środa, 12 marca 2014

Złodziejka książek - Markus Zusak


„Jak niemal każde nieszczęście historia zaczęła się szczęśliwie.”

Ta książka ostatnio ratowała mój czas. Miałam ciężki, pracowity luty. A ta książka sprawiała, że wieczorami się relaksowałam i zapominałam o całym świecie. Cóż mogę o niej powiedzieć? Piękna, wzruszająca, magiczna. Czyta się ją lekko, jest napisana pięknym, a zarazem bardzo prostym językiem. Coś w stylu jak książka dla dzieci. Każdy rozdział zaczyna się krótkimi hasłami, jakie będą miały miejsce w tym miejscu powieści. Skądś już znam takie wprowadzenie do rozdziału, pewnie z jakiejś książki którą czytałam w dzieciństwie. W miarę czytania powoli zapoznajemy się z losami dziewczynki o imieniu Liesle, którą matka oddaje do rodziny zastępczej. Dziesięcioletnia dziewczynka traci nie tylko matkę, ale także młodszego brata, który podczas podróży nagle umiera. Przerażona dziewczynka jest tego świadkiem. Prawdopodobnie ma moc widzenia Śmierci. Już na samym początku domyślamy się, że narratorem książki jest śmierć, i wszystkie opowieści i spostrzeżenia są z jej perspektywy. Śmierć ukazuje nam się tutaj jako istota, która wykonuje tylko swoją pracę. Nie jest ani dobra, ani zła. Po prostu jest. A w czasie akcji tej książki Śmierć miała tej pracy bardzo dużo.
„Drobna uwaga. Na pewno umrzecie.”
Pokochałam bohaterów tej książki. Małą Liesle, jej kolegę Rudego, jej przybranych rodziców, a zwłaszcza papę, który uczył ją czytać. Ciekawa byłam ich losów. Bardzo podobały mi się retrospekcje w tej książce. Mimo, że autor przed czasem zdradzał jaki będzie finał, albo co przydarzy się niektórym z bohaterów, to i tak czytało się tę książkę z ciekawością.
Akcja powieści dzieje się w małym niemieckim miasteczku podczas II wojny światowej. Poznajemy tych ludzi małego miasteczka, jak sobie radzą ze zwykłym codziennym życiem i nagle ich życie zostaje postawione pod znakiem zapytania. Widzimy jak sobie radzą z okropieństwem wojny, poznajemy jak los się z nimi obszedł. Często okrutnie i smutno. Zakończenie bardzo wzruszające, popłakałam się na końcu, mimo iż przypuszczałam, że tak właśnie się stanie...
Książkę, jak i film na jej podstawię gorąco polecam. Autora dodaję do ulubionych, a do książki mam zamiar w przyszłości wrócić.

7 komentarzy:

  1. Próbowalam kiedyś przeczytać tę ksiażkę i dość szybko się poddałam. Może to nie był dobry czas. Spróbuję dać jej drugą szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja mam nadal w planach. Czytałam różne recenzje tej książki, czas bym sama się przekonała, czy przypadnie mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  3. jeszcze nie czytałam, ale muszę szybko nadrobić braki, bo chciałabym obejrzeć film :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To koniecznie najpierw przeczytaj książkę. Ja tak zrobiłam i cieszę się, że w takiej kolejności. Film jest pięknie zrobiony, dziewczynka grająca Liesle urocza i śliczna (nie tak ją sobie wyobrażałam;). Pozostali bohaterowie w miarę odpowiadali moim wyobrażeniom,oprócz Rudego. On to zupełnie mi nie pasował:> Miłego czytania i oglądania życzę:)

      Usuń
  4. wydaje mi się że to w "Cieniu wiatru" tak zaczynają się rozdziały
    volver

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna książka, to prawda. Film też mi się, o dziwo, podobał, choć do książki się nie umywa (wiadomo, nie da się wszystkiego przenieść na ekran, a książka Zusaka jest dość specyficzna).

    OdpowiedzUsuń