sobota, 14 stycznia 2012
Dziwne losy Jane Eyre (Jane Eyre 2011)
Złapało mnie choróbsko, więc leżę pod kołderką, popijam gorące herbatki z sokiem malinowym, no i wreszcie mam czas. Czas tylko dla siebie, czas na czytanie książek i nadrabianie zaległości filmowych. W tym roku jak na razie lepiej mi idzie czytanie, niż oglądanie filmów, zatem przy okazji tego, że mam wreszcie dużo czasu postanowiłam przejrzeć moje filmy do obejrzenia. Miałam ochotę na wiktoriańskie klimaty.. XIX wieczny brytyjski romans to było coś na co miałam ochotę...
Za oknem wreszcie biało, w domu cieplutko, królik u boku, a w tle cudowna adaptacja książki Charlotte Bronte, której niestety jeszcze nie czytałam.
Film mnie absolutnie zauroczył! Zakochałam się w Jane Eyre, przepadłam bez reszty w jej pokręconych, smutnych losach. Przepiękna kreacja Mii Wasikowskiej - australijka, a zdumiewająco podobna do naszej polskiej aktorki, która gra w serialu "Bez Tajemnic" - Aleksandra Kusio. Mia moim zdaniem zagrała tutaj świetnie. Jestem nią zauroczona!
Uwielbiam takie filmy! Mamy tu skrywająca sekrety posiadłość, egoistycznego bogacza, mezalians, nieoczekiwany spadek i okrutne praktyki w szkole dla dziewcząt. Jane Eyre to odważna jak na tamte czasy młoda dziewczyna, wierna swoim ideałom. Sierota, źle traktowana przez swoją macochę, wreszcie oddalona do szkoły dla dziewcząt, gdzie jej los wcale się nie odmienił na lepsze. Wreszcie kończy szkołę i zostaje guwernantką, w domu pana Rochestera w którym, z czasem się zakochuje. Jak się okazuje z wzajemnością. Miłość jednak nie jest łatwa i miewa pokrętne ścieżki.. Ona wszak jest zwykłą, biedną guwernantką, on zaś bogato postawionym szlachcicem. Film trwa ponad 2 godziny, a oglądałam go z przyjemnością. Ciekawa, zaskakująca akcja, ani przez chwile mnie nie nużył. Ponoć o wiele lepsza jest adaptacja BBC. Muszę zobaczyć. Przedtem jednak przeczytam książkę, bo film zdecydowanie mnie do niej zachęcił.
A teraz czas czas na adaptacje powieści Jane Austin. Jakoś mnie wzięło na takie klimaty. Czasem fajnie jest chorować;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

U mnie książka stoi na półce jeszcze nie czytana ;] A na adaptację może znajdę trochę czasu ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Mój pan R. w takim wydaniu?! Trochę się boję, ale mam w planach:)
OdpowiedzUsuńBardzo chętnie bym tą książkę przygarnęła.
OdpowiedzUsuńTej Jane nie widziałam jeszcze, ale kilka lat temu obejrzałam wersję z Charlotte Gainsburg (wtedy ją pierwszy raz ujrzałam i wydała mi się w taki nieoczywisty sposób piękna).
OdpowiedzUsuńA obie aktorki faktycznie są uderzająco podobne!!! Może to rozdzielone bliźniaczki, albo co?:))
Także oglądałam ten film i chociaż nie gustuje w tego typu klimatach, to wyjątkowo mnie powyższa produkcja urzekła a to wszystko chyba dzięki niebywałym, wiktoriańskim klimatom.
OdpowiedzUsuńW planach mam najpierw przeczytanie książki. Potem chętnie obejrzę film:)
OdpowiedzUsuńŻyczę zdrówka!!!
Fakt, czasami fajnie jest chorować. ;>
OdpowiedzUsuńKsiążkę mam w planach, więc film chyba też! :)
A ja najpierw zapoznam się z książkową wersją, która czeka na swoją kolej już dobre pare miesięcy i tylko kurz na sobie zbiera. Muszę się za nią w końcu zabrać, a potem oczywiście za film. Uwielbiam tamten okres ;)
OdpowiedzUsuńJane Eyre... Klasyka:) Klimatyczny film:)
OdpowiedzUsuńHej:) Dziękuję za obserwację, ja też dodaję. Fajnie, że do mnie trafiłaś, bo dzięki temu ja mogłam trafić do Ciebie:) Uwielbiam książki i myślę, że Twój blog będzie dla mnie inspiracją i motywacją do sięgania po kolejne tomiska:) pozdrawiam serdecznie:)
OdpowiedzUsuńKsiążki raczej nie przeczytam, ale na film ostrzę sobie ząbki od jakiegoś czasu : )
OdpowiedzUsuńOjej, jak niesamowicie - blog z recenzjami książek i filmów! To raj dla mojej duszy :D. Raptem kilka razy trafiłam na takie strony, a to na prawdę rewelacyjne połączenie. Dla mnie rozwój kulturalny jest bardzo ważny i wpisuję w to również oglądanie filmów. Miło, że mogę czerpać skądś inspirację - ostatnio też miałam pewne braki w oglądaniu i zaczęłam to odczuwać. Teraz od trzech tygodni poświęcam sobotni wieczór na film i mam nadzieję, że tak zostanie. Na mojej liście jest ich kilka, a gdy już je obejrzę, liczę na pomoc Twojego bloga ;).
OdpowiedzUsuńCo do tego filmu - tematyka niespecjalnie mnie zachęca, ale po okładce widzę, że jest dobrze nakręcony, a Twoja opinia zachęca, więc może, może... :)