czwartek, 23 lutego 2012

dobrze mi :)))


Żeby nie było tak poważnie i smutno jak na moim blogu ostatnio - dziś lekka notka - pisana w pracy;) Tak mam świetną pracę, słucham sobie ulubionej radiowej trójeczki, pracuję gdy mam wenę, przychodzą do mnie ludzie i czasem /tak jak dziś/ mam czas na rzeczy, które lubię;)


W przerwie między kolejną recenzją pochwalę się moją przesyłką od Lucynki, którą dostałam w ramach akcji 'z miłością w tle' organizowanej przez Sabinkę. Gdy tylko otworzyłam paczkę i zobaczyłam książkę "Dziwne losy Jane Eyre" byłam wniebowzięta!:)))
 Bardzo chciałam nie tylko przeczytać, ale i też mieć tę książkę na własność. No i mam:)))
 Tej drugiej też jestem bardzo ciekawa. Słyszałam wiele dobrego o pisaniu pani Agnieszki Linga-Łoniewskiej. No i słodkości - to tygryski lubią bardzo;)

 A raczej kociaki;)) Dziś mam jakąś dziwną wenę na rysowanie kotów. I to gdzie! W pracy :D Oto moje 'dzieła' :


Tak poza tym wszyscy zdrowi;) Jest mi ciągle dobrze ostatnio.Zaczęłam z przyjaciółką chodzić na pilates. Mój organizm domagał się ruchu. W mieszkanku małe zmiany. Małe, a jednak duża różnica.  Mój kochany facet wykończył mi pięknie kuchnie:) Wystarczył sam blat i podwyższony barek, a kuchnia jak nowa. Wcale go o to nie prosiłam, sam wpadł na taki pomysł:) Może jak tam posprzątam to się pochwalę fotami;) Kupiłam ostatnio fajne tulipanki w doniczce i bordowe podkładki w kształcie motylka w Biedronce. Fajne są:) A tulipanki kocham wręcz! Małe rzeczy, a cieszą.
W ogóle wszystko mnie ostatnio cieszy:) Wiosna idzie:)))
Życie jest fajne:)
Na koniec mój Stefek pijący herbatę - przyłapałam go:D

poniedziałek, 20 lutego 2012

W ciemności - film Agnieszki Holland


Zaraz po wyjściu z kina w głowie miałam myśl, że muszę koniecznie przeczytać książkę Krystyny Chiger - "Dziewczynka w zielonym sweterku".
 Film zrealizowany jest na podstawie wspomnień  autorki tej książki. 8-mioletnia wówczas Krysia spędziła 14 miesięcy w kanale wraz ze swoją rodziną i kilkoma jeszcze Żydami. Dzięki temu cudem uniknęła śmierci, która stała się udziałem większości Żydów z lwowskiego getta. Przeżyły wówczas tylko 3 pełne rodziny z 400 Żydów, którzy żyli we Lwowie..
Jak się tam znaleźli? Ojciec Krysi - Ignacy Chigert był człowiekiem wykształconym i dość majętnym. Posiadał własny dobrze prosperujący sklep. Nade wszystko kochał swoją rodzinę.  Krysia miała swoją nianię, miała zapewnione beztroskie, sielskie dzieciństwo. Wszystko zmieniło się 1 września 1939 roku, gdy Niemcy zaczęli bombardować Lwów. Chigert postarał się o schowki w piwnicy w których od czasu do czasu ukrywał swoją rodzinę. Jednak podczas bombardowań musieli zostawić wszystko i zejść do kanałów...
Pomagał im tam Leopold Socha zwany przez rodzinę i znajomoych Poldkiem /świetna rola Roberta Więckiewicza/. Poldek to drobny złodziejaszek, typowy cwany 'Polaczek'. Pomaganie Żydom  i ukrywanie ich w kanałach, które znał jak własną kieszeń było dla niego początkowo dobrą okazją do zarobku. Z czasem jednak rodzi się między nim, a ukrywanymi Żydami osobliwa więź. Pieniądze się kończą, a Poldek nadal im pomaga, narażając życie swoje i swojej rodziny.

Nadal nie mieści mi się w głowie jak ludzie mogli ludziom robić takie rzeczy. Nadal uważam, że takie filmy są potrzebne.  Ten film nie był tak brutalny jak "Róża" - jednak było w nim parę scen chwytających za serce. Zaszkliły mi się oczy, gdy Poldek znajduje swojego przyjaciela też złodziejaszka - powieszonego z kilkoma innymi i wystawionego na widok publiczny w centrum miasta. Ujęła mnie scena gdy zostawia rodzinę pod kościołem na przyjęciu komunijnym własnej córki, bo padał deszcz i obawiał się o życie 'swoich żydków' pozostawionych w kanale. Przepiękna scena w której mała Krysia, pogrążyła się w apatii, leżała i nie reagowała na żadne próby zabawienia jej - a Poldek wziął ją na ręce i pokazał jej przez chwilę świat na zewnątrz spod przykrywy kanału..
Tańczy z nią, śpiewa, rozbawia ją. Tutaj widzimy jak wielka przemiana w nim zaszła. Jaki wpływ miała na niego wojna. Okrucieństwo wojny. Zmienił się. Nie był już tym samym drobnym cwaniaczkiem, gotowym za pieniądze zrobić wszystko. Mógł wskazać miejsce gdzie znajdują się Żydzi, dostałby za to sowitą nagrodę. Nie zrobił tego? Dlaczego? Dlaczego i skąd nagle obudziły się  w nim ludzkie uczucia? 

Film wstrząsający, naturalistyczne sceny, świetne zdjęcia. Życie ludzi ukazane w kanale w sposób tak bardzo realistyczny, wszechobecne szczury, spali jedno obok drugiego, sex tuż przy innych ludziach, kobieta, która rodzi dziecko w kanale na oczach przerażonych dzieci, uciszanie noworodka, bo przecież znajdowali się tuż pod kościołem, ktoś z zewnątrz mógł ich usłyszeć. To wszystko pozostanie we mnie na długo. No i końcowa scena.. gdy wreszcie zostają uwolnieni, wychodzą z ciemności.. Jasność, kolory oszałamiają ich tak, że aż kręci się im w głowie. W tym momencie obraz stał się bardzo kolorowy, na zewnątrz panowała wiosna, zieleń aż bije po oczach, kontrastując z szarym ciemnym kanałem. Wszystkie postaci świetnie dobrane. Podobała mi się gra wszystkich aktorów. Idealna kreacja aktorska Roberta Więckiewicza w roli Leopolda Sochy i pani Kingi Preis, jako jego żony, było strzałem w dziesiątkę. Dziewczynka, która zagrała Krysię - śliczna, rezolutna, świetnie zagrała. Nie zapomnę tego filmu długo. Polecam!

środa, 15 lutego 2012

Róża - film Smarzowskiego




Trochę mnie tu mało ostatnio. Facet przyjechał na tydzień, a że bywa od święta więc sami wiecie;) Mało mam czasu na czytanie. Czytam jedynie w wannie po trochu, na raty "Siostre" - Rosamund Lupton. Świetna jest! Niedługo skończę to i będzie recenzja. A w pracy słucham "Nim nadejdzie lato" - Erich Maria Remarque. Ale opornie mi idzie. Dochodzę do wniosku, że niektórych książek nie można słuchać. Trzeba je czytać samemu, bo słuchanie odziera je z czegoś fajnego. Ja np. nie zauważam cudnych cytatów gdy słucham książkę. Przeczytałam parę rozdziałów, które wcześniej słuchałam i różnica była kolosalna. Zupełnie co innego wyłowiłam z książki. Tak więc zabiorę się za nią zaraz po "Siostrze", bo książka jest naprawdę dobra. Oto jeden cytat z niej ;)


  • Nie ma nic groźniejszego jak kobieta, która wszystko lubi, jak sprawić, żeby lubiła tylko jednego?            – Po prostu nic w tym kierunku nie robiąc. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
A wczoraj byliśmy w kinie na filmie "Róża". Wbił mnie on w fotel i strasznie sponiewierał emocjonalnieAż trudno uwierzyć, że ludzie ludziom potrafili robić takie rzeczy.  Film jest mocny, bardzo brutalny. Pokazuje okrutne sceny w sposób bardzo realistyczny.  Nie polecam osobom wrażliwym.
Smarzowski reżyser takich filmów jak "Dom zły" czy "Wesele" robi dobre i mocne filmy.  Świetna rola Dorocińskiego. Zagrał on spokojnego, a jednocześnie stanowczego, niezłomnego i pełnego idealistycznych cech Tadeusza.  Agata Kulesza w roli Róży - niesamowita. 
Akcja filmu toczy się pod koniec II Wojny Światowej. Na oczach Tadeusza zostaje zgwałcona i rozstrzelana jego żona. Ginie również jego znajomy. Tadeusz wypełniając jego ostatnią wolę wyrusza na Mazury by oddać jego żonie - Róży właśnie - obrączkę i zdjęcie. Wojna niby się skończyła, ale to wcale nie oznacza, że nagle nastał pokój i porządek. To co się dzieje jest brutalne i okrutne. Porządki zaprowadzają przypadkowi ludzie. Rosyjscy żołnierze, którzy niby mieli być naszymi sojusznikami, robią co im się żywnie podoba - gwałcą  kobiety, grabią i podpalają wioski. Tadeusz zostaje by pomagać Róży. Oboje pokaleczeni przez los, wojnę jakoś próbują obok siebie egzystować, a nawet z czasem rodzi się między nimi uczucie. 
Film jest w moim odczuciu bardzo realistyczny. Bez upiększeń, bez owijania w bawełnę. Takie to były czasy: okrutne, brutalne, niemal zwierzęce. "Ludzie ludziom zgotowali ten los". 
Piękny i mocny film. Kawał historii, o której moim zdaniem, należy ciągle pamiętać, by doceniać czasy w których teraz żyjemy. Całość dopełnia rewelacyjna muzyka Mikołaja Trzaski, która stopniuje napięcie, przy czym jest minimalistyczna i nienachalna.

piątek, 10 lutego 2012

Stokrotki w śniegu

Zima, zima, zima.. :) Tak narzekaliśmy, że zimy nie ma to teraz mamy:) Prawdziwą, mroźną, śnieżną;) Staram się nie zapadać w sen zimowy, ale czasem mi się zdarzy zasnąć na filmie w ciągu dnia;)  I to nie że film nudny.. po prostu zasypiam nawet nie wiem kiedy.
Jednak lubię tę porę roku też.(ja ostatnio wszystko lubię;). Głównie za to, że człowiek bez skrupułów może posiedzieć w domu pod kocykiem i oddać się lekturze.
Przeczytałam wreszcie fajną książkę Evansa. Jednak czy stanę się jego fanką? Raczej chyba nie. Zbyt lekkie, banalne, takie 'bajkowe' Chociaż spróbuję przeczytać jeszcze choć jedną jego powieść, zanim powiem kategoryczne 'nie'.

"Stokrotki w śniegu" to ciepła, pokrzepiająca powieść o tym, że warto być dobrym, że nigdy nie jest za późno by się zmienić.
Główny bohater James Kier to zimny, bezwzględny biznesmen, który nie dba o nikogo. Porzuca żonę gdy ta najbardziej go potrzebuje, bowiem w momencie gdy ta dowiaduje się o tym, że jest chora na raka. Nie dba o swoje relacje z synem. Po prostu zostawia rodzinę, znajduje sobie kochankę i zajmuje się rozwojem swojej firmy. Skupiony na interesach, nastawiony na zysk nie liczy się z nikim, po drodze krzywdząc wielu ludzi. Nie ważne dla niego jest, że niektórym łamie w ten sposób życie, zaprzepaszcza ich marzenia. Często postępuje ot, tak dla swojego kaprysu, jakby specjalnie satysfakcjonowało go, że dzięki niemu komuś powinie się noga.  Pewnego dnia na skutek pomyłki dziennikarza znajduje w gazecie swój nekrolog. W internecie pod wzmianką na temat swojej śmierci znajduje liczne niekorzystne na temat swojej osoby komentarze. To co widzi wstrząsa nim tak mocno, że James postanawia się zmienić. Za pomocą swojej sekretarki postanawia dotrzeć do ludzi, których najbardziej skrzywdził i wynagrodzić im krzywdy. Co nie okazuje się wcale takie łatwe. Czy wszystkie krzywdy da się naprawić? Czasem jest już za późno.. Czasem cokolwiek by nie zrobił, nie zatrze to zła jakie wyrządził.
Książka napisana lekkim, przystępnym językiem. Historia banalna i przewidywalna, ale nie o to tu chodzi. Richard Paul Evans napisał powieść typowo świąteczną, ku przestrodze, ku zastanowieniu się. O tym jak ważne jest postępować w zgodzie z sobą, a przy okazji nie krzywdząc innych. "Żyj i pozwól żyć innym." Jest to też powieść o sile miłości i wybaczenia. Żona James'a kocha go do końca, wierząc, że ten mężczyzna. którego pokochała - dobry, czuły, opiekuńczy - ciągle gdzieś tam jest, tylko na chwile się zagubił.
Tak czy siak polecam - idealna książka na zimowe wieczory:)


poniedziałek, 6 lutego 2012

Ostatni ślad - Charlotte Link



 Charlotte Link to fenomenalna pisarka! Uwielbiam jej pisanie. To druga książka tej autorki jaką miałam przyjemność przeczytać. Tak dokładnie: Przyjemność:)
Wartka akcja już od pierwszych stron. Szybko się czyta, bo jest się ciekawym co dalej. Kto i co i dlaczego;)  Ta książka ma w sobie wszystko, co moim zdaniem dobra książka powinna zawierać. Zagadkę,  niespodziewane zwroty akcji, wątek miłosny, kryminalny, no i styl pisania. Charlotte Link posługuje się tak wciągającym językiem, że nie sposób się oderwać od jej książek.

 Motywem przewodnim książki jest zaginięcie 22letniej dziewczyny - Elaine Dawson. 5lat wcześniej wybierając się na ślub swojej przyjaciółki Rossane - Elaine ginie bez wieści. Po latach Rossane dostaje zlecenie, aby napisać artykuł o zaginionych dziewczynach, w tym m.in. o Elaine. Rossane zabiera się za to zadanie z zaangażowaniem, bowiem ciągle dręczą ją wyrzuty sumienia, że to właśnie w drodze na jej ślub nieśmiała, zahukana Elain zaginęła. Podczas podążania śladami swojej przyjaciółki, Rossane poznaje mężczyznę, u którego zatrzymała się Elaine. Nawet się w nim zakochuje... Elaine była zagubioną, nieznającą życia, niedoświadczon dziewczyną, która całe swoje życie poświęciła opiece nad kalekim bratem... Dlatego łatwo i bez oporów zaufała obcemu mężczyźnie poznanemu na lotnisku, a nawet opowiedziała mu historię swojego życia.        Jej zaginięciu przypisywano różne motywy. Nawet takie, że sama Elain chciała porzucić swoje nędzne i nudne życie u boku kalekiego brata.  Sprawa nigdy nie została do końca rozwiązana. Dopiero Rossane trafia na trop i znajduje odpowiedź na pytanie co się stało z Elain. Swoją drogą zaskoczyło mnie bardzo rozwiązanie tajemnicy zaginięcia Elaine Dawson. Co rusz, już prawie jest się blisko rozwiązania zagadki, a za chwile okoliczności zmieniają się o 180 stopni. Charllotte Link jest świetna w wodzeniu czytelnika za nos i podsysaniu jego ciekawości.
Mamy tu też wątek nieudanego małżeństwa Rossane, jej przyjaźni  z 16 letnim pasierbem - Robertem. Poznajemy też matkę Roberta, samotną kobietę, która urodziła syna, gdy była bardzo młoda, a później go porzuciła, gdyż nie dorosła do roli matki. Jednym słowem wiele bardzo ciekawych wątków. Książkę wręcz pochłania się jednym tchem. Z ciekawością sięgnę po inne książki Charlotte Link, bo zaintrygowała mnie ta pisarka.


**************************************************************************
Dobrze mi ostatnio! :)
Są takie weekendy, które pozytywnie człowieka ładują. W dodatku jakoś mi nie straszne te mrozy. Podoba mi się ta zima.. Tym bardziej, że dziś mróz zelżał i zrobiłam sobie fajny zimowy spacer.. śnieg prószył, a mi  w głośnikach śpiewała Kate Bush.. Bajkowo :))) A po takim zimowych spacerze ciepły kocyk, gorąca herbata z sokiem malinowym i kocyk... :))





piątek, 3 lutego 2012

Ukryte godziny - Delphine de Vigan

"-Czy jesteśmy odpowiedzialni za to, co nam się przydarza? Czy to co nam się przydarza, zawsze jest do nas podobne?
(...) Jak pani sądzi, czy padamy ofiarą czegoś ot tak, bo jesteśmy słabi, bo sami tego chcemy, bo nawet jeśli to się może wydać niezrozumiałe, sami tak wybraliśmy? Jak pani sądzi, czy niektórzy ludzie, wcale o tym nie wiedząc sami się wystawiają na cel?"

Brak mi słów! Ta książka wbija w fotel, porusza do głębi, nie przejdziecie obok niej obojętnie.

Poruszająca, prawdziwa, mocna książka. O samotności, samotności w tłumie,o mijaniu się, o utracie nadziei, a w końcu o poddaniu się...

Poznajemy Mathilde, samotną kobietę pod 40tkę, gdy jest już u kresu wytrzymałości psychicznej. Gdy każdy dzień to dla niej wielkie wyzwanie, walka o przetrwanie. Mathilde z przebojowej, odnoszącej zawodowe sukcesy kobiety przemienia się w kobietę, która stopniowo traci radość życia, staje się wrakiem człowieka. Wszystko to za sprawą szefa, który stopniowo degraduje ją ze stanowiska, pastwi się nad nią, dyskredytuje ją przy kolegach z pracy. Na jej miejsce znajduje nową młodszą pracownice, zabiera jej biuro z dnia na dzień i umieszcza ją w małej klitce bez okien naprzeciw toalet. Tam pozostawiona sama sobie Mathilde nie dostaje żadnych nowych zadań, stopniowo jest wyłączona z biurowej społeczności. Szef tak kieruje pozostałymi pracownikami, że ci nie zwracają się już do MAthilde z nowymi zadaniami, omijają ją i unikają jak trędowatej, bowiem znajomość z nią może ich narazić na nieprzyjemności ze strony szefa.

Poznajemy też Thibault'a - mężczyznę po 40tce, zakochanego w niejakiej 28letniej Lily w momencie, gdy postanawia się z nią rozstać. "Nikogo przecież nie można zmusić do miłości". Lily go nie kocha, ot tak spotyka się z nim, uprawia sex bez zobawiązań, po prostu zabija z nim czas w oczekiwaniu na coś "prawdziwego".  Thibault nie może tego dłużej znieść. Pewnego ranka postanawia heroicznie zakończyć tą znajomość, choć wciąż ją kocha, myśli o niej.. ma nadzieję, ze może ona odczuje jego nieobecność... Thibault jest lekarzem pogotowia, ze względy na wypadek, gdzie stracił dwa palce prawej ręki musiał się pożegnać z marzeniami o zostaniu chirurgiem. Żyje samotnie, jak sam twierdzi 3/4 życia spędza w samochodzie, jadąc do pacjenta lub stojąc w korkach.

"Jego życie obywa się bez syren i kolorowych świateł. Jego życie składa się w sześćdziesięciu procentach z zapaleń górnych dróg oddechowych i w czterdziestu z samotności. Jego życie nie jest niczym innym jak tym: rozległym widokiem na ogrom katastrofy".

Oboje bohaterów mają podobne przeżycia, myśli, prawie identyczny schemat poddania się, rezygnacji z marzeń, z siebie.. To nie jest lekka lektura. Ta autorka ma tak porywający i poruszający do głębi sposób opisywania emocji, że nie sposób przejść obok tej książki obojętnie. Do tego klimat Paryża, paryskiego metra, zapach kawy w paryskich małych kawiarenkach - ja to dosłownie czułam.. może dlatego, że miałam przyjemność być w tym mieście.. W tej książce czuć magię i klimat tego miasta... Świetna i mocna lektura. Polecam!

czwartek, 2 lutego 2012

Nic dwa razy się nie zdarza..

  ...
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.

Choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata,
nie będziemy repetować
żadnej zimy ani lata.

Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

Wczoraj, kiedy twoje imię
ktoś wymówił przy mnie głośno,
tak mi było, jakby róża
przez otwarte wpadła okno.

Dziś, kiedy jesteśmy razem,
odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża? Jak wygląda róża?
Czy to kwiat? A może kamień?

Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a więc to jest piękne.

Uśmiechnięci, współobjęci
spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody.


Poezja Wisławy Szymborskiej towarzyszy mi od dziecka. Ten wiersz znam na pamięć:) Mój ulubiony. Szymborska była wspaniałą kobietą. Autentyczną, zabawną, szczerą, utalentowaną poetką, a zarazem skromną. Emanowało z niej takie ciepło, coś takiego fajnego. W niedziele o 12tej na tvn film Katarzyny Kolendy Zaleskiej - Czasami życie bywa znośnie. Koniecznie muszę obejrzeć.