sobota, 14 września 2013

Ani z widzenia, ani ze słyszenia - Amelie Nothomb


""Pojęcie wolności jest tematem tak oklepanym, że już przy pierwszych słowach zaczynam ziewać. Ale fizyczny aspekt wolności to co innego. Zawsze powinno się mieć przed czym uciekać, po to, by kultywować tę cudowną możliwość. Zresztą zawsze jest coś, przed czym się ucieka. Choćby przed samym sobą. Dobrą wiadomością jest to, że można przed sobą uciec. W takim wypadku daje się nogę z tego małego więzienia, jakie stwarza osiadły tryb życia w dowolnym miejscu. Zabiera się swoje manatki i wybywa: własne "ja" jest tak tym zaskoczone, że zapomina o swojej roli strażnika. Można je zmylić, tak jak zbieg myli trop tych, którzy go ścigają.""


Kolejna perełka. Mam ostatnio szczęście do dobrych książek :-) Z pozoru niepozorna, bo licząca zaledwie 150 srron książeczka ujęła mnie już po przeczytaniu pierwszej strony. Czyta się ją szybko, wręcz połyka. Jest napisana z dystansem do siebie i humorem. Amelie Nothomb miała to szczęście, że jej ojciec był ambasadorem. Jakiś czas mieszkali w Japonii, do której po latach autorka niesiona sentymentem postanawia wrócić i pomieszkać jakiś czas. Tu właśnie toczy się akcja tej książki. 22letnia Amelie postanawia na początek dawać korepetycje z języka francuskiego. Tak oto poznaje młodego Japończyka imieniem Rinni. Książka jest o ich wzajemnych relacjach, o dojrzewaniu, o szukaniu własnej drogi. A przy okazji autorka zapoznaje nas ze zwyczajami panującymi w Japonii, opowiada o ludziach, ich mentalności, młodzieży i ich sposobach spędzania wolnego czasu. Wszystko to było bardzo ciekawe i opisane dość humorystycznie.

Bardzo podobał mi się motyw, gdy Rinri zabiera naszą bohaterkę na górę Fudżi. Kocham wszelkiego rodzaju wędrówki po górach, dlatego ten fragment i zachowanie Amelii były mi tak bliskie. Tradycja nakazuje, by każdy Japończyk choć raz w życiu wszedł na świętą górę Fudżi. Wędrówka może trwać nawet cały dzień, przy czym trzeba dojść na sam szczyt, bo po drodze nie ma żadnych schronisk, gdzie można odpocząć czy się przespać. Z wypiekami na twarzy czytałam o tym, że oto spełnia się jedno z wielkich marzeń Amelie.
"(...) - Góra Fudżi! (...) Nie sposób na nią patrzeć i nie odczuwać mitycznego, świętego ukłucia w sercu; jest zbyt piękna, zbyt idealna, zbyt doskonała".

Amelie dostała skrzydeł, wyprzedzała wszystkich i po prostu mknęła przed siebie. Jej zdobywanie tej świętej góry, gdzie autorka porównuje się do Zaratustry, czuje się wolna, uszczęśliwiona, jest opisana tak plastycznie, tak pięknie, że czułam się jakbym to co najmniej sama przeżywała;)
Oczywiście na górę weszła jedna z pierwszych, a powrót z góry no cóż.. poszedł jej jak na skrzydłach ;)

„O cudzie biegu! Przestrzeń wyzwala ze wszystkiego. Nie ma takiej udręki, która by przeszkodziła człowiekowi rozprzestrzeniać się we wszechświecie. Czyż świat byłby tak wielki bez powodu? Język mówi prawdę: umknąć znaczy uratować się. Jeśli umierasz, wyjedź. Jeśli cierpisz, rusz się. Inne prawo niż prawo ruchu nie istnieje.”

"Ani z widzenia, ani ze słyszenia" to fantastyczna książka, a zarazem swoisty przewodnik po Japonii – jej mieszkańcach, obyczajach, potrawach. Miłość Amélie do Japonii jest głównym tematem tej książki, ale nie jedynym. To także opowieść o dorastaniu, budowaniu własnej tożsamości, na którą składa się świadomość kulturowa oraz umiłowanie wolności. Ta książka czyta się sama. Bardzo gorąco polecam, a sama zabieram się za jej kolejną książkę "Z pokorą i uniżeniem."

5 komentarzy:

  1. A. Nothombe za każdym razem jest dla mnie zaskoczeniem - prawie wszystkie jej książki są według fenomenalne. Czasami aż mi się nie chce wierzyć, że ktoś mógł napisać tyle króciótkich, tak niesamowitych książeczek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nothombe dała mi się poznać z dobrej strony, ale z filmu na podstawie jej książki i jej japońskich doświadczeń pt. "Z pokorą i uniżeniem". Ciekawa jestem jej prozy, bo przeszłość to ona miała dość ciekawą .

    OdpowiedzUsuń
  3. Tematyka Japonii jakoś nigdy nie była mi bliska, więc tym razem to lektura nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Amelie Nothomb znam i w zasadzie śmiało mogę polecić prawie wszystkie jej książki
    volver

    OdpowiedzUsuń