wtorek, 3 maja 2011

palą się na stosie moje ideały, jutro będę duży dzisiaj jestem mały

Lubię być sama ze sobą.
Układać sobie swój świat. W głowie i wokół siebie.
Często te chwile są dla mnie cenne i tak szybko mi upływa czas spędzony w moim własnym towarzystwie. Właściwie może to się wydać dziwne ale ciągle mam niedosyt czasu tylko dla siebie.
Nie rozumiem ludzi, którzy się nudzą.
Życie jest takie krótkie, takie ciekawe, takie pełne cennych rzeczy do poznania - jak można się nudzić?!

Gdy P. pojechał obejrzałam film "Słodko-gorzki" - ot tak miałam ochotę popatrzeć na Bogusia Lindę. Wiem, wiem lepszy byłby "Tato" albo "Sara" ale Słodko - gorzkiego jeszcze nie widziałam. No i Tomek Lipiński też o tym zadecydował;) Uwielbiam jego muzykę! Ciekawa też byłam młodej Anity Werner w roli aktorki - muszę przyznać że była niezła. I ładniutka:)
Film mnie jednak nie powalił. Ot taki sobie, wczorajszy Reich - Pasikowskiego jeszcze gorszy. Wyrosłam już chyba z filmów z tamtych czasów, jak dla mnie przesyt sentymentalizmu.. Laski nie były takie głupie w tamtych czasach.. Przynajmniej ja takich nie znałam.. No i gangster który się zakochał?;>

poniedziałek, 2 maja 2011

mystifity me..

Lubię spędzać czas z P.:)
Rano mówię:
- zrobię jajecznice, może być?
- tak, rób to na co masz ochotę
i jak zwykle kończy się na tym, że on robi wypasionego omleta z pomidorami i szynką:)
Spacer, drażnienie się z królikiem, wspólne gotowanie.
Lubię go, i tyle na dziś:>

Fajnie jest mieć kogoś takiego od kogo można się zawsze czegoś nowego nauczyć.
Cieszę się, że go znam. Mojego Królika;)
Poniżej fotki z naszego fajnego przedświątecznego spaceru po Gdańsku:)
Pierwszy raz byłam na górze Gradowej! Przepiękny widok stamtąd jest na cały Gdańsk:)











a to drzewko mnie urzekło :)



piątek, 29 kwietnia 2011

Nikt nie widział, nikt nie słyszał

Ach jak ja uwielbiam te parę chwil wyrwanych z codziennego życia wyłącznie dla siebie. Wielkanoc tego roku była piękna. Rodzina, dzieciaczki mojej sis, spacer, piękna pogoda, spacery z dzieciaczkami, huśtawka, zieleń, plaża, jeziorko, słońce. Mnóstwo słońca:)
I ja daleko od tego co mi ostatnio ciąży, uwiera, wolę o tym nie myśleć, bo nie wiem jak sobie z tym poradzić. Zatem standardowo dla siebie uciekam od tego, chowam pod dywan, udaję, że tego nie ma. Ale to jest i przyjdzie mi się z tym zmierzyć prędzej czy później. Ale jeszcze nie teraz...


Przez ten czas 'oderwania od codzienności' połknęłam dosłownie kolejną książkę Małgosi Wardy: 'Nikt nie widział, nikt nie słyszał' poruszyła mnie do głębi. Czytałam z zapartym tchem, bo ciekawa byłam kolejnych losów bohaterek oraz tego czy w jednej z nich nie kryje się zaginiona Sara, siostra jednej z głównych bohaterek.
Codziennie w Polsce ginie troje dzieci. Myślę o 5letniej MArysi - mojej siostrzenicy i aż mnie ciarki przechodzą. Jak muszą się czuć rodzice, którzy stracili dziecko? Nie mając pojęcia o jego losie, lata niepewności, rozpaczy,tragedia. Nie mam swoich dzieci, ale dzięki tej książce zwracam większą uwagę na siostrzenice. Raz, gdy była pod moją opieką wypuściłam ją samą na huśtawkę przed blokiem. Mała oczywiście pochwaliła się rodzicom, nie rozumiałam ich konsternacji, przecież to tylko chwilka..
Czasem wystarczy tylko chwilka...
Nie wiem co takiego w sobie ma pisanie Wardy - mnie ono porywa, urzeka. Postacie są barwne, bogate wewnętrznie, przejmujące wręcz. Często odnajduję w nich kawałek siebie. Może przez to są dla mnie tak pociągające?
Małgosia Warda ma specyficzny styl pisania. Wciąga, ma dar zainteresowania czytelnika losami bohaterek już od pierwszych stron.
Cieszę się, że trafiłam na jej książki. Jedna z lepszych polskich pisarek.
Z ciekawością sięgnę po kolejne jej książki. Jestem nią zachwycona!

czwartek, 21 kwietnia 2011

Kwiat Pustyni - Waris Dirie


Film obejrzałam przypadkiem. Wstrząsnął mną. Nie wiem dlaczego dopiero teraz na niego trafiłam. Już jakieś 2 lata temu polecała mi go przyjaciółka.

Po filmie z ciekawością sięgnęłam po książkę.

Główna bohaterka - Waris Dirie - której imię oznacza właśnie 'kwiat pustyni' urodziła się w Somalii, w plemieniu nomadów. Jej dzieciństwo upływało pośród kóz, bydła i wielbłądów, w otoczeniu dzikiej przyrody. W wieku pięciu lat przeżyła obrzezanie - rytuał, który doprowadził do śmierci jej siostrę i dwie kuzynki. Jako trzynastolatka miała być wydana za mąż za starca, przerażona tą perspektywą wolała uciec z domu, udać się w nieznaną i niebezpieczną wędrówkę przez pustynie. Udało jej się. Trafiła do Mogadiszu, gdzie zatrzymała się u rodziny matki. Los się do niej uśmiechnął, trafiła jej się okazja podróży do Londynu, gdzie została służącą u ambasadora Somalii - szwagra jej matki. Los tak jakby cały czas kieruje życie Waris na właściwe tory. Dzięki determinacji, odwadze trafia na wybiegi dla modelek i dzięki temu spełnia swoje marzenie, by walczyć przeciwko okaleczaniu kobiet.

Tej książki na pewno długo nie zapomnę. Miałam jako takie pojęcie o życiu kobiet trzeciego świata, o obrzezaniu i różnych innych dziwnych tradycjach. Ale nie spodziewałam się, że jest to aż tak okrutny proceder. To co ona przeżyła jest po prostu straszne. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić tego bólu jakie muszą przechodzić obrzezane dziewczynki. Zabieg ten okalecza taką dziewczynkę do końca życia, jest bolesny, niebezpieczny dla zdrowia. W głowie się nie mieści, że do dziś temu zabiegowi poddawane jest dziennie 6tysięcy dziewczynek!:(
Książka poruszyła mnie bardzo. Wzruszyła. W życiu wszystko jest możliwe. Po wszystkim można się otrząsnąć i zacząć na nowo żyć. Trzeba marzyć, trzeba wierzyć, potrzeba wiele hartu ducha, który miała Waris. Szczerze ją podziwiam. Jest Kobietą w pełni tego słowa znaczeniu.

Ujął mnie rozdział w którym Waris opisuje jak poznała swojego męża, z którym później miała dziecko. Twierdzi, że wiedziała, że to Ten Mężczyzna. Po prostu czuła jakby znała go całe życie. Wiem, wiem to taki banał ale ja wciąż chciałabym w to wierzyć, że gdzieś tam jest ktoś nam przeznaczony i będziemy wiedzieć gdy go spotkamy. Bez żadnych wątpliwości:>

Z ciekawostek: z wywiadu z Kingą Rusin wiem, że Waris Dirie mieszkała jakiś czas w Gdańsku:)

poniedziałek, 28 marca 2011

...

"Czasami zakochujesz się, nie wiedząc o tym. Nie zdając sobie z tego sprawy. A potem jest już za późno i nic nie można poradzić."

Joyce Carol Oates - Bestie

Czy oby nie jest tak za każdym razem ?

środa, 20 października 2010

Rodos - moje greckie wakacje:)

Słuchając nowej płyty Linkin Park tak sobie wspominam... I wish were there.. Tam było gorąco! cudownie i czułam się zakochana....
Takie nagłe spontaniczne przeniesienie do innej rzeczywistości:)
Bo przecież trzeba łapać życie za ogon i korzystać z okazji, które nam podsuwa na tacy, prawda?;)

Przestałam myśleć, zaczęłam robić.. to co chcę.. co zawsze chciałam:))

Nie żałuję.. Było cudnie! i chcę jeszcze :)















No i greckie koty... koty mnie tam urzekły;)


Ten był cudny, idealnie pozował do zdjęć;)