Pławię się w cudownych dźwiękach - w pracy, w domu, w aucie rozbrzmiewa mi muzyka, która koi. Kocham te cudne dźwięki, kjavascript:void(0)tóre pozwalają przenieść się w zupełnie inny wymiar rzeczywistości. Sprawiają, że zapominasz o troskach, o małych i dużych dylematach. Po prostu pozwalają cieszyć się chwilą. Tu i teraz.
Dziś na tapecie mam:
Ale mogłabym tak wymieniać w nieskończoność.. Jakoś mam szczęście ostatnio do fajnych dźwięków. No i G. mój ex ma dobry gust muzyczny i podsyła mi co jakiś czas fajne kąski muzyczne:)
Serial "Ringer" też ma niezłą oprawę muzyczną. Dużo fajnych kawałków z niego ściągnęłam:) Ten np ..ale to wcale nie jest najfajniejszy jest dużo naprawdę dużo cudnych, tak bardzo pasującyh się do mojego jesiennego nastroju. Spokój, akceptacja, ład. Bo ja kocham jesień. Taką jaką mamy tego roku zwłaszcza.
środa, 23 listopada 2011
piątek, 11 listopada 2011
Dostałam paczkę ! :)
Lubię takie niespodzianki!
Zupełnie zapomniałam o akcji blogowej w której wzięłam udział. Akcja wymiany książek: "Z książką przy kominku". Przychodzi człowiek z pracy jakiś taki, a tu za chwile sąsiad puka do drzwi z paczuszką w ręce :)Po rozpakowaniu od razu pojawił się uśmiech na mojej twarzy:) Uwielbiam dostawać książki w prezencie.

Na "Dziewczynę która pływała z delfinami" nie mogę się już doczekać. Bardzo chciałam ją przeczytać.
Zupełnie zapomniałam o akcji blogowej w której wzięłam udział. Akcja wymiany książek: "Z książką przy kominku". Przychodzi człowiek z pracy jakiś taki, a tu za chwile sąsiad puka do drzwi z paczuszką w ręce :)Po rozpakowaniu od razu pojawił się uśmiech na mojej twarzy:) Uwielbiam dostawać książki w prezencie.
Na "Dziewczynę która pływała z delfinami" nie mogę się już doczekać. Bardzo chciałam ją przeczytać.
środa, 12 października 2011
Hello October ! :)
Tak wiem, trochę późno się obudziłam, ale najważniejsze, że się w końcu obudziłam;)
Kryzys chyba minął. Już nie śpię w ciągu dnia. Chodzę spać po 23ciej, nie jestem wiecznie zmęczona no i coraz więcej chce mi się. Jeszcze nie idylla ale już prawie;)
Zaczęłam chodzić regularnie na pilates i jestem z tego dumna:) Teraz jestem na etapie ogarniania mojego wiecznego pierdolnika w mieszkaniu. Wczoraj się załamałam jak zaczęłam ogarniać moją wielką szafę, ale spoko dam radę;)
Weekend miałam cudny! Bo z P. :)
Byliśmy w Oliwie na wypadzie rowerowym i choć tak mi się nie chciało to on zdołał mnie jakoś zmotywować. Rozruszałam się trochę i porobiłam fajne foty w parku Oliwskim. Kocham jesień:) Czekam na więcej kolorków:)



“Nie czekaj na wzajemność
telefon i róże
gdy ciebie nie chcą
nie piszcz nie szlochaj
najważniejsze przecież, że ty kogoś kochasz
czy wiesz
że łzy się śmieją, kiedy są za duże"
- ks. Jan Twardowski
uwielbiam jego wiersze! :)
Kryzys chyba minął. Już nie śpię w ciągu dnia. Chodzę spać po 23ciej, nie jestem wiecznie zmęczona no i coraz więcej chce mi się. Jeszcze nie idylla ale już prawie;)
Zaczęłam chodzić regularnie na pilates i jestem z tego dumna:) Teraz jestem na etapie ogarniania mojego wiecznego pierdolnika w mieszkaniu. Wczoraj się załamałam jak zaczęłam ogarniać moją wielką szafę, ale spoko dam radę;)
Weekend miałam cudny! Bo z P. :)
Byliśmy w Oliwie na wypadzie rowerowym i choć tak mi się nie chciało to on zdołał mnie jakoś zmotywować. Rozruszałam się trochę i porobiłam fajne foty w parku Oliwskim. Kocham jesień:) Czekam na więcej kolorków:)
“Nie czekaj na wzajemność
telefon i róże
gdy ciebie nie chcą
nie piszcz nie szlochaj
najważniejsze przecież, że ty kogoś kochasz
czy wiesz
że łzy się śmieją, kiedy są za duże"
- ks. Jan Twardowski
uwielbiam jego wiersze! :)
środa, 28 września 2011
Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki - Mario Vargas Liosa

No cóż ja mogłabym powiedzieć o tej tak wszem i wobec zachwalanej książce? Cóż... na przykładzie swojego życia mogłabym napisać ciekawszą w fabułę i nagłe zwroty akcji książkę;) Oczywiście, że żartuję..;) Nie porównuję się do słynnego noblisty, który na pewno pisze ciekawe książki i po które zapewne sięgnę, choć "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki" mnie nie zachwyciły, nie porwały, nic a nic. Książka jak dla mnie była po prostu mdła. Otóż mamy zakochanego bez pamięci Rodrigo - chudopachołka - jak go zwie główna bohaterka - chilijeczka. Nie podobał mi się Rodrigo, jego beznadziejne zakochanie, wybaczanie coraz to nowych szelmostw jego obiektu uczuć, jego głupota wręcz. Ja rozumiem obsesje na czyimś punkcie. Doskonale to rozumiem. Ale pozwolić się tak traktować? Raz, drugi, 10ty? Irytowała mnie ta książka, Rodrigo, jego pozbawiona uczuć chillijeczka. Poza tym książka była po prostu mdła, czegoś jej brakowało. A może po prostu po tylu peanach na cześć tej książki spodziewałam się fajerwerków. A tu no cóż - rozczarowanie. Jak to w życiu często bywa gdy nastawiamy się na nie wiadomo co;)
„Sekret szczęścia, a przynajmniej spokoju, leży w tym, żeby wyeliminować romantyczną miłość z życia, bo to ona sprawia, że człowiek cierpi. Tak żyje się spokojniej i lepiej się bawi, zapewniam cię.”
Chudopachołek nie mógł tego pojąć..
Weekend z P. Zakazany owoc smakuje najlepiej. On jest moim nałogiem;)
No i wypad rowerowy sobie urządziliśmy - super:)
sobota - 20km
niedziela - 67km po trójmieście. Cudnie było!
„Jesteś najlepszym, co mi się przydarzyło w życiu...”
poniedziałek, 12 września 2011
porykiwania zduszonej tęsknoty.
Oglądam 'Ps. I love you'.
I wzruszam się.
Ciągle mam Go w głowie. Przecież wiedziałam, ze tak będzie, że znów wszystko wróci..
Takie igranie z ogniem..
a mimo to..
nie żałuję..
Dochodzę do dziwnych wniosków.. ale nie.. jeszcze nie..
Idę przespać to..
I wzruszam się.
Ciągle mam Go w głowie. Przecież wiedziałam, ze tak będzie, że znów wszystko wróci..
Takie igranie z ogniem..
a mimo to..
nie żałuję..
Dochodzę do dziwnych wniosków.. ale nie.. jeszcze nie..
Idę przespać to..
sobota, 10 września 2011
crazy for you
Był P. i był szał. i już wiem. nie uwolnię się od niego tak łatwo.
niektórzy ludzie działają na nas jak alkohol - uzależniają i później jest tylko trudniej. Rozwiązanie: albo abstynencja albo:... ?
Dostałam od niego taki wycisk na wypadzie rowerowym, że brakło mi tchu.
Lubię go!
Bardzo.
Super spędzona sobota.
I padam już, nawet chyba książki do poduszki nie dam rady poczytać.
Czuję każdy mięsień swojego ciała.
Świetne uczucie:)
niektórzy ludzie działają na nas jak alkohol - uzależniają i później jest tylko trudniej. Rozwiązanie: albo abstynencja albo:... ?
Dostałam od niego taki wycisk na wypadzie rowerowym, że brakło mi tchu.
Lubię go!
Bardzo.
Super spędzona sobota.
I padam już, nawet chyba książki do poduszki nie dam rady poczytać.
Czuję każdy mięsień swojego ciała.
Świetne uczucie:)
niedziela, 4 września 2011
Słońce! świeci nad nami, rozgrzewa naze ciała promieniami :D:D
Uwielbiam słońce!!! Kocham! Ten weekend należał do udanych właśnie dzięki niemu:) Kocham taką pogodę. Mam nadzieję, że to nie było moje ostatnie plażowanie tego roku. A jeśli tak - to trudno - ale przynajmniej mam pewność, że wykorzystałam je do cna! Do ostatniego promyka słońca :))
Sobota - las, rower, te wierzchołki drzew, ta zieleń wszędzie :)
Niedziela - plaża, słońce, piasek, morza szum. Ach! Czujecie ten zapach? Każde miejsce ma swój specyficzny zapach. Uwielbiam zapach plaży :)
„Może wszystkie smoki w naszym życiu są księżniczkami, które czekają, abyśmy choć raz postąpili pięknie i odważnie. Może wszystko, co nas przeraża, jest w swej najgłębszej istocie czymś bezradnym, pragnącym naszej miłości.”
Oczywiście na plażę zabrałam książkę - Jonathana Carroll'a. Z trudem dobrnęłam do końca. Zbyt zakręcona, zbyt niezrozumiała jak dla mnie. Za dużo wplatania "Carrolowskich mądrości życiowych". Trochę skojarzyła mi się z Paulo Coelho. Przy pierwszym zetknięciu autor zachwyca /w zależności od tego od jakiej książki zaczniemy/ zaś przy następnych odczuwamy swoisty przesyt. Tak jak przy stole zastawionymi łakociami. Owszem uwielbiamy je, ale w nadmiarze mamy dość. Przesładzamy się. Zatem chwilowo dam sobie spokój z Carollem. Niewątpliwie dużą zaletą książki są przepiękne cytaty i dzięki nim jakoś dobrnęłam do końca. „Pragnienie bycia bezpiecznym i kochanym nie jest tchórzostwem. My byśmy się kochali, ale nie zapewnilibyśmy sobie bezpieczeństwa. Huśtalibyśmy się na trapezach bez asekuracji. To może być dobre, gdy jesteś młody i nie masz nic do stracenia, oprócz swego serca, ale gdy jesteś starszy i wiesz, że twoje serce to fragment całości, wycofujesz się, bo wolisz mieć rodzinę, niż gwiazdkę z nieba. Wolę leżeć na ziemi i patrzeć na gwiazdy, niż próbować do nich dotrzeć, mając niewielką szansę, że mi się uda".
O tak.. właśnie teraz tak mam.. Wolę leżeć i patrzeć na gwiazdy. Podziwiać je z daleka. Ale chcę żyć. Żyć prawdziwie. A nie ciągle gonić za gwiazdką. Chyba dojrzałam. Już wiem, że gwiazdy są nie do zdobycia. Są za wysoko. Gwiazdy są po to by je podziwiać:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)