"Sposób w jaki spędzasz każdy kolejny dzień, kiedyś zsumuje się na sposób w jaki spędziłeś życie."
Lubię powieści obyczajowe, a po ciężkich, kryminalnych powieściach, w których ostatnio się lubowałam, uznałam, że najwyższy czas na coś lżejszego. Książka Susan Wiggs trafiła do mnie w tym czasie jak na zamówienie. Znalazłam w niej relaks i ukojenie - wzruszyłam się, ale też wyciszyłam i znalazłam w niej tematy na refleksje. To piękna opowieść o miłości i życiu na odległość, o podejmowaniu trudnych decyzji, o dojrzewaniu, a także o godzeniu się ze swoim wiekiem, o pracy nad sobą, o podążaniu za własnymi marzeniami. Jednym słowem to książka jakie lubię - o życiu.
Powieść ta opowiada o życiu jednej z wielu rodzin związanych z marynarką wojenną. Grace od lat podąża za mężem, godzi się na liczne przeprowadzki, nie ma pracy, bo zajmuje się trójką dzieci. Karierę robi jej mąż i wszystko jest temu podporządkowane. Nadchodzi jednak taki czas, tuż przed 40tką Grace, że kobieta zaczyna analizować swoje życie. Nie chce już dłużej być 'niewidzialna', chce stworzyć coś swojego, żyć po swojemu, a nie pod dyktando pracy męża. Przypadkowo znajduje dom, którym jest zauroczona, już od przekroczenia jego progu. Ma świadomość jednak, że nie może sobie na niego pozwolić, bo praca męża, bo ciągłe przeprowadzki, bo mąż nie wyraża zgody na lokowaniu oszczędności w dom.. Właścicielką tego domu jest kobieta, której Grace przypadkiem pomaga w zmaganiach z firmą przeprowadzkową. Kobieta ta dostrzega w Grace potencjał, w zamian za pomoc chce stworzyć Grace stronę internetową i namawia ją do założenia firmy zajmującej się przeprowadzkami. Tymczasem w małżeństwie Grace piętrzą się nieporozumienia i spięcia. Tuż przed kolejną wyprawą męża Grace, nagle pojawia się jego syn, o którym on nie miał pojęcia. To powód do dość poważnego kryzysu w małżeństwie.. Pierwszy raz od lat Steve, mąż Grace, wyrusza w morze, gdy w ich małżeństwie pojawiły się problemy. W Grace coś pęka, zapisuje się na aerobic, otwiera firmę, szybko pozyskuje pierwszych klientów z uwagi na doświadczenie w przeprowadzkach, poznaje nowych ludzi, a nawet... kupuje dom, bez zgody męża. Zauważamy tu swoiste przebudzenie kobiety 'kury domowej' w kobietę, która wie czego chce, zaczyna żyć swoim życiem. Bardzo mi się podobała ta przemiana u Grace. Daje ona motywacje i nadzieję, że każda kobieta jest władna coś zrobić ze swoim życiem, w każdym momencie swojego życia. TRZEBA TYLKO CHCIEĆ~!
Grace zamienia się w pewną siebie, przedsiębiorczą kobietę, jej dzieci dojrzewają, aklimatyzując się w nowym środowisku, mając swoje upadki i wzloty. Tymczasem pewnego dnia ich życie zmienia wiadomość o poważnym wypadku na morzu, w jednostce, gdzie służył Steve..
Książkę czyta się szybko, z przyjemnością. Szybko zżyłam się z bohaterami, kibicowałam Grace, trzymałam kciuki za rozkwitający związek Lauren i nowego syna Steva, martwiłam się podczas katastrofy na morzu. Książka naprawdę wciąga! Ale mam jedno 'ale' Jak dla mnie zbyt idealna historyjka. Ta powieść to taki typowo idealny obrazek rodem z amerykańskich filmów. Przedstawienie rodziny, sytuacji, później pojawia się problem, oczywiście wszyscy sobie świetnie radzą i wszystko dobrze się kończy i na koniec i żyli długo i szczęśliwie;> Tego nie lubię w powieściach. Chcę mieć choć odczucie, że taka powieść jest naprawdę z życia wzięta, a ta jak dla mnie skończyła się banalnie i końcówka była trochę przelukrowana. Mimo wszystko polecam. To dobra powieść na chwile oderwania się od codzienności.

Czytałam jedną z książek Susan Wiggs, ale zabij mnie, nie pamiętam którą, nie wiem czy to dobrze świadczy o tej autorce, czy raczej kiepsko o mojej pamięci :-)
OdpowiedzUsuńWyidealizowanych historii nie lubię, odrealnione sytuacje zniechęcają mnie, dlatego większego zacięcia do tej książki nie mam.
Bardzo fajny cytat wybrałaś :) Ja też nie będę się szczególnie rozglądać za tą pozycją, bo skoro zakończenie takie banalne to szkoda mi czasu. Ale recenzję jak zawsze z przyjemnością przeczytałam :)
OdpowiedzUsuńAAAA, czemu napisałaś "wszyscy żyli długo i szczęśliwie"? ;) Teraz na pewno nie sięgnę po tę książkę, za dużo lukru w tym torcie :)
OdpowiedzUsuńCzasami wyidealizowane historie mnie denerwują, ale czasami właśnie takich potrzebuję, a tę powieść mam na oku już od jakiegoś czasu, więc postaram się ją niedługo przeczytać :)
OdpowiedzUsuńnie lubię zakończeń w stylu "żyli długo i szczęśliwie" ale ostatnio czytam praktycznie same ciężkie powieści, więc teraz coś lżejszego jak najbardziej by się przydało :)
OdpowiedzUsuńZapisalam tytul:) przekonalas mnie, moze kupie w Polsce bo lece na dniach.
OdpowiedzUsuńTez uwielbia zyciowe historie, a po kryminalach czy po czyms ambitniejszym, czy trudniejszym...to super uczucie czytac takie powiesci.
OdpowiedzUsuńNigdy bym nie zwróciła uwagi na tę książkę, bo klimaty typu "idealny obrazek ..." wybitnie mi nie leżą. Ale jednak zwróciłam uwagę - bo ta okładka jest wspaniała. Naprawdę. Ale jestem małostkowa :>
OdpowiedzUsuńOj, lepiej tych dni nie sumować ;P Jak będzie w bibliotece, to chętnie sięgnę :)
OdpowiedzUsuń