W tym roku kończę pięćdziesiąt lat. A ta książka jest moim wyjściem z szafy. Nie ma w niej etosu ani patosu. Każdy, kto spodziewa się gloryfikacji czy też politycznych uzasadnień, do których winna być zobowiązana córka komunistycznego dyktatora, może poczuć się rozczarowany. To jest opowieść o normalnej rodzinie, choć uwikłanej historycznie. Napisana z perspektywy najpierw dziecka, potem dziewczyny, a na końcu dojrzałej kobiety.Zupełnie zaskoczyła i zauroczyła mnie ta książka. Trafiła ona w moje ręce przypadkiem za sprawą Gosi. Sama nigdy bym nie zwróciła na nią uwagi. Nie przepadam za książkami o znanych ludziach, za celebrytami i tak zwanymi VIPami. Od razu odbieram to jako promowanie swojej osoby, takie swoiste parcie na szkło. Tymczasem ta książka zupełnie mnie pochłonęła.
Napisana bowiem jest tak, że czyta się ją z przyjemnością i bardzo szybko. Składa się z krótkich rozdziałów. Takich zupełnie oderwanych jeden od drugiego. Wspomnienia Moniki, na zasadzie błysków zupełnie ze sobą nie powiązanych.
Z każdą historią, anegdotą przytaczaną przez autorkę, rosła we mnie coraz większa sympatia do jej osoby. Czytałam i nie dowierzałam. Ta dziewczyna, mimo wszystkich okoliczności pozostała całkiem normalna, niezmanierowana, bez parcia na szkło. Nie interesowałam się dotąd zbytnio osobą Moniki Jaruzelskiej. Z książki dowiedziałam się, że studiowała polonistykę (już za to ją lubię, ja tylko o tym marzyłam), interesowała się psychologią, a także próbowała swoich sił w tej dziedzinie. Miała do czynienia z dziewczynami chorymi na anoreksję i bulimię. W końcu zostaje dziennikarką współpracującą z czasopismem "Twój styl". Jednakże swoje życie opiera całkowicie na świecie mody.
Autorka rozśmiesza, miejscami wzbudza podziw, bądź zwykłą ludzką sympatię, często wzrusza. Mnie ujęła swoją miłością do zwierząt. Bardzo przypadł mi do gustu rozdział na ten temat. Gdy Monika wraz ze swoim partnerem zabierają z ulicy spłoszonego królika i opiekują się nim w domu. Prawie płakałam czytając, jak Monika zareagowała na wieś o śmierci tegoż królika. Ze wzruszeniem czytałam także jej wywody na temat macierzyństwa i synka Gucia. Te krótkie historie w bardzo szczery i ujmujący sposób pokazują kim jest córka generała Jaruzelskiego. Pokazują, że kocha ona swojego ojca, swojego syna. Pokazują nam wreszcie kobietę świadomą, szczerą i niebagatelną. Jestem pełna podziwu dla niej, a także pod wrażeniem na pomysł na książkę. Książka ta jest swoistym dziennikiem z życia córki generała. Odsłania nam ją szczerze i ujmująco, ale nie do końca. Pani Monika z dystansem pokazuje swoje życie, swój świat. Książka ta jest okraszona zdjęciami z życia Moniki, jej ojca, ważnych osobistości, które w swym życiu spotkała. To moim zdaniem dodaje tej książce smaczku.
Oto jak Monika pisze o swoim ojcu:
Zawsze miałam poczucie, że oprócz krótkich chwil ojciec jest trochę nieobecny. Jakby stale przygnębiony i zamknięty w swoim świecie. Najczęściej to był świat papierów, ważnych dokumentów i gazet wertowanych w gabinecie. Jako dziecko odczuwałam bardzo wyraźnie, że to one odgradzają mnie od ojca. Chyba nigdy nie cieszył się życiem, jego drobnymi przyjemnościami. Zawsze praca i polityka przez duże "P" na pierwszym planie. Dlatego nawet podczas wakacji miałam wrażenie, że jest jakimś obcym elementem - na siłę wyjętym z tego oficjalnego świata polityki. Poukładany na co dzień, systematyczny i obowiązkowy (choć w domu miękki wobec swoich kobiet), nawet w trakcie letnich wyjazdów nie potrafił dać na luz. I wciąż mnie oceniał. Bo wszystko w jego pojęciu winno zmierzać do perfekcji.
Ja osobiście bardzo lubię tego typu książki. Inspirujące, z których dowiadujemy się wielu ciekawych rzeczy, a do tego napisane z dystansem i humorem, pełne wartościowych dla mnie cytatów.
Te mi się bardzo spodobały. Podpisuję się pod nimi obiema rękami ;)
Książka bardzo ciekawa, inspirująca. Polecam ją wszystkim z pokolenia PRL-u, ale nie tylko. Myślę, że ludziom młodym, znającym te czasy z opowiadań, filmów i nie zawsze obiektywnej oceny publicystów i dziennikarzy również powinna ona przypaść do gustu.




Nie jestem z pokolenia PRL-u i szczerze powiedziawszy nie lubię tego okresu, gdyż od dziecka ciągle słyszałam wspaniałe opowieści o nim, ale mój tato zapewne będzie zadowolony, kiedy jemu wręczę tę książkę.
OdpowiedzUsuńJa też nie przepadam za książkami pisanymi przez znane postacie, polityków i członków ich rodzin, ale po tę chętnie sięgnę, bo mam wrażenie, że mnie zainteresuje :)
OdpowiedzUsuńA z tym cytatem o cierpieniu bardzo się zgadzam.
pewnie niebawem przeczytam :)
OdpowiedzUsuńChętnie przeczytałabym tę książkę. Czasami zastanawiam się jak to jest dorastać w rodzinie uwikłanej w historie kraju, a później żyć z pewnym piętnem bycia córką/synem TEGO człowieka.
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że Ci się spodobała. Po cichu liczyłam, że tak właśnie będzie. Mnie się bardzo ona podobała, pozytywnie na mnie wpłynęła i chciałam, abyś i Ty ją tak odebrała. I cieszę się, że tak właśnie jest. :))
OdpowiedzUsuńnie moja bajka
OdpowiedzUsuńNie słyszałam o niej, ale na bazie recenzji i prezentowanych fragmentów myślę, że bardzo sprawnie poszłoby mi jej czytanie:)
OdpowiedzUsuńMam teksiazke, czeka na swoja kolej, ale wydaje mi sie, ze o wiele ciekawszy bylby wywiad z pania monika, a nie taki luzny zbior anegdotek.
OdpowiedzUsuńchyba przeczytam sobie tą książkę, bardzo bliski mi ten fragment o ojcu :)
OdpowiedzUsuńCzytałam już o tej książce, gdy było o niej głośno. Jeśli gdzieś znajdę ją w przystępnej cenie to na pewno zakupię.
OdpowiedzUsuńPamiętam, natknęłam się na nią w biedronce i zdziwiłam (nie wiem, dlaczego, ale słyszałam o niej po raz pierwszy). Podobało mi się, jak się zaczęło. Pani Monika umiała pisać. Z klasą. Ładnie. Niestety, kupić nie mogłam. Jednak mam nadzieję, że jeszcze będę miała taką okazję.
OdpowiedzUsuńŚwietna recenzja :)
OdpowiedzUsuń