wtorek, 27 maja 2014

Klucz Sary - Tatiana Rosnay



Książka, którą po przeczytaniu dodaję do ulubionych. Wchłonęła mnie ta historia, wzruszyła, przemieliła emocjonalnie. Sięgnęłam po tę książkę, nie mając pojęcia o czym ona jest. Może to i dobrze, bo zapewne bym jej nie przeczytała.

Klucz Sary" Tatiany De Rosnay opowiada historię (ale zaznaczyć muszę, iż jest to drugoplanowa historia) amerykańskiej dziennikarki Julii, mieszkającej w Paryżu, która w 2002 roku przygotowuje artykuł w 60. rocznicę obławy Vel d'Hiv.

Vélodrome d'hiver to stadion-tor kolarski w Paryżu leżący w pobliżu wieży Eiffla. Nigdy o tym miejscu nie słyszałam, nigdzie nie natknęłam się na wzmianki, że miejsce to związane jest z holokaustem. Vel d'Hiv to symbol niechlubnych wydarzeń dla narodu francuskiego, które miały miejsce 16-17 lipca 1942 roku. Wielu Francuzów nie ma o tym pojęcia, nie chcą o tym pamiętać. Gdyby nie ta książka, nigdy nie wiedziałabym, że podczas wojny i w innych krajach dochodziło do takich niegodziwości. Otóż francuskich żydów, mężczyzn, kobiety i dzieci, które urodziły się we Francji,a więc były rodowitymi Francuzami aresztowała na zlecenie hitlerowców francuska policja! Tak, ci sami policjanci, przy pomocy dozorców, którzy byli sąsiadami, przyjaciółmi domów, przeprowadzali dzieciaki przez przejścia dla pieszych, to oni właśnie feralnego 16lipca nad ranem nachodzili wszystkie żydowskie rodziny i siłą zabierali z domu. Niemcy chcieli tylko dorosłych! Francuska policja była nadgorliwa i zgarnięto też dzieci, z którymi nie było wiadomo co później zrobić. Dzieci rozdzielono od rodziców i pociągami odesłano do Oświęcimia!:(

Książka przeplata dwie historie, główną, poruszającą i związaną z tytułem jest historia Sary. Rodzinę tytułowej bohaterki poznajemy w momencie, gdy rankiem 16lipca policja puka do ich drzwi. W domu jest tylko matka, córka i mały 4letni syn. Ojciec, ze względu na pogłoski, iż zabierać będą tylko mężczyzn ukrywa się w piwnicy. Sara widząc niepokój matki, słysząc ponaglenia policjantów decyduje się zamknąć swojego małego braciszka w schowku w szafie. Niczego nieświadoma dziewczynka, zamyka go na klucz, obiecując mu, że wróci po niego wieczorem...

Rozdzierająca historia, pełna emocji, nadziei, ukazująca okrucieństwo wojny. Powieść pokazuje też, jak taka trauma odciska piętno na całym życiu ludzi, którzy ją przeżyli.

Przez całą powieść zastanawiałam się w jaki sposób autorka połączy losy Sary i Julii, bo że mają one ze sobą coś wspólnego to było pewne.

Powieść zaskakuje, szokuje, przyprawia o dreszcze i wzrusza. Napisana jest w prosty, lekki sposób. Czyta się jak typowe czytadło, co absolutnie nie przeszkadza w odbiorze książki.
Na podstawie tej książki nakręcono również film. Co mnie bardzo ucieszyło, lubię porównywać powieści z ekranizacją. Film bardzo dobry, mimo, że wiedziałam już z książki co się wydarzy oglądałam wciśnięta w fotel.

środa, 21 maja 2014

Gdzie byłam jak mnie nie było;> w fotograficznym skrócie

Skoro nie umiem już pisać. (sic!) To może obrazkowo #kupamięci przedstawię co ze mną się działo przez ostatnie tygodnie. Poza czytaniem książek, użalaniem się nad sobą i celebrowaniem własnej niemocy ;) Nawet zauważyłam, że jest wiosna, co widać na poniższych obrazkach:>

wtorek, 20 maja 2014

Tajemny dziennik Marii Antoniny" Carolly Erickson


Najwyższy czas tu wrócić. Czuję, że przesypiam życia, no ale.. książki się czytają, a same się nie opiszą tutaj;>
Pochłonęłam tę książkę! Uwielbiam te barokowe klimaty, kostiumy, muzykę. Sama nie wiem dlaczego z taką przyjemnością o nich czytam, oglądam filmy. Po przeczytaniu książki od razu zabrałam się do obejrzenia filmu Sophii Copoli - MAria Antonina. Tak jak zachwyciła mnie książka, tak film pozostawił po sobie mieszane uczucia. Owszem stroje, cała oprawa została pięknie przedstawiona, za to film nagle się kończy, pozostawia wrażenie niedosytu, tak jakby był nieskończony.
"Tajemny dziennik Marii Antoniny" to fikcja literacka jednak na podstawie bardzo wiarygodnych źródeł historycznych. Autorka wykazała się szeroką wiedzą o życiu Marii Antoniny i otaczających ją ludzi. Już od pierwszych stron tej książki ma się odczucie, że pisana jest ona z pasją.
Marię Antoninę poznajemy w momencie, gdy ma ona 13lat. W ramach pokuty ksiądz zaleca jej spisywanie na bieżąco wszystkich swoich grzechów. Tak oto powstaje słynny tajemny dziennik Marii Antoniny. Jak wiadomo jest to fikcja literacka, takowego dziennika nigdy nie było. Pierwsze wpisy w tym dzienniku dotyczą siostry, która umiera na czarną ospę. Dziewczynka znajduje ją przypadkiem ukrytą w lochach zamku, wynędzniałą, oszpeconą chorobą. Widok ten na długo zapada jej w pamięci. W tym samym czasie jej starsza siostra Karolina zostaje wydana za mąż za nieznanego księcia. Czeka ją rozłąka z rodziną i długa wyprawa w nieznane. Maria Antonina ma świadomość, że i ją niedługo czeka taki los. Wkrótce okazuje się, że ma być ona poślubiona królowi Francji - Ludwikowi XVI. Z ekscytacją czeka na moment poznania swojego przyszłego męża, kolekcjonuje garderobę biżuterie oraz wyobraża sobie jak będzie wyglądało jej życie na dworze Francji. Życie jednak rzadko jest takie jak nasze wyobrażenia o nim. Jej mąż okazuje się brzydkim, nieciekawym człowiekiem, który absolutnie nie nadaje się na króla. Jest nieudolny, tchórzliwy, zajęty bardziej tworzeniem swojego botanicznego dziennika niż życiem towarzyskim. Co gorsza okazuje się, że w ogóle nie jest zainteresowany swoją piękną i młodą żoną. Staje się to problemem do tego stopnia, że Maria Antonina staje się wyśmiewana i wyszydzana, że nie daje królowi następcy tronu. W ciekawy sposób zostają opisane starania delfiny, które miałyby sprowokować jej męża do poczęcia następcy tronu. Również bardzo zaciekawił opis porodu, kiedy dokoła rodzącej gromadziły tłumy ludzi. Narodziny pierworodnej córki pary królewskiej - Marii Teresy Charlotty, stały się prawdziwym widowiskiem. Ponoć miało ono na celu uchronić naród przed oszustwem i dać pewność, że dziecko, które się narodziło faktycznie jest potomkiem króla. Nie do pomyślenie i szokujące w dzisiejszych czasach.
Książka ciekawa nawet dla tych, którzy nie przepadają za literaturą historyczną. Uważam, że zabieg autorki, by stworzyć ją w formie pamiętnika był bardzo udany. Mnie zainteresowała na tyle by sięgnąć po kolejne książki o królowej z Wersalu, która skończyła tak tragicznie.

wtorek, 8 kwietnia 2014

Bo wiosna? ;)

„Serce jest jak nocny ptak. Spokojnie na coś czeka, a kiedy to nadchodzi, leci prosto w tamtym kierunku.”

Serce miałam na uwięzi i teraz mi się ono wyrywa.. Cięgnie mnie gdzieś, tęskni, jest podekscytowane.. sama już nie wiem czym. Na co ono się tak cieszy? Nie chcę by znów spadło i się potłukło. Rozczarowało.
Może to wina tych dłoni, a może oczu, tak dobrych oczu nie widziałam już wieki. A może to ten głos?
A może ten spokój i ukojenie które mi daje?
Sama nie wiem. Myślałam, że już z tego wyrosłam.
(na szczęście) z tego się nie wyrasta..
A może to wiosna po prostu? Jest tak pięknie, wszystko rozkwita, chce się żyć! :-)

„Jak wspaniale jest całym sercem kogoś pragnąć. Był tego w pełni świadomy.Po bardzo długim czasie. A może to był pierwszy raz?Oczywiście nie wszystko jest wspaniałe.Jednocześnie boli w piersi, trudno jest oddychać. Do tego strach i ponura reakcja, gdy wahadło wychyla się w drugą stronę. Jednak nawet to cierpienie jest teraz ważną częścią miłości. Nie chciał stracić uczucia, którego teraz doznawał....”

Zatopiłam się ostatnio w kolejnej książce Murakamiego. Kocham jego powieści. Ale od czasu do czasu. Jego książki trzeba sobie dawkować. Smakować każde zdanie, czytanie jego powieści to jak uczta. Nie da się ot tak szybko przeczytać jego książki. Przynajmniej ja tak nie umiem. Muszę przeanalizować, przeżuć każdy rozdział. Zastanowić się. Lubię takie książki, które zmuszają do refleksji, które rozumiem każdą częścią mojej duszy.
"Bezbarwny Tsakuru i lata jego pielgrzymstwa" - tytuł by mnie nie zachecił, ale znam od dawna Murakamiego i tym razem również się nie zawiodłam. Ten klimat, ten czar książki, która nas wchłania sami nie wiemy kiedy. Uwielbiam! I to co we mnie pozostaje po każdej jego książce jest cenne.
Dlaczego on jeszcze nie dostał literackiego Nobla? Trzymam mocno za to kciuki.

A tymczasem idę się dalej cieszyć, sama nie wiem czym:> Ale co tam, póki trwa jest cudnie:))))


„Dopiero teraz Tsukuru Tazaki był w stanie wszystko zaakceptować, zrozumieć w samej głębi duszy, że ludzkie serca łączy nie tylko harmonia. Raczej łączą się w nim głęboko rana z raną, ból z bólem, słabość ze słabością. Nie ma ciszy bez krzyku goryczy, nie ma przebaczenia bez przelanej krwi, nie ma pogodzenia się bez przezwyciężenia dotkliwego poczucia straty. I właśnie to leży u podstaw prawdziwej harmonii".

poniedziałek, 24 marca 2014

Telefon od Anioła - Musso Guillaume


Tytuł oryginału: L’appel de l’ange
Data wydania: 2012
Tłumaczenie: Joanna Prądzyńska
Stron: 415
Wydawnictwo: Albatros
Moja ocena: 5+/6

„Najpiękniejsze lata życia to te, które są jeszcze przed nami...”

Za mną kolejna świetna książka tego autora!
Zaczyna się od zwykłego telefonu. Przypadkowe spotkanie na lotnisku, a raczej zderzenie, kilka nieuprzejmości i można by na zawsze zapomnieć o tym spotkaniu. tymczasem to spotkanie to jak zetknięcie się dwóch osób, które los prędzej czy później musiałby ze sobą zetknąć. Jonathan i MAdeline choć na pozór zupełnie dwie różne osobowości mają ze sobą tyle wspólnego, że ich spotkanie wydaje się było już dawno zaplanowane. Fatum, dotyk losu, czy jak to tam kto zwie;)
Przypadkowo podczas tego zderzenia zamieniają się telefonami. I tutaj zaczyna się cała bardzo ciekawa historia:)

Musso mnie zaskoczył tą książką. Nastawiłam się na lekką powieść w romantycznym stylu zakończą happy enedem. Tymczasem w tej książce tyle się dzieje! Absolutnie nie spodziewałam się powieści kryminalnej. W dodatku tak kapitalnie napisanej, rozkręcającej się niespodziewanie i powoli, na tyle frapującej, że nie sposób się było oderwać od książki. Sieć powiązań, ciekawe postaci, które mają więcej ze sobą wspólnego niż to co wydaje się na pierwszy rzut oka. Główni bohaterowie przedstawieni w ciekawy sposób. W miarę czytania coraz bardziej zżywamy się z nimi i coraz bardziej ciekawi jesteśmy co przyniesie im los, jakie tajemnice kryje ich przeszłość. Bo kryje ich wiele i to zupełnie nieprawdopodobnych.

Jedyne do czego mogłabym się przyczepić w tej książce to okładka. Totalnie by mnie zniechęciła, gdyby nie nazwisko jednego z najprzystojniejszych autorów jakich lubię czytać;)
Jednym słowem jedna z lepszych książek Musso jakie przeczytałam. Po tej książce mam ogromną ochotę na kolejną jego powieść. Na szczęście jeszcze wiele ich przede mną :)

środa, 12 marca 2014

Złodziejka książek - Markus Zusak


„Jak niemal każde nieszczęście historia zaczęła się szczęśliwie.”

Ta książka ostatnio ratowała mój czas. Miałam ciężki, pracowity luty. A ta książka sprawiała, że wieczorami się relaksowałam i zapominałam o całym świecie. Cóż mogę o niej powiedzieć? Piękna, wzruszająca, magiczna. Czyta się ją lekko, jest napisana pięknym, a zarazem bardzo prostym językiem. Coś w stylu jak książka dla dzieci. Każdy rozdział zaczyna się krótkimi hasłami, jakie będą miały miejsce w tym miejscu powieści. Skądś już znam takie wprowadzenie do rozdziału, pewnie z jakiejś książki którą czytałam w dzieciństwie. W miarę czytania powoli zapoznajemy się z losami dziewczynki o imieniu Liesle, którą matka oddaje do rodziny zastępczej. Dziesięcioletnia dziewczynka traci nie tylko matkę, ale także młodszego brata, który podczas podróży nagle umiera. Przerażona dziewczynka jest tego świadkiem. Prawdopodobnie ma moc widzenia Śmierci. Już na samym początku domyślamy się, że narratorem książki jest śmierć, i wszystkie opowieści i spostrzeżenia są z jej perspektywy. Śmierć ukazuje nam się tutaj jako istota, która wykonuje tylko swoją pracę. Nie jest ani dobra, ani zła. Po prostu jest. A w czasie akcji tej książki Śmierć miała tej pracy bardzo dużo.
„Drobna uwaga. Na pewno umrzecie.”
Pokochałam bohaterów tej książki. Małą Liesle, jej kolegę Rudego, jej przybranych rodziców, a zwłaszcza papę, który uczył ją czytać. Ciekawa byłam ich losów. Bardzo podobały mi się retrospekcje w tej książce. Mimo, że autor przed czasem zdradzał jaki będzie finał, albo co przydarzy się niektórym z bohaterów, to i tak czytało się tę książkę z ciekawością.
Akcja powieści dzieje się w małym niemieckim miasteczku podczas II wojny światowej. Poznajemy tych ludzi małego miasteczka, jak sobie radzą ze zwykłym codziennym życiem i nagle ich życie zostaje postawione pod znakiem zapytania. Widzimy jak sobie radzą z okropieństwem wojny, poznajemy jak los się z nimi obszedł. Często okrutnie i smutno. Zakończenie bardzo wzruszające, popłakałam się na końcu, mimo iż przypuszczałam, że tak właśnie się stanie...
Książkę, jak i film na jej podstawię gorąco polecam. Autora dodaję do ulubionych, a do książki mam zamiar w przyszłości wrócić.

poniedziałek, 17 lutego 2014

Lisa Gardner - Sąsiad


"Komputer jest jak nieczyste sumienie. Pamięta wszystko i nigdy nie wiadomo, kiedy może zacząć mówić”.
Nazwisko Lisy Gardner nie jest mi obce, ale doprawdy nie mogę sobie przypomnieć, gdzie się z nim zetknęłam. Okazuje się, że to moja (chyba) pierwsza jej książka. Jestem zachwycona! Uwielbiam kryminały, jak mogłam dotąd żyć bez znajomości książek tej autorki? Zaczęłam czytać i przepadłam! Nie mogłam się oderwać..
Przeciętna rodzina, która z pozoru wydaje się być idealna. Sandra, żona, mama czteroletniej Clarise – młoda nauczycielka, której życie dało w młodości w kość. Jason - ojciec i mąż – dużo starszy od żony dziennikarz, przystojny, nad wyraz spokojny. Częścią rodziny jest także rudy kocur - pan Schmidt. Co mnie ujęło, bo kocham koty:>
Życie tej idealnej rodziny wydawać by się mogło biegnie spokojnym torem, aż do czasu gdy Sandy nagle w nie wyjaśnionych okolicznościach znika. Zostawia córeczkę, którą kochała nad życie, nie zabiera ze sobą żadnych rzeczy, nie zostawia listu pożegnalnego.Świadome działanie i chęć ucieczki, a może stoi za tym osoba trzecia? Czy Sany żyje? Przepada jak kamień w wodę, nikt nie ma pojęcia co się stało z kobietą. Wraz z nią znika też kot. Mała Clarise jest podwójnie zrozpaczona. Zaginął jej ukochany kotek, nie ma też mamy, która przysięgała nigdy jej nie zostawić.
Ze strony na stronę akcja książki przyspiesza, pojawia się coraz to więcej niewyjaśnionych wątków mających związek ze sprawą. Ludzi którzy znali i mieli kluczową rolę w życiu Sandy jest więcej niż można by przypuszczać. Jak się okazuje Sandy nie prowadziła nudnego życia typowej mamy i pani nauczycielki. Jej życie okazuje się o wiele bardziej ciekawe. Miejscami wręcz mroczne.Podejrzenie pada na męża, tym bardziej, że Jason nie angażuje się w żadne działania mogące pomóc w odnalezieniu Sandry, a wręcz utrudnia śledztwo. Czy na pozór idealne małżeństwo to fikcja?? Co skrywa Jason i dlaczego za wszelką cenę nie pozwala, aby policja dobrała się do jego komputera? Jakie tajemnice, lęki nim targają? Przed czym ucieka?
Kim właściwie jest Jason Jason? Czy to możliwe, że Sandy przed nim uciekła?
Tyle tajemnic do rozwikłania, tyle ciekawych wątków. Bardzo byłam ciekawa jaki obrót przyjmie śledztwo. Powieść ta co rusz mnie zaskakiwała. Nic nie jest do końca jasne, dowiadujemy się że ta idealna rodzinka to piękny obrazek na zewnątrz, a w środku? Każdy skrywa swoje tajemnice. A możecie być pewni, że im bardziej idealnie na zewnątrz tym bardziej skomplikowanie i złowrogo w środku. Thriller trzyma w napięciu do samego końca! Rozwiązanie wcale nie jest proste, a co ciekawsze nie jest też jednoznaczne. Poznajemy najbardziej skrywane ludzkie tajemnice, czasem mrożące krew w żyłach. Ten, który wydawał się na początku sprawcą okazuje się ofiarą. Nic nie jest w tej książce pewne aż do samego końca. Takie kryminały lubię. Polecam bardzo!