czwartek, 12 lutego 2015

Teoria wszystkiego - Dopóki jest życie, jest nadzieja.


"Teoria wszystkiego"/"The Theory of Everything" (2014).
Reż. James Marsh,
scen. Anthony McCarten na podstawie książki Jane Hawking.


"Teoria wszystkiego" to nie jest typowa biografia Hawkinga. Film stworzono na podstawie powieści jego pierwszej żony, zatem siłą rzeczy nie może to być tylko i wyłącznie biografia Hawkinga :-)
Dla mnie ten film to piękna opowieść o Jane i Stephenie. Dwoje młodych ludzi, którzy poznali się, pokochali, a następnie spędzili ze sobą prawie trzydzieści lat. Film ukazuje wzloty i upadki tego jakże ciekawego, a zarazem trudnego małżeństwa.
Choć wielu zarzuca, że film jest "zbyt Hollywoodzki", przelukrowany, a samemu Hawkingowi na pewno się nie spodoba, bo trąci groteską, to ja uważam ten film za jeden z lepszych. Mimo ciężkiego tematu, jest bardzo prosty w odbiorze, praktycznie dla każdego. Nie ma w nim naukowego nadęcia, niezrozumiałych zwrotów, nie można też mu zarzucić, że jest nudny. Film w przyjemny sposób pokazuje nam kim jest Stephen Hawking, jakie były jego losy, z czym musi się zmagać. W dość oględny ale za to zrozumiały dla każdego odbiorcy sposób pokazuje czym się ten sławny Hawking zajmuje.

Przesłanie filmu jest proste i Hawking mówi je w swojej ostatniej kwestii: „Dopóki jest życie, jest nadzieja”.
Historia Stephena jest zapalnikiem do zmotywowania ludzi. Pokazuje, że każdy może osiągnąć swój cel, niezależnie od tego na jakie napotyka przeszkody. Hawking nie poddał się, do końca postanowił poświęcić się nauce. Mimo choroby, a może wręcz na przekór niej. Nawet gdy usłyszał przerażającą diagnozę i gdy dowiaduje się, że zostały mu 2 lata życia pyta doktora czy choroba będzie miała wpływ na mózg. Mózg i nauka, to było dla niego najważniejsze.
Miałam o Hawkingu tylko mgliste pojęcie. Wiedziałam, że jest astrofizykiem, że zajmuje się jakimiś tam 'czarnymi dziurami';> Wiedziałam, że był niepełnosprawny i poruszał się na wózku, że specjalnie dla niego stworzono syntezator mowy.
Dla mnie ten film był wartościowy. Poznałam życie sławnego człowieka od środka. Przed obejrzeniem filmu zaczęłam szukać informacji na jego temat. Zdziwiłam się, że miał żonę. Ba, dwie żony:) Nie miałam pojęcia, że miał dzieci! Aż trójkę:)


Z filmu dowiaduję się, że miał wspaniałą i kochającą żonę - Jane. Jak naprawdę wyglądało ich życie, tego zapewne nie zobaczyłam w tym filmie. Bo jak niektórzy pisali 'ten film to przelukrowany obrazek'. Mnie jednak natchnął i zmotywował do poszukiwań. Znalazłam np. książkę Jane Hawking - "Podróż do nieskończoności" na podstawie, której powstał ten film. Mam już ją i zaczęłam czytać i muszę przyznać, że bardzo ciekawie się zapowiada.
Dowiedziałam się też, że Benedict Cumberbatch wcielił się w rolę Stephena Hawkinga w filmie z 2004: "Hawking". Znalazłam mnóstwo filmików na yt z Hawkingiem w roli głównej.
Dla mnie to niesamowity człowiek, który kocha życie i pragnie wykorzystać je w pełni. Nie zmarnować żadnej chwili. Jego poczucie humoru, hart ducha, pasja i to, że żyje pełnią życia mimo choroby zasługują na podziw.


Kilka słów na temat gry aktorskiej głównego bohatera. W rolę Hawkinga wcielił się Eddie Redmayne. Jego rola w filmie Teoria Wszystkiego to mistrzostwo aktorskie na najwyższym poziomie. Zagrał go fenomenalnie! Wyobrażam sobie jak trudna musiała być dla niego ta rola. Jeżeli za tą rolę nie dostanie Oscara to się bardzo zdziwię;>


Oto kilka ciekawych zdjęć Hawkinga jakie znalazłam w sieci:

foto: Universal Pictures



Stephen Hawking z pierwszą żoną.W 1965 ożenił się z Jane Wilde, z którą żył do 1991, kiedy to sąd orzekł separację. Jej przyczynami miały być ciśnienie sławy, różnice religijne i postępująca choroba. W 1995 roku po 30 latach małżeństwa doszło ostatecznie do rozwodu. Stephen Hawking ma z nią troje dzieci: Roberta (1967), Lucy (1969), Tima (1979) i troje wnucząt (George Edward i Rose – dzieci Roberta, William – syn Lucy)

Photo copyright © Random House Children’s Books, London Stephen wraz z córką Lucy, napisali wspólnie książkę dla dzieci: "Jerzy i tajny klucz do wszechświata"


2 komentarze:

  1. Na pewno obejrzę, chciałabym jeszcze w lutym przed galą Oscarową!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam już kilka recenzji i boję się, że film przypomina bardziej opowieść o miłości, niż o samym bohaterze. Ale na pewno obejrzę!

    OdpowiedzUsuń