poniedziałek, 25 stycznia 2010

love is blind

Ostatnie dni sponsoruje nowa płytka Alicia Keys i nieogarnięta, niczym nieokiełznana potrzeba bliskości.

piątek, 8 stycznia 2010

just enjoy the show

"Niesamowite ile ludzie tracą energii, ile przeżywają dramatów by być z kimś kto prawie nigdy nie jest tym właściwym"

Wczorajszy wieczór. Martini bianco. W tv dr.House chociaż już oglądałam te odcinki.. a w tle ktoś, kto absolutnie nie jest Tym Kimś. Nie wiem po co...

Sms od M. który poszedł sobie w kwietniu, teraz podchody smsami. Pierwszy z życzeniami na święta, następny w sylwestra. Wczorajszy to: "widziałem Cię ostatnio. Ładnie wyglądałaś, jak zawsze zresztą". Ja się pytam 'po co to?'
Ile ja się przez niego napłakałam, straciłam całą wiosnę przez niego. nie wiem po co..

W sylwestrowy wieczór w kolejce dosiada się do mnie mężczyzna tak gdzieś koło 40tki, choć cały przedział jest pusty. Zaczynamy rozmowę, fajnie się rozmawia mimo, że wolę być sama /i czytać np/. Pyta czy dam mu swój nr, nie mam nic przeciwko daję. Wczoraj napisał sms, że ma nadzieję że się spotkamy i takie tam bla bla.. Ale po co mi to?

"Ile jeszcze musisz przeżyć toksycznych związków, by wreszcie pokochać siebie?"
Uwielbiam Dr.House'a właśnie za te teksty... i muzykę...

poniedziałek, 4 stycznia 2010

wtorek, 8 grudnia 2009

Trade


Film obejrzany za sprawą Alicji Bachleda Curuś. Ciekawa byłam jej kreacji aktorskiej w amerykańskiej produkcji. Zostałam mile zaskoczona. Film świetny, Alicja moim zdaniem zagrała nieźle. Poruszający film. Przerażające jest to że handel ludźmi to nie filmowa fikcja ale niestety smutna rzeczywistość.
Zastanawiam się ile takich dziewczynek przeżywało przerażenie i strach i już nigdy w życiu nie spotkały swojej mamy... Ile takich młodych kobiet, wbrew swojej woli traci życie by być 'zabawką' dla innych. Przerażające, że wciąż jest popyt na takie kobiety.. są ludzie którzy operując wielkimi pieniędzmi mogą sobie kupić 'zabawkę'. Straszne że rząd wielu państw nic w tej sprawie nie robi..
O podobnej tematyce jest film "Taken". Też niezły. Jaki jest odsetek cudem uratowanych młodych dziewcząt? Zapewne niewielki...

czwartek, 12 listopada 2009

with every heartbeat


Obejrzany ostatnio film "Becoming Jane" narobił mi apetytu na książki Jane Austin i na pozostałe filmy na podstawie jej powieści. W kolejce już czekają:
  • Duma i uprzedzenie,
  • Rozważna i Romantyczna,
  • Emma,
  • Perswazje.
Uwielbiam filmy kostiumowe. Lubię takie oderwanie się od rzeczywistości. Przenieść się w czasy, gdy kobiety paradowały w pięknych długich kobiecych sukniach, mężczyźni byli szarmanccy i pełni szacunku do kobiet. Miłość zaś była taka czysta, nie tak jak dziś oddarta z pewnego rodzaju "świętości", brukana wręcz tak szybko zwykłą fizycznością.
Byłam zaskoczona, że Jane wyrzekła się swojej największej miłości, potrafiąc podjąć taką decyzję dla dobra swojego ukochanego i samej siebie. Ja pewnie poszłabym w to - jak w dym;) Nie umiem patrzeć tak dalekosieznie, wychodze z zalozenia ze jakos to bedzie. Jak ma mi byc dobrze to ide w to, nie baczac na konsekwencje. Sama opcja: "ucieknij ze mną".. nie wahałabym się ani chwili..

Te spojrzenie Tom'a Lefroya... z nim uciekłabym na koniec świata bez wahania;) zwłaszcza, ze ja wiecznie chcę "uciec stąd"...

Uwielbiam takie klimaty.. Ten film skłonił mnie do refleksji.. Brakuje mi tego.. porywu serca, jakiejś alchemii życia. Kiedyś coś koło tego przeżywałam. Miałam swoje porywy serca. Chciałabym się jeszcze kiedyś tak zakochać... Czy jest to jeszcze możliwe?