„Niekiedy trzeba się zgubić, by potem się lepiej odnaleźć.”
Lustro towarzyszy każdej kobiecie już od najmłodszych lat. Każda z nas często przegląda się w lustrze, by upewnić się, że dobrze wygląda. Kawałeczek szkiełka jest strażnikiem naszej urody. A tym samym utwierdza nas o naszej wartości, przynajmniej tej zewnętrznej.
Schmitt podsuwa lustro z głębią. Przeglądając się w jego lustrze, zmusza nas byśmy zastanowiły się jakie jesteśmy naprawdę. Czy to, co pokazujemy na zewnątrz zgadza się z naszym ego, naszymi marzeniami, dążeniami. Czy żyjemy w zgodzie z sobą, czy raczej swoje pragnienia chowamy głęboko, byle tylko zaspokoić oczekiwania bliskich, rodziny, znajomych? Zapraszam do lektury tej książki. To wspaniała podróż w głąb siebie.
Tym razem autor wprowadza nas w życie trzech kobiet, żyjących w różnych epokach: Anne z Brugii jest kobietą renesansu, która raczej odbiega od katolickiego myślenia swoją poezją i słowami; dwudziestowieczna Hanna von Waldberg prowadzi życie, jakby mogło się wydawać bez trosk, u boku doskonałego męża, jego dziwnej, a za razem nadopiekuńczej rodziny, ale coś stoi na przeszkodzie, żeby całkowicie się spełniła i w końcu docieramy do współczesnej Anny, gwiazdy filmu i kina, która nie stroni od kochanków, alkoholu i narkotyków, ale czy uda się jej znaleźć szczęście?
Co łączy te 3 całkowicie różne kobiety?
Otóż, te kobiety to kobiety poszukujące, nietuzinkowe. Wszystkie one szukają tego co najważniejsze w życiu. Każda z nich po swojemu szuka swojej własnej życiowej drogi.
Annie z Brugii sprzeciwia się wizji ciotki, która dla jej dobra chce ją szybko i bogato wydać za mąż. Anne nie rozumie zazdrości kuzynki, że podoba się akurat temu chłopcu, bowiem nic do niego nie czuje. Próbuje wsłuchać się w siebie, zastanawia się czy tak czuje się kobieta tuż przed zamążpójściem?? Ma masę rozterek, w końcu ucieka do leśnej głuszy by wsłuchać się w siebie. Tam pomaga jej zakonnik i tu moim zdaniem, zostaje zapoczątkowana nowa droga Anne. Anne kocha przyrodę, zwierzęta, najlepiej czuje się właśnie w ich otoczeniu. Jest w pełnym tego słowa znaczeniu dobra, niewinna, nieskażona negatywnymi ludzkimi uczuciami. Jest pełna współczucia dla swojej zawistnej i zazdrosnej kuzynki, przez którą doznała wielu krzywd. Anne jakby w ogóle tego nie zauważa, jest czysta w swoich intencjach.
Anne ma też zupełnie odmienne podejście do Boga, religii, nie skłania się w stronę patosu i stwarzania pozorów. Jest naturalna w tym co robi i nie boi się głosić swoich przekonań. Za to podziwiałam tę postać.
Anne - gwiazda hollywood. Sława, uroda, powodzenie, pieniądze. Czego można pragnąć więcej? Przecież każdy o tym marzy. Tymczasem Anne to kobieta pogubiona, uzależniona od alkoholu, narkotyków, wikłająca się w niezbyt chlubne przygody sexualne. Ona całą sobą pragnie uwagi, uznania, zwykłego ludzkiego odruchu jakim jest przytulanie. Stąd w jej życiu tylu nieodpowiednich mężczyzn, tyle wstydliwych przygód sexualnych, uzależnienie. Ona ciągle szuka.. Akceptacji, miłości.. W końcu styl życia jaki prowadzi musi skończyć się źle.. Jakie wnioski z tego wysunie Anna? Jaką drogę wybierze?
Hanna to kobieta, która również nie powinna narzekać. Ma wszystko: Męża, pieniądze, pozycje w społeczeństwie. A tymczasem czegoś ogromnie jej brak. Czuje się niepełna. Wydaje jej się, że to brak dziecka, którego tak desperacko pragnie decyduje o jej wartości jako kobiety. Początkowo chce spełnić oczekiwania rodziny, znajomych, arystokratycznego swiatka, w którym przyszło jej żyć i dać potomka swojemu mężowi. Jednak kończy się to totalnym niepowodzeniem, a Hanne zdarzenie to popycha do zmiany całego swojego życia. Nie będę pisała co postanowiła Hanna, by za dużo nie zdradzać.
„Są dwa uczucia, których natura ludzka nie znosi: wdzięczność i wspólne poczucie winy.”
„Jeśli się cofa po własnych śladach, nie wraca się do przeszłości. Nie zawracamy, nigdy nie stajemy się ponownie tym, czym byliśmy. Lata nas zmieniają, a tego właśnie pani nie akceptuje. Chciałaby pani wszystko zatrzymać, zachować na zawsze..”
Losy bohaterek, nagłe zwroty akcji, ich odwaga by coś zmienić w swoim życiu, pójść za głosem własnego serca bardzo mnie zaskoczyły, a jednocześnie podziwiałam je z całych sił. Też bym tak chciała potrafić. Czytając o losach tych trzech bardzo różnych kobiet, w każdej z nich odnajdywałam cząstkę siebie. I chyba taki był zamysł autora. Napisał książkę o kobietach i dla kobiet. Ta książka jest jak lustro w którym każda z nas może się przejrzeć i gwarantuję, że każda z nas znajdzie w niej swoje odbicie.
Polecam, bo to piękna, skłaniająca do przemyśleń książka.
„Dorosnąć znaczy okrzepnąć, zyskać równowagę, zdolność kontemplacji”
„Życiem należy się delektować, póki trwa. Odgrywać swoją rolę, korzystać, czerpać radość, w końcu umrzeć.”