„Czas to największy skurwysyn... nic nie da wymazać.”
Moje pierwsze spotkanie z Nurowską i to jak najbardziej udane. Nie mam pojęcia dlaczego do tej pory nie sięgałam po jej książki. Gdzieś tam przelatywały one obok mnie. Słyszałam o nich, czasem czytałam opinie,ale jakoś bez większego zainteresowania. Muszę przeczytać więcej jej książek. Nurowska ma lekkie pióro, a zarazem celnie i boleśnie trafia w czuły punkt.
"Innego życia nie będzie" to bolesna opowieść o życiowych wyborach, o krzywdach jakie nonszalancko wyrządzamy ludziom, którzy nas kochają, o bolesnych słowach i czynach oraz rozliczeniu z przeszłością i pogodzeniu się z samym sobą. To przede wszystkim też powieść o miłości. Miłości bezwarunkowej, bezgranicznej, wręcz ślepej... Miłości, która wszystko wybacza, która trwa całe życie, mimo wyrządzonych krzywd...
Stefan Gniadecki to wydaje się główny bohater książki. Mężczyznę tego poznajemy już starego, mieszkającego samotnie, lubiącego zaglądać do kieliszka,przy czym często towarzyszy mu syn. Wiedzie on samotne, nudne życie, pozbawione sensu i wiary. Wydaje się, że los już nic nowego nie wniesie do jego życia. Tymczasem, pewnego dnia dostaje on wiadomość o śmierci byłej i żony, a wraz z nią stosik pamiętników. Te zapiski kobiety, którą niegdyś kochał (?) pozwalają mu na nowo spojrzeć na swoje życie. Są one bowiem, jak wyrzut sumienia. Wanda Gniadecka opisuje w nich historie ich miłości. A na pewno historie jej wielkiego uczucia do Stefana, które nie wygasło do ostatnich jej dni. Kochała ona tego człowieka bezgranicznie. Mimo tego, iż wyrządził jej wielką krzywdę. Porzucił ją, bo tak mu było wygodniej, bo tak mu podpowiedziała mamusia, bo takie miał wówczas układy, że przeszłość żony nie pasowała do jego wizerunku. Pozbył się jej w okrutny sposób, jak rzecz, jak zabawkę, którą można odłożyć na półkę, gdy już się znudzi. Zabrał jej też syna, którego później wychowywał wraz z matką. Jakoś im to wychowanie nie wyszło. Ich pierwszy syn wyrósł na próżniaka, pijaka, człowieka, który sie prześlizguje przez życie dybiąc na łatwe okazje. Stefan i Wanda mieli jeszcze jednego syna. Syna, który począł się po ich rozwodzie. Dziecko, do którego Stefan się nie przyznawał, które go w ogóle nie interesowało. Zostawił Wandę samą z dzieckiem na pastwę losu. W głowie się nie mieści, że Wanda była w stanie go jeszcze kochać tak wielką miłością i tęsknić do niego i wspominać i myśleć o nim jak o wspaniałym człowieku i usprawiedliwiać go. Ale cóż, serce ponoć nie sługa..
Za sprawą dobrych, pomocnych ludzi Wanda wyląduje w Ameryce z synem i tam wiedzie dobry, spokojny żywot. Choć, jak dowiadujemy się z kartek jej pamiętników, całe życie tęskniła za Stefanem, całe życie żyła złudzeniem.. Ich drugi syn wyrósł na inteligentnego i poważanego człowieka. Napisał książkę, która przyniosła mu sławę. Chociaż tyle sprawiedliwości na tym świecie..
Zauroczyła mnie ta powieść. Niby prosta,któtka historia, a jednocześnie pouczająca i mądra. Każdy z nas ma swoją historię, mniej lub bardziej ciekawą, ale za sprawą tej książki zostajemy zainspirowani, by popatrzeć wstecz również na swoje życie. Może da się jeszcze coś naprawić?
„-A co to jest szczęście, mamo? (...) -Zgoda kroków i myśli - odpowiadam bez zastanowienia.”

Mnie jakoś z Nurowską nie jest po drodze. Czytałam trylogię "Panny i wdowy" oraz "Requiem dla wilka" i tak średnio mi się podobały te powieści. Pewnie jeszcze kiedyś spróbuję przekonać się do jej twórczości, ale na razie mam dość.
OdpowiedzUsuńNiedawno odkryłam Nurowską. Odkryłam i polubiłam. Właśnie mam w torbie "Listy miłości" :)
OdpowiedzUsuńKurcze skoro zachwalasz... Bo ja też jakoś obojętnie do tej pory przechodziłam wobec recenzji książek Nurowskiej. Jak natrafię, to się skuszę.
OdpowiedzUsuńO, musi być ciekawa. ;) Chyba się na nią skuszę, dzięki! :) Ja Nurowskiej, póki co, przeczytałam tylko "Drzwi do piekła" i podobała mi się bardzo. ;)
OdpowiedzUsuńTeż mam w planach tę książkę. Ciekawa jestem jej bardzo. Teraz tym większy apetyt mam. Nurowska pisze świetnie.
UsuńZgadza się! Książka dobra, naprawdę. Nawet całkiem nieźle odzwierciedla życie za kratkami, jak uznała moja siostra. Myślę, że może Ci się spodobać. ;) Może, ale nie musi. ;)
UsuńJa również szykuję się do przeczytania "Drzwi do piekła" - fabuła tej książki interesuje mnie od dawna.
UsuńJeśli interesuje, to tym bardziej polecam:)
UsuńJa bardzo lubię książki Nurowskiej, na pewno po tę sięgnę, osobiści polecam jej "Hiszpańskie Oczy"
OdpowiedzUsuńhttp://mieedzykartkami.blogspot.com/2011/12/hiszpanskie-oczy.html
pozdrawiam serdecznie
Dzięki za info. Na pewno po nią sięgnę niebawem:)
UsuńPozdrawiam
Muszę przeczytać, przeczytałam jej trzy książki i jestem zachwycona! tu o "Listach" polecam http://czyje.blogspot.com/2013/01/313.html
OdpowiedzUsuńKsiążki Pani Marii zawsze mnie fascynowały, dlatego też po tę książkę na pewno sięgnę.
OdpowiedzUsuńA ja nie jestem przekonana :/
OdpowiedzUsuń