
"Dla człowieka siedzącego pod szklanym kloszem, znieczulonego na wszystko, zatrzymanego w rozwoju jak embrion w spirytusie, całe życie jest jednym, wielkim złym snem".
W książce "Pozytywne myślenie", która zainspirowała mnie do przeczytania "Szklanego klosza" była wzmianka o tym, że tę akurat powieść Sylvii powinna przeczytać każda kobieta. Tylko kobieta, bowiem może zrozumieć tę książkę.
Nie jestem o tym przekonana czy oby na pewno każda kobieta by ją zrozumiała..
Gdybym była w pełni szczęśliwa, wiodła spokojne ustabilizowane życie, (u boku męża i gromadki dzieci;) nie zrozumiałabym tej książki. Nie, nie twierdzę, że jestem nieszczęśliwa, ale rozumiałam autorkę do bólu.
Rozumiałam jej niepogodzenie z życiem, dostrzeganie obłudy i hipokryzji tego świata, przesadną wrażliwość i zamykanie się przed światem, tzw. chowanie się pod 'szklanym kloszem' Rozumiałam nawet jej niemoc, niezdolność do czytania, pisania, robienia czegokolwiek. Nie przyszło mi do głowy że jest ona zmanierowana, zblazowana, po prostu leniwa i że powinna wziąć się w garść. Rozumiałam Sylwię.
Już pierwszy cytat jaki mi się spodobał w tej książce mnie 'kupił'.
Wiedziałam, że znajdę tutaj kawałek siebie.
„Gorąca kąpiel jest dobra na wszystko, no, prawie na wszystko. Kiedy bywa mi tak smutno, że chciałabym umrzeć, albo kiedy jestem zbyt zdenerwowana, żeby zasnąć, albo zakochana w chłopcu, którego nie zobaczę przez cały tydzień, wpadam w skrajną depresję, a w końcu mówię do siebie" - Pójdę i wezmę gorącą kąpiel. W kąpieli medytuję. Woda musi być bardzo gorąca, tak gorąca, żeby parzyła, kiedy się wkłada nogę do wanny. Trzeba się zanurzać bardzo powoli, centymetr po centymetrze, aż woda dojdzie do szyi.”
Myślę, że aby zrozumieć tę powieść, istotne jest poznanie histor życia samej autorki. Kim była Sylvia Plath?
Amerykańską poetką, pisarką, zaliczanej do grona tzw. poetów wyklętych. Kobietą niepogodzoną z życiem, które odebrała sobie w wieku 31 lat... Stawia się hipotezy, że wielki wpływ na psychikę Sylwii miał fakt, iż straciła ona ukochanego ojca w wieku 9lat. W tej książce ona sama pisze, że naprawdę szczęśliwa była tylko do 9tego roku życia. "Szklany klosz" to niewątpliwie powieść autobiograficzna. W wieku 19lat autorka przeżyła pierwsze poważne załamanie nerwowe. I o tym jak do tego doszło, co przeżywała w tym czasie jest ta książka.
Bohaterką powieści jest młoda, ambitna Esther Greenwood, studentka jednej z lepszych amerykańskich uczelni. Poznajemy ją gdy otrzymuje ona propozycję stażu w prestiżowym czasopiśmie kobiecym. Wraz z jedenastoma innymi dziewczętami wyjeżdża do Nowego Yorku. Tam spełniają się jej marzenia o nowym i interesującym życiu. Spełnia się jej amerykański sen. Sylwia bywa na imprezach, poznaje nowych ciekawych ludzi. Jej życie nabiera tempa, jest ciekawe, wypełnione po brzegi spotkaniami zarówno służbowymi jak i towarzyskimi. Po powrocie do 'szarej rzeczywistości', na prowincję dziewczyna nie może się odnaleźć. Nagle znajduje się w stanie zawieszenia pomiędzy niespełnionymi oczekiwaniami, a rzeczywistością. Wizja przydługich wakacji oraz brak konkretnego zajęcia pozbawiają ją perspektyw i chęci do życia.
"Było mi obojętnie i bardzo pusto - tak musi być w oku cyklonu. Absolutna cisza w samym środku szalejącego żywiołu.”
„Poczołgałam się z powrotem do łóżka i naciągnęłam prześcieradło na głowę. Ponieważ jednak przepuszczało światło, wtuliłam twarz w poduszkę, żeby stworzyć złudzenie, że jest noc. Zastanawiałam się nad tym, czy nie należałoby może wstać, ale nie mogłam znaleźć żadnego powodu. Nic na mnie nie czekało.”
Esther nie może spać, nie może jeść, a co gorsza nie może czytać ani pisać, co do tej pory wypełniało jej dni. Stopniowo coraz bardziej chowa się w sobie, zdaje sobie sprawę, że jej zachowanie jest dziwne, ale nie może nic na to poradzić. Czarne myśli ją pochłaniają.
„...gdziekolwiek bym się znalazła - na pokładzie statku czy przy stoliku paryskiej kawiarni - to i tak w gruncie rzeczy tkwiłabym tylko pod szklanym kloszem własnej udręki, pławiąc się we własnym skisłym sosie.”
Na kartkach tej powieści śledzimy jak Esther walczy z depresją. Walczy na przeróżne sposoby ze swoim 'szklanym kloszem'. Każdy kto miewał depresje wie, że jest to nierówna i bardzo ciężka walka.. I nigdy nie wiadomo kiedy 'potwór' znów zaatakuje...
„Ale nie bylam pewna. Wcale nie byłam pewna. Skąd mogłam wiedzieć, czy kiedyś w przyszłości, w Europie czy gdziekolwiek - szklany klosz znowu na mnie nie spadnie, nie nakryje mnie, odkształcając moje widzenie świata.”
Czytałam tę książkę z zapartym tchem. Wbrew pozorom nie jest to jakaś ciężka, przejmująca powieść. Napisana jest lekkim, bardzo plastycznym językiem z dużą dawką cynicznego humoru. Czyta się ją świetnie, a jednocześnie książka ta zmusza nas do przemyśleń.
Lubię to w literaturze. Ta książka to dla mnie absolutna perełka. Tak pełna bliskich mi cytatów.. Przemyśleń na temat życia, ludzi. Tak bliskie jest mi postrzeganie rzeczywistości przez Esther.
„-Jeżeli nerwica ma polegać na tym, że człowiek pragnie dwóch, zupełnie sprzecznych ze sobą rzeczy naraz, to, owszem, w takim razie jestem wariatką! Wiem, że przez całe życie będę się miotała pomiędzy różnymi , wykluczającymi się nawzajem pragnieniami!”
Kupiłam tę książkę dawno temu, ale jeszcze jej nie przeczytałam. Swoją recenzją utwierdziłaś mnie jednak w przekonaniu, że powinnam sięgnąć po "Szklany klosz". Obawiałam się właśnie, że to bardzo depresyjna i przytłaczająca historia, ale skoro napisałaś, że można w niej odnaleźć elementy lekkie a nawet humorystyczne, to na pewno przełamię się w najbliższym czasie :)
OdpowiedzUsuńNazwisko autorki brzmi znajomo. Chyba napisała też kiedyś jakieś Dzienniki, ale nie jestem pewna. Co do ,,Szklanego klosza'' brzmi ciekawie. Lubię, gdyż fabuła okraszona jest cynicznym humorem. Na dodatek przytoczone przez ciebie cytaty ewidentnie pokazują, że to naprawdę wartościowa, przejmująca powieść. Będę miała ją zatem na uwadze.
OdpowiedzUsuń..może właśnie dlatego jej nie lubię, ukradła moje myśli...
OdpowiedzUsuńPrzeczytam koniecznie, już długo się przymierzam...
OdpowiedzUsuńZaintrygowałaś mnie :D
OdpowiedzUsuńO przeczytaniu też książki marzę od dawna, ale strasznie ciężko dorwać ją w bibliotece.
OdpowiedzUsuńSłyszałam o tej książce. Przeraża mnie, że jej autorka popełniła samobójstwo. Powieść wpisałam na listę czytelniczą.
OdpowiedzUsuńOd dawna mam tę książkę w swojej biblioteczce, ale nie miałam okazji jej jeszcze przeczytać. Koniecznie muszę nadrobić te zaległości!!
OdpowiedzUsuńOooo to może być świetne!
OdpowiedzUsuńBrzmi ciekawie i jeśli czas pozwoli to czemu by nie :)
OdpowiedzUsuńWróciłam z urlopu, a Ty przed, po czy w trakcie ;)
OdpowiedzUsuńJa też dziś wróciłam z urlopu;D Cały tydzień byłaś? I jak było? Wypoczęta? :)
UsuńCałe dwa tygodnie :D Wypocznę jak dzieci wyjadą na wakacje ;))
Usuń