niedziela, 6 stycznia 2013

Ta druga - Karolina Wilczyńska



Książka mojej imienniczki na którą polowałam jak tylko się o niej dowiedziałam. Gdy pewnego grudniowego dnia ujrzałam ją w bibliotece od razu ją porwałam. Warto było! Książka jest naprawdę dobra, choć tytuł jest przekornie mylący...
Byłam przekonana, że fabuła tej książki będzie się skupiać wokół tematu zdrady. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że tą drugą jest no właśnie.. teściowa.
Bohaterką i główną narratorką powieści jest Lena. Dziewczyna nie miała łatwego życia. Nigdy nie znała własnej matki, która zmarła przy porodzie. Ojca też nie znała, jej rodzicielka byłaby samotną matka. Lenę wychowuje babcia. Stara się najlepiej jak potrafi, ale podeszły wiek uniemożliwia jej to, wręcz to często Lena jest opieką i wsparciem dla babci, która powoli traci pamięć, coraz częściej zaczyna żyć w swoim własnym świecie. Pewnego dnia Lena mdleje w zatłoczonym autobusie jadąc do szkoły. Pomaga jej miły chłopak z tego autobusu i tak zaczyna się ta historia.. Lena poznała miłość swojego życia. To piękna miłość od pierwszego wejrzenia. Los dziewczyny w końcu się odmienia, nie jest już sama na świecie, a niedługo będzie mieć również własną rodzinę. Wielkie oczekiwania roi sobie w głowie młoda przez większość życia samotna dziewczyna. Bardzo ciekawa matki Tomasza,która wydaje jej się taka dobra dla swojego syna, którego wychowała idealnie na mądrego, uczynnego mężczyznę. Ma wielkie nadzieję wobec tej kobiety, pragnie by ona stała się także i jej matką, której Lenie całe życie brakowało.
Lecz życie rzadko jest takie jakie byśmy chcieli by było...
Matka Tomasza okazuje się nie taka idealna. Wiele zachowań Lenę szokuje, a wręcz uraża. Gdy teściowa nie przychodzi odwiedzić jej w szpitalu tuż po urodzeniu córeczki, coś w Lenie pęka, zaczyna toczyć ją uraza i niechęć. Zabolało..

Bardzo irytowała mnie Lena. Jej pedantyczność, dążenie do perfekcji, za wszelką cenę starała się być idealną panią domu. Zazdrosna i zaborcza o swoją córkę, która garnęła się do ciepłej i kochającej ją babci. Dla Leny najważniejszy był porządek i ład. Nie była elastyczna, ważne były dla niej zachowywanie pozorów, które uroiły się w jej głowie, że są potrzebne by stworzyć ten idealny obraz rodziny, który miała w głowie. Próbowałam ją zrozumieć, rozgrzeszyć, biorąc pod uwagę jej przeszłość, wychowywanie się bez matki, ale miejscami nie mogłam zrozumieć.

Książka mnie zachwyciła! Mówi o tym jak łatwo jest nam osądzać innych i z góry ich skreślić, nie dając szansy, nawet nie próbując zrozumieć czyjegoś postępowania. Bardzo mnie kusi by przybliżyć bardziej postać teściowej Leny, którą rozumiałam od pierwszych stron książki i polubiłam bardzo, ale nie chcę Wam psuć radości z tej lektury. Przeczytajcie sami! Bardzo polecam. Tę książkę powinna przeczytać każda kobieta. Wszak nam kobietom tak łatwo przychodzi ocenianie i potępianie innych kobiet, zwłaszcza gdy mają całkiem inną mentalność niż my, inny pomysł na życie i inne priorytety. Nieprawdaż?;)
A inność może być ciekawa. Człowiek, może mieć dobre intencje, ale jak z góry niepotrzebnie się do niego zrazimy to nic dobrego z tego nie wyjdzie..

czwartek, 3 stycznia 2013

The Words - film


gatunek: dramat
produkcja: USA
premiera: 27 stycznia 2012
reżyseria: Brian Klugman; Lee Sternth
w rolach głównych: Bradley Scott, Jeremy Irons, Oliwia Wild

"(...) Wszyscy dokonujemy wyborów, ale najtrudniej jest z nimi żyć. Nikt nie może nam w tym pomóc."

Pierwszy film w tym roku, który mnie ujął. Przepięknie ukazana historia młodego mężczyzny, który ma marzenie. Chce być pisarzem. Pracuje nad tym całym sobą, oddaje się pisaniu książki bezgranicznie. Jednakże wciąż spotyka się z odmową wydawców, wciąż odnosi porażki. Wspiera go kochająca żona, która pewnego dnia znajduje w jego szufladzie brudnopis książki napisanej na maszynie. I choć do tej pory nie czytała nic co napisał mąż bez pozwolenia, tym razem po krótkim rzuceniu okiem książka ją pochłania. Czyta całą od deski do deski. Lektura wzrusza ją do łez. Przyznaje się mężowi, że ją przeczytała i namawia go by udał się z nią do wydawców....




I tak się zaczyna ta historia.. Piękna, wielopłaszczyznowa, wzruszająca do łez... Spełnia się wielkie marzenie młodego człowieka, zostaje znanym pisarzem. Jego książka staje się bestsellerem! Jego życie nabiera barw, wreszcie odnosi sukcesy, jest znany, podziwiany, daje mnóstwo wywiadów, ludzie rozpoznają go na ulicy. Jest szczęśliwy.
Do czasu.. Aż pewnego dnia przypadkiem spotyka na ulicy staruszka, który prosi go o autograf i opowiada swoją historię... Historie przejmującą, nader smutną, wzruszającą, ukazującą jak pokrętny bywa ludzi los, jak może nagle zabrać wszystko.. historię, którą nasz główny bohater opisał w swojej książce... Czy oby na pewno to on ją wymyślił?




Jaką podejmie decyzje? Czy zdecyduje się na życie w kłamstwie? Czy spotkanie staruszka złamie jego życie, tak jak historia opisana w książce złamała życie głównego bohatera tejże?
Wszystkiego dowiecie się z filmu. Film o trudnych wyborach, o odpowiedzialności, o tym by nie przywłaszczać sobie nic cudzego, zwłaszcza by nie podpisywać się pod pracą innego człowieka... Bardzo go polecam!
Jestem pod wrażeniem gry aktorskiej Bradleya Scotta, idealnie on pasuje do wizerunku młodego poszukującego pisarza. Bardzo też mi się spodobał Jeremy Irons w roli staruszka, który stracił wszystko dawno, dawno temu. Zastanawiałam się skąd ja znam tego aktora... Weszłam na filmweb i już wiem - Z serialu rodzina Borgiów! :)
Świetnie odnalazł się tu w zgoła zupełnie odmiennej roli.
Jednym słowem film warto obejrzeć.

wtorek, 1 stycznia 2013

Szczęśliwego Nowego Roku :-)

Jak mija Wam pierwszy dzień Nowego Roku? Mi tak jak lubię.
Trójkowy Top Wszech Czasów w tle, książka, czasopisma, laptopik i kot. A to wszystko w łóżku przy dobrej kawie i czekoladzie:) Z przerwami oczywiście, a później może na spacer pójdę?
Ponoć jaki pierwszy dzień Nowego Roku taki cały rok;)

Nie będę robić żadnych podsumowań. To nie był zły rok, ale cieszę się, że już sobie poszedł. Nowy Rok daje nowe nadzieje, nowe szanse, motywacje by zacząć od nowa, bo obrać jakiś cel i kierunek i nim podążać, popycha do działania. Tak jest u mnie. Tak więc, dziś przeznaczę dzień na spokojną refleksję, czego chcę, dokąd zmierzam, może nawet zapiszę jakieś postanowienia;) W sumie mam je w głowie, ale ponoć jak się zapisze na kartce to bardziej motywuje:)
Moje główne postanowienie na ten rok to nie napinać się, nie spinać, nie mam zamiaru liczyć przeczytanych książek, filmów, pilnować siebie by odpowiedni czas ćwiczyć dziennie. Nie. Chcę dystansu, na luzie. Wszystko ma samo przychodzić, ma to dawać radość, a nie być obowiązkiem. Mam zamiar pilnować przede wszystkim by życie miało smak. By cieszyło! :)




Życzę Wam Pięknego 2013 roku! By był zdecydowanie lepszy od poprzedniego, by spełniło Wam się większość postanowień i marzeń. By było w nim dużo uśmiechu, wiary, by spełniały się nadzieje. Życzę Wam pięknych, pozostających w głowie na dłużej książek, mądrych filmów, wspaniałych ludzi wkoło. Byście zawsze czuli się lekko, radośnie i wierzyli w siebie przede wszystkim. Bo wiara czyni cuda, reszta dzieje się już sama:)






środa, 26 grudnia 2012

Małgorzata Musierowicz - Noelka



Jak zwykle w święta lubię sobie poczytać Noelkę - Małgorzaty Musierowicz. Ta książka wspaniale wprowadza w świąteczny klimat. I znów zachwycam się cytatami, których kilka lat temu nie dostrzegałam. To znak, że do wszystkiego trzeba jednak dojrzeć z czasem ;)
„Problem tkwi nie w rzeczywistości, ale w twoim umyśle. Odpręż no się. Nie ma żadnego problemu. Ty jesteś problemem. Nic nie usprawiedliwia negatywnych uczuć [...] Dopóki myślisz, że przyczyna twojej złości jest na zewnątrz, dopóty czujesz się usprawiedliwiona i możesz w sobie tę złość hodować.”


„Nie próbuj zmieniać nikogo. Ani niczego. To w tobie siedzi ta złość. W tobie, a nie w tym kimś są negatywne uczucia."

Odprężam się zatem, nie będę próbować zmieniać nikogo, ani niczego. Dystans, dystans, dystans.. :) Tego Wam wszystkim życzę na pozostałe chwile świąt i na resztę dni:) Pamiętajcie: Szczęście jest w nas:)


„Szczęście jest dla człowieka stanem naturalnym. Żeby zdobyć szczęście nie trzeba robić niczego, bo przecież nie można zdobyć czegoś, co się już posiada.”

Jak Wam mijają Święta? Prezenty trafione? Moje jak najbardziej. Te książkowe są spełnieniem z mojej listy:)

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Wesołych Świąt:)

Życzę Wam Kochani cudownych Świat. Rodzinnej, ciepłej atmosfery, smacznych potraw oraz masy pięknych prezentów. Ale przede wszystkim niech będzie pięknie i oby ten czas dał Wam nadzieje i wiarę na przyszłość oraz moc miłości:)


czwartek, 20 grudnia 2012

Trzy połówki jabłka - Antonina Kozłowska


„Kiedy spotyka się kogoś takiego, kogoś obdarzonego taką siłą przyciągania, wpada się mimowolnie w jego orbitę i krąży wokoło jak ćma wokół lampy, jak kometa przyciągana siłą jedynego potężnego ciała niebieskiego w układzie - gwiazdy, która topi lód w zawarty w komecie, pozwala jej zabłysnąć ogonem z pary, a potem spala i rozbija kometę na kawałeczki.”
Bardzo cenię sobie twórczość Antoniny Kozłowskiej. Przeczytałam do tej pory jej dwie książki: "Czerwony rower" i "Kukułka". Obie są niesłychanie emocjonalne, klimatyczne, napisane lekkim piórem. Od książek tej autorki nie sposób się oderwać. To typowo kobieca literatura, ale w żadnym razie nie nazwałabym jej książek babskim czytadłem. Jakaż była moja radość, gdy natknęłam się na jej książkę, której jeszcze nie czytałam, w Auchan za jedyne 11,90 zł. Już od dawna na nią polowałam i muszę przyznać, ze jestem pod jej wielkim wrażeniem.
"Trzy połówki jabłka" jak sam tytuł wskazuje to powieść o dość banalnej historii trójkąta małżeńskiego. Historia jakich wiele, ale autorka przedstawia ją w tak intrygujący i ciekawy sposób, że taka banalna już się nie wydaje.
Każda z nas zapewne spotkała w życiu taka miłość o której nie sposób zapomnieć. Uczucie takie spada na człowieka jak grom z jasnego nieba, zmieniając nasze spojrzenie na świat. Zazwyczaj jednak takie uczucie bywa niespełnione, dlatego tak często wracamy do niego myślami. Pytania typu "co by było gdyby" są na porządku dziennym, jednak nie powinny one przysłaniać nam tego co mamy. Zwykłej, a zarazem niezwykłej codzienności, z kimś kto nas kocha, dla kogo jesteśmy całym światem. To o wiele bardziej wartościowe i ważne, niż niespełniona miłość. Człowiek, który się waha nad wyborem nas, nie zasługuje na zaprzątanie sobie nim głowy. Jakkolwiek przyjemne i pełne uniesień chwile z nim spędziliśmy, jeśli boi się deklaracji, ostatecznego wyboru to mówimy mu w pewnym momencie 'good bye' i nie wracamy do tego więcej.
Z kimś takim do czynienia miała właśnie bohaterka tej książki Teresa. Marcin był jej wielką niespełnioną miłością. Poznała go jako dwudziestoparolatka, oboje wówczas byli w innych związkach i oboje mimo romansu, który się między nimi rozwinął nie zrezygnowali z nich. Dlaczego? Skoro niby łączyło ich coś tak szczególnego i niespotykanego? Ano dlatego, że oboje się bali. Deklaracji, ostatecznego postawienia na jedną osobę. Bardziej jednak bał się tego Marcin. Wygodniej my było nie deklarować się i jeść z dwóch karmników ;> Teresa w końcu wybrała. Uczciwego, zakochanego w niej chłopaka. Nie bez żalu, ale jednak zrezygnowała z Marcina. Wiedzie spokojne życie u boku męża i dwójki dzieci gdy nagle spotyka Marcina po 10latach. Na nowo odżywają uczucia a wątpliwości czy dobrze wybrała i co by było gdyby wracają ze zdwojoną siłą. Marcin ma żonę, Paulę, która okazuje się być w ciąży, a mimo to oboje i Teresa wdają się ponownie w romans... Co z tego wyniknie? Czy skrzywdzą kogoś po drodze? Czy romans się wyda? Czy warto?
Przeczytajcie sami. Ta książka szybko się czyta, ale pozostawia po sobie mnóstwo przemyśleń.
Kiedyś sama przeżyłam takie zauroczenie. Właśnie w Warszawie, gdzie toczy się akcja powieści. Gdy czytałam w jakich miejscach się spotykali Teresa i Marcin to wspomnienia i do mnie wracały. Pub Zielona Gęś np.. Pola Mokotowskie.. Ta lektura skłoniła mnie do przemyśleń. Też co jakiś czas łapię się na tym, że żyję w niespełnieniu i co by było gdyby,... Ano nic by nie było.. Gdy ktoś jest tchórzem wiele traci.. Życie toczy się dalej i nie warto wracać nawet myślami do kogoś kto z nas zrezygnował... Ja już to wiem, a Wy? ;)

„Można się oszukiwać, pozorować świadomie decyzje, ale tak naprawdę płyniemy po prostu z prądem zdarzeń, staramy się omijać co większe kłody i wodospady, nasze decyzje wymusza bieg rzeki, a nie my sami.”

środa, 12 grudnia 2012

Paczuszka od Sabinki - czyli wymianka "Dobre bo polskie" dotarła i do mnie.


Cóż za wspaniała niespodzianka! Wracam sobie po pracy do domu, a tu nagle puka sąsiadka i mówi: "Mam dla pani paczkę". Patrzcie jaką piękną!!! Mojej Loli też się spodobała i pierwsza się do nie dorwała! ;)

Tą śliczną paczkę przygotowała dla mnie sama organizatorka wymianki Sabinka
A tak oto prezentowała się zawartość tej paczuszki:


Bardzo trafione książki! Sabinko, skąd wiedziałaś, że marzyłam o "Alibi na szczęście"? Ktoś kiedyś mi polecał tutaj na blogu tą książkę i od tego czasu bardzo marzyłam o jej przeczytaniu. Druga książka też zapowiada się ciekawie. Przeczytałam opis z tyłu i sama nie wiem za którą najpierw się wziąć. Do tego słodkości i śliczny świąteczny kubeczek! Same wspaniałości! Dziękuję:))



Okazało się, że moja kota potrafi czytać;) Serio czytała list od Sabinki z wielkim zainteresowaniem. Sami popatrzcie: