piątek, 30 grudnia 2011

Zjedz tę Żabę ;)

"Zazwyczaj mamy dość czasu, jeśli potrafimy wykorzystać go właściwie"

J.W.Goethe

Ostatnio jakoś ciężko u mnie z weną do pracy. Nawet czytanie jakoś mi nie wychodzi. Dlatego polubiłam audiobooki. Moim zdaniem to świetna sprawa. Można słuchać ich wszędzie. W drodze do i z pracy, w pracy /jeśli pracuje się samej w biurze tak jak ja:)
Audiobooków trzeba się nauczyć słuchać. Też na początku myślałam, że to nie dla mnie. Słuchałam, słuchałam i nic.. Co chwile musiałam wracać o pewien fragment do przodu. Ale z biegiem czasu wciągnęłam się. A dokładniej nauczyłam się słuchać. Słuchanie audiobooków ćwiczy skupienie, koncentracje, wspaniale wycisza, odpręża.. Oczywiście nie zastąpiłabym ich zwykłą książką papierową, bowiem Kocham zapach książek! Ale w niektórych sytuacjach audiobook to wspaniały wynalazek.



Dlaczego sięgnęłam po Zjedz tę Żabę ? Bo miałam już dość stagnacji, niemożności wzięcia się do działania. Potrzebowałam jakiegoś bodźca, czegokolwiek. Brian Tracy, który napisał ten niewielki poradnik to znany na całym świecie, jeden z najsłynniejszych mówców, pisarz e-booków z dziedziny motywacji i psychologi sukcesu.
Książeczka "Zjedz tę żabę' to krótkie 21 porad dotyczących tego jak odnaleźć motywacje do działania i skończyć z wiecznym odwlekaniem.

Ta przekonująca metafora, "ogromna żaba" czekająca na zjedzenie, to twoje największe, najważniejsze zadanie, które odwlekamy z różnych powodów. Przerasta nas ogrom pracy, wydaje nam się, że nie podołamy, że coś zrobimy źle i sto różnych innych wymówek. A prawda jest taka, że im dłużej odwlekamy tym trudniej nam się zabrać do danego zadania. Rozpoczęcie pracy od połknięcia "żaby" gwarantuje przez cały dzień poczucie zadowolenia wynikającego ze świadomości, że już nic gorszego nie może ci się dzisiaj przytrafić. To poczucie satysfakcji gdy już w końcu wykonamy ciężkie zadanie, znacie to?
Otóż ja ciągle borykam się z problemem odwlekania na później. Robię wszystko wkoło, czasem nieistotne rzeczy, byle tylko oddalić od siebie tzw 'ciężką robotę'. A to rodzi poczucie frustracji i niezadowolenia z siebie.
Z tej książeczki dowiedziałam się jakie są motywy odwlekania. Najczęściej mają ten problem perfekcjoniści, ludzie, którzy dużo od siebie wymagają, chcą by wszystko było idealnie, zapięte na ostatni guzik. Paradoksalnie odwlekają dane zadanie byle się nie wydało, że coś jest nie tak, wolą w ogóle się za nie zabierać jeśli ma być coś nie tak. Później i tak mają za mało czasu.. frustracja, zniechęcenie.. czy wy też to znacie?

Już pierwsze słowa tej książki mnie zmotywowały… Serio! Mówią tam o tym, że nigdy nie zrobimy tego co odkładamy na później. Nigdy nie przeczytamy sterty czasopism, które odkładamy /ja to robię ja!/ Nigdy nie przeczytamy książek, które ciągle odkładamy na później, nigdy nie zrobimy tego co jest ‘na kiedyś tam’. Trzeba robić od razu to co zamierzamy. A ja mam ciągle skłonności do odkładania.
Niby proste, a jakże rzadko o tym pamiętamy. W ogóle proste prawdy są najlepsze;) Tutaj mały cytat z Tracy’ego:

„Zdolność do skoncentrowania się na wyłącznie jednym tylko zadaniu, wykonania go dobrze od początku do końca jest kluczem do wszelkiego powodzenia, szacunku, wysokiego statusu i szczęścia w życiu”.


A ja mam ciągle właśnie z tym problem.. Z koncentracja… blip, gg, yt, sto różnych stron w necie a praca leży i się śmieje.. Czasem mam jednak takie dni, gdy wyłączę GG i zajmuję się wykonywaniem swojej pracy krok po kroku wg listy TODO. Po wykonaniu – odhaczam wykonane zadania i czuję się świetnie. Czuję się lepiej ze samą sobą gdy wiem, mam świadomość, ze czegoś dokonałam, że widać efekty mojej pracy:)
Ta książeczka jest świetna do czytania co jakiś czas. Mnie zmotywowałam. Zjadłam już parę 'żab' ;)
A pod jej wpływem mam jedno postanowienie, nawyk do wyuczenia. Zaczynać pracę od tej najtrudniejszej i jak najszybicej mieć ją z głowy.

"Chcesz pozbyć się pracy? Wykonaj ją"
:)

piątek, 23 grudnia 2011

Mery Christmas :)

Święta, święta za pasem.. Wreszcie czas na oddech:) Czas na odpoczynek, na wspólne bycie z bliskimi, na to by przystanąć na chwile i się zastanowić.. Pomarańcze, mandarynki, pierniczki, ciasteczka, cukiereczki.. z tymi słodkościami mi się kojarzy ten czas:) Świecąca choinka, radosne dzieciaki mojej sis:)
Święta spędzam u sis z jej rodzinką więc tym bardziej się cieszę:) A po Wigilii pierwszy i drugi dzień w końcu się wyśpię!!!;) no i będzie mam nadzieję czas na czytanie... Ach już się cieszę;)


A oto mój świąteczny stosik :)

Szczególnie zacieram rączki na "Drwala" - Witkowskiego. Świetnie się go czyta! Otworzyłam tą książkę i wow.. wciągnęła mnie od pierwszych stron.. Rewelacja!!

A Wam moi Drodzy Odwiedzający życzę na te święta:
Pachnącej choinki, magicznych chwil przy świątecznym stole,pięknych prezentów, przyjemnych spotkań z bliskim. Jednym słowem Radosnych Świąt Bożego Narodzenia:)
A przede wszystkim spokoju, szczęścia i spełnienia w nadchodzących dniach.


I pamiętajce 100% Christmast to jak pokazuje obrazek poniżej;)

a w tle lista przebojów Trójki i 'Krok po kroku, krok po kroczku najpiękniejsze w całym roczku idą Święta, idą Święta..' :)

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Emma Donoghue - Pokój

Naczytałam się wiele pochlebnych recenzji na temat tej powieści. Trafiła ona na moją listę i z niecierpliwością jej szukałam. Jednak po jej przeczytaniu mam mieszane uczucia …
Może dlatego, że do tej pory noszę w sobie ślad po książce Nataschy Kampus „3096dni”. To co przeżyła ta dziewczyna mną wstrząsnęło. Ona naprawdę została porwana i to jako mała dziewczynka. Przeżyła ponad 8lat w zamknięciu, w najlepszym okresie swojego życia. Miała niecałe 10lat gdy trafiła do 'niewoli'. Podziwiam jej siłę, wytrzymałość, to że się nie poddała, ale zawalczyła o siebie. Jestem pod wrażeniem jej inteligencji i sprytu. U tak młodej dziewczyny, która dopiero się rozwijała to wręcz niewiarygodna i godna podziwu mądrość - umieć przetrwać w takich warunkach z człowiekiem, który był niezrównoważony psychicznie, który ją bił, upokarzał, celowo zaniżał jej poczucie wartości i uzależniał od siebie. Ta jej walka o przetrwanie, urządzanie sobie świata po swojemu, bez żadnych wzorców. To, że się nie załamała, była na tyle silna by przetrwać w zamknięciu i nie zwariować. Tak, podziwiam ją… I mam nadzieję, że po wyjściu, tu na zewnątrz, w normalnym świecie dojdzie do siebie i ułoży sobie normalne życie..

"Pokój" – Emmy Donoghue to powieść o młodej kobiecie i jej 5letnim synku przetrzymywanych w zamknięciu. Kobieta została porwana w wieku 21lat, chłopiec zaś urodził się już w niewoli. Nie zna innego świata. „Pokój” to przede wszystkim powieść o miłości macierzyńskiej, o tym jakie pokłady sił i poświęcenia zdolna jest w sobie odnaleźć kobieta ze względu na swoje dziecko. Narratorem tej książki jest 5letni Jack. Widzimy świat jego oczami. Bardzo mały świat. Zamknięty w czterech ścianach. Łóżko, dywan, kilka książek, telewizor, toaleta i miejsce do mycia się to wszystko co zna. Prawdziwe życie malec widzi tylko w telewizji, ale nie ma pojęcia, że to jest naprawdę. Nie pojmuje, że istnieje jakieś ‘na zewnątrz”. Ten tak ograniczony świat, zupełnie ‘normalny’ i swojski dla dziecka, które od urodzenia żyło w maleńkim pokoju, nagle się kończy. Matka decyduje się na bardzo ryzykowną próbę uwolnienia ich, angażując do tego celu dziecko…

Nie powiem, książkę czyta się bardzo szybko, pochłania bez reszty. Ciekawi jesteśmy dalszych losów matki i małego Jack’a. Jednakże drażnił mnie troszkę styl. Pomysł narracji przez 5letnie dziecko, owszem interesujący, ale coś mi tu nie pasowało. Jack był nad wyraz inteligentnym pięciolatkiem.. Potrafił zaobserwować i nazwać rzeczy, które były dla niego całkiem nowe. Często było to dość fachowe rozmowy dorosłych, tudzież nawet lekarzy... Trochę nierzeczywiste jak dla mnie , ale ok. to tylko powieść, nie czepiam się.

Podoba mi się końcówka książki… Obietnica jaką matka i jej 5letni synek sobie składają.
„Spróbujmy wszystkiego choć raz, by wiedzieć co tak naprawdę lubimy”.
Dzięki temu tworzą listę rzeczy, które chcieliby zrobić, zobaczyć. Taką swoistą listę życzeń. Każdy z nas powinien taką mieć :)

Książka jak najbardziej ciekawa i godna polecenia. Na uwagę zasługuje to jak 27letnia kobieta i jej 5letni synek odnajdują się w całkiem nowym dla siebie otoczeniu. To co dla nas jest oczywiste dla nich jest nowością, uczą się świata i siebie na nowo.
Odkrywają świat w którym przyszło im żyć, cieszą się wolnością, każdą chwilą życia. Życia, które wbrew wszystkim trudnością jest piękne i o wiele bardziej cenne dla kogoś kto kiedyś utracił to co w życiu najcenniejsze - Wolność.

piątek, 16 grudnia 2011

Guillaume Musso - Potem...

"Potem..." jest to druga powieść francuskiego pisarza wydana w 2004 roku. Napisał ją pod wpływem wypadku samochodowego, z którego cudem uszedł z życiem. Teraz rozumiem, skąd ta afirmacja życia. Każda strona tej powieści mówi nam ciesz się i doceniaj każdą chwile swojego życia, gdyż nic nie trwa wiecznie.
"Życie jest czymś cudownym, czymś bardzo cennym"

Historia może banalna jakich wiele, ale moim zdaniem książka ta, jest cenna i warto ją przeczytać.
Nathan Del Amico - główny bohater powieści to znany i ceniony adwokat. Skupiony na pracy nie zauważa jak stopniowo oddala się od żony - największej swej miłości. Pewne tragiczne wydarzenie sprawia, że Nathan woli uciec w pracę. Żona nie mogąc tego znieść odchodzi od niego. Nathan jest samotny, nieszczęśliwy, rozpamiętuje swoje małżeństwo i uważa swoje życie za przegrane. Nagle w jego życiu zjawia się Garrett - ceniony lekarz - który swoim pojawieniem się odmienia życie młodego adwokata.
Akcja książki trzyma w napięciu, parę niespodziewanych zdarzeń sprawia, że czyta się ją błyskawicznie, a zarazem jest to lekka,przyjemna lektura.
Piękna, magiczna, książka niosąca otuchę i pocieszenie. Sprawiająca, że inaczej patrzymy na świat. Pod jej wpływem przypominamy sobie o tym co w życiu jest naprawdę ważne: Cieszyć się każdą chwilą. Doceniać życie. Rozkoszować się zapachem powietrza, promieniami słońca na twarzy, aromatem kawy o poranku... Troszczyć się i okazywać uczucia tym, których kochamy. Nigdy nie wiadomo co nas czeka za rogiem...

"Czy istnieje miejsce do którego wszyscy zmierzamy?"


Bardzo gorąco polecam zwłaszcza teraz, tuż przed świętami Bożego Narodzenia, bowiem akcja tej książki rozgrywa się w tym właśnie czasie. A poza tym nastraja bardzo pozytywnie do życia.
Na podstawie powieści został nakręcony film pod tym samym tytułem. Oczywiście, że muszę go zobaczyć:)


Guilliame Muso ten przystojny Francuz pisze niesamowite książki. Klimatyczne, refleksyjne, pozwalające inaczej spojrzeć na otaczający nas świat. Pozytywniej, dostrzegając to co naprawdę w życiu istotne. Zawsze się zaczytuję w jego powieściach tak, że za jednym posiedzeniem muszę doczytać do końca. Patrząc na jego zdjęcie widzę fajnego faceta o ujmującej osobowości. Nie wiem tego, ale takie się odnosi wrażenie patrząc na jego twarz, uśmiechnięte oczy.. Ma niesłychanie ciepłe, dobre oczy. Styl jego pisania potwierdza moje przypuszczenia, że to musi być fajny, ciepły, sympatyczny facet:)

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Dom Sióstr - Charllote Link

"Czas ucieka w zastraszającym tempie kiedy czeka się na cud".

Ależ mnie urzekła ta książka!
Niesamowicie klimatyczna i wciągająca historia.
Rozpoczyna się niewinnie..
Tuż przed świętami Bożego Narodzenia - małżeństwo: Ralph i Barbara – para prawników koło 40tki- postanawia spędzić parę chwil tylko we dwoje. Aby ratować relacje małżeńskie, które od jakiegoś już czasu szwankują wyjeżdżają do położonego na uboczu domu w Yorkshire. Wynajmują go od niejakiej Laury – staruszki po 70tce, która na czas ich pobytu udaje się do siostry. Zostają sami w starej wiejskiej posiadłości. Jak się później okazuje zwanej przez okolicznych mieszkańców – Dom sióstr. Na dalszych stronach książki dowiemy się skąd się wzięła ta nazwa. Następnego dnia rano rozszalała się śnieżyca, która dosłownie odcina ich od reszty świata. Linia telefoniczna zostaje przerwana, prąd odcięty, co za tym idzie nie ma ogrzewania, na domiar złego nie posiadają żadnych zapasów żywności.
W tym momencie książki myślałam, że na tle takiej scenerii zostaną ukazane próby dotarcia do siebie pary małżeńskiej. Jednak nie.. Zostałam nieźle zaskoczona.
Szukając drewna na opał Barbara odnajduje stary rękopis, który wciąga ją bez reszty. Od tej chwili zmagania małżeństwa z zaistniałą sytuacją są przeplatane historią Frances Gray – właścicielki domu, który wynajmuje małżeństwo. Frances żyła w pierwszej połowie XX wieku. To barwna, nietuzinkowa postać. A historia jej życia oraz jej rodziny jest niesamowita i niebanalna jak na dzisiejsze czasy. Dzięki niej książka nabrała tempa. Pochłaniałam tą ją gdzie tylko dałam radę, w pracy, w domu, nie mogłam się od niej oderwać. Ciągle żyłam tą historią. Życie Frances było niebywale ciekawe. Jako młoda dziewczyna odrzuca oświadczyny, opuszcza dom rodzinny i wyjeżdża do Londynu. Tam przyłącza się do ruchu sufrażystek, walcząc o prawa kobiet, nawiązuje przyjaźnie, trafia do więzienia, walczy o przetrwanie w obydwu wojnach. Czyta się to z zapartym tchem. Koniec historii Frances zawiera w sobie rodzinną tajemnice. Również losy Ralpha i Barbary zaskakująco się potoczą…
Książka jest niebywale zajmująca i wciągająca. Jedna z lepszych jakie przeczytałam w tym roku. Jest to moje pierwsze spotkanie z Charlotte Link – niemiecką pisarką. Ta kobieta ma świetny styl pisania, umiejętność zaciekawienia czytelnika już od pierwszych stron książki. Te jej klimatyczne opisy domu, posiadłości, śniegu.. czułam się dosłownie jakbym tam była. Już z niecierpliwością poluję na kolejną książkę tej pisarki.
Świetna książka. Bardzo polecam!

piątek, 9 grudnia 2011

Piękny film wczoraj widziałam;) - The Help (2011)




Od jakiegoś już czasu poluję na książkę Kathryn Stockett - 'Służące', ale po obejrzeniu filmu stała się ona priorytetem - muszę! Koniecznie muszę ją przeczytać.

"Służące" to piękny, ciepły, mądry film. Trwa ponad dwie godziny, ale ani przez chwile mi się nie dłużył. Wartka akcja, barwne postacie, przeciekawie ukazane losy i problemy głównych bohaterek. Z miejsca je polubiłam. Ciepłe, oddane, pracowite czarnoskóre służące uczące białe dzieci podstawowych prawd o życiu. Wpajające im, że są ważne, mądre, dobre. To takie ważne, to taka podstawa, którą trzeba dziecku wpoić, o której zapominają najczęściej rodzice.
Film rozgrywa się w czasach gdy w Ameryce panowała segregacje rasową. Czarni byli traktowani jako osoby gorszej kategorii. W niektórych domach nawet budowano osobne toalety dla czarnoskórych służących, jakoby poniekąd czarni przenosili przeróżne choroby. Czarnoskóre służące często były źle traktowane, musiały znosić fochy i kaprysy swoich 'właścicielek. Na co dzień upokarzane, niekiedy też niesłusznie oskarżane o kradzież i bez litości pozbawiane pracy z dnia na dzień. Białe 'właścicielki' były często bezlitosne i nie zważały na więź takiej czarnoskórej mamki z ich własnym dzieckiem. Relacja dziecka z czarnoskórą służącą była często o wiele silniejsza niż z prawdziwą matką.
Bardzo poruszył mnie ten film - chwilami przypominał mi "Sekretne życie pszczół" - bardzo podobna tematyka. Obstawiam, że będzie nominowany do Oscara. Moim zdaniem jeden z lepszych filmów tego roku. Polecam gorąco:)

A na koniec filmu piękna muzyczka.. Refleksyjna Mary J.Blige

wtorek, 6 grudnia 2011

Kafka nad morzem - Haruki Murakami


"Czas mija nawet gdy ma się zamknięte oczy i zasłonięte uszy. Tik tak tik tak."

Zacznę od tego, że uwielbiam styl pisania Haruki Murakamiego. Jego książki są pełne magii, cudnych cytatów i prawd o życiu. Nikt nie nadaje swoim powieściom takiego klimatu jak Murakami.
"Kafka nad morzem" to chyba jedna z lepszych książek tego japońskiego autora. Jestem nią oczarowana! W wielkim skrócie to powieść o życiu, pogodzeniu się z nim, zaakceptowaniu tego co nam przynosi. To książka o akceptacji i wybaczeniu. Zaakceptowaniu rzeczy takimi jakie są.

"Wszyscy ciągle tracimy różne ważne dla nas rzeczy. Ważne okazje, możliwości, doznajemy uczuć, których nie da się odwrócić. Na tym między innymi polega znaczenie życia. Lecz w naszych głowach, przypuszczam, że to jest w naszych głowach, znajduje się niewielki pokój do gromadzenia takich rzeczy jako wspomnień. Na pewno wygląda jak pokój z księgozbiorem tej biblioteki....”


Mamy w tej książce wszystko co łączy się z życiem. Dorastającego chłopaka, poszukiwanie własnego ja, własnego miejsca w świecie, własnej tożsamości, samotność i ból istnienia. Trudne wybory, rozstania, poszukiwanie odpowiedzi na dręczące nas pytania. 'Dlaczego ja? Dlaczego mi się to przytrafiło?'.

"Dlatego myślę, że może zamiast szukać zaginionych kotów, powinieneś się poważnie zająć szukaniem drugiej połowy swojego cienia.”

Nie będę zdradzać fabuły. Dla mnie ta książka to przede wszystkim książka o wybaczeniu. O tym jak się nauczyć, że wybaczenie to podstawa by ruszyć dalej, by żyć pełnią życia. Wybaczenie sobie, rodzicom, ludziom, którzy nas zranili bądź odeszli gdy ich najbardziej potrzebowaliśmy. Dlaczego tak? Zawsze jest druga strona medalu. Oni też mają swoją historie, swoje lęki, obawy, potwory w szafie. Nic nie dzieje się bez przyczyny... Nie ma prostych odpowiedzi na takie pytania, nic nie jest czarne albo białe, nikt nie jest skrajnie zły bądź też dobry;> Wszystko ma dwie strony..

"Świat jest pokręcony i przez to powstaje trójwymiarowa głębia. Jak ktoś chce mieć wszystko proste, powinien żyć w świecie opartym na ekierce".

W każdej ze swoich książek Murakami przeprowadza nas przez swoiste studium ludzkich uczuć i emocji. A do tego ta magia.. gadające koty i szereg niespodziewanych dziwnych zbiegów okoliczności.
Polecam dla wrażliwych czytelników, lubiących książki z przesłaniem, pozostawiające w czytelniku po sobie jakiś ślad..

"We wszystkim potrzebna jest kolejność. Nie można patrzeć zbyt daleko przed siebie. Jak człowiek patrzy zbyt daleko przed siebie przestaje uważać pod nogi i często się przewraca. Ale nie należy też zbyt dokładnie patrzeć pod nogi. Jeśli nie patrzy się przed siebie można na coś wpaść. Dlatego należy patrzeć przed siebie, ale niezbyt daleko i robić wszystko jak należy trzymając się kolejności. To jest najważniejsze. W każdym przypadku".