piątek, 29 marca 2013

Dobre Dziecko - Roma Ligocka


„Nigdy mi się nie udało być jak Ruth Buczyńska. Nigdy nie umiałam być spokojna ani wyniosła. Nigdy też nie czułam się piękna. A co ważniejsze - nigdy nie miałam poczucia, które z niej emanowało - że jest na swoim miejscu. (...) Wierzyłam, że mogę gdzieś zgubić moje czarne oczy, moje przeznaczenie, moja przeszłość... Pędziłam, zmieniałam kraje, granice, pakowałam walizki. Zaczynałam wszystko od nowa. Odjazdy, przeprowadzki, powroty. Mężczyźni, których kochałam za mało albo za bardzo... Zawsze w drodze, zawsze napotykając jakieś wiatraki, z którymi już nawet walczyć się nie dało”.
Romę Ligocką poznałam w dość trudnym okresie swojego życia, jakieś 8lat temu. Bardzo mi jej książki wówczas pomogły.Przeczytałam "Tylko ja sama"; "Znajoma z lustra"; "Czułość i obojętność". Krótkie opowiadania, dające otuchę, pocieszenie i wiarę. Polubiłam tą autorkę i chciałam się dowiedzieć o niej jak najwięcej. Jak pewnie wiecie, Roma pochodzi z rodziny żydowskiej, mieszka w Krakowie, a jej dzieciństwo zostało naznaczone piekłem wojny. Jej ojciec zginął w obozie i mała Roma została sama z matką. "Dobre Dziecko" ukazuje nam właśnie, jak to życie z jej rodzicielką wyglądało od środka.
Książka porusza trudny, ale wciąż aktualny temat dojrzewania młodego człowieka. W tym okresie wielki wpływ na dojrzewającą Romę miała druga wojna światowa, pobyt w getcie. Bardzo silnie się na niej odbiła historia miłosna jej matki. Matka Romy związała się z żonatym mężczyzną, co w tamtych czasach było napiętnowane i szkalowane przez społeczeństwo. Romę nieraz przykrości z tego powodu, od rówieśników w szkole, czy też zwykłych dorosłych ludzi. Co więcej Roma odbierała partnera matki jako zagrożenie, zamach na swoją osobę. Przecież do tej pory były tylko one we dwie. Roma poczuła się nieważna dla matki. Poza tym matka Romy, zapewne nie celowo, ale popełniała bardzo rażące błędy wychowawcze. Skutecznie niszczyła córkę wpędzając ją w depresję i anoreksję, brak pewności siebie oraz powodując "ten bezradny dziecięcy lęk… i wieczną gotowość do ucieczki". Matka Romy sama często popadała w apatię i depresję, nieraz próbowała targnąć się na własne życie. Pomyślcie jaką to musiało być traumą dla małej, dorastającej Romy! To ona musiała stać się wówczas odpowiedzialna za matkę, opiekować się nią i pilnować..
Nie tylko matka Romy nie dorastała do roli osoby dorosłej. Także i jej koleżanka,którą Roma bardzo lubiła, ale która jej często powtarzała 'musisz być dobrym dzieckiem, opiekować się mamą, jeść więcej by nie denerwować mamy". Nie mieściło mi się w głowie, że ci dorośli ludzie nie pojmowali czym jest anoreksja, że to nie fanaberie dorastającej dziewczynki, tylko ogrom cierpienia z jakim musiała się sama zmagać. Miał rację partner tej przyjaciółki matki Romy, gdy rozmawiając z dziewczynką tuż po kłótni ze swoją kobietą wykrzyknął"
"Nikt nie jest dorosły! Nigdy! Wszyscy jesteśmy tylko głupie, beznadziejnie głupie i bezradne dzieciaki!
Swoją drogą rozmawiał z Romą jak dorosłą, mówiąc jej, że wszystkie kobiety to wariatki..
Także na wakacjach u pani Heleny - Roma doznała wiele cierpienia i niesprawiedliwości. Kobieta ta miała ambicję "zrobić z Romy ludzi". Celem jej było by Roma wreszcie więcej jadła, przytyła, przestała być odludkiem przesiadującym z nosem w książce. Ośmieszała dziewczynkę przed innymi dziećmi.. Była totalnie nieodpowiedzialnym pedagogiem.
Wojna, a później środowisko w którym wychowywała się Roma wpłynęły na to iż,dziewczynka ta była pełna lęków i niepewności, późniejsze depresje, problemy z anoreksją. Sama o sobie pisze:
Umiem tylko kochać. Nie umiem być kochana. Nigdy nie umiałam – nawet jako dziecko. Prosiłam, modliłam się o czyjąś czułość, o uwagę – zawsze dostawałam jej za mało. Byłam tylko samotną dziewczynką w obcym świecie i chyba ciągle nią jestem. Dopiero jako dorosła kobieta zrozumiałam, że ta dziewczynka nie opuści mnie już nigdy.
Bardzo poruszające słowa. Tak bardzo rozumiem tą małą dziewczynkę Romę. Tak bardzo chciałoby się ją przytulić, pocieszyć, wziąć za rękę. Zawsze budziła we mnie sprzeciw niesprawiedliwość i pozostawianie dzieci samym sobie, wymaganie od nich by zachowywały się jak dorosłe. Rodzi się we mnie wewnętrzny bunt w obliczu takiej niesprawiedliwości i pastwienia się psychicznym nad dzieckiem. Jednak, to trzeba zrozumieć - wszyscy ludzie w tamtych czasach byli naznaczeni piętnem wojny. Roma ich nie obwinia, po prostu tylko opisuje swoje wspomnienia, nie mając do nikogo żalu. D

„Wszyscy jesteśmy przedziwną mieszaniną strachu, słabości, dobrych intencji i złych uczynków. Szczególnie kiedy tkwi w nas zadawniony, nieuświadomiony lęk.”

"Dobre Dziecko" to bardzo odważna, osobista książka. Jestem pod jej wielkim wrażeniem. To swoistego rodzaju spowiedź, intymne, często wstydliwe wyznania. Pewne rzeczy trzeba wypowiedzieć na głos, podzielić się nimi, by w końcu się od nich uwolnić. Ta książka to nie tylko powieść o piekle dorastania w czasach powojennych. Ukazuje ona moim zdaniem coś więcej. Jak ciężko jest żyć będąc wyobcowanym, niepewnym, pełnym lęków. A także pokazuje, że każdy w końcu znajdzie drogę do siebie, swój własny sposób na życie, szczęśliwe życie. Roma nie jest mimo wszystko kobietą nieszczęśliwą. Jest kobietą poszukującą. Siebie, sensu istnienia. Kobietą o wielkiej wrażliwości, która potrafi dostrzec piękno we wszystkim. Podchodzi do życia, do swoich traumatycznych przeżyć z dystansem, z wielką dojrzałością. Za to lubię tę kobietę. Uwielbiam jej felietony w "Pani", zawsze od nich zaczynam czytanie tego czasopisma:) Słowa Ligockiej niosą wyciszenie, otuchę i pewnego rodzaju potwierdzenie, że wszystko w życiu jest po coś, że prędzej czy później obróci się dla naszego dobra.
Książka jest napisana prostym przystępnym językiem. Dodatkowym atutem są zdjęcia Romy i jej mamy z tamtego okresu. Bardzo to wzbogaca czytanie tej powieści. Lektura ta niesie ze sobą duży ładunek emocjonalny, trzeba być na to przygotowanym. Ta książka boli, porusza, sprawia, że zaczynamy zastanawiać się nad swoim życiem. Jednak by nie było tak smutno, wyznania Romy przerywane są dziennikiem jej babki. Swoją drogą to bardzo interesujące zapiski zwyczajów panujących w czasie przedwojennym.
Chcę przeczytać wszystkie książki Romy Ligockiej, a ta książka będzie kiedyś na mojej własnej półce :)
Polecam!

6 komentarzy:

  1. Mam zamiar przeczytać tę książkę, jednak na pierwsze spotkanie z twórczością Ligockiej polecono mi "Dziewczynkę w czerwonym płaszczyku". Skorzystam z tej rady, a później zamierzam poznać też inne książki Ligockiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Romę Ligocką znam właśnie z krótkich opowiadań. Jakiś czas temu czytałam "Znajomą z lustra", zdarzyło mi się też trafić na "Kobietę w podróży". Na "Dobre dziecko" ostrzę zęby już od kilku miesięcy. Wiele entuzjastycznych opinii na temat tej książki bardzo zachęciło mnie do jej przeczytania. Sądząc po Twojej recenzji, to publikacja godna szczególnej uwagi.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Autorkę znam z książki "Dziewczynka w czerwonym płaszczyku". Tę pozycję też chętnie bym przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dodaję do listy: "chcę przeczytać". Dzięki. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo sobie cenię twórczość Romy Ligockiej. Pamiętam, że po lekturze "Dziewczynki...", zaraz pobiegłam do biblioteki po kolejne jej powieści. Właściwie przeczytałam już wszystko, co jest dostępne na rynku, prócz publikacji "Róża obrazy i słowa". Mam nadzieję, że pani Roma napisze jeszcze niejedną książkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam o tej autorce, ale osobiście nie miałam z do czynienia z jej twórczością. Widzę jednak, że warto to zmienić, ponieważ jej dzieła są naprawdę wartościowe i poruszające. jak uporam się z moimi zaległościami, to będę o tej książce pamiętać.
    Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń