piątek, 16 grudnia 2011

Guillaume Musso - Potem...

"Potem..." jest to druga powieść francuskiego pisarza wydana w 2004 roku. Napisał ją pod wpływem wypadku samochodowego, z którego cudem uszedł z życiem. Teraz rozumiem, skąd ta afirmacja życia. Każda strona tej powieści mówi nam ciesz się i doceniaj każdą chwile swojego życia, gdyż nic nie trwa wiecznie.
"Życie jest czymś cudownym, czymś bardzo cennym"

Historia może banalna jakich wiele, ale moim zdaniem książka ta, jest cenna i warto ją przeczytać.
Nathan Del Amico - główny bohater powieści to znany i ceniony adwokat. Skupiony na pracy nie zauważa jak stopniowo oddala się od żony - największej swej miłości. Pewne tragiczne wydarzenie sprawia, że Nathan woli uciec w pracę. Żona nie mogąc tego znieść odchodzi od niego. Nathan jest samotny, nieszczęśliwy, rozpamiętuje swoje małżeństwo i uważa swoje życie za przegrane. Nagle w jego życiu zjawia się Garrett - ceniony lekarz - który swoim pojawieniem się odmienia życie młodego adwokata.
Akcja książki trzyma w napięciu, parę niespodziewanych zdarzeń sprawia, że czyta się ją błyskawicznie, a zarazem jest to lekka,przyjemna lektura.
Piękna, magiczna, książka niosąca otuchę i pocieszenie. Sprawiająca, że inaczej patrzymy na świat. Pod jej wpływem przypominamy sobie o tym co w życiu jest naprawdę ważne: Cieszyć się każdą chwilą. Doceniać życie. Rozkoszować się zapachem powietrza, promieniami słońca na twarzy, aromatem kawy o poranku... Troszczyć się i okazywać uczucia tym, których kochamy. Nigdy nie wiadomo co nas czeka za rogiem...

"Czy istnieje miejsce do którego wszyscy zmierzamy?"


Bardzo gorąco polecam zwłaszcza teraz, tuż przed świętami Bożego Narodzenia, bowiem akcja tej książki rozgrywa się w tym właśnie czasie. A poza tym nastraja bardzo pozytywnie do życia.
Na podstawie powieści został nakręcony film pod tym samym tytułem. Oczywiście, że muszę go zobaczyć:)


Guilliame Muso ten przystojny Francuz pisze niesamowite książki. Klimatyczne, refleksyjne, pozwalające inaczej spojrzeć na otaczający nas świat. Pozytywniej, dostrzegając to co naprawdę w życiu istotne. Zawsze się zaczytuję w jego powieściach tak, że za jednym posiedzeniem muszę doczytać do końca. Patrząc na jego zdjęcie widzę fajnego faceta o ujmującej osobowości. Nie wiem tego, ale takie się odnosi wrażenie patrząc na jego twarz, uśmiechnięte oczy.. Ma niesłychanie ciepłe, dobre oczy. Styl jego pisania potwierdza moje przypuszczenia, że to musi być fajny, ciepły, sympatyczny facet:)

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Dom Sióstr - Charllote Link

"Czas ucieka w zastraszającym tempie kiedy czeka się na cud".

Ależ mnie urzekła ta książka!
Niesamowicie klimatyczna i wciągająca historia.
Rozpoczyna się niewinnie..
Tuż przed świętami Bożego Narodzenia - małżeństwo: Ralph i Barbara – para prawników koło 40tki- postanawia spędzić parę chwil tylko we dwoje. Aby ratować relacje małżeńskie, które od jakiegoś już czasu szwankują wyjeżdżają do położonego na uboczu domu w Yorkshire. Wynajmują go od niejakiej Laury – staruszki po 70tce, która na czas ich pobytu udaje się do siostry. Zostają sami w starej wiejskiej posiadłości. Jak się później okazuje zwanej przez okolicznych mieszkańców – Dom sióstr. Na dalszych stronach książki dowiemy się skąd się wzięła ta nazwa. Następnego dnia rano rozszalała się śnieżyca, która dosłownie odcina ich od reszty świata. Linia telefoniczna zostaje przerwana, prąd odcięty, co za tym idzie nie ma ogrzewania, na domiar złego nie posiadają żadnych zapasów żywności.
W tym momencie książki myślałam, że na tle takiej scenerii zostaną ukazane próby dotarcia do siebie pary małżeńskiej. Jednak nie.. Zostałam nieźle zaskoczona.
Szukając drewna na opał Barbara odnajduje stary rękopis, który wciąga ją bez reszty. Od tej chwili zmagania małżeństwa z zaistniałą sytuacją są przeplatane historią Frances Gray – właścicielki domu, który wynajmuje małżeństwo. Frances żyła w pierwszej połowie XX wieku. To barwna, nietuzinkowa postać. A historia jej życia oraz jej rodziny jest niesamowita i niebanalna jak na dzisiejsze czasy. Dzięki niej książka nabrała tempa. Pochłaniałam tą ją gdzie tylko dałam radę, w pracy, w domu, nie mogłam się od niej oderwać. Ciągle żyłam tą historią. Życie Frances było niebywale ciekawe. Jako młoda dziewczyna odrzuca oświadczyny, opuszcza dom rodzinny i wyjeżdża do Londynu. Tam przyłącza się do ruchu sufrażystek, walcząc o prawa kobiet, nawiązuje przyjaźnie, trafia do więzienia, walczy o przetrwanie w obydwu wojnach. Czyta się to z zapartym tchem. Koniec historii Frances zawiera w sobie rodzinną tajemnice. Również losy Ralpha i Barbary zaskakująco się potoczą…
Książka jest niebywale zajmująca i wciągająca. Jedna z lepszych jakie przeczytałam w tym roku. Jest to moje pierwsze spotkanie z Charlotte Link – niemiecką pisarką. Ta kobieta ma świetny styl pisania, umiejętność zaciekawienia czytelnika już od pierwszych stron książki. Te jej klimatyczne opisy domu, posiadłości, śniegu.. czułam się dosłownie jakbym tam była. Już z niecierpliwością poluję na kolejną książkę tej pisarki.
Świetna książka. Bardzo polecam!

piątek, 9 grudnia 2011

Piękny film wczoraj widziałam;) - The Help (2011)




Od jakiegoś już czasu poluję na książkę Kathryn Stockett - 'Służące', ale po obejrzeniu filmu stała się ona priorytetem - muszę! Koniecznie muszę ją przeczytać.

"Służące" to piękny, ciepły, mądry film. Trwa ponad dwie godziny, ale ani przez chwile mi się nie dłużył. Wartka akcja, barwne postacie, przeciekawie ukazane losy i problemy głównych bohaterek. Z miejsca je polubiłam. Ciepłe, oddane, pracowite czarnoskóre służące uczące białe dzieci podstawowych prawd o życiu. Wpajające im, że są ważne, mądre, dobre. To takie ważne, to taka podstawa, którą trzeba dziecku wpoić, o której zapominają najczęściej rodzice.
Film rozgrywa się w czasach gdy w Ameryce panowała segregacje rasową. Czarni byli traktowani jako osoby gorszej kategorii. W niektórych domach nawet budowano osobne toalety dla czarnoskórych służących, jakoby poniekąd czarni przenosili przeróżne choroby. Czarnoskóre służące często były źle traktowane, musiały znosić fochy i kaprysy swoich 'właścicielek. Na co dzień upokarzane, niekiedy też niesłusznie oskarżane o kradzież i bez litości pozbawiane pracy z dnia na dzień. Białe 'właścicielki' były często bezlitosne i nie zważały na więź takiej czarnoskórej mamki z ich własnym dzieckiem. Relacja dziecka z czarnoskórą służącą była często o wiele silniejsza niż z prawdziwą matką.
Bardzo poruszył mnie ten film - chwilami przypominał mi "Sekretne życie pszczół" - bardzo podobna tematyka. Obstawiam, że będzie nominowany do Oscara. Moim zdaniem jeden z lepszych filmów tego roku. Polecam gorąco:)

A na koniec filmu piękna muzyczka.. Refleksyjna Mary J.Blige

wtorek, 6 grudnia 2011

Kafka nad morzem - Haruki Murakami


"Czas mija nawet gdy ma się zamknięte oczy i zasłonięte uszy. Tik tak tik tak."

Zacznę od tego, że uwielbiam styl pisania Haruki Murakamiego. Jego książki są pełne magii, cudnych cytatów i prawd o życiu. Nikt nie nadaje swoim powieściom takiego klimatu jak Murakami.
"Kafka nad morzem" to chyba jedna z lepszych książek tego japońskiego autora. Jestem nią oczarowana! W wielkim skrócie to powieść o życiu, pogodzeniu się z nim, zaakceptowaniu tego co nam przynosi. To książka o akceptacji i wybaczeniu. Zaakceptowaniu rzeczy takimi jakie są.

"Wszyscy ciągle tracimy różne ważne dla nas rzeczy. Ważne okazje, możliwości, doznajemy uczuć, których nie da się odwrócić. Na tym między innymi polega znaczenie życia. Lecz w naszych głowach, przypuszczam, że to jest w naszych głowach, znajduje się niewielki pokój do gromadzenia takich rzeczy jako wspomnień. Na pewno wygląda jak pokój z księgozbiorem tej biblioteki....”


Mamy w tej książce wszystko co łączy się z życiem. Dorastającego chłopaka, poszukiwanie własnego ja, własnego miejsca w świecie, własnej tożsamości, samotność i ból istnienia. Trudne wybory, rozstania, poszukiwanie odpowiedzi na dręczące nas pytania. 'Dlaczego ja? Dlaczego mi się to przytrafiło?'.

"Dlatego myślę, że może zamiast szukać zaginionych kotów, powinieneś się poważnie zająć szukaniem drugiej połowy swojego cienia.”

Nie będę zdradzać fabuły. Dla mnie ta książka to przede wszystkim książka o wybaczeniu. O tym jak się nauczyć, że wybaczenie to podstawa by ruszyć dalej, by żyć pełnią życia. Wybaczenie sobie, rodzicom, ludziom, którzy nas zranili bądź odeszli gdy ich najbardziej potrzebowaliśmy. Dlaczego tak? Zawsze jest druga strona medalu. Oni też mają swoją historie, swoje lęki, obawy, potwory w szafie. Nic nie dzieje się bez przyczyny... Nie ma prostych odpowiedzi na takie pytania, nic nie jest czarne albo białe, nikt nie jest skrajnie zły bądź też dobry;> Wszystko ma dwie strony..

"Świat jest pokręcony i przez to powstaje trójwymiarowa głębia. Jak ktoś chce mieć wszystko proste, powinien żyć w świecie opartym na ekierce".

W każdej ze swoich książek Murakami przeprowadza nas przez swoiste studium ludzkich uczuć i emocji. A do tego ta magia.. gadające koty i szereg niespodziewanych dziwnych zbiegów okoliczności.
Polecam dla wrażliwych czytelników, lubiących książki z przesłaniem, pozostawiające w czytelniku po sobie jakiś ślad..

"We wszystkim potrzebna jest kolejność. Nie można patrzeć zbyt daleko przed siebie. Jak człowiek patrzy zbyt daleko przed siebie przestaje uważać pod nogi i często się przewraca. Ale nie należy też zbyt dokładnie patrzeć pod nogi. Jeśli nie patrzy się przed siebie można na coś wpaść. Dlatego należy patrzeć przed siebie, ale niezbyt daleko i robić wszystko jak należy trzymając się kolejności. To jest najważniejsze. W każdym przypadku".

środa, 23 listopada 2011

chwytaj chwile,,,

Pławię się w cudownych dźwiękach - w pracy, w domu, w aucie rozbrzmiewa mi muzyka, która koi. Kocham te cudne dźwięki, kjavascript:void(0)tóre pozwalają przenieść się w zupełnie inny wymiar rzeczywistości. Sprawiają, że zapominasz o troskach, o małych i dużych dylematach. Po prostu pozwalają cieszyć się chwilą. Tu i teraz.
Dziś na tapecie mam:
Ale mogłabym tak wymieniać w nieskończoność.. Jakoś mam szczęście ostatnio do fajnych dźwięków. No i G. mój ex ma dobry gust muzyczny i podsyła mi co jakiś czas fajne kąski muzyczne:)
Serial "Ringer" też ma niezłą oprawę muzyczną. Dużo fajnych kawałków z niego ściągnęłam:) Ten np ..ale to wcale nie jest najfajniejszy jest dużo naprawdę dużo cudnych, tak bardzo pasującyh się do mojego jesiennego nastroju. Spokój, akceptacja, ład. Bo ja kocham jesień. Taką jaką mamy tego roku zwłaszcza.

piątek, 11 listopada 2011

Dostałam paczkę ! :)

Lubię takie niespodzianki!
Zupełnie zapomniałam o akcji blogowej w której wzięłam udział. Akcja wymiany książek: "Z książką przy kominku". Przychodzi człowiek z pracy jakiś taki, a tu za chwile sąsiad puka do drzwi z paczuszką w ręce :)Po rozpakowaniu od razu pojawił się uśmiech na mojej twarzy:) Uwielbiam dostawać książki w prezencie.



Na "Dziewczynę która pływała z delfinami" nie mogę się już doczekać. Bardzo chciałam ją przeczytać.

środa, 12 października 2011

Hello October ! :)

Tak wiem, trochę późno się obudziłam, ale najważniejsze, że się w końcu obudziłam;)
Kryzys chyba minął. Już nie śpię w ciągu dnia. Chodzę spać po 23ciej, nie jestem wiecznie zmęczona no i coraz więcej chce mi się. Jeszcze nie idylla ale już prawie;)
Zaczęłam chodzić regularnie na pilates i jestem z tego dumna:) Teraz jestem na etapie ogarniania mojego wiecznego pierdolnika w mieszkaniu. Wczoraj się załamałam jak zaczęłam ogarniać moją wielką szafę, ale spoko dam radę;)

Weekend miałam cudny! Bo z P. :)
Byliśmy w Oliwie na wypadzie rowerowym i choć tak mi się nie chciało to on zdołał mnie jakoś zmotywować. Rozruszałam się trochę i porobiłam fajne foty w parku Oliwskim. Kocham jesień:) Czekam na więcej kolorków:)









“Nie czekaj na wzajemność
telefon i róże
gdy ciebie nie chcą
nie piszcz nie szlochaj
najważniejsze przecież, że ty kogoś kochasz
czy wiesz
że łzy się śmieją, kiedy są za duże"


- ks. Jan Twardowski
uwielbiam jego wiersze! :)