piątek, 27 grudnia 2013

Za kogo ty się uważasz - Alice Munro


„To na myśl o miłości robiło jej się niedobrze. Miłość była zniewoleniem, samoponiżeniem, oszukiwaniem samej siebie.”
„Pocimy się z powodu naszych aspiracji.”


Alice Munro to tegoroczna laureatka literackiej nagrody Nobla. Z ciekawości musiałam zapoznać się z jej twórczością. Na pierwszy ogień wybrałam jej opowiadania pt. "Taniec szczęśliwych cieni", po których przeczytaniu miałam mieszane uczucia. Zabrałam się więc za jej książkę "Za kogo Ty się uważasz?".  To zbiór dziesięciu opowiadań, które składają  się na urywki z życia głównej bohaterki Rose. Spodobała mi się taka forma prozy.

Jako ciekawostkę dodam, że akcja "Za kogo ty się uważasz?" dzieje się w Kanadzie i że książka została wydana po raz pierwszy w roku 1978. Na polskim rynku wydawniczym ukazała się dopiero w roku 2012.
Atmosfera tej książki, jej powolna akcja przypominała mi amerykańskie filmy z lat 60tych. Bohaterką tych opowiadań jest Rose. Rose straciła matkę jako dziecko i jest wychowywana przez ojca i macochę. Z zaciekawieniem czyta się jej historię. Śledzimy jej losy od dziecięcych lat do starości. Rose nie wzbudziła we mnie żadnych większych uczuć, zwykła przeciętna dziewczyna, później kobieta jakich wiele. Przez całe życie marzyła by się wybić, by być kimś szczególnym, by być piękniejszą, bogatszą, bardziej podziwianą. A tymczasem jej życie przebiegło bez żadnych większych aspiracji. Ukończyła szkołę, poznawała nowe koleżanki, mężczyzn, wyszła za mąż, urodziła córkę, rozwiodła się. Ot zwykłe życie jakich wiele. Miejscami te opowiadania mi się dłużyły. Oczekiwałam jakiegoś ciekawego zwrotu akcji, albo przynajmniej zaskakującego finału. Tymczasem życie Rose zatoczyło koło. Jej los związał ją w jakiś szczególny sposób z niezbyt przez nią lubianą macochą Floe. To od niej chciała się uwolnić, a tymczasem na koniec wraca do niej by się nią opiekować. Czy coś wynika z te książki? Jak dla mnie nie. I niezbyt mnie ta lektura zachęciła do kolejnych książek tej autorki. Była bardzo przygnębiająca, smutna wręcz. Nasze życie wydaje nam się że powinno wiele znaczyć. W młodości wydaje nam się, że jesteśmy tyle osiągnąć, że świat stoi przed nami otworem i tylko czerpać z niego garściami. Tymczasem los co jakiś czas daje nam pstryczka w nos jakby mówiąc 'Za kogo ty się uważasz". Przeczytam jeszcze jakąś książkę tej autorki, z ciekawości i wyrobienia sobie opinii o tegorocznej noblistce, aczkolwiek ubolewam, że nie została nią J.C.Oates. Jej książki są przerażające, smutne, bardzo naturalistyczne, ale przynajmniej są głębokie i za każdym razem pozostawiają po sobie ślad w czytelniku.

4 komentarze:

  1. Oczywiście chciałabym poznać twórczość tegorocznej noblistki, chociaż nie wiem, czy będę w stanie w jej opowiadaniach dostrzec coś wyjątkowego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że w nadchodzącym Nowym Roku zapoznam się w końcu z twórczością tej pisarki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Również przeczytałam "Taniec szczęśliwych cieni", które bardzo mi się podobały. Teraz skończyłam "Przyjaciółkę z młodości", Tymi opowiadaniami jestem wprost zachwycona. Akcja płynie szybciej i mimo wielu wspólnych motywów, są jednak bardziej różnorodne. Planuję przeczytać wszystkie książki autorki i z wielką chęcią sięgnę po "Za kogo ty się uważasz", która za każdym razem, kiedy jestem w księgarni, mówi do mnie: weź mnie, weź mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nobel jak najbardziej zasłużony, prawda?

    OdpowiedzUsuń