poniedziałek, 19 grudnia 2011

Emma Donoghue - Pokój

Naczytałam się wiele pochlebnych recenzji na temat tej powieści. Trafiła ona na moją listę i z niecierpliwością jej szukałam. Jednak po jej przeczytaniu mam mieszane uczucia …
Może dlatego, że do tej pory noszę w sobie ślad po książce Nataschy Kampus „3096dni”. To co przeżyła ta dziewczyna mną wstrząsnęło. Ona naprawdę została porwana i to jako mała dziewczynka. Przeżyła ponad 8lat w zamknięciu, w najlepszym okresie swojego życia. Miała niecałe 10lat gdy trafiła do 'niewoli'. Podziwiam jej siłę, wytrzymałość, to że się nie poddała, ale zawalczyła o siebie. Jestem pod wrażeniem jej inteligencji i sprytu. U tak młodej dziewczyny, która dopiero się rozwijała to wręcz niewiarygodna i godna podziwu mądrość - umieć przetrwać w takich warunkach z człowiekiem, który był niezrównoważony psychicznie, który ją bił, upokarzał, celowo zaniżał jej poczucie wartości i uzależniał od siebie. Ta jej walka o przetrwanie, urządzanie sobie świata po swojemu, bez żadnych wzorców. To, że się nie załamała, była na tyle silna by przetrwać w zamknięciu i nie zwariować. Tak, podziwiam ją… I mam nadzieję, że po wyjściu, tu na zewnątrz, w normalnym świecie dojdzie do siebie i ułoży sobie normalne życie..

"Pokój" – Emmy Donoghue to powieść o młodej kobiecie i jej 5letnim synku przetrzymywanych w zamknięciu. Kobieta została porwana w wieku 21lat, chłopiec zaś urodził się już w niewoli. Nie zna innego świata. „Pokój” to przede wszystkim powieść o miłości macierzyńskiej, o tym jakie pokłady sił i poświęcenia zdolna jest w sobie odnaleźć kobieta ze względu na swoje dziecko. Narratorem tej książki jest 5letni Jack. Widzimy świat jego oczami. Bardzo mały świat. Zamknięty w czterech ścianach. Łóżko, dywan, kilka książek, telewizor, toaleta i miejsce do mycia się to wszystko co zna. Prawdziwe życie malec widzi tylko w telewizji, ale nie ma pojęcia, że to jest naprawdę. Nie pojmuje, że istnieje jakieś ‘na zewnątrz”. Ten tak ograniczony świat, zupełnie ‘normalny’ i swojski dla dziecka, które od urodzenia żyło w maleńkim pokoju, nagle się kończy. Matka decyduje się na bardzo ryzykowną próbę uwolnienia ich, angażując do tego celu dziecko…

Nie powiem, książkę czyta się bardzo szybko, pochłania bez reszty. Ciekawi jesteśmy dalszych losów matki i małego Jack’a. Jednakże drażnił mnie troszkę styl. Pomysł narracji przez 5letnie dziecko, owszem interesujący, ale coś mi tu nie pasowało. Jack był nad wyraz inteligentnym pięciolatkiem.. Potrafił zaobserwować i nazwać rzeczy, które były dla niego całkiem nowe. Często było to dość fachowe rozmowy dorosłych, tudzież nawet lekarzy... Trochę nierzeczywiste jak dla mnie , ale ok. to tylko powieść, nie czepiam się.

Podoba mi się końcówka książki… Obietnica jaką matka i jej 5letni synek sobie składają.
„Spróbujmy wszystkiego choć raz, by wiedzieć co tak naprawdę lubimy”.
Dzięki temu tworzą listę rzeczy, które chcieliby zrobić, zobaczyć. Taką swoistą listę życzeń. Każdy z nas powinien taką mieć :)

Książka jak najbardziej ciekawa i godna polecenia. Na uwagę zasługuje to jak 27letnia kobieta i jej 5letni synek odnajdują się w całkiem nowym dla siebie otoczeniu. To co dla nas jest oczywiste dla nich jest nowością, uczą się świata i siebie na nowo.
Odkrywają świat w którym przyszło im żyć, cieszą się wolnością, każdą chwilą życia. Życia, które wbrew wszystkim trudnością jest piękne i o wiele bardziej cenne dla kogoś kto kiedyś utracił to co w życiu najcenniejsze - Wolność.

10 komentarzy:

  1. Na książkę mam ogromną ochotę, podobnie jak na wymienioną przez ciebie we wstępie "3096 dni". Mam nadzieję, że w najbliższym czasie będę miała okazję po nie sięgnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tę książkę na swojej półce, czeka na właściwy czas :)

    Nie brałam wcześniej tego pod uwagę, że narracja pięciolatka może wypadać nieprzekonująco, cóż, muszę sprawdzić sama, jak to z tym jest.
    Miłego wieczorku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam sporo czasu temu, ale również książka przypadła mi do gustu. I to bardzo:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałabym z wielką chęcią. Koniecznie muszę się rozejrzeć!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś nie umiem się zabrać do takich ciężkich książek... wolę ciepłe i pozytywne :)

    P.S. Karolko :) tak też robię przy okazji różnych świąt ;p trzeba być dobrym dla siebie ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mała Mi też jestem tego zdania:) a i nie tylko od święta ale też na co dzień:)
    ps. postaram się następnym razem o jakaś ciepłą i pozytywną książkę;) ta dla mnie też była ciężka..

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazdroszczę lektury, poluję na tę książkę już od jakiegoś czasu i przeczytam ją z pewnością! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka czeka na swoją kolejkę. Stoi u mnie na półeczce. Nie mogę się doczekać, kiedy ją złapię i zacznę czytać. Póki co kolejka troszkę długa - może zabiorę się za nią wcześniej niż planowałam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Z jednej strony uwielbiam takie powieści. Z drugiej ostatnio trochę się ich obawiam. Jednak cały czas mam "Pokój" na swojej priorytetowej liście.

    OdpowiedzUsuń