Trochę mnie tu mało ostatnio. Facet przyjechał na tydzień, a że bywa od święta więc sami wiecie;) Mało mam czasu na czytanie. Czytam jedynie w wannie po trochu, na raty "Siostre" - Rosamund Lupton. Świetna jest! Niedługo skończę to i będzie recenzja. A w pracy słucham "Nim nadejdzie lato" - Erich Maria Remarque. Ale opornie mi idzie. Dochodzę do wniosku, że niektórych książek nie można słuchać. Trzeba je czytać samemu, bo słuchanie odziera je z czegoś fajnego. Ja np. nie zauważam cudnych cytatów gdy słucham książkę. Przeczytałam parę rozdziałów, które wcześniej słuchałam i różnica była kolosalna. Zupełnie co innego wyłowiłam z książki. Tak więc zabiorę się za nią zaraz po "Siostrze", bo książka jest naprawdę dobra. Oto jeden cytat z niej ;)
- Nie ma nic groźniejszego jak kobieta, która wszystko lubi, jak sprawić, żeby lubiła tylko jednego? – Po prostu nic w tym kierunku nie robiąc.
A wczoraj byliśmy w kinie na filmie "Róża". Wbił mnie on w fotel i strasznie sponiewierał emocjonalnie. Aż trudno uwierzyć, że ludzie ludziom potrafili robić takie rzeczy. Film jest mocny, bardzo brutalny. Pokazuje okrutne sceny w sposób bardzo realistyczny. Nie polecam osobom wrażliwym.Smarzowski reżyser takich filmów jak "Dom zły" czy "Wesele" robi dobre i mocne filmy. Świetna rola Dorocińskiego. Zagrał on spokojnego, a jednocześnie stanowczego, niezłomnego i pełnego idealistycznych cech Tadeusza. Agata Kulesza w roli Róży - niesamowita.
Akcja filmu toczy się pod koniec II Wojny Światowej. Na oczach Tadeusza zostaje zgwałcona i rozstrzelana jego żona. Ginie również jego znajomy. Tadeusz wypełniając jego ostatnią wolę wyrusza na Mazury by oddać jego żonie - Róży właśnie - obrączkę i zdjęcie. Wojna niby się skończyła, ale to wcale nie oznacza, że nagle nastał pokój i porządek. To co się dzieje jest brutalne i okrutne. Porządki zaprowadzają przypadkowi ludzie. Rosyjscy żołnierze, którzy niby mieli być naszymi sojusznikami, robią co im się żywnie podoba - gwałcą kobiety, grabią i podpalają wioski. Tadeusz zostaje by pomagać Róży. Oboje pokaleczeni przez los, wojnę jakoś próbują obok siebie egzystować, a nawet z czasem rodzi się między nimi uczucie.
Film jest w moim odczuciu bardzo realistyczny. Bez upiększeń, bez owijania w bawełnę. Takie to były czasy: okrutne, brutalne, niemal zwierzęce. "Ludzie ludziom zgotowali ten los".
Piękny i mocny film. Kawał historii, o której moim zdaniem, należy ciągle pamiętać, by doceniać czasy w których teraz żyjemy. Całość dopełnia rewelacyjna muzyka Mikołaja Trzaski, która stopniuje napięcie, przy czym jest minimalistyczna i nienachalna.
Myślę, że film by mi się spodobał. Jak tylko wejdzie do kina w mojej miejscowości (czyli w dalece nieokreślonej przyszłości ;/) to z chęcią się na niego wybiorę ;)
OdpowiedzUsuńKina kuszą ostatnio ogromną ilością filmów, które chciałabym obejrzeć. "Róża" też do nich należy. W weekend się wybiorę
OdpowiedzUsuńFilm zapowiada się ciekawie, ale chyba mimo to sobie odpuszczę. Jestem zdecydowanie niefilmowa. Oglądam może z 5 filmów w ciągu roku... Pozdrawiam. :)
OdpowiedzUsuńJestem taką właśnie osobą wrażliwą, więc z całą pewnością film nie dla mnie, jednak jeżeli gdzieś kiedyś na niego trafię (czyt. dostanę, kupię za niską cenę) to chętnie obejrzę :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Klaudia.
Film chętnie obejrzę, ale poczekam aż wyjdzie na dvd. A że brutalny i mocny to tak przewidywałam - cały Smarzowski. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńSłyszałam właśnie o tym filmie, że jest naprawdę mocny. Sama chętnie go obejrzę i się przekonam o tym na własne oczy.
OdpowiedzUsuńJuż po recenzjach tv można się spodziewać kolejnego filmu w stylu Smarzowskiego. Brutalny, niezwykle realistyczny, miażdżący emocjonalnie, jak napisałaś. Osobiście ciężko ogląda mi się filmy tego reżysera, ale oczywiście jak tylko będę mogła pójdę na "Różę"
OdpowiedzUsuńNiefilmowe ze mnie zwierze, ale na te akurat miałem zamiar wybrać się. Chyba jednak zrezygnuję, bo film wydaje mi się zbyt ciężki. Nie potrafię czerpać przyjemności z oglądania takich scen, bez różnicy jak dobrze wyreżyserowanych i zagranych.
OdpowiedzUsuńJulka masz bloga? Szukałam, ale nie trafiłam na niego. Jeśli masz bardzo byłabym wdzięczna za adres:)
OdpowiedzUsuńWilk Stepowy - myślę że nikt nie czerpie przyjemności z oglądania takich scen.. Tylko że po prostu niektórzy nie są w stanie takowych oglądać. Podczas seansu parę osób wyszło z sali..
Nie wybieram się na ten film... nie lubię "takich" brutalnych... ;) i polskich...
OdpowiedzUsuńMiłego dnia :)
Film mógłby mi się spodobać, ale póki co nie zamierzam wybrać się do kina, ogólnie nie przepadam za oglądaniem filmów. Tak na marginesie - nie lubię audiobooków, zapamiętuję wtedy o wiele mniej, niż gdy czytam książkę w wersji papierowej.
OdpowiedzUsuńWłaśnie wróciłam z "Róży" i jest we mnie wielkie milczenie. Po przyjściu do domu nie włączyłam tv, radia, ani nawet muzyki. Nie chcę. Mam w głowię muzykę Trzaski (właściwie jeden motyw muzyczny) i filmowe kadry.
OdpowiedzUsuńWiedziałam, że idę na film taki a nie inny, wiedziałam, że będzie on o takiej a nie innej rzeczywistości. Mam dość dużą odporność na sceny brutalne w filmie (o ile mają swoje uzasadnienie), a bez tych wszystkich strasznych scen zbiorowych gwałtów i okrucieństwa nie byłoby tego filmu. Może i by był, ale nie miałby nic wspólnego z prawdą. Tak właśnie było, ale rozumiem wszystkich tych, którzy nie chcą, nie mogą oglądać takich obrazów.
Abstrahując od brutalności to film głęboko piękny, głęboko prawdziwy. Byłam w nim każdym kawałeczkiem mojego ciała i umysłu. Rzadko mi się zdarza żeby jakiś obraz tak bardzo mnie pochłanął. Zdjęcia, muzyka, nastrój filmu i gra aktorska na mistrzowskim poziomie. Dla mnie póki co jeden z lepszych filmów polskich.
Nie spodziewałam się, że jeszcze Róża okaże się chora, bo to, że Tadeusza zamkną za AK to było oczywiste.
Mam w sobie złość na ruskich (Eryk Lubos po raz drugi zagrał rosyjskiego bandytę) i głęboko przejmująca była scena odjazdu Mazurów. Mam nadzieję, że Niemcy z Grunberga (ZG) traktowani byli lepiej (może to ostanie zdanie było niepoprawne politycznie, ale mam to gdzieś)
Pozdrawiam ciepło:)
Ho, ho, my na ten film prawie się wybraliśmy w Walentynki... Chociaż skoro tak Ciebie stargał emocjonalnie to może dobrze, że wybraliśmy inny ;) Słyszałam świetne recenzje,a ponadto gra tam małą rolę aktor z teatru z mojego miasta, więc muszę zobaczyć. Pozdrawiam i dodaję do obserwowanych! ;)
OdpowiedzUsuńPapryczka - mam podobne wrażenia jak Ty. Piękny i Prawdziwy, takie odczucia miałam zaraz po wyjściu z kina. I też przez jakiś czas zaniemówiłam z wrażenia i przeżywałam go w sobie. Ten film trzeba po prostu zobaczyć. Go się nie da opisać...
OdpowiedzUsuńDomi - Witaj:) My właśnie w Walentynki wybraliśmy się na ten film;) Ale daliśmy razem. Sala w kinie była pełna. Film piękny a zarazem mocny - Polecam!:)
fenomenalny film :)
OdpowiedzUsuń