czwartek, 21 kwietnia 2011

Kwiat Pustyni - Waris Dirie


Film obejrzałam przypadkiem. Wstrząsnął mną. Nie wiem dlaczego dopiero teraz na niego trafiłam. Już jakieś 2 lata temu polecała mi go przyjaciółka.

Po filmie z ciekawością sięgnęłam po książkę.

Główna bohaterka - Waris Dirie - której imię oznacza właśnie 'kwiat pustyni' urodziła się w Somalii, w plemieniu nomadów. Jej dzieciństwo upływało pośród kóz, bydła i wielbłądów, w otoczeniu dzikiej przyrody. W wieku pięciu lat przeżyła obrzezanie - rytuał, który doprowadził do śmierci jej siostrę i dwie kuzynki. Jako trzynastolatka miała być wydana za mąż za starca, przerażona tą perspektywą wolała uciec z domu, udać się w nieznaną i niebezpieczną wędrówkę przez pustynie. Udało jej się. Trafiła do Mogadiszu, gdzie zatrzymała się u rodziny matki. Los się do niej uśmiechnął, trafiła jej się okazja podróży do Londynu, gdzie została służącą u ambasadora Somalii - szwagra jej matki. Los tak jakby cały czas kieruje życie Waris na właściwe tory. Dzięki determinacji, odwadze trafia na wybiegi dla modelek i dzięki temu spełnia swoje marzenie, by walczyć przeciwko okaleczaniu kobiet.

Tej książki na pewno długo nie zapomnę. Miałam jako takie pojęcie o życiu kobiet trzeciego świata, o obrzezaniu i różnych innych dziwnych tradycjach. Ale nie spodziewałam się, że jest to aż tak okrutny proceder. To co ona przeżyła jest po prostu straszne. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić tego bólu jakie muszą przechodzić obrzezane dziewczynki. Zabieg ten okalecza taką dziewczynkę do końca życia, jest bolesny, niebezpieczny dla zdrowia. W głowie się nie mieści, że do dziś temu zabiegowi poddawane jest dziennie 6tysięcy dziewczynek!:(
Książka poruszyła mnie bardzo. Wzruszyła. W życiu wszystko jest możliwe. Po wszystkim można się otrząsnąć i zacząć na nowo żyć. Trzeba marzyć, trzeba wierzyć, potrzeba wiele hartu ducha, który miała Waris. Szczerze ją podziwiam. Jest Kobietą w pełni tego słowa znaczeniu.

Ujął mnie rozdział w którym Waris opisuje jak poznała swojego męża, z którym później miała dziecko. Twierdzi, że wiedziała, że to Ten Mężczyzna. Po prostu czuła jakby znała go całe życie. Wiem, wiem to taki banał ale ja wciąż chciałabym w to wierzyć, że gdzieś tam jest ktoś nam przeznaczony i będziemy wiedzieć gdy go spotkamy. Bez żadnych wątpliwości:>

Z ciekawostek: z wywiadu z Kingą Rusin wiem, że Waris Dirie mieszkała jakiś czas w Gdańsku:)

1 komentarz: