„Kiedy spotyka się kogoś takiego, kogoś obdarzonego taką siłą przyciągania, wpada się mimowolnie w jego orbitę i krąży wokoło jak ćma wokół lampy, jak kometa przyciągana siłą jedynego potężnego ciała niebieskiego w układzie - gwiazdy, która topi lód w zawarty w komecie, pozwala jej zabłysnąć ogonem z pary, a potem spala i rozbija kometę na kawałeczki.”Bardzo cenię sobie twórczość Antoniny Kozłowskiej. Przeczytałam do tej pory jej dwie książki: "Czerwony rower" i "Kukułka". Obie są niesłychanie emocjonalne, klimatyczne, napisane lekkim piórem. Od książek tej autorki nie sposób się oderwać. To typowo kobieca literatura, ale w żadnym razie nie nazwałabym jej książek babskim czytadłem. Jakaż była moja radość, gdy natknęłam się na jej książkę, której jeszcze nie czytałam, w Auchan za jedyne 11,90 zł. Już od dawna na nią polowałam i muszę przyznać, ze jestem pod jej wielkim wrażeniem.
"Trzy połówki jabłka" jak sam tytuł wskazuje to powieść o dość banalnej historii trójkąta małżeńskiego. Historia jakich wiele, ale autorka przedstawia ją w tak intrygujący i ciekawy sposób, że taka banalna już się nie wydaje.
Każda z nas zapewne spotkała w życiu taka miłość o której nie sposób zapomnieć. Uczucie takie spada na człowieka jak grom z jasnego nieba, zmieniając nasze spojrzenie na świat. Zazwyczaj jednak takie uczucie bywa niespełnione, dlatego tak często wracamy do niego myślami. Pytania typu "co by było gdyby" są na porządku dziennym, jednak nie powinny one przysłaniać nam tego co mamy. Zwykłej, a zarazem niezwykłej codzienności, z kimś kto nas kocha, dla kogo jesteśmy całym światem. To o wiele bardziej wartościowe i ważne, niż niespełniona miłość. Człowiek, który się waha nad wyborem nas, nie zasługuje na zaprzątanie sobie nim głowy. Jakkolwiek przyjemne i pełne uniesień chwile z nim spędziliśmy, jeśli boi się deklaracji, ostatecznego wyboru to mówimy mu w pewnym momencie 'good bye' i nie wracamy do tego więcej.
Z kimś takim do czynienia miała właśnie bohaterka tej książki Teresa. Marcin był jej wielką niespełnioną miłością. Poznała go jako dwudziestoparolatka, oboje wówczas byli w innych związkach i oboje mimo romansu, który się między nimi rozwinął nie zrezygnowali z nich. Dlaczego? Skoro niby łączyło ich coś tak szczególnego i niespotykanego? Ano dlatego, że oboje się bali. Deklaracji, ostatecznego postawienia na jedną osobę. Bardziej jednak bał się tego Marcin. Wygodniej my było nie deklarować się i jeść z dwóch karmników ;> Teresa w końcu wybrała. Uczciwego, zakochanego w niej chłopaka. Nie bez żalu, ale jednak zrezygnowała z Marcina. Wiedzie spokojne życie u boku męża i dwójki dzieci gdy nagle spotyka Marcina po 10latach. Na nowo odżywają uczucia a wątpliwości czy dobrze wybrała i co by było gdyby wracają ze zdwojoną siłą. Marcin ma żonę, Paulę, która okazuje się być w ciąży, a mimo to oboje i Teresa wdają się ponownie w romans... Co z tego wyniknie? Czy skrzywdzą kogoś po drodze? Czy romans się wyda? Czy warto?
Przeczytajcie sami. Ta książka szybko się czyta, ale pozostawia po sobie mnóstwo przemyśleń.
Kiedyś sama przeżyłam takie zauroczenie. Właśnie w Warszawie, gdzie toczy się akcja powieści. Gdy czytałam w jakich miejscach się spotykali Teresa i Marcin to wspomnienia i do mnie wracały. Pub Zielona Gęś np.. Pola Mokotowskie.. Ta lektura skłoniła mnie do przemyśleń. Też co jakiś czas łapię się na tym, że żyję w niespełnieniu i co by było gdyby,... Ano nic by nie było.. Gdy ktoś jest tchórzem wiele traci.. Życie toczy się dalej i nie warto wracać nawet myślami do kogoś kto z nas zrezygnował... Ja już to wiem, a Wy? ;)
„Można się oszukiwać, pozorować świadomie decyzje, ale tak naprawdę płyniemy po prostu z prądem zdarzeń, staramy się omijać co większe kłody i wodospady, nasze decyzje wymusza bieg rzeki, a nie my sami.”

Bardzo ciekawy temat, bliski, a jednocześnie daleki. Niespełnienie to uczucie, która wraca do mnie co jakiś czas i mam wtedy ochotę wszystko rzucić, z drugiej strony nie mam odwagi, żeby ruszyć się z miejsca. Na pewno przeczytam tę książkę :)
OdpowiedzUsuńCzasami mam wielką ochotę na taką emocjonującą i klimatyczną lekturę, teraz będę miała na uwadze twórczość tej autorki. Jednak zarys fabuły tej akurat książki mnie nie przekonał, nie przepadam za tego typu historiami, ponieważ odbieram je dość negatywnie, wdawanie się w romasne, granie na uczuciach innych - nawet jak wszystko kończy się dobrze, pozostaje we mnie dziwne uczucie irytacji. Może skuszę się na tytuły, które wymieniasz na początku.
OdpowiedzUsuńBardzo mądry cytat umieściłaś na końcu swej recenzji. Nie sposób się z nim nie zgodzić. Co do opisywanej przez ciebie powieści to z reguły stronię od polskich autorów ale po "Trzy połówki jabłka" z chęcią sięgnę :)
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawi mnie ta książka! Baaardzo, jednak nie za bardzo znajdę na nią czas, mimo tego że bardzo chce ją przeczytać :<< Pozdrawiam i zapraszam do siebie na recenzję filmu "Veronica Guerin" :D
OdpowiedzUsuńpodobała mi sie ta powieść. Spotkałam się też z bardzo gwałtownymi reakcjami po jej lekturze, jedna z dziewczyn nie chciała mi jej oddać do biblitoeki, a jak opowiadała o jej czytaniu, to płakała. Pewnie też miała podobne doświaczenia
OdpowiedzUsuńNie znam twórczości tej autorki, ale skoro polecasz to zainteresuję się nią. Tytuł "Czerwony rower" brzmi znajomo, więc chyba od tej powieści zacznę.
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem, jeśli się podejmuje decyzję... w jakiejkolwiek dziedzinie życia, należy dołożyć do tego w domyśle "i nie będę żałowała" :) Bo czasu nie wrócimy i szkoda się zadręczać ;)
OdpowiedzUsuńP.S. ;) cieszę się, że podoba Ci się mój nowy wystrój! Dziękuję!
Mogłaby mi się ta książka spodobać :)
OdpowiedzUsuń