"Muszę postarać się o grubszą skórę na duszy"
Ta książka będzie dla mnie bardzo ważna i na długo we mnie pozostanie.
"Szuka bycia Elą" to przejmująca opowieść o samotności, niezrozumieniu i buncie wobec otaczającej rzeczywistości. Opowieść o walce o swoją indywidualność, o życie po swojemu. Szukanie siebie, swojej drogi wśród tylu oklepanych schematów. Ta książka jest o ludziach wrażliwych i do tych ludzi skierowana. Nie sądzę by zrozumiał ją ktoś dla kogo wszystko jest proste jak dwa razy dwa;)
Johanna Nilsson ma świetny dar łapania za serce i poruszania głęboko ukrytych emocji. Pisze o trudnych sprawach: samotności, wyobcowaniu, zagubieniu w tak prosty, a zarazem ujmujący sposób. Jestem pełna podziwu dla jej kunsztu literackiego. Jej książki mają w sobie swoisty krzyk rozpaczy, wołanie o pomoc, o zauważenie.
"Niech ktoś przyjdzie i mnie wyciągnie!"
Nie spodziewałam się tego co ta książka ze mną zrobiła. Pierwsze kartki tej lektury wydobyły na zewnątrz całą lawinę głęboko skrywanych, zapomnianych emocji, uczuć. To dlatego, że Ela Sander trochę przypomina mi samą mnie kiedyś. Małą, zagubioną, samotną, pełną sprzecznych emocji i buntu wobec otaczającej rzeczywistości. Może nie tak drastycznie jak bohaterka tej książki, ale doskonale dzięki temu ją rozumiałam. Podobny poziom wrażliwości. Wrażliwym żyje się trudniej, ale o ileż piękniej czasem widzą świat. Dostrzegają tyle rzeczy, niewidocznych dla przeciętnego człowieka. Teraz z perspektywy czasu wiem, że wrażliwość jest darem. Trzeba jednak umieć się z nim obchodzić.
Ela to samotna 26latka, szalenie zagubioną w świecie i tęskniącą za miłością. Mieszka sama, pracuje jako kelnerka. Jej życie to praca, dom, Lęk. Przeogromny lęk przed życiem, ludźmi.
"Czasami zapominam o oddychaniu i to wtedy popadam w histerię. Kiedy popadam w histerię jestem straszna. Nie znoszę wówczas samej siebie. Więc uciekam. Do piekła".
Ela tęskni za miłością, bliskością. Tymczasem jest tak bardzo pogmatwana w sobie, że robi wszystko by jeszcze bardziej oddalać się od ludzi, świata. Zachowuje się jak zbuntowana nastolatka. Jest zakompleksiona, zła na cały świat, na siebie też. Miewa ataki lęku, szuka sensu, nie rozumie po co to wszystko. Po co się starać, wysilać, do czegokolwiek dążyć? Przecież i tak umrzemy.
"Jest noc, a ja nie śpię. Myślę o ciele. O ciele mężczyzny. Przy moim. Nie wolno mi tak myśleć. Nie wolno tęsknić. Tęsknota jest okrutna. Tęsknota jest reklamą, która nie dotrzymuje obietnic. Związek oznacza wysiłek. Trzeba iść na kompromis. Nie chcę się ani wysilać, ani iść na kompromis. Chcę żyć. Dzika, wolna, szalona. Bez obietnic, które okażą się nic niewarte. Które mnie usidlą. Dadzą fałszywe poczucie bezpieczeństwa."
Dlaczego Ela sobie nie radzi? Sama siebie skazuje na samotność, odsuwa się od ludzi, bliskich. Reaguje bardzo emocjonalnie na wszystko, łatwo ją zranić, ale o wiele łatwiej to jej przychodzi ranienie innych. Sama podświadomie odrzuca od siebie ludzi.
Dorosłe dziecko. Wyalienowane, aspołeczne, zagubione, nadwrażliwe. Bardzo złaknione uczucia, akceptacji, dotyku.. A tymczasem sama nie potrafi nic z tych rzeczy dać. Nie umie. Nie chce. Nie widzi sensu. Po co?
"Wzbiera we mnie niepokój. Nie rozumiem sensu tego wszystkiego. Stania tutaj. Brania zapłaty. Za kawę. Którą ludzie w siebie wlewają. A później umrą."
"Nie wierzę w sens życia, wierzę tylko w życie sensem".
Jednak sama Ela długo nie potrafi tego sensu w swoim życiu odnaleźć. Nie ma pasji, zainteresowań, nic jej nie cieszyć, ot żyje bo żyje. Właściwie to nie żyje. Pełna bólu, buntu i wewnętrznego krzyku.
Czy rozwód rodziców, rozpad idealnej rodziny tak może wpłynąć na psychikę człowieka? Owszem, może. Ale Ela, gdy fakt ten miał miejsce ma już 21 lat. Teoretycznie dorosła jednostka, a tymczasem zdarzenie to burzy cały jej świat.
Ileż w dzisiejszych czasach takich 'dorosłych dzieci'? Pogmatwanych, zagubionych, bojących się dorosłości. Nadwrażliwych. Dlaczego?
Dlaczego jedni rodzą się przebojowi, pewni siebie, a inni są zagubieni w sobie, samotni, z góry odrzucani, co sprawia, że jeszcze bardziej zamykają się w swojej skorupie? Czytając tą książkę niejednokrotnie miałam łzy w oczach. Tak bardzo rozumiałam Elę. Jej niezgodę na życie w określonych ramach normalności. Kto tak wymyślił? Dlaczego wszyscy mają żyć w jakimś określonym schemacie? Dlaczego młoda kobieta, która nie ma męża, rodziny, dzieci od razu jest postrzegana przez społeczeństwo jako 'inna', 'dziwna'. To śmieszne, ale tak jest.
A przecież ludzie są różni. Dzięki temu życie nie jest nudne. Dlaczego ludzie tak wzajemnie się zwalczają i tępią jak zarazę kogoś kto nie przystaje do 'normalności'.
Na szczęście Johanna Nilsson trochę łagodzi trudną tematykę tej książki wątkami humorystycznymi. Nieraz się uśmiechnęłam czytając myśli Eli wyszczególnione dużą czcionką:
"MŁODA KOBIETA PORANIONA LODEM UTOPIŁA SIĘ. PRAWDOPODOBNIE POPEŁNIŁA SAMOBÓJSTWO WSKUTEK DŁUGOTRWAŁEJ DEPRESJI WYWOŁANEJ BRAKIEM RODZINY."
Wyczuwacie ten ironiczny dramatyzm?;)
Wbrew pozorom to pokrzepiająca powieść. Ela z trudem i w bólach ale wreszcie odnajduje swoje miejsce w życiu.
Los bywa pokręcony. Kieruje do tego dorosłego dziecka z problemami, małe 6letnie dziecko z prawdziwymi problemami. Mała 6letnia Klara trafia na ścieżki, którymi chadza Ela. Klara ma matkę narkomankę i alkoholiczkę. Bardzo ją kocha, ale matka nie potrafi się nią zająć. Czy będzie potrafiła Ela? Czy podoła? Czy spotkanie małej, potrzebującej pomocy dziewczynki pomoże Eli dorosnąć? Wreszcie stanąć na nogi i zawalczyć? Odnaleźć to co jest dla niej w życiu ważne?
Przekonajcie się sami. Bardzo polecam!
Chciałabym jeszcze przeczytać jakąś książkę Johanny Nilsson, ale niestety nigdzie nie mogę znaleźć. Znalazłam za to w sieci przepiękny wywiad z nią.
Tutaj link