Tytuł : "Niewinna żona"
Autor : Amy Lloyd
Wydawnictwo : Czarna Owca
Data wydania : 3 lipca 2019
Kategoria: Kryminał
Liczba stron : 400
Tytuł oryginału : The Innocent Wife
Moja ocena: 4/6
Dwadzieścia lat temu Dennis Danson został aresztowany i trafił do więzienia za brutalne morderstwo. Jego historia stała się tematem filmu dokumentalnego, który rozpętał burzę w sieci. Internauci dążą do prawdy i uwolnienia niesłusznie skazanego człowieka.
Mieszkająca w Anglii Samantha ma obsesję na punkcie sprawy Dennisa. Zaczyna korespondować z nim, dając się zwieść jego urokowi i pozornej życzliwości. Wkrótce potem postanawia porzucić dotychczasowe życie, by wyjść za niego za mąż i walczyć o to, by wyszedł na wolność.
Kiedy działania przynoszą zamierzony skutek, Samantha zaczyna odkrywać nowe szczegóły z jego życia, które stawiają niewinność jej męża pod znakiem zapytania.
Niskie poczucie własnej wartości, zakompleksienie, infantylność, ogromna potrzeba miłości bez względu na jej cenę. To cała Samantha, główna bohaterka powieści „Niewinna żona”. Nie mam pojęcia skąd wziął się ten tytuł. Zupełnie nie pasuje mi do tej książki. Przecież to oczywiste, że ona jest niewinna, jest za to bardzo naiwna i łatwowierna. Zagubiona i spragniona akceptacji. Samantha w przeszłości została mocno zraniona przez byłego partnera, zatem tym razem postanowiła ulokować swoje uczucia w bardziej stabilnym obiekcie. Ale czy to ona została zraniona? Czy sama się prosiła o kłopoty. To taki typ kobiety bluszcz. Potrzebują akceptacji mężczyzny żeby żyć. Jako samodzielne jednostki czują się nic nie warte. To mężczyzna u boku je dowartościowuje. Jest w tym jakieś szaleństwo, desperacja, brak pasji? pomysłu na siebie? Świadczyć o tym może zachowanie Samanthy po rozstaniu z poprzednim mężczyzną. Cała jej postać jej wyraźnie zarysowana i tak jakby zero jedynkowa. Samantha w swej wyuczonej bezradności jest bardzo irytująca. Rzuca wszystko, cały swój dotychczasowy świat, by związać się z mężczyzną oskarżonym o brutalne zabójstwo. Irracjonalne. Wręcz szalone. Dziwne, że się nie bała, skoro taka zakompleksiona. Trudno mi uwierzyć w taką postać.
Wielkim plusem tej książki jest to, że czyta się ją błyskawicznie. Fabuła nie jest specjalnie zagmatwana, dialogów nie brakuje, a rozdziały kończą się tak, że ma się ochotę czytać dalej, by jak najszybciej poznać zakończenie. Jest bardzo wciągająca, nie można jej tego odjąć. Zakończenie dziwne, pogmatwane, przewidywalne.
Ta książka to debiut Amy Lloyd. Dlatego daję dobrą 4, bo mnie zaciekawiła, wciągnęła w swoją historie i wywołała parę emocji, m.in. irytację na zachowanie głównej bohaterki ;-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz