Książka mojej imienniczki na którą polowałam jak tylko się o niej dowiedziałam. Gdy pewnego grudniowego dnia ujrzałam ją w bibliotece od razu ją porwałam. Warto było! Książka jest naprawdę dobra, choć tytuł jest przekornie mylący...
Byłam przekonana, że fabuła tej książki będzie się skupiać wokół tematu zdrady. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że tą drugą jest no właśnie.. teściowa.
Bohaterką i główną narratorką powieści jest Lena. Dziewczyna nie miała łatwego życia. Nigdy nie znała własnej matki, która zmarła przy porodzie. Ojca też nie znała, jej rodzicielka byłaby samotną matka. Lenę wychowuje babcia. Stara się najlepiej jak potrafi, ale podeszły wiek uniemożliwia jej to, wręcz to często Lena jest opieką i wsparciem dla babci, która powoli traci pamięć, coraz częściej zaczyna żyć w swoim własnym świecie. Pewnego dnia Lena mdleje w zatłoczonym autobusie jadąc do szkoły. Pomaga jej miły chłopak z tego autobusu i tak zaczyna się ta historia.. Lena poznała miłość swojego życia. To piękna miłość od pierwszego wejrzenia. Los dziewczyny w końcu się odmienia, nie jest już sama na świecie, a niedługo będzie mieć również własną rodzinę. Wielkie oczekiwania roi sobie w głowie młoda przez większość życia samotna dziewczyna. Bardzo ciekawa matki Tomasza,która wydaje jej się taka dobra dla swojego syna, którego wychowała idealnie na mądrego, uczynnego mężczyznę. Ma wielkie nadzieję wobec tej kobiety, pragnie by ona stała się także i jej matką, której Lenie całe życie brakowało.
Lecz życie rzadko jest takie jakie byśmy chcieli by było...
Matka Tomasza okazuje się nie taka idealna. Wiele zachowań Lenę szokuje, a wręcz uraża. Gdy teściowa nie przychodzi odwiedzić jej w szpitalu tuż po urodzeniu córeczki, coś w Lenie pęka, zaczyna toczyć ją uraza i niechęć. Zabolało..
Bardzo irytowała mnie Lena. Jej pedantyczność, dążenie do perfekcji, za wszelką cenę starała się być idealną panią domu. Zazdrosna i zaborcza o swoją córkę, która garnęła się do ciepłej i kochającej ją babci. Dla Leny najważniejszy był porządek i ład. Nie była elastyczna, ważne były dla niej zachowywanie pozorów, które uroiły się w jej głowie, że są potrzebne by stworzyć ten idealny obraz rodziny, który miała w głowie. Próbowałam ją zrozumieć, rozgrzeszyć, biorąc pod uwagę jej przeszłość, wychowywanie się bez matki, ale miejscami nie mogłam zrozumieć.
Książka mnie zachwyciła! Mówi o tym jak łatwo jest nam osądzać innych i z góry ich skreślić, nie dając szansy, nawet nie próbując zrozumieć czyjegoś postępowania. Bardzo mnie kusi by przybliżyć bardziej postać teściowej Leny, którą rozumiałam od pierwszych stron książki i polubiłam bardzo, ale nie chcę Wam psuć radości z tej lektury. Przeczytajcie sami! Bardzo polecam. Tę książkę powinna przeczytać każda kobieta. Wszak nam kobietom tak łatwo przychodzi ocenianie i potępianie innych kobiet, zwłaszcza gdy mają całkiem inną mentalność niż my, inny pomysł na życie i inne priorytety. Nieprawdaż?;)
A inność może być ciekawa. Człowiek, może mieć dobre intencje, ale jak z góry niepotrzebnie się do niego zrazimy to nic dobrego z tego nie wyjdzie..



















