Kryzys chyba minął. Już nie śpię w ciągu dnia. Chodzę spać po 23ciej, nie jestem wiecznie zmęczona no i coraz więcej chce mi się. Jeszcze nie idylla ale już prawie;)
Zaczęłam chodzić regularnie na pilates i jestem z tego dumna:) Teraz jestem na etapie ogarniania mojego wiecznego pierdolnika w mieszkaniu. Wczoraj się załamałam jak zaczęłam ogarniać moją wielką szafę, ale spoko dam radę;)
Weekend miałam cudny! Bo z P. :)
Byliśmy w Oliwie na wypadzie rowerowym i choć tak mi się nie chciało to on zdołał mnie jakoś zmotywować. Rozruszałam się trochę i porobiłam fajne foty w parku Oliwskim. Kocham jesień:) Czekam na więcej kolorków:)
“Nie czekaj na wzajemność
telefon i róże
gdy ciebie nie chcą
nie piszcz nie szlochaj
najważniejsze przecież, że ty kogoś kochasz
czy wiesz
że łzy się śmieją, kiedy są za duże"
- ks. Jan Twardowski
uwielbiam jego wiersze! :)
Piękne fotki. Też uwielbiam wiersze ks. Twardowskiego:)
OdpowiedzUsuńpaździernik to najpiękniejsza pora roku :))
OdpowiedzUsuńJakże ja Ci zazdroszczę tego Gdańska i tej Oliwy! uwielbiam Trójmiasto. Byliśmy tam z mężem dwa razy na wakacjach. Raz mieszkaliśmy na Oliwie (ale nie tam w starej dzielnicy), a drugi raz w akademiku we Wrzeszczu. Nasza ostania wyprawa była w 2009 roku i to były nasze ostatnie wakacje.Potem się posrało (za przeproszeniem) z moją pracą i jest tak jak jest. Gdybym tylko mogła to w Gdańsku bywałabym dużo częściej. Jednak dzielące nas km (ponad 400) także są skuteczną przeszkodą.
OdpowiedzUsuńJa te umiłowanie do Gdańska mam po tacie. On od ponad 30 lat raz w roku odwiedza miasto i mnie wzięło i męża tym zainfekowałam:)