
Tym razem nie spodobała mi się książka Tess Gerritsen. Banalna historia. Ona - kobieta o imieniu Miranda - młoda, piękna, niedoświadczona, zaczyna pracę w wydawnictwie i wpada w oko szefowi. Bogatemu, wpływowemu starszemu od niej mężczyźnie. Oczywiście on jest żonaty. Nawiązują płomienny romans. Po czasie Miranda przekonuje się, że Richard to zły człowiek, skupiony na karierze, pieniądzach i władzy. Zrywa z nim. On dalej desperacko zabiega o jej względy. Jest nachalny, oznajmia, że zaraz do niej przyjedzie. Ona postanawia szybko opuścić dom, by nie mieć z nim do czynienia. Gdy wraca on leży w jej łóżku nagi... i martwy. Oczywiście kobieta zostaje oskarżona o zabójstwo. Wszystkie dowody świadczą przeciwko niej. Czytelnik już na samym początku nabiera zaufania i sympatii do Mirandy i wierzy, ze jest ona niewinna. Więc kto zabił?
Za dużo postaci, ledwo zaznaczonych, niezbyt charakterystycznych. Gubiłam się w tym gąszczu dziwnych ludzi, którzy pojawiali się nie wiadomo skąd i po co. Irytowało mnie to, że nie wiem, że muszę się wysilać skąd się wzięła dana postać.
Dobijające też były liczne błędy stylistyczne. Tudzież brak się, albo zdania jakoś dziwnie sklecone, jakby naprędce. Może to wina tłumaczenia, nie wiem, ale mi to przeszkadzało w odbiorze książki.
Wątek miłosny - banalny! Od początku wiedziałam, że ich historia dobrze się skończy. On jej uwierzy, uratuje ją przed złym światem i będą żyli długo i szczęśliwie.
Nie lubię książek przewidywalnych już od pierwszej strony. A ta taka była. Do bólu.
Poprzednia książka tej autorki mnie urzekła. Tym większe moje rozczarowanie. Ale fakt faktem, gdybym nie sugerowała się autorką, a tylko spojrzała na tą książkę nie wybrałabym jej ze względu na okładkę. Swoją drogą tytuł też taki sobie, mało związany z książką. Jednak nie skreślam Tess - sięgnę po jakąś inną jej książkę i to pewnie niedługo.
Z tą autorką planuję się zapoznać już od jakiegoś czasu ;)
OdpowiedzUsuńKsiążkę czytałam niedawno, ale mi akurat przypadła do gustu:)
OdpowiedzUsuńUwielbiam Tess Gerritsen :) Czytam każdą jej książkę :)
OdpowiedzUsuńChyba sobie daruję...
OdpowiedzUsuńMyślałam, że ta książka jest ciekawsza, a tu takie rozczarowanie? W takim razie jeszcze się zastanowię, zanim ją przeczytam :)
OdpowiedzUsuńByć może dali plamę tłumacz i redaktor :/
OdpowiedzUsuńhmm, ja mam dopiero jedną jej książkę na koncie, wg mnie była ok, chociaż czytałam lepsze z tego gatunku... muszę spróbować jeszcze chociaż 2, żeby określić:)
OdpowiedzUsuńja ostatnio mam fazę na Sandrę Brown:)
Czytałam tej autorki tylko jedną książkę, "Chirurga", i jakoś nie poczułam się zafascynowana jej twórczością :)
OdpowiedzUsuńBłędów stylistycznych w "Chirurgu" raczej nie było, więc w przypadku "Osaczonej" widocznie nawalił tłumacz.
A ja czytałam tę książkę i mnie osobiście ona się bardzo podobała, ale wiadomo wszystko jest sprawą danego gustu.
OdpowiedzUsuńjeszcze nie miałam do czynienia z książkami tej autorki, ale dzięki twojej recenzji wiem że lepiej zacząć przygodę z Tess Geritsen od innej pozycji :D
OdpowiedzUsuńOstatnio właśnie zastanawiałam się nad tym, dlaczego w niemal każdym thrillerze, którego autorką jest kobieta, po prostu musi być wątek miłosny i to przeważnie zajmuje on znaczną część tekstu. Chętnie przeczytam coś tej autorki (zwłaszcza że jedna książka - po ang - czeka u mnie na półce), ale "Osaczoną" z pewnością sobie daruję. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńSwojego czasu zabierałam się za "Skalpel" Geritsen, ale jakoś nie doszło do tego. Może tym razem spróbuję jeszcze raz :). W każdym razie "Osaczonej" nie zamierzam czytać ;).
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;)
Mam w planach twórczość autorki. Ale może zacznę od innego tytułu. :)
OdpowiedzUsuńJa podobnie jak Nati - mam nazwisko tej autorki w planach. :)
OdpowiedzUsuńWiele pozytywnych recenzji o tej autorce i jej twórczości czytałam, chyba sama w końcu będę musiała po nią sięgnąć ;]
OdpowiedzUsuńNie czytałam jeszcze nic tej autorki, ale skoro przewidywalna, to chyba zrezygnują, zresztą ja teraz mam faze na lekkie i przyjemne :)
OdpowiedzUsuńTę książkę raczej sobie daruję, jednak z jakąś inną powieścią tej autorki na pewno się zapoznam ;)
OdpowiedzUsuńNa pewno nie przeczytam tej książki jako pierwszej żeby nie wyrobić sobie błędnego zdania o autorce :)
OdpowiedzUsuńnie znam jeszcze tej pozycji, ale może kiedyś żeby się przekonać na własnej skórze ;) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTrzeba dać szansę Tess, ja zaryzykuje z tą książką.
OdpowiedzUsuńCzeka na mnie na półce, niedawno kupiona.
OdpowiedzUsuńKocham Tess,więc pewnie niedługoprzeczytam:D
Akurat za tą serią nie przepadam, ale powieści, w których bohaterkami są Jane Rizzoli i Maura Isles pochłaniam jak gąbka wodę :)
OdpowiedzUsuń