Był P. i był szał. i już wiem. nie uwolnię się od niego tak łatwo.
niektórzy ludzie działają na nas jak alkohol - uzależniają i później jest tylko trudniej. Rozwiązanie: albo abstynencja albo:... ?
Dostałam od niego taki wycisk na wypadzie rowerowym, że brakło mi tchu.
Lubię go!
Bardzo.
Super spędzona sobota.
I padam już, nawet chyba książki do poduszki nie dam rady poczytać.
Czuję każdy mięsień swojego ciała.
Świetne uczucie:)
sobota, 10 września 2011
niedziela, 4 września 2011
Słońce! świeci nad nami, rozgrzewa naze ciała promieniami :D:D
Uwielbiam słońce!!! Kocham! Ten weekend należał do udanych właśnie dzięki niemu:) Kocham taką pogodę. Mam nadzieję, że to nie było moje ostatnie plażowanie tego roku. A jeśli tak - to trudno - ale przynajmniej mam pewność, że wykorzystałam je do cna! Do ostatniego promyka słońca :))
Sobota - las, rower, te wierzchołki drzew, ta zieleń wszędzie :)
Niedziela - plaża, słońce, piasek, morza szum. Ach! Czujecie ten zapach? Każde miejsce ma swój specyficzny zapach. Uwielbiam zapach plaży :)
„Może wszystkie smoki w naszym życiu są księżniczkami, które czekają, abyśmy choć raz postąpili pięknie i odważnie. Może wszystko, co nas przeraża, jest w swej najgłębszej istocie czymś bezradnym, pragnącym naszej miłości.”
Oczywiście na plażę zabrałam książkę - Jonathana Carroll'a. Z trudem dobrnęłam do końca. Zbyt zakręcona, zbyt niezrozumiała jak dla mnie. Za dużo wplatania "Carrolowskich mądrości życiowych". Trochę skojarzyła mi się z Paulo Coelho. Przy pierwszym zetknięciu autor zachwyca /w zależności od tego od jakiej książki zaczniemy/ zaś przy następnych odczuwamy swoisty przesyt. Tak jak przy stole zastawionymi łakociami. Owszem uwielbiamy je, ale w nadmiarze mamy dość. Przesładzamy się. Zatem chwilowo dam sobie spokój z Carollem. Niewątpliwie dużą zaletą książki są przepiękne cytaty i dzięki nim jakoś dobrnęłam do końca. „Pragnienie bycia bezpiecznym i kochanym nie jest tchórzostwem. My byśmy się kochali, ale nie zapewnilibyśmy sobie bezpieczeństwa. Huśtalibyśmy się na trapezach bez asekuracji. To może być dobre, gdy jesteś młody i nie masz nic do stracenia, oprócz swego serca, ale gdy jesteś starszy i wiesz, że twoje serce to fragment całości, wycofujesz się, bo wolisz mieć rodzinę, niż gwiazdkę z nieba. Wolę leżeć na ziemi i patrzeć na gwiazdy, niż próbować do nich dotrzeć, mając niewielką szansę, że mi się uda".
O tak.. właśnie teraz tak mam.. Wolę leżeć i patrzeć na gwiazdy. Podziwiać je z daleka. Ale chcę żyć. Żyć prawdziwie. A nie ciągle gonić za gwiazdką. Chyba dojrzałam. Już wiem, że gwiazdy są nie do zdobycia. Są za wysoko. Gwiazdy są po to by je podziwiać:)
środa, 31 sierpnia 2011
Oko dnia - Jonathan Carroll

Jonathan Carroll to kolejny pisarz, którego omijałam szerokim łukiem, bo jest 'topowy'. Tym razem też niesłusznie. Jego pisanie bardzo do mnie trafia. Książki czyta się szybko, lekko, a jednocześnie dają dużo do myślenia i są pełne cytatów, które uwielbiam.
"...termin 'blog' jest zwykle synonimem biegunki słownej"
Cytat z książki "Oko dnia", od której właśnie zaczęłam swoją przygodę z Carroll'em. Oko dnia to zapis w postaci książki internetowego bloga autora. Mamy tutaj przeróżne przemyślenia, zapiski pisarza, cytaty z jego książek, jak i cytaty przeróżnych pisarzy czy innych twórców, pojedyncze, zapisane ku pamięci wiersze, wrzucone na wszelki wypadek i na przyszłość zapiske w stylu: „nazwiska kobiet z Estonii. Zapamiętać.” Wszystko co zaciekawiło i zainspirowało autora. Wiadomo, jak każdy blog przybliża nam osobę jego właściciela w mniejszym lub większym stopniu.
Dzięki tej książce poznajemy Carrolla, jakim jest człowiekiem, co go fascynuje, jakie jest jego spojrzenie na świat. Moim zdaniem, blog Carroll'a jest naprawdę dobrą, chwilami poruszającą książką. Każdego dnia w książce znajdziemy jakieś zdanie godne zapamiętania, ciekawą, dającą do myślenia historię...
Książka idealna do częstego korzystania, zaznaczania ciekawych treści, przemyśleń. Jak już wspomniałam nie interesowałam się Carroll'em wcześniej. Blog ten zainteresował mnie na tyle jego osobą, że z niecierpliwością sięgnęłam po jego powieści.
Poniżej parę cytatów które mi się spodobały:)
„Gdziekolwiek pójdziesz, nie pozbędziesz się siebie.”
„(...) problemy większości ludzi biorą się stąd, że sami się nakrecają, bo po prostu lubią wredny, adrenalinowy przypływ złości, strachu, niepokoju... czy innej gwałtownej emocji, która wyrywa ich na moment z codziennej rutyny.”
Ten kot mi towarzyszył w czytaniu :)
o tu na tej trawce, przy tym norweskim domku :)
Bo ja wakacje spędziłam na przedmieściach Oslo i było pięknie. Cisza, spokój, słońce i wypoczynek. Tego mi było trzeba :)
„Ludzie siedzą latem do późnego wieczora i pala papierosy, szepczą, snują marzenia, flirtują i wiedzą w głębi serca, że nic ich lepszego w życiu nie spotka.”
O tak to były piękne chwile. Przebudziło się we mnie coś tam. Wróciła inna Karolajna:)
wtorek, 30 sierpnia 2011
bujam w obłokach :)
środa, 24 sierpnia 2011
Jodie Picoult - Dziewiętnaście minut
Jodie Picoult - moje absolutne odkrycie tego lata. Nie wiem dlaczego do tej pory nie sięgałam po znanych i na swój sposób topowych autorów, takich, którymi wszyscy wkoło się zachwycali. Słyszałam z każdej strony wiele pochwał na temat tej pisarki i jakoś paradoksalnie mnie to odrzucało. Wszyscy ją czytają, ja nie chcę być taka jak wszyscy;)
Ciekawość jednak zwyciężyła. Chciałam się przekonać na własne oczy (dosłownie;) czy jest ona aż tak warta tych pochwał. Otóż moim zdaniem jest. Książka fenomenalna, wgniotła mnie w fotel, poruszyła, wydobyła szereg przeróżnych emocji od gniewu, współczucia, żalu, pobudziła do myślenia i zastanowienia się. Moim zdaniem ta książka powinna być lekturą obowiązkową każdego rodzica i nauczyciela.
„Każdy przeżywa choć raz taką chwilę, w której świat niebywale zwalnia obroty: wyczuwa się wówczas wyraźne drgnięcie najdrobniejszego mięśnia w ciele, przepłynięcie przez umysł najbardziej przelotnej myśli. I nabiera się pewności, że bez względu na to, co się jeszcze wydarzy w życiu, wszystkie sekundy tej jednej minuty utkwią w pamięci już na zawsze.”
W dziewiętnaście minut można skosić frontowy trawnik, ufarbować włosy, obejrzeć tercję meczu hokejowego. Dziewiętnaście minut wystarczy, żeby zaplombować ząb, upiec ciastka, poskładać pranie pięcioosobowej rodziny. W dziewiętnaście minut Tytani z Tennessee wyprzedali bilety na swoje mecze fazy play-off. Dziewiętnaście minut trwa odcinek przeciętnego sitcomu – minus reklamy – i tylko tyle zajmuje przejazd od granicy stanu Vermont do miasteczka Sterling w stanie New Hampshire. W ciągu dziewiętnastu minut można się doczekać dostawy zamówionej pizzy. Przeczytać dziecku bajkę lub wymienić olej w aucie. Przejść dwa kilometry. Obrębić dół spódnicy. W dziewiętnaście minut można wstrzymać świat lub ewakuować się z niego na zawsze. Dziewiętnaście minut - tyle wystarczy, żeby dopełnić zemsty".
Wybrałam taką akurat okładkę, gdyż moim zdaniem najlepiej oddaje charakter książki. Peter główny bohater i cały sprawca zamieszania to bardzo wrażliwy i żyjący poza szkolną 'elitą' nastolatek. Całe życie był szykanowany i wyśmiewany nie tylko przez rówieśników, ale także przez swojego brata. Pewnego dnia - zdesperowany i wykończony całą sytuacją, zdruzgotany i samotny - działając jakby w amoku posuwa się do czynu, który na zawsze zmienia życie młodych ludzi, a również dorosłych, którzy znajdują się w środku tej tragedii.
Polubiłam Petera - to bardzo wrażliwy, inteligenty chłopiec. Życie jednak go nie oszczędzało. Mimo kochających rodziców, /nad/opiekuńczej matki i oddanej /do czasu/ przyjaciółki Josie, jego życie skutecznie obrzydzili mu jego rówieśnicy. Szykana jakim był poddawany, te niby 'niewinne żarciki' z których śmiała się cała szkoła były okrutne. Przerażał mnie to, że nastolatki potrafią być aż tak bezmyślne, tak nieczułe na czyjąś krzywdę, całkowicie pozbawione empatii, gotowe zrobić wszystko by się przypodobać rówieśnikom, nawet za cenę pognębienia kolegi, a może właśnie taka cena była im potrzebna - upokorzony, wyśmiany inny nastolatek. Gorszy od nich - czyli oni byli wg ich rozumowania lepsi, po tej lepszej stronie. Oburzało mnie stanowisko dorosłych, którzy wszak jako nauczyciele powinni stać na straży porządku i bezpieczeństwa, tymczasem ich osądy często były powierzchowne i niesprawiedliwe. Bójka? - nieważne kto zaczął, wszyscy uczestnicy wezwani do dyrektora, nawet niewinny chłopiec, który w życiu nie chciał się wyróżniać, wiec i nie wszczął by takiej bójki. Paradoksalnie to Peter najbardziej był karany, bowiem nie był 'mięśniakiem', nie należał do żadnej szkolnej drużyny sportowej, zatem nie trzeba było przymykać na jego niby wybryki oka, by mógł dalej grać. Rażąca niesprawiedliwość, okrucieństwo i brak empatii.. jakże wiele jest takich 'ofiar'? Nastolatków, którym nikt nie jest w stanie pomóc? Jak sobie radzą? Przetrzymać, przeczekać? Czasem beztroskie młodzieńcze lata wcale nie są takie beztroskie jak się wydaje dorosłym. Wiele zależy od dorosłych, opiekunów takich dzieci, ale oni mają przecież swoje sprawy...
Doskonałe studium ludzkich emocji. Rozpacz matki.. miłość macierzyńska... mimo wszystko.. Lacy kochała swojego syna, mimo tej strasznej zbrodni, której się dopuścił. Obwiniała za to siebie, bo przecież dzieci są takie jak je ukształtowali rodzice, jeden gest za mało lub za dużo, jakie słowo lub jego brak pchnęło go do tego czynu?
„Czuła w środku przerażającą pustkę. Wszystko, co miała, przelała na syna. Ale największe cierpienie miało źródło gdzie indziej: bez względu na to, jakie nadzieje wiążemy z naszymi dziećmi, jakich sukcesów byśmy im życzyli, jak bardzo udawali przed sobą, że są doskonałe, wcześniej czy później staną się dla nas źródłem zawodu. Bo w gruncie rzeczy dzieci są o wiele bardziej do nas podobne, niż nam się wydaje- równie poprzetrącane i zagubione.”
Wstrząsnęła mną ta książka.. Zakończenie - zupełnie się nie spodziewałam takiego obrotu spraw. Piękna powieść - choć ponad 600stron, czyta się szybko, książka wręcz wsysa. Polecam!
poniedziałek, 15 sierpnia 2011
"Pustkowie" - Joyce Carol Oates
"Ostatecznie kocha się swą żądzę, nie zaś przedmiot tejże"
Kolejna powieść Joyce Carol Oates, którą przeczytałam jednym tchem.
Główny bohater książki Matt McBride to dobrze sytuowany młody mężczyzna. Ma dobrą pracę, piękną żonę, dwóch udanych synów. Wiedzie mu się świetnie, jednakże już od pierwszych stron książki wydaje się, iż czegoś mu brakuje, że czuje się trochę stłamszony w tym wyidealizowanym świecie jaki sam sobie stworzył.
Jego pasją jest fotografia. Swoje prace publikuje pod pseudonimem "Puszczyk".
Pewnego styczniowego dnia jego poukładane życie nagle się zmienia. Do jego biura wtarga policja. Matt zostaje przesłuchany w charakterze podejrzanego w sprawie śledztwa dotyczącego zaginięcia miejscowej artystki Duanny.
Okazuje się, że Duanna była zafascynowana Puszczykiem, opisywała ich rzekome spotkania w swym sekretnym dzienniku.
Matt zamiast starać oczyścić się z zarzutów zaczyna działać tak jakby zupełnie o to nie dbał. Jest zafascynowany Zaginioną. Staje się ona wręcz jego obsesją. Pod wpływem jej zaginięcia odżywają w nim wspomnienia zdarzenia, które miało miejsce ponad 20 lat temu. Zginęła wówczas i została brutalnie zamordowana jego koleżanka z liceum Marcy Macey. Zdarzenie to wywarło duży wpływ na 15letniego wówczas Matta..
Czytając tą powieść cały czas obawiałam się o głównego bohatera. Dlaczego nie dba o swoje tak ułożone życie? Dlaczego tak bardzo emocjonalnie zaangażował się w sprawę? Dlaczego zaniedbuje żonę, dzieci, pracę? Dlaczego wreszcie wystawia się na tak ogromne niebezpieczeństwo? Sam starając się odnaleźć zabójce Duanny Zwolle? Bałam się, a jednocześnie irytowałam jego zmierzaniem jak ćma do ognia..
Polubiłam tego bohatera. Bowiem Matt poszukuje. Zostawia za sobą całe swoje życie, które go uwiera, do którego jego zdaniem nie pasuje. Poświęca prace, rodzinę, niby udane małżeństwo, to wszystko po to by w końcu odnaleźć siebie. Podąża za swoją pasją, za swoim żywiołem. Prawdziwe życie to nie dobrze płatna praca, super auto, pięknie urządzony dom.. Prawdziwe życie jest tam gdzie nasza pasja.
Piękna książka.
Jedna z moich ulubionych Oates.
I zapewne nie ostatnia...
Kolejna powieść Joyce Carol Oates, którą przeczytałam jednym tchem.
Główny bohater książki Matt McBride to dobrze sytuowany młody mężczyzna. Ma dobrą pracę, piękną żonę, dwóch udanych synów. Wiedzie mu się świetnie, jednakże już od pierwszych stron książki wydaje się, iż czegoś mu brakuje, że czuje się trochę stłamszony w tym wyidealizowanym świecie jaki sam sobie stworzył.
Jego pasją jest fotografia. Swoje prace publikuje pod pseudonimem "Puszczyk".
Pewnego styczniowego dnia jego poukładane życie nagle się zmienia. Do jego biura wtarga policja. Matt zostaje przesłuchany w charakterze podejrzanego w sprawie śledztwa dotyczącego zaginięcia miejscowej artystki Duanny.
Okazuje się, że Duanna była zafascynowana Puszczykiem, opisywała ich rzekome spotkania w swym sekretnym dzienniku.
Matt zamiast starać oczyścić się z zarzutów zaczyna działać tak jakby zupełnie o to nie dbał. Jest zafascynowany Zaginioną. Staje się ona wręcz jego obsesją. Pod wpływem jej zaginięcia odżywają w nim wspomnienia zdarzenia, które miało miejsce ponad 20 lat temu. Zginęła wówczas i została brutalnie zamordowana jego koleżanka z liceum Marcy Macey. Zdarzenie to wywarło duży wpływ na 15letniego wówczas Matta..
Czytając tą powieść cały czas obawiałam się o głównego bohatera. Dlaczego nie dba o swoje tak ułożone życie? Dlaczego tak bardzo emocjonalnie zaangażował się w sprawę? Dlaczego zaniedbuje żonę, dzieci, pracę? Dlaczego wreszcie wystawia się na tak ogromne niebezpieczeństwo? Sam starając się odnaleźć zabójce Duanny Zwolle? Bałam się, a jednocześnie irytowałam jego zmierzaniem jak ćma do ognia..
Polubiłam tego bohatera. Bowiem Matt poszukuje. Zostawia za sobą całe swoje życie, które go uwiera, do którego jego zdaniem nie pasuje. Poświęca prace, rodzinę, niby udane małżeństwo, to wszystko po to by w końcu odnaleźć siebie. Podąża za swoją pasją, za swoim żywiołem. Prawdziwe życie to nie dobrze płatna praca, super auto, pięknie urządzony dom.. Prawdziwe życie jest tam gdzie nasza pasja.
Piękna książka.
Jedna z moich ulubionych Oates.
I zapewne nie ostatnia...
wtorek, 2 sierpnia 2011
gdzie jestem gdzie mnie nie ma już nie bardzo wiem...
To lato jakieś takie senne dla mnie. Jak nie lato.. Nie czuję go. Nie ma słońca, nie ma plaży, nie ma długiego wylegiwania się nad brzegiem morza i czytania, czytania, czytania...
Bardzo mi tego brakuje..
Słońca..
Lata..
Beztroskiego lenistwa..
Szumu morza...
"Trzeba żyć tak, żeby móc odróżnić dzień od dnia..."
Trafiłam ostatnio przypadkiem na lekką, fajną książeczkę. Taka typowa wakacyjna lektura.
"Księga motyli" - Dody Około - Kułak. Ci co mnie znają, będą wiedzieć dlaczego akurat okładka i tytuł tej książki zwróciły moją uwagę;) Bohaterką książki jest Monika, którą samotnie wychowywał ojciec. Matka Moniki odeszła od nich gdy dziewczynka miała 5lat. Motywy odejścia matki nie są dziewczynie znane. Nigdy z ojcem na ten temat nie rozmawiała. To był temat tabu. Po śmierci ojca w jego rzeczach odnajduje list do matki. List ten popchnął ją do poszukiwań odpowiedzi na to co się stało z jej matką. Postanawia rozwikłać rodzinną tajemnice i udaje jej się to.
Książka bardzo wciągająca, przeczytałam jednym tchem.
Rozwiązanie do samego końca nie jest oczywiste, i to właśnie mi się w niej podobało. Zaskoczyła mnie.
Polecam.
Bardzo mi tego brakuje..
Słońca..
Lata..
Beztroskiego lenistwa..
Szumu morza...
"Trzeba żyć tak, żeby móc odróżnić dzień od dnia..."
Trafiłam ostatnio przypadkiem na lekką, fajną książeczkę. Taka typowa wakacyjna lektura.
"Księga motyli" - Dody Około - Kułak. Ci co mnie znają, będą wiedzieć dlaczego akurat okładka i tytuł tej książki zwróciły moją uwagę;) Bohaterką książki jest Monika, którą samotnie wychowywał ojciec. Matka Moniki odeszła od nich gdy dziewczynka miała 5lat. Motywy odejścia matki nie są dziewczynie znane. Nigdy z ojcem na ten temat nie rozmawiała. To był temat tabu. Po śmierci ojca w jego rzeczach odnajduje list do matki. List ten popchnął ją do poszukiwań odpowiedzi na to co się stało z jej matką. Postanawia rozwikłać rodzinną tajemnice i udaje jej się to.
Książka bardzo wciągająca, przeczytałam jednym tchem.
Rozwiązanie do samego końca nie jest oczywiste, i to właśnie mi się w niej podobało. Zaskoczyła mnie.
Polecam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
