Autor: Mario Escobar
Tytuł: "Kołysanka z Auschwitz"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Ilość stron: 240
Ocena: 5/5
Cytat:
Czasami musimy stracić wszystko, by zrozumieć co jest najważniejsze.
Zło jest czymś znacznie większym niż aspołeczne zachowania czy niedoskonałości psychiki. Przede wszystkim to brak miłości do siebie samego i do bliźnich.
Tak trochę masochistycznie sięgnęłam po tę książkę. Nie czułam się najlepiej, wiedziałam, że tematyka poruszona w książce może mnie jeszcze bardziej dobić.
Książka dogłębnie poruszająca, a przy tym zachwycająca! Czytało się błyskawicznie, strona za stroną, tak bardzo czytelnik został wkręcony w losy pewnej żydowskiej rodziny. Rodzinę Helen Hanneman poznajemy w pewien majowy poranek 1943 roku, kiedy to wysłannicy SS przybywają by zabrać jej męża i pięcioro dzieci, które są Romami. Helen jest rodowitą Niemką. Kiedy po jej bliskich przychodzi policja, by umieścić ich w obozie, kobieta dobrowolnie zgłasza się by zabrano ją wraz z nimi. Po kilku dniach podróży w warunkach urągających człowiekowi, wygłodzeni i brudni trafiają do obozu w Auschwitz. Helene wraz z dziećmi rozdzielona z Johannem trafia do obozu cygańskiego, Auschwitz-Birkenau. Lekarzem jest tam doktor Mengele. Początkowo Helene pracuje w obozowym szpitalu jako pielęgniarka. Pewnego dnia Mengele proponuje jej poprowadzenie w obozie przedszkola dla najmłodszych dzieci. Jest plac zabaw, karuzela, huśtawki, przybory do rysowania. Kobieta od początku zdaje sobie sprawę jaki los czeka jej podopiecznych, jednak za wszelką cenę chce zapewnić im jak najlepsze warunki życia, niejednokrotnie ryzykując swoim.
Choć przypuszczałam jakie zakończenie będzie mieć ta książka to cały czas łudziłam się... Ta rodzina zasługiwała na dobre szczęśliwe, życie. Tak jak tysiące innych rodzin w tamtych okrutnych czasach. Powieść ta wywołuje wiele emocji, budzi grozę, wręcz niedowierzanie, że ludzie mogli być tak okrutni i bezwzględni. Dla kogoś z taką empatią jak ja nie mieści się to w głowie. Dzięki tej książce przybliżyłam sobie postać
doktora Josepha Mengele zwanego Aniołem Śmierci. To jest nie do uwierzenia, że co jakiś czas rodzą się takie potwory. Niestety, ten akurat potwór nigdy nie odpowiedział za swoje haniebne czyny.
Historia zawarta w "Kołysance z Auschwitz" jest inspirowana prawdziwymi losami Helene Hannemann. Autor w krótkiej notce na końcu książki wyjaśnia, które informacje są prawdziwe, a które nieco zmienił, by pozostawić czytelnikowi miejsce na choć trochę nadziei.
Wbrew moim początkowym przypuszczeniom ta książka nie 'dobiła mnie". Wyrwała mnie tak jakby z odrętwienia i zaraz po niej sięgnęła po kolejną książkę o podobnej tematyce.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz