poniedziałek, 23 maja 2011

Joyce Carol Oates - Mama odeszła

"Moje życie jest pełne usterek nie ma kto go naprawić"

Tak jakoś jest... Można się wypalić emocjonalnie? Bo mi się to chyba przydarzyło.
No ale nic.. poczekam aż mi przejdzie. Nie ma co tego roztrząsać.


"Ze smutkiem jest tak jak z tymi ręcznikami papierowymi w publicznej toalecie. Dzielony ze zbyt wieloma ludźmi robi się brudny".


Daję sobie czas. Robię to co lubię najbardziej.
Układnie swojego świata wciąż od nowa nie ma sensu. Już tyle razy to przerabiałam.
Więc nie myślę, nie analizuję a nawet gdy zaczynam otrząsam się jak przed natrętną muchą. Czytanie - to jest to co teraz mi dobrze robi. Książki to taki cudowny lek na zapomnienie... Po prostu wierzę że kiedyś będzie tak jak chcę..

"Wiara to taka wygodna rzecz" ;-)


Właśnie przeczytałam drugą książkę Joyce Carol Oates - jedna z lepszych książek jakie w tym roku wpadły w moje ręce.
"Mama odeszła" - ta książka jest mi tak bliska, tak bardzo intymnie bliska! To jak pisze Oates to dla mnie rewelacja. Zarywałam noce tak mnie wciągnęła.

Główna bohaterka Nikki ma 32lata /bardzo polubiłam Nikki/. Prowadzi dość beztroskie, nieustabilizowane życie, nie zważając na komentarze matki i siostry. Nikki jest fajna:) zafarbowała włosy na czerwono, ubiera się seksownie i ekstrawagancko, ma żonatego kochanka i fajną pracę dziennikarki - pisze artykuły o znanych, ciekawych ludziach.
Nagle jej życie diametralnie się odmienia. Nieoczekiwanie w burzliwych okolicznościach traci matkę. To zdarzenie nią wstrząsa i przewraca jej życie do góry nogami. Nikki przechodzi swoistą przemianę. Zamyka się w sobie, zamieszkuje w domu matki. Jeden burzliwy rok po śmierci matki, wypełniony przerażającymi zdarzeniami i smutkiem, to dla niej rok zrozumienia siebie, matki, ich relacji, czas który daje jej wiedzę na temat dawnego życia matki, kim ona tak naprawdę była.. Nie tylko miłą, wiecznie uśmiechniętą i dobrą dla wszystkich Gwen, która sama o sobie mówi:

"Moje usta po prostu same się śmieją, zwierzęta też obnażają kły kiedy się boją"

Ta książka poniekąd też i mną wstrząsnęła. Uwielbiam taką prozę. Pełną treści, ciekawych spostrzeżeń, złotych myśli, dającą do myślenia. To jedna z tych książek, która pozostawi w nas ślad na długo.. Ta książka uświadomiła mi jak łatwo zapominam o swoich bliskich, zatracając się bez reszty w swoim świecie.


"Jesteśmy jak ci ludzie którzy poznają się na jakimś przyjęciu, zaczynają rozmawiać i utykają razem w windzie. Staramy się być wobec siebie uprzejmi, staramy się nie panikować, ani nie krzyczeć na siebie ale brakuje nam tchu"


Znakomita książka i aż mnie ciągnie do kolejnej tej autorki.

ps. wszystkie cytaty zaczerpnięte z książki.

5 komentarzy:

  1. fajna recenzja, ale książki nie przeczytam, z powodów osobistych...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wzajemnie mnie zainspirowałaś! Dziekuje i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na mnie też zrobiła ogromne wrażenie tak książka. Wciska w fotel, przygniata, ale chce się czytać dalej..proza z najwyższej półki, tak pisze garstka ludzi..

    OdpowiedzUsuń
  4. ;) ja ostatnio kocham Sherlocka Holmesa! Mam zbiór wszystkich dzieł o nim :) polecam!


    P.S. karolka ;) czyli mamy ten sam problem... a jak wygląda Twój bilans? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mała Mi - niestety tak jak u Ciebie na nie ciągle.

    OdpowiedzUsuń