Wszystko zależy przecież od nas. Każda chwila naszego życia leży w naszych rękach. Byleby pamiętać o tym co dla nas ważne i to co sprawia nam w życiu przyjemność, nam i naszym bliskim i starać się kreować to w naszym życiu jak najczęściej i jak najwięcej.
Cóż, być szczęśliwym - to wydaje się takie proste. Cieszyć się każdym danym nam dniem, robić to co sprawia nam przyjemność, kochać i doceniać bliskich i ukochanych przez nas ludzi. Niby proste, ale każdy jest tylko człowiekiem i może czasem zbłądzić..
To właśnie przydarzyło się głównemu bohaterowi książki Richarda Paula Evansa pt. "Doskonały Dzień".
Robert pracuje jako przedstawiciel handlowy. Ma idealne życie, piękną ukochaną żonę Alyson i córeczkę Carson. Wiedzie skromne, ale za to szczęśliwe życie. Idealny amerykański obrazek;) Skrycie marzy o napisaniu książki, którą pisuje na raty już od 4lat. Pewnego dnia po kilku dobrych już latach przepracowanych w jednej firmie, spodziewając się awansu, zostaje zwolniony. Jest tym faktem zdruzgotany. Czuje się nieudacznikiem, czuje się tak jak mu przez lata wmawiał jego ojciec, że do niczego się nie nadaje. Ma jednak cudowną żonę, która podnosi go na duchu. Allyson wpada na pomysł, że to ona wróci do pracy, a on wreszcie będzie miał czas na pisanie powieści o czym przecież marzy. I tak po kilku tygodniach powstaje powieść pt "Doskonały dzień". Opisuje ona ostatni dzień jaki spędziła jego żona ze swoim umierającym na raka ojcem. Niespodziewanie powieść staje się bestsellerem. A co za tym idzie, życie Roberta diametralnie się zmienia. Z czasem wciąga go 'wielki świat', zapomina o rodzinie, o tym co było dla niego kiedyś najważniejsze. Dochodzi do tego nawet, że odchodzi od żony. Parę dni przed Bożym Narodzeniem spotyka nieznajomego, który mówi mu o najbardziej intymnych szczegółach z jego życia, sugerując mu, że pozostało mu niewiele czasu. Robert myśląc, że niedługo umrze postanawia się zmienić i naprawić wszystko co zepsuł. Czy mu się uda?
To było moje pierwsze spotkanie z R.P. Evansem. Czy udane? Książka łudząco przypominała mi powieść Guilliamo Musso "Potem..." Jakkolwiek u Musso toleruję lekkie, banalne, szczęśliwie kończące się historie. Tak tutaj spodziewałam się czegoś ambitniejszego. Nie mówię, że książka była zła. Może się podobać. Czyta się ją szybko i przyjemnie. Ale całkiem niedawno czytałam coś tak bardzo podobnego, że chyba mam przesyt banalnych dobrze kończących się historyjek. Książkę oceniam na 4, a pisaniu pana Evansa nie mówię stanowczego nie. Poszukam jakiejś jego książki, która byłaby godna uwagi. Może coś mi polecicie? :)
Wracając do doskonałego dnia, do poczucia bycia szczęśliwym to ja już to mam:) Staram się jak najwięcej robić rzeczy, które sprawiają mi przyjemność. To takie proste:)
Cóż, być szczęśliwym - to wydaje się takie proste. Cieszyć się każdym danym nam dniem, robić to co sprawia nam przyjemność, kochać i doceniać bliskich i ukochanych przez nas ludzi. Niby proste, ale każdy jest tylko człowiekiem i może czasem zbłądzić..
To właśnie przydarzyło się głównemu bohaterowi książki Richarda Paula Evansa pt. "Doskonały Dzień".
Robert pracuje jako przedstawiciel handlowy. Ma idealne życie, piękną ukochaną żonę Alyson i córeczkę Carson. Wiedzie skromne, ale za to szczęśliwe życie. Idealny amerykański obrazek;) Skrycie marzy o napisaniu książki, którą pisuje na raty już od 4lat. Pewnego dnia po kilku dobrych już latach przepracowanych w jednej firmie, spodziewając się awansu, zostaje zwolniony. Jest tym faktem zdruzgotany. Czuje się nieudacznikiem, czuje się tak jak mu przez lata wmawiał jego ojciec, że do niczego się nie nadaje. Ma jednak cudowną żonę, która podnosi go na duchu. Allyson wpada na pomysł, że to ona wróci do pracy, a on wreszcie będzie miał czas na pisanie powieści o czym przecież marzy. I tak po kilku tygodniach powstaje powieść pt "Doskonały dzień". Opisuje ona ostatni dzień jaki spędziła jego żona ze swoim umierającym na raka ojcem. Niespodziewanie powieść staje się bestsellerem. A co za tym idzie, życie Roberta diametralnie się zmienia. Z czasem wciąga go 'wielki świat', zapomina o rodzinie, o tym co było dla niego kiedyś najważniejsze. Dochodzi do tego nawet, że odchodzi od żony. Parę dni przed Bożym Narodzeniem spotyka nieznajomego, który mówi mu o najbardziej intymnych szczegółach z jego życia, sugerując mu, że pozostało mu niewiele czasu. Robert myśląc, że niedługo umrze postanawia się zmienić i naprawić wszystko co zepsuł. Czy mu się uda?
To było moje pierwsze spotkanie z R.P. Evansem. Czy udane? Książka łudząco przypominała mi powieść Guilliamo Musso "Potem..." Jakkolwiek u Musso toleruję lekkie, banalne, szczęśliwie kończące się historie. Tak tutaj spodziewałam się czegoś ambitniejszego. Nie mówię, że książka była zła. Może się podobać. Czyta się ją szybko i przyjemnie. Ale całkiem niedawno czytałam coś tak bardzo podobnego, że chyba mam przesyt banalnych dobrze kończących się historyjek. Książkę oceniam na 4, a pisaniu pana Evansa nie mówię stanowczego nie. Poszukam jakiejś jego książki, która byłaby godna uwagi. Może coś mi polecicie? :)
Wracając do doskonałego dnia, do poczucia bycia szczęśliwym to ja już to mam:) Staram się jak najwięcej robić rzeczy, które sprawiają mi przyjemność. To takie proste:)
Coraz bardziej lubię moje życie. Lubię moją pracę za to, że mogę tam słuchać mojej ulubionej muzyki i mojego ulubionego radia: Trójki:) Gdy Niedźwiedź pojawia się na antenie wprawia mnie to w niebywałą radość. W sumie nie wiem dlaczego. Może dlatego, że on i jego muzyka towarzyszy mi już od moich nastoletnich lat. To dzięki niemu słucham przecudne kawałki. M.in taki usłyszałam parę dni temu i zakochałam się w nim. Dziewczyna ma niespełna 16lat! A śpiewa ach ...posłuchajcie sami:"Małe przyjemności, czym byłoby życie bez nich?"

Mam wielką ochotę zapoznać się bliżej z twórczością tego autora. Może kiedyś mi się uda :)
OdpowiedzUsuńCzytałam tę książkę i muszę przyznać, że nie byłam zachwycona. Historia wydawała mi się zbyt banalna, zbyt przesłodzona i idealna. podobnie jak u Ciebie to było moje pierwsze spotkanie z tym autorem. Także wcześniej czytałam książkę Musso. Może to ma wpływ na ocenę. Nie wiem, ale ta książka nie przypadła mi do gustu. O wiele lepsze były "Stokrotki w śniegu". Polecam-z tym, że to lektura bardziej idealna w okresie świątecznym.
OdpowiedzUsuńz głową w książce - No właśnie - zbyt banalna - takie było moje odczucie. W biblotece mojej była książka "Stokrotki w śniegu' więc następnym razem ją wypożyczę. Dzięki za polecenie:)
OdpowiedzUsuńGabrielle - No na pewno:) Ale nie zaczynaj raczej od "Doskonałego dnia" ;)
Czyżbym była cytowana? ;p Dziękuję za opowieść o tej książce :)
OdpowiedzUsuńP.S. Karolko :) zobacz koniecznie, bo moim zdaniem film jest bardzo dobry :) no i bardzo przyjemnie się patrzy na grę aktorów ;)
Ja też mam mnóstwo małych przyjemności :) kawa o godzinie 11 w pracy ;p moja chwila! Moment kiedy kładę się do łóżka wieczorem, czytani książek, poranki w weekendy, również joga, branie prysznica lub kąpiel, ale raczej prysznic (jeśli jest dobre ciśnienie wody to jest również wspaniały masaż ;)), kieliszek wina, słodycze, ogólnie dobre jedzenie :) powolny piątkowy obiad z Bardzo Mądrym Mężczyzną i tak dalej i tak dalej... :)
A "Mróz"? Tak jak napisałam :) szybko się czyta, bardzo wciąga, dobrze napisany kryminał, thiller, dość ciekawy wątek miłosny, ale nie narzucający się. To znaczy z tym wątkiem to tak dziwnie, bo jest niby oryginalny, ale troszkę taki... hm... hm... zbyt modny? Nie wiem czy to dobre słowo. Jeśli byś przeczytała mogłabym wygłosić swoją opinię bardziej jasno :P polecam jako dobrą rozrywkę niewymagającą zbytniego wysiłku ;)
Ja za sobą mam tylko "Obiecaj mi", bardzo mi się podobało, a co do tej książki to mam nadzieję, że się za nią zabiorę w jak najszybszym czasie...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Pomyślimy, ja staram się nie zrażać do autorów po jednej pozycji,jak druga nie trafi do gustu to wtedy zastanawiam się dłużej. :).
OdpowiedzUsuńNie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora. Słyszałam o nim dużo dobrego. W stosie czeka "Obiecaj mi" :)
OdpowiedzUsuńMała Mi - pisałyśmy w podobnym czasie o podobnym;) Prawie wszystkie Twoje małe przyjemności to i moje. Fajnie, że potrafimy dostrzegać takie rzeczy. No i do moich przyjemności zalicza się też oglądanie dobrych filmów:) Właśnie oglądam Moneyball :)
OdpowiedzUsuńKlaudia Karolina Klara - Obiecaj mi mam w planach. Ciekawa jestem moich wrażeń:)
Agnieszka Wawka - ja też staram się nie zrażać, chyba, że styl pisania mi zupełnie nie przypada do gustu. Zazwyczaj jednak daję szansę, nawet dwie czy trzy;)
Aleksnadra - u mnie też czeka "Obiecaj mi" - zobaczymy czy mi się spodoba. Też słyszałam wiele dobrego o Evansie, zatem jestem ciekawa innych jego książek.
Co do ACTA - Polska (czy raczej nasi 'kochani' politycy) jest za wprowadzeniem tego projektu. Wg. mnie jest to kpina. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że nie zważają na ludzi tylko własny interes. My nie mamy nic do powiedzenia. Ponadto - w telewizji nie słychać w ogóle o tym, jak na razie szum trwa tylko w internecie, co z tego przyjdzie nie wiem, ale wolę się przyłączyć, póki jeszcze mogę.
OdpowiedzUsuńDlatego chciałabym, iż rozgłosiłoby to jak najwięcej ludzi.
Evans mnie kusi, po "obiecaj mi" lekko na niego zachorowałam, mimo banalności lektura mnie oczarowała i liczę, że nawet ta czwórkowa powieść mnie "utuli".
OdpowiedzUsuńDo Niedźwiedzia mam wielki sentyment, co prawda teraz rzadko słucham radia, ale kiedyś, kiedyś nagrywałam na kasety każdą listę przebojów :D - ten człowiek ma charyzmę, uwielbiam jego głos. Utwór oczywiście piękny.
Wydaje mi się, że już gdzieś czytałam jedną recenzję tej książki, jednak wtedy nie do końca mnie ona urzekła. Natomiast Twoja recenzja bardzo mnie zachęciła, także dodaję książkę do mojej listy! :)
OdpowiedzUsuńPiosenka bardzo fajna!
Znam nieco twórczość Evansa, ale tej książki nie miałam okazji jeszcze przeczytać. Znalazłaś w niej trochę minusów, ale pewnie gdyby powieść wpadła do mojej biblioteczki, to mimo wszystko dam jej szansę;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!!