawda, że czytając książkę miałam w głowie gotowe postaci z filmu, ale moim zdaniem są one idealnie wykreowane przez aktorów. Świetny Ralph Finnes w roli dorosłego Michaela Berga, zaś Kate Winslet niesamowicie zagrała tą dziwną, zagadkową kobietę jaką była Hanna Schmitz. Myślę, że nie raz będę wracać do tego filmu. Jak i książki. Gdyby nie ten film, który był nominowany do Oscara, a staram się oglądać wszystkie nominowane filmy, to nigdy nie trafiłabym na tak świetną i wartościową książkę. Polecam.

wtorek, 22 maja 2012

Sztuka bycia Elą - Johanna Nilsson

"Muszę postarać się o grubszą skórę na duszy"

Ta książka będzie dla mnie bardzo ważna i na długo we mnie pozostanie.
"Szuka bycia Elą" to przejmująca opowieść o samotności, niezrozumieniu i buncie wobec otaczającej rzeczywistości. Opowieść o walce o swoją indywidualność, o życie po swojemu. Szukanie siebie, swojej drogi wśród tylu oklepanych schematów. Ta książka jest o ludziach wrażliwych i do tych ludzi skierowana. Nie sądzę by zrozumiał ją ktoś dla kogo wszystko jest proste jak dwa razy dwa;)

Johanna Nilsson ma świetny dar łapania za serce i poruszania głęboko ukrytych emocji. Pisze o trudnych sprawach: samotności, wyobcowaniu, zagubieniu w tak prosty, a zarazem ujmujący sposób. Jestem pełna podziwu dla jej kunsztu literackiego. Jej książki mają w sobie swoisty krzyk rozpaczy, wołanie o pomoc, o zauważenie.
"Niech ktoś przyjdzie i mnie wyciągnie!"

Nie spodziewałam się tego co ta książka ze mną zrobiła. Pierwsze kartki tej lektury wydobyły na zewnątrz całą lawinę głęboko skrywanych, zapomnianych emocji, uczuć. To dlatego, że Ela Sander trochę przypomina mi samą mnie kiedyś. Małą, zagubioną, samotną, pełną sprzecznych emocji i buntu wobec otaczającej rzeczywistości. Może nie tak drastycznie jak bohaterka tej książki, ale doskonale dzięki temu ją rozumiałam. Podobny poziom wrażliwości. Wrażliwym żyje się trudniej, ale o ileż piękniej czasem widzą świat. Dostrzegają tyle rzeczy, niewidocznych dla przeciętnego człowieka. Teraz z perspektywy czasu wiem, że wrażliwość jest darem. Trzeba jednak umieć się z nim obchodzić.

Ela to samotna 26latka, szalenie zagubioną w świecie i tęskniącą za miłością. Mieszka sama, pracuje jako kelnerka. Jej życie to praca, dom, Lęk. Przeogromny lęk przed życiem, ludźmi.

"Czasami zapominam o oddychaniu i to wtedy popadam w histerię. Kiedy popadam w histerię jestem straszna. Nie znoszę wówczas samej siebie. Więc uciekam. Do piekła".

Ela tęskni za miłością, bliskością. Tymczasem jest tak bardzo pogmatwana w sobie, że robi wszystko by jeszcze bardziej oddalać się od ludzi, świata. Zachowuje się jak zbuntowana nastolatka. Jest zakompleksiona, zła na cały świat, na siebie też. Miewa ataki lęku, szuka sensu, nie rozumie po co to wszystko. Po co się starać, wysilać, do czegokolwiek dążyć? Przecież i tak umrzemy.


"Jest noc, a ja nie śpię. Myślę o ciele. O ciele mężczyzny. Przy moim. Nie wolno mi tak myśleć. Nie wolno tęsknić. Tęsknota jest okrutna. Tęsknota jest reklamą, która nie dotrzymuje obietnic. Związek oznacza wysiłek. Trzeba iść na kompromis. Nie chcę się ani wysilać, ani iść na kompromis. Chcę żyć. Dzika, wolna, szalona. Bez obietnic, które okażą się nic niewarte. Które mnie usidlą. Dadzą fałszywe poczucie bezpieczeństwa."

Dlaczego Ela sobie nie radzi? Sama siebie skazuje na samotność, odsuwa się od ludzi, bliskich. Reaguje bardzo emocjonalnie na wszystko, łatwo ją zranić, ale o wiele łatwiej to jej przychodzi ranienie innych. Sama podświadomie odrzuca od siebie ludzi.
Dorosłe dziecko. Wyalienowane, aspołeczne, zagubione, nadwrażliwe. Bardzo złaknione uczucia, akceptacji, dotyku.. A tymczasem sama nie potrafi nic z tych rzeczy dać. Nie umie. Nie chce. Nie widzi sensu. Po co?

"Wzbiera we mnie niepokój. Nie rozumiem sensu tego wszystkiego. Stania tutaj. Brania zapłaty. Za kawę. Którą ludzie w siebie wlewają. A później umrą."


"Nie wierzę w sens życia, wierzę tylko w życie sensem".

Jednak sama Ela długo nie potrafi tego sensu w swoim życiu odnaleźć. Nie ma pasji, zainteresowań, nic jej nie cieszyć, ot żyje bo żyje. Właściwie to nie żyje. Pełna bólu, buntu i wewnętrznego krzyku.
Czy rozwód rodziców, rozpad idealnej rodziny tak może wpłynąć na psychikę człowieka? Owszem, może. Ale Ela, gdy fakt ten miał miejsce ma już 21 lat. Teoretycznie dorosła jednostka, a tymczasem zdarzenie to burzy cały jej świat.
Ileż w dzisiejszych czasach takich 'dorosłych dzieci'? Pogmatwanych, zagubionych, bojących się dorosłości. Nadwrażliwych. Dlaczego?
Dlaczego jedni rodzą się przebojowi, pewni siebie, a inni są zagubieni w sobie, samotni, z góry odrzucani, co sprawia, że jeszcze bardziej zamykają się w swojej skorupie? Czytając tą książkę niejednokrotnie miałam łzy w oczach. Tak bardzo rozumiałam Elę. Jej niezgodę na życie w określonych ramach normalności. Kto tak wymyślił? Dlaczego wszyscy mają żyć w jakimś określonym schemacie? Dlaczego młoda kobieta, która nie ma męża, rodziny, dzieci od razu jest postrzegana przez społeczeństwo jako 'inna', 'dziwna'. To śmieszne, ale tak jest.
A przecież ludzie są różni. Dzięki temu życie nie jest nudne. Dlaczego ludzie tak wzajemnie się zwalczają i tępią jak zarazę kogoś kto nie przystaje do 'normalności'.

Na szczęście Johanna Nilsson trochę łagodzi trudną tematykę tej książki wątkami humorystycznymi. Nieraz się uśmiechnęłam czytając myśli Eli wyszczególnione dużą czcionką:
"MŁODA KOBIETA PORANIONA LODEM UTOPIŁA SIĘ. PRAWDOPODOBNIE POPEŁNIŁA SAMOBÓJSTWO WSKUTEK DŁUGOTRWAŁEJ DEPRESJI WYWOŁANEJ BRAKIEM RODZINY."
Wyczuwacie ten ironiczny dramatyzm?;)

Wbrew pozorom to pokrzepiająca powieść. Ela z trudem i w bólach ale wreszcie odnajduje swoje miejsce w życiu.
Los bywa pokręcony. Kieruje do tego dorosłego dziecka z problemami, małe 6letnie dziecko z prawdziwymi problemami. Mała 6letnia Klara trafia na ścieżki, którymi chadza Ela. Klara ma matkę narkomankę i alkoholiczkę. Bardzo ją kocha, ale matka nie potrafi się nią zająć. Czy będzie potrafiła Ela? Czy podoła? Czy spotkanie małej, potrzebującej pomocy dziewczynki pomoże Eli dorosnąć? Wreszcie stanąć na nogi i zawalczyć? Odnaleźć to co jest dla niej w życiu ważne?

Przekonajcie się sami. Bardzo polecam!

Chciałabym jeszcze przeczytać jakąś książkę Johanny Nilsson, ale niestety nigdzie nie mogę znaleźć. Znalazłam za to w sieci przepiękny wywiad z nią. Tutaj link

poniedziałek, 21 maja 2012

Weekendowo :)


Weekend upłynął nam mniej więcej tak:)









Zaczeliśmy oglądać serial "Krew z krwi". Akcja tego serialu dzieje się właśnie tutaj - tak jak w tych fotkach powyżej;) Świetny jest ten serial. To co w sumie lubię, trochę kryminału, trochę psychologiczny, pogmatwane ludzkie losy. Dokąd prowadzi człowieka pogoń za pieniądzem. Dopiero jest 5odc tego serialu. To nowość. Moim zdaniem jeden z nielicznych dobrych polskich seriali.

A w niedziele urodzinki miała moja ukochana sis. Ode mnie dostała to:

Uwielbiam storczyki:)
No i oczywiście tulipanki! To mój kwiatowy nr jeden:) Ten bukiecik dostałam od mojego mężczyzny:)



A tak poza tym skończyłam czytać dość ściągającą w dół książkę: "Sztuka bycia Elą". Podeszłam do niej zbyt emocjonalnie. Ta Ela to taka trochę ja - kiedyś - dawno temu;> Dobrze, że to już za mną. Książka tez się dobrze w sumie kończy, ale musiałam sobie zrobić przerywnik podczas jej czytania. Stąd te foty;) W następnej notce recenzja "Sztuka bycia Elą".
Poza tym książka ta zmusza do refleksji nad własnym życiem. A mi się przypomniało, że kiedyś obiecałam sobie, ze będę robiła to co mi wpadnie do głowy, a nie tylko o tym myślała. Stąd pomysł na nowego bloga z fotami: "Miasto moje, a w nim";)
Bo tu to głównie o książkach i filmach chcę i o tym co mnie inspiruję. A moje miasto jest śliczne i chcę mieć w jednym miejscu wszystkie foty odnośnie tego tematu;) No to tyle:) Miłego tygodnia Wam życzę:))

piątek, 18 maja 2012

Anna Quindlen - Posiadłość Blessingów

Ta powieść uspokaja i koi. Już sama okładka mówi wiele o tej książce:)
Jej akcja toczy się spokojnie,łagodnie i stopniowo odkrywając przed nami coraz to więcej tajemnic skrywanych na dnie ludzkich serc. Tłem powieści jest maleńka dziewczynka odrzucona przez jej nastoletnią matkę. Dziecko to stało się czynnikiem zapalnym do odmiany zgorzkniałych, wydawałoby się, że już straconych serc.

Lydia, zatwardziale surowa, zgorzkniała starsza kobieta po 80tce snuje refleksje na temat swojego życia. Wszystkie te rozważania Lydi pojawiają się pod wpływem owego niemowlęcia. Niemowlę to znalazł zawinięte w tobołku pod drzwiami Skip Cudd, ogrodnik i dozorca w posiadłości Blessingów. Czarnoskóry mężczyzna, który odsiedział wyrok w więzieniu, przypadkiem zostaje zatrudniony przez panią Lydie Blessing. Pracę swą wykonuje starannie, oddając się jej całym sercem. Zależy mu na niej, gdyż uważa, że jest dla niego jedynym ratunkiem w jego pogmatwanym i trudnym życiu. Znalezienie podrzuconego tobołka z niemowlęciem również odmienia jego życie. Postanawia się zaopiekować dziewczynką, ukrywając ten fakt przed swoją chlebodawczynią. Uważnemu i surowemu oku pani Lydi jednak ten fakt nie umknął uwadze na długo. Pewnego dnia znajduje w jego pokoju płaczące niemowlę. Od tego czasu opiekują się nim. Dziecko odmienia ich dusze.
Zauroczyła mnie ta powieść. Tego mi było trzeba. Czegoś kojącego serce. Po tych wszystkich kryminałach, ciężkich psychologicznych, refleksyjno - filozoficznych książkach, ta powieść była jak balsam na moją duszę.
Polecam!

środa, 16 maja 2012

Haruki Murakami - Koniec świata i hard-boiled wonderland


„-Serce to rzecz,której ty sam nie rozumiesz? -Czasami. - odparłem. - Czasami rozumiem je dopiero po jakimś czasie. Często,gdy jest już za późno. A najczęściej wcale o nim nie pamiętam. Dlatego tak łatwo się gubię. -To Twoje serce nie jest doskonałe - powiedziała,uśmiechając się. [...] -Masz rację. Nie jest doskonałe - powiedziałem. - Ale zostawia po sobie ślad. Idąc za tym śladem,mogę przejść jeszcze raz tą samą drogą. Jak po śladach zostawionych na śniegu. -Dokąd prowadzą te ślady? -Do samego siebie - odpowiedziałem. - Takie właśnie jest serce. Bez niego nie ma już żadnej drogi.”

Odnoszę wrażenie, że Haruki Murakami pisze książki autobiograficzne. W każdej książce przekazuje nam cząstkę swojego życia. W każdej jego powieści znajdziemy samotnego 30paroletniego mężczyznę. Mężczyzna ten słucha dobrej muzyki, czyta ambitne książki, spędza czas na rozmyślaniach o życiu. Pracuje albo w biblotece, albo w redakcji, albo w jakimś biurze. Zazwyczaj jest to mężczyzna po przejściach, który się rozstał, lub został porzucony. Ale który lubi swoją samotność, a jednocześnie jest refleksyjnie nastawiony do życia. Ciągle poszukuje. Sensu istnienia, wartości, którymi warto się kierować, odpowiedzi na pytania, które każdy myślący i z odrobiną wrażliwości sam sobie zadaje: kim jestem, dokąd zmierzam. Książki Murakamiego są pełne magii i refleksji o życiu. Za to go uwielbiam.

Koniec świata i hard-boiled wonderland przenosi nas w inny świat. Nie przepadam za książkami fantastycznymi. Jednorożce, drugi równorzędny świat gdzie Czarnomroki dybią na duszę głównego bohatera, starzec, strażnicy Jest jednak w tym wszystkim jakiś urok i drugie dno. Odniosłam wrażenie, ze przez tą fantazyjną opowieść Murakami zmusza czytelnika do refleksji nad własnym życiem.
Nasz bohater dostaje prace. Zostaje oddelegowany do innego miasta. Jednak by się tam dostać musi rozstać się z własnym cieniem. Dostaje misje do spełnienia o nazwie 'koniec świata'. Jednak nie wie czemu ma służyć jego praca, nie widzi jej celowości. Nikt mu tego nie chce wytłumaczyć. Większość ludzi w tym mieście tak właśnie pracuje.

„Działanie bez celu, wysiłek bez efektów, droga donikąd – czyż to nie piękne? Nikogo nie można w ten sposób zranić. Nikt tu nikogo nie prześcignie. Nie ma wygranej ani przegranej.”

Z czasem przekonuje się, że znalazł się w całkiem innym świecie, gdzie ludzie nie mają serca. Nie są przez to nieszczęśliwi czy źli. Wręcz przeciwnie. Wiodą spokojny żywot, bez problemów, dylematów, niepotrzebnych emocji. Jest jak jest, żyją, pracują, umierają nad niczym się nie zastanawiając.

W tym mieście Końca Świata nasz bohater poznaje starca, który zdradza mu dlaczego się znalazł w tym świecie. Wskazuje mu jakie będą atuty jeśli pozostanie w tym świecie:
„Jeśli jednak wyrzucisz serce,przyjdzie spokój. Taki spokój,jakiego nigdy jeszcze nie zaznałeś. Pamiętaj o tym.”


Jednak nasz bohater nie chce tam zostać. Nie chce stracić serca. I choć poznał wnuczkę starca, a także miłą dziewczynę z bibloteki i przeżył z nią przyjemne chwile to za wszelką cenę nie chce tam pozostać. Chce wrócić do prawdziwego świata. Świata pełnego emocji, wrażliwości, świata gdzie ludzie mają serce.

„Choć pragnę spokoju ze wszystkich sił, nie mogę zdradzić serca. Nawet jeśli mam je stracić w najbliższym czasie. Zdrada pozostanie zdradą.”


Postanawia odejść. Choć ucieczka wiąże się z ogromnym ryzykiem. Dybią na niego przecież czarnomroki... Starzec postanawia, że będzie mu towarzyszyć jego wnuczka.

Ostatni dzień w spokojnym miasteczku nasz bohater chce przeżyć najlepiej jak potrafi. Wynajmuje dobre auto, kupuje płyty z dobrą muzyką, umawia się na kolacje z biblotekarką.. Snuje rozważania, co jest dobre by robić w ostatnim dniu życia..
Nade wszystko chce czuć, żyć.. Mieć serce..

„Sercem nie można się posługiwać (...). Serce wystarczy mieć. To tak jak z wiatrem. Wystarczy, że się go czuje.” *


A czy Wy odbieracie jeszcze świat sercem? Czy wolicie o nim zapomnieć i żyć bez emocji, życiem spokojnym, ale jakże pozbawionym uroku?


Murakami znów mnie zachwycił i zainspirował. Tym razem do przeczytania Braci Karamazow:) Dlaczego? Dowiedzcie się sami. Zaręczam Was, że zostaniecie zainspirowani i wciągnięci w refleksyjne rozważania o życiu, sobie i otaczającym nas świecie :)

oTAGgowani - zabawa dopadła i mnie:)


No i mnie dopadło;)
A myślałam, że mi się uda gdy będę siedzieć cichutko w swoim kąciku i nie będę się wychylać. No cóż trudno. Z przyjemnością jednak wezmę udział w zabawie i odpowiem na Wasze pytania:)
Zostałam wytypowana przez Złą Zołzę i Archer:)
Dzięki dziewczyny za pytania:)

Zadanie polega na udzieleniu odpowiedzi na 11 pytań, które zadaje tagujący. Następnie każdy sam wymyśla 11 pytań i typuje osoby, do których są te pytania.



Na początek odpowiem na pytania zadane przez Złą Zołzę:

1. Najładniejszy i najgorszy tytuł książki ?
Hm, w sumie trudne pytanie.
"Dziewczyna, która pływała z delfinami" - najgorszy, bo w ogóle nie miał żadnego związku z fabułą.
Najładniejszy? Hmmm "Dziewczyna z zapałkami" mi się podobał, albo "Pułapka na motyle". Lubię takie symboliczne tytuły.

2. Twój znak zodiaku ?
Bliźnięta:) - chaotyczne, roztrzepane, dwoiste;) Mam kilka swoich światów;) Potrafię być towarzyska, radosna i wyluzowana jak i wyciszona, zamknięta w sobie;)

3. Dostajesz bon na zakup 3 książek, jakie wybierzesz ?
Coś Kinga na pewno. Bardzo podoba mi się jego styl pisania i chcę go poznawać.
"Tysiąc wspaniałych słońc" - Khaleda Hosseini - bardzo chcę przeczytać tą książkę.
"Blondynka" - Joyce Carol Oates - bardzo lubię tą pisarkę.

4. Twoje ulubione seriale ?
Dr. House; The Killing; Dexter; The Borgias; Ringer

Lubię kryminały z wątkiem psychologicznym. Lubię wszystko co traktuje o emocjach i relacjach miedzy ludzkich. Lubię seriale z przesłaniem;) Takie pełne prawdziwych cytatów. Dr.House jest w tym świetny. Cynik, samotnik, a zarazem tak znający ludzką mentalność. "Wszyscy kłamią" to motto przewodnie tego serialu.

5. Najpiękniejsza książka o miłości ?
Ostatnio przeczytana przeze mnie "Anna Karenina". Cudowna książka o złożoności ludzkich wyborów. Miłości, kierowanie się sercem, emocjami, czasem komplikuje życie nie tylko nam ale i naszym bliskim, których kochamy.

6. Ulubiona książka ?

Haruki Murakami - Tańcz, tańcz, tańcz.

7. Ile czasu dziennie poświęcasz na czytanie książek ?
To zależy od dnia. Bywają dni, że nie czytam wcale. Są tez i takie, gdy czytam przez większość dnia. Tak średnio to koło godzinki czy dwóch wieczorem.

8. Najlepsza i najgorsza okładka książki ?

Nie mam pojęcia jak odpowiedzieć na to pytanie;)
Dla mnie przepiękne są okładki książek Murakamiego. A najgorszych po prostu nie znam;>

9. Jakiej muzyki słuchasz ?
Lubię przeróżną muzykę. Począwszy od chilout'u do rocka. To wiąże się z moją dwoistą naturą;) Są dni gdy wybieram spokojne ballady, chilout, muzykę przy której się wyciszam. Bywają też dni, gdy potrzebuję czegoś mocniejszego, żywszego, energetycznego. Ogólnie jestem otwarta na muzykę. Bez muzyki tak jak i bez książek nie wyobrażam sobie życia. Aha i jestem fanką Depeche Mode! Kocham ich muzykę za teksty! Są piękne, z przesłaniem i często takie prawdziwe.
Z polskich wykonawców uwielbiam Kaśkę Nosowską. Również za teksty. Ta kobieta ma talent!

10. Czy istnieje książka polecana i chwalona przez większość, a która tobie nie przypadła do gustu ?
Tak;) Właśnie ostatnio taką odłożyłam. To ta nieszczęsna Axelssons - Tą którą nigdy nie byłam. Wrócę do niej, ale pewnie zapamiętam ją na całe życie;)

11. Ulubiony fragment książki, który pamiętasz do dziś ?

Mały książe: "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
oraz: „Decyzja oswojenia niesie w sobie ryzyko łez.”


Teraz pytania Archer

1. Z którym z bohaterów umówiłabyś/-łabyś się na kolację i dlaczego?

Z Małym Księciem:) Dlaczego? Chciałabym spotkać się z kimś mądrym, o wnikliwym spojrzeniu na świat i ludzi. Dobrym, a jednocześnie nie inwazyjnym;) Kimś kto pozytywnie nastraja i składnia do tego, że człowiek zastanawia się nad swoim życiem.

2. Dlaczego czytasz?
Książki to doskonała ucieczka od codzienności. Inny świat. "Kto czyta książki żyje podwójnie" prawda? Chcę poznawać jak najwięcej, doświadczać życia, lubię wiedzieć, znać. W życiu nie zawsze ma się okazje wszystkiego doświadczyć. Nadrabiam czytaniem;)

3. Którego bohatera z lektur szkolnych nie lubisz najbardziej, dlaczego?
Cezarego Baryki.. bo nie. bo mnie męczył i nie rozumiałam go;>
O i Pana Tadeusza nie lubiłam;> Nudny był, żadnych głębszych przeżyć.

4. Zgadzasz się z tym, że sensacja i kryminał to tylko męska literatura?

Nie:) Lubię takie książki. Wprawdzie zaraził mnie nimi facet, ale bardzo mi przypadła do gustu taka literatura.

5. Czytasz opisy na okładkach?
Staram się nie czytać. Lubię tajemnice. Aczkolwiek czytam opinię o książce.

6. Czy lubiłeś/-łaś czytać lektury w szkole?

Tak, ale to zależy jeszcze jakie. Niektóre były naprawdę nudne. Oprócz lektur czytałam 'swoje' książki. No i od dziecka tak już miałam, że nie lubiłam jak ktoś mi coś narzucał;>
Do tej pory nie przeczytałam "Potopu" np;>

7. Jeśli miałabyś/-łbyś możliwość ucieczki na bezludną wyspę co zabrałabyś/-łbyś ze sobą?
Oczywiście, że książki. Hmm ale w dobie tych czasów to pewnie kindle z mnóstwem wgranych książek. Laptop z filmami i muzyką i bym mogła pisać;> Mój dziennik z pobytu na bezludnej wyspie. No i czekoladę;> Bez czekolady się nie ruszam;) Dobre herbatki, napoje i balsamy do ciała:D

8. Twój ulubiony autor to…? I dlaczego akurat ten?

Joyce Carol Oates. Jest niesamowita! Potrafi tak zaciągnąć czytelnika w swój świat, że ani się obejrzy zapomina o wszystkim i żyje tylko tym co w książce.

9. Czy zarywasz czasem nockę na książkę?
Dawno mi się nie zdarzyło, bo lubię spać. Czytam gdy nie mogę zasnąć. Ale to nie jest zarywanie nocki tylko radzenie sobie z bezsennością;)

10. Czytujesz polską literaturę? Jeśli tak to jaki jest Twój ulubiony autor/autorka?

Tak! Przekonałam się do naszych rodzimych pisarzy. Moją faworytką jest Małgosia Warda! Pisze niesłychanie emocjonalne i dobre książki.
Lubię też Antoninę Kozłowską i Grażynę Plebanek. Nie mam żadnego ulubionego polskiego autora. Może teraz nie przychodzi mi po prostu do głowy. Kiedyś lubiłam J.Wiśniewskiego, ale ..hmm znudziło mnie jego zbyt emocjonalne podejście.

11. Czy chodzisz na spotkania autorskie? Jeśli tak, to czy jesteś biernym słuchaczem czy także zabierasz głos?

Byłam tylko raz i to całkiem niedawno. Na spotkaniu autorskim z moją ulubioną polską pisarką. Żałuję, że nie chodziłam wcześniej na coś takiego. Postanowiłam to zmienić. Cudowne doświadczenie!

Nie typuję nikogo bo wydaje mi się, że już każdy brał udział w tej zabawie:)

Jednak zmieniłam zdanie;) Naszła mnie wena na pytania i znalazłam osoby, które nie brały jeszcze udziału w zabawie.
Typuję Bionolę i Blubrę i Julię i Maialis
Oto moje pytania do Was:
1. Twoja ulubiona książka, która poleciłabyś najlepszemu przyjacielowi i dlaczego?
2. Gdzie najbardziej lubisz czytać? Czy masz takie swoje ulubione miejsce?
3. Co Cię skłoniło do blogowania? Czy blogowanie coś Ci daje?
4. Twój ulubiony autor i dlaczego właśnie ten? Jaką jego książkę byś poleciła najbardziej?
5. O czym marzysz?
6. Gdyby to było możliwe gdzie najbardziej chciałabyś pracować?
7. Miejsce, które z chęcią byś zwiedziła?
8. Twój znak zodiaku i czy jego charakterystyka pasuje do Ciebie?
9. Bez czego /oprócz książek/ nie umiałabyś żyć?
10. Jak masz na imię? Lubisz swoje imię?:)
11. Jakiej muzyki słuchasz? Ulubiony zespół, wokalista?

niedziela, 13 maja 2012

leniwa niedziela


Co robicie z książkami, które ciężko Wam się czyta? Mimo wszystko czytacie dalej czy odpuszczacie?
Ja męczę i męczę tą Axelssons i dziś postanowiłam, że sobie odpuszczam. Takie czytanie na siłę zabiera mi całą radość z czytania. A przecież czytanie to przyjemność, a nie obowiązek. Zatem chwilowo porzucam Axelssons, może przyjdzie na nią lepszy czas. Tym bardziej, że niedawno przyszła do mnie paczuszka z Weltbildu i już nie mogę się doczekać aż dorwę się do tych właśnie książek.





Dziś pogoda idealna na lekturę. Słucham sobie chilloutu, piję kawę i zastanawiam się którą by tu wybrać. Mój Stefek też się zastanawia;)



Ale jak widać nad czymś zgoła innym;) Jak się dorwać do czekolady:D Mam królika czekoladoholika;) No cóż.. ma to po mnie:)


Co Wy byście z tych książek wybrali na pierwszy ogień?

sobota, 12 maja 2012

"Strasznie głośno, niesamowicie blisko"... (film)

"Not stop looking"

Obejrzałam przed chwilą tak piękny film, że od razu musiałam się nim podzielić. Ten film jest po prostu wspaniały!
Przede wszystkim w zachwyt wprawiła mnie przepiękna kreacja Thomasa Horna. Gra on nad wyraz dojrzałego chłopca, który ma kłopoty z otaczającym go światem. Wszystko jest dla niego zbyt głośne, zbyt szybkie, zbyt intensywne. Żyje on we własnym świecie, ma problemy z rówieśnikami. Jedynym jego przyjacielem i człowiekiem przy którym otwiera się na świat jest jego ojciec /Tom Hanks/. Ojciec organizuje mu gry i zabawy dzięki,którym chłopiec stopniowo ma otwierać się na świat i pokonywać swoje ograniczenia. Aż do owego Najgorszego Dnia - 11 września.
To bynajmniej nie film o traumie po ataku na WTC. To przepiękny film o miłości rodzicielskiej. Nie tylko ojca i syna, ale jak się później okazuje i matki. Matki, która nie mogąc dotrzeć do swojego zrozpaczonego po śmierci ojca dziecka, aby go nie zgubić podąża jego tropem. Ten film jest o tym jak radzić sobie ze stratą, rozczarowaniem, jak szukać sensu, gdy sensu czasem brak. Każdy z nas musi się prędzej czy później się z tym uporać. Jak się podnieść, jak żyć po stracie kogoś kogo bardzo kochamy, kto był nam drogowskazem, naszą opoką, całym naszym życiem? Czy jest sens szukać sensu? Jak radzić sobie rozpaczą? No jak?

"NIE PRZESTAWAJ SZUKAĆ"

Takie zdanie zaznaczył ojciec na wycinku z gazety podczas jednej z ich wspólnych zabaw.
Po jego śmierci chłopiec szperając w rzeczach ojca, znajduje w niebieskiej wazie klucz. Jego gorącym pragnieniem jest pobyć jeszcze jakiś czas pod wpływem wspomnień o ojcu. Rozpoczyna kolejne zadanie. Poszukiwanie zamka do którego pasuje klucz. Podczas tej eskapady poznaje przeróżnych ludzi.
"Każdy z nich coś lub kogoś stracił.
Tak jak i my"
To również film o sztuce przebaczenia, także i sobie. Ileż z nas nie zrobiło czegoś, a potem żałowało tego przez resztę życia? Nigdy nie zapomnimy ostatnich słów osób, których nigdy już nie spotkamy. Ich spojrzenia, wołania nas... "Are you there? Are you there... ARE YOU THERE?" To będzie się za nami ciągnęło przez całe życie. Ale trzeba i to sobie wybaczyć. Czasem coś tracimy i to nigdy już nie wróci. Rozczarowania są częścią życia, czy nam się to podoba czy nie. Tak już po prostu jest. Ale życie po to jest by pokonywać swoje lęki, szukać, poznawać ludzi, nie bać się.
"Czasem musimy stawić czoła naszym lękom, by móc pójść dalej".
Ten mały chłopiec przełamuje swoje lęki, obawy wszystko po to by jeszcze choć przez chwile pozostała w nim pamięć po ojcu. Tęsknota i ból po stracie wcale nie mijają tak szybko. Pamięć o ojcu ciągle w nim jest. Ale po dordze poznaje wspaniałych ludzi, zyskuje uznanie, przyjaźń, odnajduje swojego dziadka. A także mimochodem pomaga komuś coś znaleźć.
"Obyś znalazł to czego szukasz"
To chyba najpiękniejsze co można komuś życzyć.

Obejrzyjcie jeśli będziecie mieli okazje. Bardzo, bardzo Polecam!

czwartek, 10 maja 2012

Filmowo

Czasem łapie mnie wena tylko na filmy. Czytanie ostatnio ciężko mi idzie. Może to wina książki Majgull Axelsson - "Tą, którą nigdy nie byłam". Strasznie pogmatwana ta książka, ciężko się czyta, pomieszana chronologia tym bardziej to utrudnia i miejscami odrzuca. Jestem w połowie i czytanie idzie mi wolno. Nie wiem czy dotrwam do końca;) Ogólnie mam jakoś problemy z koncentracją, a przy tej książce trzeba się skupić.
Zatem cóż, złapała mnie wena na filmy. I dobrze mi z tym:) Oglądam zwłaszcza przed snem. Idealne gdy nie mogę zasnąć.
Oto 3 tytuły, które ostatnio obejrzałam i które mi się podobały:

Piękny film o przyjaźni i bliskości! O tym jak ludzie zgoła różni przy odrobinie dobrej woli stają się dla siebie cenni.
Tak pozytywnie nastrajającego filmu dawno nie oglądałam. Cały czas miałam uśmiech na twarzy. Czarnoskóry Driss obibok i lekkoduch wychodzi z więzienia. Ma zamiar żyć z zasiłku, ale żeby go dostać musi dostarczyć zaświadczenie, że starał się o pracę, ale go nie przyjęto. Trafia do niepełnosprawnego, porażonego od szyi w dół starszego Phillipe. Na rozmowie o pracę Phillipe zaintrygowany nonszalanckim zachowaniem młodego człowieka postanawia go zatrudnić. Na próbę. Ten eksperyment zmienia życie ich obu. Wzruszyłam się, że tak na pozór różni od siebie ludzie potrafią w końcu znaleźć wspólny język, a zarazem dać sobie coś nawzajem. Prawdziwą przyjaźń, oddanie, inne spojrzenie na świat. Naprawdę warto ten film obejrzeć! Niedawno leciał w kinach, może jeszcze go grają, nie wiem. Ale warto naprawdę warto!

Kolejny to "Niebezpieczna Metoda" - film biograficzny przedstawiający współpracę doktora Junga i Freuda. Carl Jung pod opieką starszego mentora poznaje techniki pozwalające na zaglądanie w głąb ludzkich umysłów i wyłanianie z nich najmroczniejszych pragnień. Freud uważa, że przyczyną wszelkich zaburzeń psychicznych jest sex. Odwieczne pragnienie człowieka, które ludzie niepotrzebnie tłumią. Jung jest dość sceptycznie i konserwatywnie do tego nastawiony. Uważa, że sex potrzeba, która należy okiełznać i panowanie nad nią jest podstawą życia w społeczeństwie. Uważa, że sex i śmierć są nierozerwalnie ze sobą związane. Wg niego sex to niszczycielska siła, którą trzeba ujarzmiać. Carl Jung - żonaty, dzieciaty jest zdeklarowanym poligamistą. Do czasu jednak gdy poznaję Sabinę (Świetna Kiera Knightley )- pacjentkę, która w strasznym stanie emocjonalnym trafia do jego szpitala. Z czasem nawiązuje się miedzy nimi romans. Popycha go ku temu, a zarazem przekonuje go do tego spotkanie z neurotycznym, ale za to wyzwolonym, monogamicznym psychiatrą Ottonem Grossem. Doktor Gross udziela porad sfrustrowanemu erotycznie Carlowi Jungowi:
'W swoim krótkim życiu nauczyłem się jednego. Mianowicie - nie wolno niczego tłumić"
Bardzo ciekawy film. Dzięki niemu dowiedziałam się, że w życiu prywatnym Freud zazdrościł młodszemu koledze Jungowi bogatej żony, która zapewniała mu idealne warunki do pracy, oraz urodziwej i zdolnej kochanki. Świetna kreacja Junga (Jude Law) i idealny wg mnie Freud, grany przez Viggo Mortenssena. Polecam, jeśli kogoś interesują takie klimaty:)

"Kobieta w czerni" - tak tak tu główną rolę gra Harry Poter;) ale to w żadnym razie nie przeszkadzało mi w odbiorze tego filmu. Może dlatego, że cHorego Pottera po prostu nie oglądałam:)

Świetny horror! Bardzo dobrze zrobiony. Stopniowane napięcie, dobra fabuła, ciekawa historia. Momentami naprawdę się bałam. To nie taki horror jakich ostatnio pełno, że nic tylko się śmiać. Ten film trzyma poziom. Tu naprawdę mamy okazję przeżyć chwile grozy. Nic nie jest przewidywalne. Przeżywamy strach o głównego bohatera, autentycznie się boimy. Denerwowałam się gdy siedział sam w tym strasznym domu na Moczarach, który po godzinie 17tej przez wzbierające wody w bagnach zostaje odcięty od świata. Klimat tego filmu to istny majstersztyk! To film kostiumowy, trąci starocią i czymś bardzo mrocznym od samego początku. Ja lubię się bać i to była prawdziwa uczta dla mnie;) Oglądałam sama, po 22giej;>
Czy ktoś wie, czy jest książka "Kobieta w czerni"? Jestem zainteresowana. A fabuły tego filmu nie będę zdradzać, z uwagi na tych co chcieli by obejrzeć. Bo jest świetna! Rewelacyjna wręcz. Powiem tylko, że chodzi o dzieci;>

Pozdrawiam Was ciepło i zdradzę, że niedługo dam recenzję Anny Kareniny.
A dziś przeglądając w jakich filmach grał Jude Law znalazłam info, że on i Kiera Knightly zagrają w filmie: Anna Karenina:) Bardzo się cieszę! Chcę obejrzeć ten film jeszcze raz i Kiera moim zdaniem idealnie nadaje się na Anne - jest taka sztywna, chłodna i sztuczna;P
Już nie mogę się doczekać! Niestety dopiero w październiku będzie w polskich kinach...

wtorek, 8 maja 2012

Kochający na marginesie - Johanna Nilsson

O czym jest ta książka? Głównie o samotności, niezrozumieniu, poszukiwaniu własnego miejsca, własnej tożsamości. Zmaganiu się z sobą samym i ludźmi, którzy nie potrafią zaakceptować inności. Bo inność tak bardzo rzuca się w oczy, razi wręcz. Kto nie wtapia się w tłum skazany jest na odrzucenie. Bo jest inny, bo nie pasuje, bo coś z nim nie tak... Boimy się inności, z automatu ją odrzucamy, nie chcemy widzieć, nie chcemy znać..

"Z wyboru czy nie, nie ma to znaczenia, samotność odciska piętno w człowieku, właściwie niewidoczne ślady, jeśli nie wiadomo, czego szukać."
Wiele prawdy jest w tych słowach. Bohaterowie tej książki, na wskroś samotni, potrafią instynktownie wyczuć podobnych sobie, tak samo samotnych i zagubionych w dzisiejszym świecie.

Tłem powieści jest kawiarnia "Na marginesie". Tu właśnie spotykamy całą gamę różnorodnych postaci. Złodziejkę, której ojcem jest alkoholik, ciężarną nastolatkę marzącą o zawodzie modelki, transseksualistę Sofię, którego rodzina usilnie nazywa Stefanem, ulicznego grajka - tęskniącego za miłością, a któremu choroba wykrzywiła nogi, chorobliwie otyłą emigrantkę Rosę, żonę chorego na nowotwór Stefana, który się poddaje i pragnie tylko śmierci. Żadne z nich nie pasuje do obrazu idealnego obywatela. Każdy z nich dobrowolnie decyduje się na życie na marginesie po cichu marząc o spełnieniu. Wszyscy oni pragną być szczęśliwi, akceptowani, ba wręcz kochani, a jednak nie udaje im się to. Dlaczego?

"Dlaczego jednym Bóg skąpi miłości, kiedy inni dostają jej więcej, niż są w stanie udźwignąć?"

Kochający na marginesie to obraz współczesnego społeczeństwa. Wielu z nas, tak jak i bohaterowie tej książki przeżywa swoje własne małe dramaty. Na pierwszy rzut oka zwyczajni ludzie, którym niczego do szczęścia nie powinno brakować przeżywają swoją samotność, tęsknoty, niespełnione pragnienia. Tak bardzo by chcieli by życie ułożyło dla nich inny, lepszy~! scenariusz niż ten w którym przyszło im żyć.. Ale tak się nie da..

"Życie nie jest filmem, nie da się w nim wyreżyserować scen."

Urzekła mnie ta książka. Napisana jest prostym językiem, bije od niej chłód, wręcz namacalnie wyczuwa się tą samotność w tłumie. Żyjemy w społeczeństwie nastawionym na konsumpcjonizm. Każdy zajęty jest własnymi sprawami. Pogonią za pieniądzem, pilnowaniem by wbijać się w tło, by być pięknym, akceptowanym, kochanym. A mimo to, każdy z nas jest samotny. Po cichu tęskni uczuciem, bliskością, zrozumieniem.

"Chodźcie i weźcie mnie. Skopcie. Potnijcie. Zgwałćcie. Byle mnie ktoś dotknął, z dowolnym uczuciem. Nawet nienawiść jest lepsza od obojętności."


Podczas czytania tej przejmującej lektury miałam w głowie te dwie piosenki. Moim zdaniem one bardzo mocno oddają klimat tej powieści:




Lektura tej książki na pewno skłoni do refleksji, wzruszy, wywoła całą gamę emocji. Powieść ta jest przejmująco smutna, na pewno nie pozostawi obojętnym. Ukazuje całą prawdę o życiu, o nas samych, co bywa bardzo bolesne...

"Żeby w pełni zaznać życia, człowiek powinien umierać każdego dnia."
- piękne słowa, które oddają całkowicie przesłanie książki Johanny Nichols. Już nie mogę się doczekać kolejnego spotkania z tą autorką. Bardzo gorąco polecam!

środa, 2 maja 2012

Majówka 2012 w pełni :)

Tak dziś wypoczywam:)
Książka, słońce, jezioro, las:)
Oprócz błękitnego nieba nic mi dzisiaj nie potrzeba :)







Woda jednak jeszcze zimna ;)