Scenariusz: Jason Hall
Obsada: Bradley Cooper, Sienna Miller, Luke Grimes, Jake McDorman, Keir O'Donnell
Gatunek: Dramat, Biograficzny, Wojenny
Powinnam ograniczać sobie takie filmy. Zwłaszcza, takie na faktach, gdy nie mam pojęcia o zakończeniu. A zakończenie było dla mnie druzgoczące.
Oto historia pewnego amerykańskiego snajpera - Chrisa Kyle. Amerykański żołnierz United States Navy SEALs.Wg wikipedii to: "Najskuteczniejszy snajper w historii armii Stanów Zjednoczonych, podczas misji w Iraku zastrzelił 255 osób, z czego 160 trafień zostało oficjalnie potwierdzonych przez Pentagon".
Chris był tak dobry, że nazywano go Legendą. Jego zadaniem na misji było chronienie jego współtowarzyszy broni. Swoją precyzją i skutecznością ratuje wielu żołnierzy. Był wśród nich uważany za prawdziwego bohatera. Jego sława tak urosła, że jego wrogowie uznali go za ważny cel i była wyznaczona nagroda za jego głowę.
Na dużą uwagę zasługuje rodzina Chrisa. Jego żona (notabene świetnie zagrana przez Sienne Miller) ze wszystkim musi zmagać się sama. Ciągle czeka na męża i marzy o tym by tworzyć z nim prawdziwą rodzinę. Chris przebywał na misjach od 1999 do 2009 roku. Bywały okresy, że nie było go w domu całe 9miesięcy. W końcu marzenia żony Chrisa się spełniają. Chris wraca do domu, ma syndrom stresu wojennego, ale radzi sobie z nim i wszystko wygląda na to, że z czasem odnajdzie się jako szczęśliwy mąż i ojciec dwójki dzieci. Niestety.. dzieje się inaczej.
Nie znałam historii Chrisa Kyle, dlatego zakończenie tego filmu było dla mnie wstrząsające. Życie tak często pisze takie smutne scenariusze.
Film moim zdaniem bardzo dobrze ukazuje okrucieństwo wojny i cały jej bezsens. Oglądając te wszystkie strzelaniny myślałam sobie, że tylko człowiek tak daleko zaszedł w rozwoju a jednak cały ten postęp kieruje przeciwko sobie. Jak to możliwe? By ludzie strzelali do siebie, zabijali siebie nawzajem, kobiety i dzieci, ot tak, bez mrugnięcia okiem... Film jest typowo amerykański. Nawet w tytule musi być Ameryka. Flagi amerykańskie ukazują się w nim co chwile. Jestem zaskoczona nominacjami do Oscara. Co prawda lubię Bradleya, ale w tej roli niczym się nie wyróżnił moim zdaniem. Film dobry, ale widziałam dużo o wojennej tematyce i ten jakoś specjalnie mnie nie urzekł.
Moja ocena: 7/10

właśnie czytam książkę napisaną przez niego.
OdpowiedzUsuńmój chłopak obejrzał ten film i jest nim zachwycony...
ja pewnie jak tylko skończę czytać książkę to pewnie też obejrzę ten film..
Polecam film jak najbardziej. Ja jednak dużo na nim płakałam. Życie jest czasem takie okrutne...
OdpowiedzUsuńRzadko oglądam filmy wojenne ;)
OdpowiedzUsuńWidziałam zwiastun. Zmieniam zdanie. Idę do niego do kina.
OdpowiedzUsuńAgata - myślę, że się nie zawiedziesz :-)
OdpowiedzUsuńWłaśnie przed chwilą narzeczony mówił mi o tym filmie...
OdpowiedzUsuńWitaj
OdpowiedzUsuńTego typu filmy, zwłaszcza amerykańskie raczej warto unikać :)
Zwykle to prostacka propaganda i szablonowe płytkie historie.
Pozdrawiam Krzysztof