Ostatnio nie idzie mi czytanie. Przeczytam parę stron i zasypiam. A jeszcze pomaga mi w tym mój kotek. Co wezmę książkę do ręki, to za chwilkę on się pojawia i robi sobie legowisko centralnie na mojej książce;) Za to bardzo dobrze ogląda mi się ostatnio filmy. Chcę obejrzeć wszystkie filmy nominowane do Oscara i jak na razie jestem już dalej niż w połowie. Kotek ogląda ze mną, leżąc mi na klatce piersiowej i obłędnie mrucząc:) Obejrzałam w styczniu parę godnych polecenia filmów. Ale dziś skupię się na tym. Ten film mnie urzekł, powalił na kolana, absolutnie zachwycił!
Życie Pi - film tak wyśmiewany na przeróżnych forach, że aż się nim zainteresowałam:> Z przekory oczywiście. Czytałam opinie, że to film o niczym, o facecie w łódce i nic poza tym, że przez cały film nic się nie dzieje. Nic bardziej mylnego. Wiecie co? Zdarza mi się przysnąć i na filmach i często oglądam je na dwie raty. Ale ten film oglądałam z zapartym tchem bite dwie godziny! Zapewne na moje zainteresowanie filmem złożyły się przepiękne obrazy. Film jest w pięknych intensywnych barwach. Bajkowy wręcz. Poza tym jest przedstawiony w formie opowieści. Pi opowiada swoją historię autorowi książki - Martelowi.
Pi Patel jest synem właściciela zoo. Mieszka wraz rodzicami i bratem w Indiach. Z uwagi na ciężką sytuację ekonomiczną rodzina postanawia przenieść się na drugi koniec świata, bo aż do Kanady. W trakcie podróży morskiej pojawia się groźny sztorm i statek tonie. Pi ratuje się w niewielkiej szalupie ratunkowej. Znajduje się na środku Oceanu Spokojnego w towarzystwie hieny, orangutana, zebry i tygrysa bengalskiego o imieniu Richard Parker. Rozpoczyna się walka o przetrwanie.
Film ten, jest przede wszystkim filozoficzną opowieścią o poszukiwaniu sensu, o znaczeniu wiary i potęgi przyrody. Główny bohater od samego początku styka się poprzez różne wydarzenia życiowe z innymi odłamami religii od hinduizmu poprzez islam na katolicyzmie skończywszy. Przede wszystkim to bohater poszukujący. Od dziecka nie boi się zadawać pytań o sens życia, o sens wiary w Boga. Przy czym autor w żadnym momencie filmu nie stawia żadnej z religii na uprzywilejowanym miejscu i to jest wspaniałe. Zdziwiłam się, tym, iż jego rodzice są ateistami i nie wywierają na swoje dzieci żadnej presji religijnej. Dają im wolny wybór, pozwalają na poszukiwania. Przy okazji ojciec Pi daje mu cenne życiowe lekcje, które mu się przydały bardzo w późniejszym życiu, w walce o przetrwanie. Potęga przyrody ukazana jest w tym filmie przepięknie! W wielu ujęciach ukazane jest jak maluczki jest człowiek wobec potęgi przyrody, o czym w dzisiejszych czasach tak trudno nam pamiętać...
Dla mnie osobiście to film o walce z samym sobą, walce ze swoimi słabościami. To przepiękny film pokazujący co w życiu jest ważne, o afirmacji życia, o tym, że warto je doceniać w każdej chwili. Mamy tu wiele symboliki. Np. walka z tygrysem to walka z samym sobą.
Ale nie będę tłumaczyła o czym ten film jest. Bynajmniej nie chodzi tu o chłopca dryfującego na łodzi ratunkowej z tygrysem;> Obejrzyjcie sami. Naprawdę warto. Myślę, że końcówka was zadziwi i da do myślenia, podobnie jak mi. Jestem pod wielkim wrażeniem tego filmu.
Wzruszył mnie ten film. Chłopiec jeszcze, a już rzucony przez los na głęboką wodę. Dosłownie i w przenośni. Stracił wszytko co kochał, a mimo to walczy, walczy z przeciwnościami losu, nie poddaje się. Tęskni za rodziną, za mamą, za bratem, często płacze, sam, bezsilny na środku oceanu. Skazany na łaskę i niełaskę losu, Boga?
"Życie to jedna wielka seria rozstań. Ale najbardziej rani, brak chwili pożegnania."





Mnie jakoś specjalnie nie zachwycił, ale jednak poruszył. Książka niestety nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia :/
OdpowiedzUsuńNo właśnie, koleżanka mi wręcz odradzała książkę, więc ją sobie daruję;)
UsuńChyba pierwsze przeczytam książkę, bo na kino już nie wyrabiam ;-)
OdpowiedzUsuńJa również jestem pozytywnie zaskoczona filmem. A miałam już dać sobie spokój po tym co o nim przeczytałam. Ale poszłam na 3D i było warto. Film jest piękny wizualnie, fabuła jest b. oryginalna. Może nawet książkę przeczytam :>
OdpowiedzUsuńMam od Ciebie ten film, jeszcze go nie ruszyłam. W sensie zgrałam na dysk i leży i czeka... Zainspirowałaś mnie, dziś obejrzę. :>
OdpowiedzUsuńWidzę, że jesteś taką samą przekorą, jak ja. :D
Oglądałam ten film i również zrobił na mnie wielkie wrażenie. Z tego co słyszałam od rodziny, która czytała książkę (i była nią zachwycona), wersja filmowa od papierowej niewiele się różni, ja mimo wszystko chce poznać obie - jedną mam już za sobą ^^
OdpowiedzUsuńObejrze, śledzę co oglądasz bo jak wiesz ja w ogóle nie umiem wybierać filmów do oglądania:) Nie wiedziałam ze nakręcili film na podstawie książki- książki też nie czytałam..
OdpowiedzUsuńSłyszałam o filmie i o książce. Zastanawiam się właśnie, którą wersję tej historii poznać? Czy może najpierw przeczytać książkę a potem obejrzeć film, czy odwrotnie? Słyszałam jednak, że książka nie jest aż tak zachwycająca, więc chyba w tym przypadku skuszę się na jej ekranizacje.
OdpowiedzUsuńTeż to słyszałam, dlatego poprzestanę na filmie. To chyba jeden z wyjątkowych przypadków, gdzie film góruje nad książką:)
UsuńMam ten film... ale mam również w głowie to podejrzenie o tratwie i tygrysie... czekam na chwilę przełamania się :)
OdpowiedzUsuńJestem pod wrażeniem zapowiedzi, a również pod wrażeniem Twojej recenzji. Martel to autor, na którego mam oko od dłuższego czasu. Wolałabym najpierw przeczytać powieść, ale nie mogę powstrzymać się przed pójściem do kina :)
OdpowiedzUsuńRównież jestem pod dużym wrażeniem tego filmu, a teraz chciałabym przeczytać książkę, choć właśnie sądzę, że tym razem film dostarcza większych emocji niż książka. Przeczytamy zobaczymy :-)
OdpowiedzUsuńWidziałam, byłam pod wrażeniem (chociaż wątek religijny nie za bardzo do mnie przemawia) i oczywiście zryczałam się jak głupia przez tygrysa :)
OdpowiedzUsuńMnie ten film się bardzo podobał,a oglądanie go w kinie w 3D to czysta przyjemność :)
OdpowiedzUsuń