poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Powieść Iana McEwana - "Sobota" z Amsterdamem w tle :)




Na podróż do Amsterdamu wybrałam sobie książkę autora, o którym słyszałam dużo dobrego, a jeszcze nie miałam do tej pory przyjemności zapoznania się z nim bliżej. Ian McEwan zasłynął głównie z powieści "Pokuta", której jedynie oglądałam ekranizację. Sięgnęłam po "Sobotę", bo akurat ta książka wpadła mi w oko w bibliotece. Wybór okazał się bardzo trafny.
Akurat w sobotę też zwiedzałam właśnie Amsterdam;)

Powieść "Sobota" charakteryzuje się spokojna, wręcz leniwą narracją. W książce ukazany jest jeden dzień z życia amerykańskiego neurochirurga. Niezwykłe dla mnie było to, że autor w tak ciekawy i wciągający sposób potrafi przedstawić przebieg jednego, na pozór zwykłego dnia. Niby zwykła sobota, niewyróżniający się dzień od innych sobót, a jednak.. Co my sami moglibyśmy napisać o naszej ostatniej sobocie? Ja niewiele;) Tymczasem ten jeden dzień naszego bohatera - Henrego - obfitował w wiele przeróżnych zdarzeń, niektóre z nich miały wpływ na resztę dnia. Jak kostki domina raz wprawione w ruch nieuchronnie poruszą inne. Henry Perowne budzi się o świcie przebudzony wypadkiem samolotu, już to zdarzenie wywołuje w nim niepokój, sprawdza wiadomości, by dowiedzieć się czegoś więcej na temat zdarzenia, którego był świadkiem. Następnie by się uspokoić, układa w myślach cały plan dnia, ma w planach grę w squsha z przyjacielem, zakupy na targu rybnym, przygotowanie kolacji na przyjazd córki ze studiów, weźmie też udział w koncercie syna. Z samego rana, jak zwykle w sobote wybiera się na kort, gdy niespodziewanie bierze udział w porannej samochodowej stłuczce. Zdarzenie to zaważy na losach Henrego, jak też i losach jego rodziny.
Tłem powieści są nastroje polityczne dotyczące wojny w Iraku, na ten temat dość zażarcie dyskutuje córka naszego bohatera. Podczas dojazdu na kort, Perowne musi zmienić trasę, gdyż na ulicach prowadzone są manifestacje przeciwko wojnie w Iraku.
Ian McEwan bardzo realistycznie opisał przeżycia i przemyślenia Henrego. Czułam się wręcz jakby to wszystko przeżywała wraz z nim. Powieść jest dość spokojna, bez nagłych zwrotów akcji, jednak autor w mistrzowski sposób stopniuje napięcie, tak że nie sposób się oderwać od książki.
Jednym słowem bardzo polecam. Lektura tej książki zachęciła mnie do sięgnięcia po kolejne powieści tego autora.

A moim tłem do czytania tej powieści były takie oto widoki:)




















11 komentarzy:

  1. Zazdroszczę i książki i bytności w Amsterdamie. Świetnie jest czytać o mieście, w którym akurat jesteś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałyśmy w tym samym czasie tę sama powieść:)) I mam te same odczucia:)) jak ty. Dobra, ciekawa powieśc i rzetelnie napisana...a zdjęcia przepiękne..kocham Amsterdam i już za nim tęsknie jak patrze na twoje fotki. Najbardziej lubie te miasto jesienią. pozdrawiam serdecznie, super podróże twoje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Monia:) Wiesz, ja bym chciała móc częściej podróżować i spełniać jak najwięcej swoich podróżniczych marzeń (mam ich jeszcze wiele:) Co do Iana McIwana to żałuję, że byłam tak długo ignorantką co do jego twórczości. Muszę to jak najszybciej nadrobić.
      Pozdrawiam!:)

      Usuń
    2. Moze jeszcze uda nam sie czytac przypadkiem to samo? kto wie hihihi

      Usuń
  3. O, już wrzuciłam koment u Moni :) Co za koincydencja :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, bo już na nic czasu nie mam. studia, praca, kurs języka niemieckiego, marzenia o doktoracie i chodzę na rzęsach ;p. Czytam, ale na recenzje kompletnie nie mam czasu.Doba jest za krótka :)

      Usuń
    2. Pewnie, że za krótka. Zdecydowanie!;)

      Usuń
  4. Piękne zdjęcia. Bardzo chciałabym zobaczyć Amsterdam:) Książki nie czytałam, ale wnioskując po opisie musi być wciągająca faktycznie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdjęcia cudne, ale mnie akurat do Amsterdamu nie ciągnie. A książka to jednak nie moje klimaty :/

    OdpowiedzUsuń
  6. marzy mi się wycieczka do Amsterdamu, piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. W Amsterdamie jest pięknie! <3 Co do McEwana, czytałem jego "Pokutę" i film znacznie bardziej mi się podobał. O tej książce nie słyszałem :) Pozdrawiam i zapraszam do siebie na recenzję filmu "Intruz" ! :)

    OdpowiedzUsuń